Jestem oksymoronem

Kiedyś zupełnie przez przypadek w zapowiedzi postu jednej z blogerek przeczytałam zdanie: „Jestem przymiotnikiem”. Co prawda, tylko ja tak je przeczytałam, bo poprzestawiały mi się w oczach literki. Już nie pamiętam kto i co to napisał, ale utkwiło mi w pamięci. Pamiętam, że w myślach okrzyknęłam autorkę geniuszem, bo nieźle tak porównać się do części mowy. I zaraz w te pędy ruszyły moje szare komórki w rozczochranej. motylBo gdybym miała określić siebie, to czym bym była? Wybór jest niewielki, bo tylko dziesięć części mowy. Ale czym? Rzeczownikiem chyba. To on najczęściej jest podmiotem w zdaniu, a wszyscy chcemy być traktowani podmiotowo. Tylko że to nudne chyba… I tak zaczęłam główkować, że z części mowy przerzuciłam się na środki stylistyczne. To dopiero jest ciekawe. I tu od razu na myśl przyszedł mi oksymoron. Tak, jestem oksymoronem. Są wyraźne sprzeczności we mnie. Z jednej strony anioł, z drugiej diabeł, z jednej prześmiewca, z drugiej smutas. Idealnie pasuje. Właśnie wczoraj przy śniadaniu Babcia mnie zapytała, dlaczego nie uśmiecham się od rana, a dopiero jak Sławek wraca do domu. Hmm… Oczywiście powiedziała to po całej piętnastominutowej serii swojego codziennego marudzenia i stękania na wszystko wokół. A przede wszystkim na to, że zamawiam taksówkę, by zawieźć ją do lekarza (bo taksówka kosztuje). Potem bardzo sprawnie przeszła z marudzeniem na mnie, że się nie uśmiecham. Ale próbowałam – nie da się cieszyć po zderzeniu ze ścianą stękania. Rzadko więc teraz uśmiecham się rano. Taki mamy klimat…

O, i mogłabym być też metaforą, żadnych dosłowności, bujanie w chmurach, unoszenie się pomiędzy niebem a ziemią – jak balonik nadmuchany helem, ale na sznurku, by nie uciekł za daleko. Idealnie pasuje, tym bardziej że oksymoron jest rodzajem przenośni. O, a przy okazji mogłabym przenosić góry, bo kiedy człowiek realizuje swoje marzenia, to tak jakby właśnie to robił. Mogę więc śmiało powiedzieć, że przeniosłam parę szczytów.

A jeszcze tak sobie główkuję, że czasami warto być przemilczeniem – to też dobre. Albo ironią!

Okej. Teraz Wasza kolej. Jakie środki stylistyczne wybieracie? A wybór jest bardzo duży. Od prostego epitetu czy apostrofy po paralelizmy składniowe, synekdochy i inne cudawianki. 😆

*

*

Niestety na koniec muszę dopisać odezwę do narodu (w tym momencie zmieniam się w apostrofę), bo konkurs nie skończył się wczoraj. Okazało się, że jest drugi etap, a że “Króliki” walczą dzielnie, więc i ja poproszę o wsparcie w głosowaniu. Pliiiiiiiiisssssss. Jest szansa, że konkurs kiedyś się skończy.

Żeby zagłosować, wystarczy wejść TUTAJ.

0 myśli na “Jestem oksymoronem”

  1. Ja jestem krzyżówką metafory z eufemizmem oraz hiperbolą 🙂 No ale nieraz coś ze zgubienia też w sobie mam mimo, że walczę z tym . Na tym nie koniec …. niestety

  2. Ja miotam się między epitetem,hiperbolą i eufemizmem…Kurcze!Jaka ja skomplikowana jestem…biedny mój mąż haha!
    Kuro kochana….z rana, przy piątku…taki temat…:)

  3. 😀 moja znajomość języka polskiego i częsci składowych, środków stylistycznych jest bardzo słaba, może więc pozostanę przy znakach 😀 – znak zapytania, wykrzykniku, kropka,,,,:) w sumie dość cżesto jestem w krpoce 😀

  4. Trochę tu nie fair z nami pogrywasz, bo jako polonistka masz przewagę w temacie;) Ja np. nie mam pojęcia, co to synekdocha…!
    No i oksymoron zajęłaś, a ja tez chyba najbardziej z nim bym się identyfikowała, bo też pełna sprzeczności jestem. Ale skoro zajęty, to wybieram sobie taką onomatopeję. Nie wiem w sumie, czemu o niej pomyślałam, ale popatrzyłam za okno, a tam deszcz, a jak widzę deszcz, to od razu mi do głowy przychodzą wiersze o deszczu pełne onomatopei;)

  5. cóż, młoda emerytka jestem i tyle. Czasem w brzuchu mam motyle, albo w głowie pęczek bzdur.
    Błąkam się tam, to znów tu….
    Jestem…. jakby tu powiedzieć…wiatr, co nie chce w miejscu siedzieć.

  6. Och, synegdocha, oczyiwście, pasuje mi jak ulał:
    Włos na głowie jeży mi się często, a poza tym od półtora roku moim mottem jest cytat Z Apokalipsy: “Kto ma ucho, niech słucha “(Apokalipsa 3,6). Jeśli zapytacie, co z drugim uchem, bo przecież każdy prawie cżłowiek posiada parę, powiem tak: drugim ogarniajcie , tak bezpieczeństwa, rzeczywistość.Czyli np jadąc na rowerze ulicą dobrze jest mieć jedno ucho wolne, np aby usłyszeć klakson z ostrzeżeniem:)))) Kto ma ucho, niechaj go więc nastawi na świetne blogi w aplikacji Audiblog, w której można posłuchać także tekstów z blogów Ani,oprawionych piękną muzyką. Bo klejnoty literatury współczensnej wymagają właściwej oprawy;)

  7. Oksymoron to moje ulubione słowo przez część podstawówki, i onomatopeja 🙂 Już zdążyłam zapomnieć że takie piękne słowa istnieją, dobrze że przypomniałaś 😉

  8. Oj na środkach stylistycznych to się nie znam zbyt dobrze ale tak sobie myślę ze w swojej dziedzinie porównać się mogę do energii kinetycznej 🙂

  9. Kim jestem?
    Dla matki i młodszego z Dzieci – spieszczeniem,
    dla siostry – inwektywą,
    dla siebie? Tautologią? Kim jest JukkaSarasti? – blogerką, która przybrała nick JukkaSarasti. Eufemizmem? – jestem zatrudniona inaczej a w mieszkaniu mam nieortodoksyjną wersję porządku.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *