Na sentymenty mnie wzięło

Dziękuję wszystkim za zaangażowanie w wymyślanie tytułu. Jak widzicie, nie jest to zadanie łatwe. Do północy można jeszcze pod poniedziałkowym postem dodawać swoje propozycje. Taka burza mózgów zawsze jest inspirująca. I przyznam Wam w sekrecie, że udzieliła się mojemu wydawcy (też główkuje).

myA u mnie się działo. Oj, działo. W końcu, po dwóch miesiącach nieobecności wróciło Jajo! Głodne, lekko „schudnięte” i troszkę umorusane, ale niezwykle szczęśliwe. A najpiękniejsze jest to, że sporo się nauczyło na obczyźnie, usamodzielniło, dostało kopa motywacyjnego do działania i realizowania swoich planów. A ja tylko łezkę wzruszenia co jakiś czas ocieram i stwierdzam, że odwaliłam kawał dobrej roboty. Wysiadywanie dobrze mi wyszło. No, dumna jestem, co tu ukrywać. Pozostawię po sobie na tym świecie całkiem fajnego człowieka.

I oczywiście z powrotem Jaja było mnóstwo pracy, bo „mamo, zrób mi gołąbki, ciasto malinowe i kup dużo owoców na koktajle, aha, i jeszcze sok jabłkowy z sokowirówki!” No, to matka się starała i zamknęła się w kuchni na dobre kilka godzin. A jutro mają być pierogi. Ruskie. Robię podobno najlepsze w świecie. Ech, miękkie mam serce. Ale jak tu odmówić, jeżeli Jajo twierdzi, że znów wyjedzie, bo odnalazło za morzem swoje miejsce (i serce). 🙂 Więcej zdradzać nie mogę, bo będzie ze mnie rosół jak nic. 😆

A my z Mężusiem wczoraj obchodziliśmy trzecią rocznicę ślubu. Mam wrażenie, że jesteśmy razem od zawsze, że poprzednie moje życie nie istniało. Wymazałam je z pamięci. Jest teraz tylko to, co tu i teraz. Mężuś wrócił z pracy z bukietem. Kochany jest. Nietypowy trochę, bo kwiaty kupuje co tydzień, w sobotę. I nie ma takiego tygodnia, by nie przyniósł (od trzech lat!!!). A ten wczorajszy bukiet był “nadliczbowy” i wyjątkowy. Wiem, teraz wszystkie kobiety mi zazdroszczą. Ale pamiętać: Mężuś jest mój i kropka! Trochę się wzruszyłam, pisząc. Bo wiecie, co myślę? Mówi się, że miłość to chemia. Ja w to wierzę. Bo tak właśnie czuję. Upajam się zapachem Mężusia. Najbardziej lubię wciskać swój nos w jego szyję i tak sobie chłonąć go całą sobą. Ładuję w ten sposób baterie. Wyciszam się, uspokajam i dopiero wtedy mogę brać na klatę nowe wyzwania.

Mój mąż dał mi azyl, poczucie bezpieczeństwa, oparcie, przyjaźń i miłość, pozwolił w siebie uwierzyć. Jak to ktoś kiedyś z czytelników zauważył, „rozkwitnął” mnie.

A Wy czego oczekujecie w miłości?

0 myśli na “Na sentymenty mnie wzięło”

    1. Dziękuję. 🙂 Bo od zawsze jesteśmy, tylko nie od zawsze o tym wiedzieliśmy. 😉 Może gdzieś tam w górze to było zaplanowane. 🙂

  1. Jak pięknie to wszystko napisałaś. I o Jaju i o mężu. Tyle ciepła i miłości z ciebie płynie 🙂 Nie pozostaje nic innego jak tylko życzyć z całego serca kolejnych wspólnych lat w takich szczęściu 🙂
    Wszystkiego dobrego, dla ciebie i rodziny!

  2. Bardzo bym chciała kiedyś coś takiego powiedzieć o mojej córce.
    A Wam życzę całego mnóstwa wspólnych rocznic, równie szczęśliwych i pełnych Miłości.

  3. Też tak mam tylko od dwóch lat 🙂 Życzę następnych długich lat razem upływających w miłości, szacunku i przyjaźni…..
    Moje jedno jajo dokładnie jak twoje …dumna jestem aż mi klatę wypycha. Drugie jajo też bardzo zaradne i odpowiedzialne i też dumna jestem ze swojej pracy ale niestety przegrałam z młodą kobieta ( z problemami )
    Ale ogólnie też uważam, że swoje jaja dobrze wysiedziałam 🙂
    Serdecznie pozdrawiam

  4. Fajnie, że Jajo wróciło i to pełne pomysłów na to co chcę robić w życiu. To bardzo ważne dla młodego człowieka, wiem to po sobie 🙂

    Widocznie los tak chciał, że jesteście dopiero 3 lata po ślubie. Ale życzę Wam kolejnych szczęśliwych, pełnych szacunku rocznic i żeby miłość trwała wiecznie i nie przekształciła się w przyzwyczajenie.

    1. Przyzwyczajenie – brrrr. Mam nadzieję, że będzie zawsze tak jak teraz. 🙂
      A co do młodych ludzi, to faktycznie, najtrudniej znaleźć cel, pomysł na siebie.

  5. O! Ty też robisz najlepsze pierogi na świecie! 😉
    Co do miłości… Zawsze marzyłam o takiej jak mojej babci – do ostatnich chwil…
    11 sierpnia minie osiemnaście lat jak jest z moim Wikingiem… I wstyd się przyznać nadal go… lubię 😉

    1. 18 lat, to dłuuugo. I jeszcze go lubisz? 🙂 😉 Mam nadzieje, że ja mojego po 18 latach też będę lubić. 🙂
      A co do pierogów, to myślałam, że jestem najlepsza. No, ale podzielę się z Tobą tym pierwszym miejscem na podium. 🙂

  6. Z okazj rocznicy wszystkiego najlepszego, niech chemia miedzy Wami wciąz wulkanem będzie 🙂

    A miłość? by zawsze trwała w jak najleppszej jakości i wydaniu 🙂

  7. Życzę Wam jeszcze dłuuugich lat w takiej miłości 😉
    Czego ja oczekuję od miłości? Zrozumienia, szacunku, równości, akceptacji i szczerości, ale też czasami odrobiny szaleństwa 😉

  8. Dużo się dzieje:) Podejrzewam , że Nutuś i Babcia trochę wam zazdroszczą szczęścia? Chociaż, szczęśliwy gospodarz, to gościom i zwierzakom pewnie się udziela.Czego Wam życzyć rocznicowo? Żeby bukiety pozostały potrzebą, a nie tradycją:). I żeby chemia nie wygasła:)) Wszystkiego naj…

  9. Wszystiego najleoszego dla Was! Ech, się też rozczuliłam, tak ładnie napisałaś…

    Fajnie, że Jajo wróciło, a widzisz? Tak się martwiłaś. I poza tym, to pierogi ruskie najlepsze robię ja!

  10. Gołąbki….pożeram każdą ilość!!!
    Pięknie to wszystko ujęłaś…Ja z moim mężem jestem od 21 lat i z każdym dniem kocham go coraz mocniej…

  11. Gratulacje i życzę 100 lat szczęścia!
    Dobrze wysiedziane jajo to sukces nie lada, więc bądż dumna!
    A co do pierogów ruskich, to podejrzewam, że każda kochana mama robi najlepsze na świecie.

  12. Wszystkiego najlepszego z okazjii rocznicy 🙂 Czytajac Twoje wpisy ma sie wrazenie, ze jestescie ze soba juz od wielu lat. Dla mnie zapach meza jest tez niesamowity, rowniez upajam sie jego zapachem 🙂 Ktos madry napisal, ze “milosc jest jak ogrod”, trzeba dbac o nia caly czas…inaczej uschnie, zarosnie chwastami…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *