Horror bez napięcia

Są takie momenty, kiedy człowiek chce się odmóżdżyć i obejrzeć jakiś film kategorii C albo i D nawet, choć w tym momencie powinnam zrobić „tfu, tfu”. I w sobotę po bardzo aktywnym dniu, przejechanych 40 km na rowerze i odwiedzeniu imprezy Wilno w Gdańsku legliśmy na łóżku, nie mając siły ruszyć ani nogą, ani ręką. Szukaliśmy więc jakiegoś krótkiego filmu.

Nie lubię horrorów, ale jakaś dziwna chęć mnie wzięła, więc poprosiłam Mężusia, by jakiś horror włączył. I znalazł krótki film produkcji urugwajskiej, w dodatku oparty na faktach. Jaki miał tytuł, nie pamiętam, bo na szczęście już go wyrzuciłam z podświadomości i świadomości. Główne ujęcie w tym „dziele”, to obraz ukazujący dziewczynę (od pasa w górę; w dodatku w zakrwawionej koszulce) trzymającą w dłoni na wysokości twarzy lampkę. Wokół oczywiście ciemność. I stwierdzam, że film był straszny. Bardzo straszny, ale trochę w innym znaczeniu niż straszny powinien być horror. Reżyser pewnie myślał, że wystarczy dom, ciemność, jeden trup, dziewczyna w zakrwawionej koszulce i lampka.

– Budują napięcie – mówi mój mąż po pół godzinie oglądania.

– To kiedy zbudują, daj znać – odpowiadam, ziewając okrutnie i ledwie utrzymując podniesione powieki. Jednak okazało się, że tak długo budowano to napięcie, że moje osiągnęło deficyt i zasnęłam.

truskawkobranie 017Przypomniało mi się jednak, jak Jajo kręciło horror ze swoimi przyjaciółmi. Film w końcu nie został ukończony z powodu braku dyscypliny wśród aktorów, ale jak widziałam fragmenty, to przyznam, że były ciekawsze niż film urugwajski, w dodatku Nutuś debiutował wtedy „na ekranie”. W jednej ze scen potrzebny był martwy kot. Koleżanka, u której kręcono scenę, dysponowała swoim kotem, ale całkiem żywym, w dodatku żwawym. Jajo „pożyczyło” więc z domu Nutusia, ułożyło go na kolanach kolegi, którego kot widział po raz pierwszy, ale całkiem mu podpasowało, bo zaległ bezwładnie. Scenę nakręcono, Nutuś wrócił do domu i dalej mógł być żywym kotem. Teraz tak myślę, że spodobała mu się rola, więc trenuje przed następnym występem. Niestety nikt mu nie powiedział, że można zagrać również żywego, energicznego kota. Dalej trenuje martwego i przyznaję, Oscar jest już w zasięgu łapy.

*

*

PS  Na koniec składam jeszcze reklamację pogodową! Wiem, że co niektórzy ściskali kciuki, żeby w końcu jesień była! Tego się Kurze nie robi. Jutro jadę na Kaszuby odpoczywać. I co? I leje! I zimno! I szaro! I buro! Przyznać się, kto mi to uczynił?!!!

0 myśli na “Horror bez napięcia”

  1. Zawsze lepiej takiego “knota” oglądnąć w domowym zaciszu niż w kinie 🙂 Koty z natury bardzo dobrze się wcielają w rolę martwych, mam dwa takie futrzaki, które też pretendują do Oskara
    A na wypoczynek każda pogoda jest dobra, nawet jest jest zimno, szaro i buro.

  2. Co do horrorów, to zobacz sobie Piłę, ale jedynkę, ewentualnie dwójkę, po potem to już nudzi 😉 Niektórym reżyserom to się horror z komedią pomylił 😉
    Co do pogody, to ja takiej nie spraszałam 😉 Br… ale zimno!

    1. “Piłę” oglądałam, chyba doszłam kiedyś z córcią do piątki. 🙂 I prawdą jest, że od horroru do komedii blisko, bo mój mąż rechotał co jakiś czas. 🙂

  3. hahahahaha to faktycznie było straszne!!!:)

    a Nutuś jest wielką indywidualnością 🙂

    hahahaha a propos odpoczywania przed pudłem to zamierzam się u siebie wyżalić w chwili wolnej, bo wpadłam na program i odechciało mi się jeść, a tak chciałam obiad wciągnąć przed ekranem,,,,,,,ech……

    🙂

  4. aaaaaaaaaaaaaaaa no i niech pogoda klaruje się, zaklinam na raz, dwa, trzy – od jutra słońce ma być!!!! 😀
    miłego odpoczynku i weny, weny, weny :))))))

  5. My z Ojcem na Szczycie oglądamy dużo filmów, więc czasem zdarza nam się oglądać i film bardzo kiepski. Tzn. przynajmniej fragment, bo jak jest – jak to się na Śląsku mówi – całkiem daremny, to wyłączamy. Ale raz – do dziś nie rozumiem naszego zachowania – do końca obejrzeliśmy film, w którym cała akcja polegała na tym, że bohaterka przeciskała się przez coraz węższe tunele, a potwór ją gonił. No, serio, calusieńki film tylko na tym polegał;)
    P.S. Życzę poprawy pogody i udanych wakacji:)

  6. Natusia chyba nikt nie przebije.On jest jedyny w swoim rodzaju 🙂
    Pogoda…nawet mi nie mów.Co za cholerstwo,wieje ,leje ,podłość straszna.W domu zimno-gdzie tam do sezonu grzewczego…płaczę i marznę.

  7. Nie jam ci to uczyniła, nie ja. Nie ja popsowałam te pogodę cudną. Acz ja za to płacić teraz zmuszona jestem. Płacić katarem, piskaniem, kichaniem i niedolą ogólną człowieka złożonego chorobą.

  8. Tę pogodę to ja zamawiałam. Ale sobie, nie Tobie i nie poczuwam się do odpowiedzialności za to, że ona (ta pogoda deszczowa) rozszerzyła swój zakres działania poza województwo Kujawsko-Pomorskie. Ale może dzięki temu więcej napiszesz. Czego z całego serca Ci życzę.

    1. No to pięknie, a przecież od Ciebie do mnie to rzut beretem, mogłaś zawęzić prośby, bo w kujawsko-pomorskim wystarczy odrzucić pierwszy człon, a zła pogoda już w Pomorskiem. 🙂 😉

  9. Ja tam horrorów oglądać nie lubię, ale i mnie czasem nachodzi ochota, żeby takowy obejrzeć. Kiedyś włączyłam film, który miał być horrorem, a było w nim więcej gołych biustów, niż strachu ;(

  10. Aniu, to do mnie zapraszam! Wcale nie tak daleko a zar sie leje z nieba i leje… Ja sie modle o deszcz… I to dopiero bedzie horror jak juz nie bede miala na co zmieniac przepoconych podkoszulek 😛

    1. Nie wiem co się stało z tym filmem i znając Jajo, pewnie też nie wie. 🙂
      A dziś u nas na szczęście nie pada, jest szansa na słońce. 🙂

  11. W intencji zjawiskowej pogody odpowiednie rytuały już odprawiłam, wraz z osiedlowymi kotami 😀 A horrory kiedyś uwielbiałam, ale raczej czytać niż oglądać 🙂

  12. Pewnie reżyser był po budowlance, nawet nie po architekturze!
    Cóż takie filmy są też potrzebne- prowokują sen….
    Pozdrawiam
    ksperyment-przemijania.blog.onet.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *