O systemie, pechowej przesyłce i Koluszkach

Długo się zastanawiałam, czy opisać zdarzenie, które ostatnio mnie zirytowało, a potem okazało się, że to zaledwie jeden odcinek czegoś, co przypomina serial brazylijski. Mąż poradził, bym opisała tylko fakty, bo inaczej może mnie dosięgnąć ręka sprawiedliwości. Tak też czynię. Fakty były następujące.

pocztaMiałam wysłać swoją książkę pod wskazany mi adres w związku z akcją, w której chciałam wziąć udział. Problem polegał na tym, że przesyłka miała dotrzeć na drugi dzień. Pobiegłam więc na pocztę. Stali czytelnicy bloga wiedzą, że do tej pory popełniłam dwa teksty na temat oferowanych przez urząd usług. I po sprawiedliwości: jeden pochwalny i dziękczynny, drugi krytyczny. Po tym negatywnym poście nawet moja ciocia zadzwoniła do moich rodziców, by poinformować ich, że nie mam co liczyć na zatrudnienie na poczcie. Trudno. Ten post jeszcze to potwierdzi. Najgorsze jest to, że skrytykowałam tylko jedną usługę i dzisiaj też do tej usługi muszę się odnieść. Wszystko na poczcie mi działa bez zarzutów, naprawdę. Urząd mam niedaleko domu. Panie z okienek mnie już znają, są bardzo sympatyczne, listonosz też jest bardzo miłym człowiekiem. Wszystko pięknie i ładnie, gdyby nie… Pocztex. To zakała. Dwa razy miałam z nim do czynienia i dwa razy się nacięłam. Za pierwszym razem przesyłka nie dotarła na czas, tak jak mi obiecywano. Za drugim natomiast zamieszania było więcej.

Nadałam przesyłkę za całe 34 zł. Gul mi lekko skoczył, wąż w kieszeni zasyczał, bo żadna firma kurierska tyle nie kasuje (w dodatku za przesyłkę wielkości książki). No, ale zapłaciłam (z bólem potwornym) jak za mokre zboże, ale zależało mi, by przesyłka dotarła na drugi dzień do Warszawy. Miałam wątpliwości, czy się to uda, bo przecież za pierwszym razem nawalili. Jednak podjęłam ryzyko. Mój błąd polegał na tym, że nie wpisałam numeru telefonu adresata na druczku (bo go w tym momencie nie miałam).

Paczka poszła. Ja zadowolona, choć z dziwnym przeczuciem. Okazało się, że mnie nie myliło. Po kilku dniach, ot tak dla sprawdzenia napisałam do adresatki, czy dostała przesyłkę. Ta zdziwiła się bardzo i odpisała mi, że nie, że nie dostała nawet żadnego awizo. Akurat wtedy byłam już na urlopie w kaszubskim domku, więc nie mogłam sprawdzić w necie, co dzieje się z książką.

Wróciłam do domu i na drugi dzień ktoś puka. Pan z poczty (ale nie listonosz). Mówi, że ma dla mnie zwrotną przesyłkę, ale muszę zapłacić 34 zł. No, kurza twarz! Aż zaplułam się z wrażenia. I mówię, że nie! Nie odbieram. Nie dostarczyli jej, więc niech się wypchają (oczywiście panu odpowiedziałam grzecznie, bo nie jego wina). Facet się przejął. Mówi, że oczywiście przyjąć nie muszę. Pytam go jeszcze, kiedy było awizowane, nie wiedział, ale podał mi daty, kiedy kurier próbował zastać adresata (podjęto dwie próby). Nadałam ją 3.09, a wróciła ok. 16.09.

Kicha. Przesyłki nie przyjęłam. Wściekła byłam, jak nie wiem co. Po godzinie ten sam facet wrócił. Mówi mi, że sprawdził i że przesyłka nie była awizowana. I jeszcze opowiedział mi, co się z nią stanie (zostanie zlicytowana po roku leżenia w poznańskim magazynie).

Kicha. Tylko to potwierdził.

Zapomniałam o tym zdarzeniu. A wczoraj dostaję wezwanie do zapłaty 34 zł (zaległości), bo inaczej zostanie wszczęte postępowanie zgodnie z paragrafem takim i takim. No, kurza twarz! (i jeszcze kilka innych siarczystych przekleństw). Napisali, że mogę przesyłkę odebrać sobie w KOLUSZKACH (gdybym zmieniła zdanie) albo dopłacić do tych 34 zł 9,50 zł, to mi ją prześlą (nie rozumiem, dlaczego ta sama przesyłka najpierw kosztuje 34 zł, a potem 9,50, ale doceniam, że postanowiono dać mi zniżkę jako stałemu klientowi). Dzwonię do Koluszek. Rozmawiam z panią, bardzo miłą zresztą i cierpliwą, bo musiała wysłuchać mojego żalu. Nawet przytaknęła, że to jakiś absurd. Powiedziała, że przesyłka była awizowana dwa razy (tak wprowadzono do systemu), ja jej na to, że adresat mówi, że nie miał awizo. I tak słowo przeciwko słowu, a system nie chce trzymać mojej strony. No i żeby zrezygnować z tej przesyłki, musiałam zapłacić 34 zł i napisać wyraźnie, że REZYGNUJĘ. Bo w walkę z systemem nie wierzę. Bo jak udowodnić, że nie było awizo, jeżeli poczta twierdzi, że było? I w dodatku ma to wbite w system! A system jest święty!

Jaki z tego wniosek? Nigdy, a to nigdy nie skorzystam z Pocztexu.

0 myśli na “O systemie, pechowej przesyłce i Koluszkach”

  1. Aż tak zlych doświadczeń z Pocztexem nie mam ale pan kurier z Pocztexu okazał się byc chamem, prostakiem i gburem, który to na wieś cywilizację wwozi.Tak więc: pocztexowi mowię adieu!

  2. Dzięki za przestrogę. Trzeba jednak wybierać innych kurierów. A paczka zrobiła się nagle niezwykle wartościowa – przynajmniej dla nadawcy. Natomiast Pocztex znalazł świetny sposób na zarabianie, ale w ten sposób raczej nie zyska nowych klientów.

    1. Zgadza się, bo w firmie kurierskiej kosztuje to taniej. Porównywałam nawet, jak wygląda cena wysłania paczki do Anglii. Na poczcie 240 zł, a kurierem w innej firmie 130. Różnica kosmiczna.

  3. Ooooo , a ja myślałam, że tylko ja mam z przesyłkami problemy 😉
    Ostatnio po raz kolejny czekałam na ważną dla mnie przesyłkę poleconą. Nadawca mówi, że wysłał, system, że awizowane i to dwukrotnie a awizo w skrzynce brak, przesyłki zresztą też. Idę na pocztę, przesyłka na mnie czeka, już mieli ją odsyłać do nadawcy. Tata sytuacja miała miejsce przynajmniej dwukrotnie. Opuszczam zasłonę milczenia na sytuacje, kiedy siedzę w domu z chorym synem, a wieczorem znajduję w skrzynce awizo. Podobno niemożliwe było dostarczenie przesyłki. Cuda Panie, cuda …

  4. Najlepszą opcją jest chyba paczka 24 godziny wysyłana za pośrednictwem poczty. Dużo taniej jest i docierają co do minuty. Jak zamawiam coś i wybieram taką opcję to zawsze dociera tak jak powinna. Tylko ceny dokładnie nie pamiętam ale na bank się w 20 zł mieści.

    1. Do tej pory zawsze korzystałam z różnych usług, wysyłam często różne przesyłki i zawsze byłam zadowolona. A Pocztexem dwa razy i dwa razy kulą w płot.

  5. Witam w klubie miłośników POCZTEXu 🙂
    Może jakiś FAN-CLUB założymy albo fun…Możesz być prezesem a ja skarbnikiem. Wcale się nie dziwię że Poczta PL ma problemy – utknęli w epoce głębokiego Gierka, więc niech ich konkurencja zjada po kawałku 🙂 A na drugim miejscu na zaszczytnej liście znienawidzonych doręczycieli u mnie plasuje się DHL – ten sam typ oszołomstwa-no ni cholery, nie dogadzasz się po dobroci

    http://jagatoja.blogspot.com/2015/05/ludzie-zejdzie-z-drogi-bo-listonosz.html

    1. Ja z DPD też korzystam i jestem zadowolona. Też wysyłałam tak paczki do Anglii dla Jaja. 🙂 🙂 I dlatego porównywałam ceny z tym, co oferuje poczta.
      Tego dnia jednak nie miałam czasu i możliwości pojechać do biura DPD, musiałam przesyłkę nadać natychmiast. No i wyszło jak wyszło.

  6. Nie wiem jak wygląda system śledzenia przesyłek Pocztexu, ale tam powinny być chyba widoczne próby doręczenia. A swoją drogą TNT za taką przesyłkę bierze ode mnie 18 zł. Jeśli Cię to pocieszy z mojego długu 90zł komornik zrobił 510 (szczegóły na blogu) więc twoje 2×34 jest całkiem znośne 🙂

  7. Poczta i mnie doprowadziła do szału w lipcu. Wysyłałam 4 książki do 4 różnych osób. Wszystkie to listy polecone zwykłe. Zapłaciłam jak za zboże. A czemu? Bo pani w okienku każdą książkę przepychała przez jakąś tekturową dziurkę, czy wejdzie do skrzynki. Pomyślałam sobie, jakiej skrzynki, skoro polecony trzeba odebrać osobiście, a nie zostawiać. Dopiero po jakimś czasie się dowiedziałam, że chodziło o gabaryty przesyłki. Jak grubsza, to płać człeku więcej. Żałuję, że nie ma u mnie in postu… A pani współczuję.

    1. To prawda, za każdym razem przepychają przez tekturkę. Mnie kobieta na poczcie poradziła, w jakie koperty pakować, żeby się mieściło na szerokość.

  8. Eh… sytuacja absurdalna! Nie dziwię się, że się wkurzyłaś. Ja bym się też wkurzyła, choć ostatnio mam do tego powody. Wydaje mi się,że świat wokół nas staje się coraz bardziej absurdalny niestety, co też zawarłam w moich ostatnich wpisach na swoim blogu… Serdeczności zostawiam 🙂

  9. Mi kurier z pocztexu raz zostawił awizo w skrzynce mimo że na 100% byłam w domu – pewnie w ogóle nie dzwonił, nie sprawdził, a paczka była dosyć duża więc może nie chciało mu się dźwigać 🙁 Także pocztex ma niezłą reklamę, i dobrze!

  10. Aniu, normalnie nóż sprężynowy się w kieszeni samoczynnie otwiera! Dopiszę do Twojej opowieści dalszy ciąg. W poniedziałek zamówiłam w księgarni interentowej…. książkę oraz kalendarz na nowy rok .
    Wybrałam opcję”płatne przy odbiorze gotówką”.Otrzymałam informację, że przesyłkę wysłano POCZTEXEM i podano link, pod którym mogę ją ŚLEDZIĆ. Podano także przewidywany czas dostawy, CZWARTEK. Wczoraj po powrocie do domu po południu zastaję w drzwiach AWIZO, przesyłka jest do obioru do 4 paździerika w urzędzie pocztowym, zlokalizowanym 5 km od mojej miejscowości. W godzinach UWAGA! Od 10 do 14!!! W piątki do godziny 17. W mojej miejscowości zamknięto rok temu urząd pocztowy bo nie zarabiał na siebie ( odkąd ludzie zaczeli płacić rachunki przez Internet). Czy nie uważasz, że w przypadku przesyłki wartości 70 PLN kurier z POCZTEXU nie powinien jednak wysłać sms-a z przypomnieniem o dostawie paczki? Jak wiesz, mieszkam na wsi, najbliższy bankomat znajduje się 2 km od miejsca mojego zamieszkania. W przypadku gdybym nie posiadała akurat przy sobie gotówki, wizyta kuriera byłaby bezowocna, bo jak wiadomo, nie posiadają oni przy sobie urządzneia, umożliwiającego płatność kartą ( a uważam, ze powinni). W efekcie właśnie dopijam kawę, urywam się z pracy i poświęcam godzinę na odebranie przesyłki. Następnym razem zamówię paczkę do paczkomatu INPOST, bo nawet tzw.PACZKA W RUCHU jest zwykle do odebrania w sąsiedniej miejscowości ( mamy u nas kiosk RUCHU , ale kiosk ten nie ma popisanej umowy o obsługę odbioru paczek). Aniu, powinnaś sobie napisać na blogu logo: Pocztex? Nie, dziękuję! 🙂 Ech….

    1. Mam nadzieję, że takimi przykładami uda nam się ostrzec przynajmniej kilka osób. Nie dość, że ceny mają z kosmosu, to są niesolidni. Chyba ciągle nie mają świadomości, że nie są już jedyną firmą w kraju zajmującą się dostarczaniem przesyłek.

  11. To jest nienormalne. Awizo było i się zmyło? Wiesz co, jakoś ciężko mi w to uwierzyć. Prędzej uwierzę, że awiza w ogóle nie było i Pocztex nawalił. Kiedyś dostałam do skrzynki awizo mimo, że byłam w domu. Dodam, że mieszkam tylko na pierwszym piętrze. Tak się zdarzyło chyba dwa razy. Też poszłam na pocztę z pretensjami, ale wiadomo, że to nic nie dało 🙁

  12. Z Pocztexem też miałam przyjemność, ale nie aż taką kosztowną, i zaraz zwróciłam na to uwagę sprzedawcy, który z ich usług skorzystał. Pisać umiesz, więc złóż zażalenie dla dobra ogółu – oczywiście niczego to nie wskóra, ale może się zarejestruje i ktoś to kiedyś przeczyta. Jak nie będziemy reagować na takie rzeczy, to nic się nigdy nie zmieni.

  13. Jurto będę przejazdem w Koluszkach… może coś odebrać? ;P
    A tak na serio… będąc jeszcze na moich Bałkanach, przyjechała do mnie na urlop zorganizowana grupa z… Poczty Polskiej właśnie. Aniu, uwierz mi, że jeszcze z nikim nie miałam tylu kłopotów co z nimi. Kolonie z 10-latkami to pikuś w porównaniu z tymi ludźmi. Ja już się nie dziwię, że tam wszystko ginie i mało co dociera jak powinno…

  14. Eh dlatego korzystam albo z DPD albo nadaje w paczkomace kosztuje dużo mnie nigdy nic nie zginęło, nigdy nic się nie stało. u nas DPD ma nawet darmową usługe pakowania i jak nam cholernie zależało żeby paczka dotarła przed wigilią to była bez żadnych ekstra opłat mimo że to gorący czas dla kurierów. ja już nawet na listy polecone narzekam ostatnia musiałam obskoczyć 2 poczty bo listonosz moją awizowaną przesyłkę zostawił w innym urzędzie niż należy do mojego rejonu. Oczywiście awiza tez nie było to był w czwartek a w weekend mieliśmy chrzciny i wesele na które zamówiliśmy ręcznie robione kartki ;/ a i tęż bym się nie dowiedziała że już jest tylko nadawca zapytała czy odebrałam bo dostała smsa że list polecony został przeze mnie odebrany ;/ ano został jakieś 7 godzin później. Poczta Polska to temat rzeka

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *