Czy faceci boją się nauczycielek?

Kiedyś ktoś gdzieś powiedział, że faceci boją się nauczycielek… Tak mi zostało to w głowie i odżyło nagle. Bo jeżeli to prawda, to mój mąż powinien dostać medal za odwagę. Tak pomyślałam w pierwszej chwili, ale potem, jak rozczochrana wkręciła w swoje trybiki temat, pomyślałam, że już wiem, dlaczego nie pracuję w szkole. Toż to przecież przez Mężusia, który zabrał mnie z rodzinnego miasta i pozbawił belferskiej katedry. Spryciarz jeden. Może więc to prawda, że faceci nie bardzo lubią nauczycielki. Jak się tak głębiej zastanowić, to powodów znalazłoby się sporo.

tortPo pierwsze, belfer ciągle ocenia, sprawdza, kontroluje, stawia pały, nie używa gumki, wszystko wie najlepiej, co 45 minut ogłasza przerwy, a jak po dzwonku przywali wskaźnikiem, to drżyjcie narody.

Pamiętam, jak szłam na zabieg do szpitala. Oczywiście przygotowałam się do tego „merytorycznie”, żeby wiedzieć co i jak. Podczas przyjęcia zasypałam lekarza tysiącem pytań, a w końcu poprosiłam go, żeby mi dał odpowiednie leki i ostrzegłam, że jak coś nie pójdzie, to ja tu wrócę z zaświatów i może być pewien, że spać spokojnie mu nie dam (uwagę do dziennika wpiszę!!!).

– Jest pani nauczycielką? – spytał z uśmiechem na twarzy, a ja byłam pełna podziwu dla jego spostrzegawczości i cierpliwości. Taki facet to skarb normalnie. Dzielnie odpowiadał na wszystkie pytania i ani razu się nie zirytował. Potwierdziłam. A ten jeszcze większy uśmiech od ucha do ucha. – Wiedziałem.

Ups… Jak to wiedział? Co ja palce miałam kredą pobrudzone czy jak? Proszę więc, by rozwinął temat w kilku zdaniach.

– Nauczyciele zawsze wszystko wiedzą i jakby ich nie usypiać do operacji, toby sami ją przeprowadzili albo trzeba by działać pod ich dyktando.

Ha-ha-ha, ale śmieszne. Toż człowiek martwi się o swoje zdrowie, nie? Chce wiedzieć, żądny informacji przecież!

Myślę, że nawyki belferskie mi trochę przeszły, ale przyznaję, że jak idę ulicą i widzę dzieciaka, który coś broi, to od razu mi w głowie jakieś złączki przeskakują i już za ucho, i do kąta (na szczęście tylko w rozczochranej), ale czasami nie powstrzymuję się i zwracam uwagę. Przyznaję to bez bicia.

A jak widzę byki wielkie jak słonie? Paluchy świerzbią, by na czerwono pomazać.

Czasami Jaju (już nie jaju) pomagałam w lekcjach, najnormalniej w świecie, a to się zaraz irytowało: „Czy ty nie możesz mówić do mnie jak matka, tylko od razu wpadasz w ten nauczycielski ton?!” I po ptakach, nie chciało z matką siedzieć.

I powiem Wam, że biedne te belfry, bo znikąd zrozumienia i współczucia.

A skąd u mnie nagle ten temat? Bo siedzę sobie. Podsumowuję swoje życie. Prawie połowa za biurkiem. I przyznam, że kochałam tę robotę, choć dobrze mi teraz i w końcu nie liczę czasu od września do września. Ha! Mogę na urlop pojechać w październiku! Albo nawet w listopadzie, jak mi ochota przyjdzie. A dlaczego podsumowanie? Ba! Bo znów o jeden roczek licznik przeskoczy w weekend. I tak siedzę jak ta geriatria i podsumowuję sobie. I z podziwem zerkam na mojego Mężusia, że wziął mnie na klatę. W dodatku całkiem dzielnie to znosi. A od poniedziałku przybliżam się do mesjańsko-mickiewiczowskiego wieku. To dopiero będzie! (Na szczęście za 365 dni.)

 

 

 

0 thoughts on “Czy faceci boją się nauczycielek?”

  1. Ten wstep o nauczycielce co i tu cytuję”stawia pały, nie używa gumki “troche mnie wprowadził w stan zagubienia ale poem wróciłem i powiem Ci ,ze ja sie nauczycielek nie boję

  2. Jako przyszła ( być może nauczycielka) po Twoim wpisie rozważam zmianę kierunku studiów 🙂 A tak bardziej poważnie to jeśli ,, Stawia pały i nie używa gumki” to faceci powinni być zadowoleni 😀

    Chociaż szczerze uważam, że to nie o zawód chodzi tylko o rodzaj i typ kobiety 🙂 Bo istnieją takie, których Ja sama się boję, a co dopiero faceci 🙂

    Miłego weekendu :*
    Ps. I jeśli nie będę miała okazji to stoo lat :*

    1. Też tak uważam, że to typ kobiety raczej, choć myślę, że też pojawiają się jakieś belferskie nawyki. 🙂 (Zresztą w każdym zawodzie są)

      PS Dziękuję 🙂

  3. To prawda. Mam nieco belfrow w rodzinie i potwierdzam. Do tego kazde spotkanie predzej, czy pozniej dotyczyc bedzie szkoly. Plus dzieci nauczycieli latwo nie maja. Z powodu, o ktorym wspomnialas. 🙂
    Na urodzinki juz najlepsze zyczenia posylam. I gwoli scislosci dodaje, ze 366 dni, bo rok przestepny nas czeka. A poza tym to swietna data. Znam wspanialych, bliskich mi ludzi urodzinowych i imieninowych z tego dnia. Ale nikogo urodzinowo-imieninowego do teraz. 😉
    PS Mnie poczatek tekstu tez nieco w oslupienie wprawil. Dobre. 🙂

    1. Policzyłam, że faktycznie 366, bo moje Jajo w przestępnym roku się urodziło, a skończy w 2016 dwadzieścia lat. No, ale jeden dzień w tą czy w tą różnicy mojej metryce nie robi. 😉 🙂
      Mnie rodzice taki dowcip zrobili i machnęli urodziny i imieniny jednego dnia. 🙂 Poszli na łatwiznę.

  4. Ja tam się nauczycielek nie boję a wręcz przeciwnie 😀 moja kobieta jest nauczycielką i nie narzekam 🙂 poza tym, nie ma takiego ucznia, który ani razu nie zakochałby się w swojej Pani pfesor 😉

        1. Ha, ha 🙂 A ja nie pamiętam, żeby któryś z nauczycieli mnie tak zauroczył, ale to pewnie przez to, że zdecydowana większość to kobiety, więc nie bardzo było się jak podkochiwać. 🙂

          1. W Lidce połowa klasy się kochała 😛 wulkan kobieta ! 🙂 piękna, mądra i zgrabna 😀 a mini nosiła takie że uhhhhhhhhh 😀 szarpałbym jak Reksio 😛 😛 😛

          2. Ha, ha 🙂 To rozumiem, że same piątki były z polskiego, bo każdy chciał zaimponować? 🙂 😉

          3. Ja tam siedziałem w pierwszej ławce 😀 także miałem najlepsze widoki 😛 a piątek wbrew pozorom nie było za dużo 😉 każdemu się korki marzyły 😛

  5. Wszystko, co napisałaś o nauczycielach to niestety prawda. Jak ktoś stanie po tej drugiej stronie dziennika, to żeby nie wiem jak się starał to i tak zostanie “skażony”. Znam takiego szefa, który przed rekrutacją do swoich managerów powiedział: “Możecie zatrudniać wszystkich, oprócz nauczycieli” 😉
    Najlepsze życzenia urodzinowe! Życzę Ci napisania nowej książki … dla nas 😉
    Prezent kliknięty.

    1. No, kurza twarz, a to wredny facet. Taka dyskryminacja. Ale może w szkole mu nie szło i postanowił się zemścić.
      Dziękuję za życzenia. 🙂

    2. Przeprowadzałam rekrutację, gdzie było 2 nauczycieli w puli… cóż… polegli właśnie na nawykach… w chwili, kiedy próbowali przejąć inicjatywę i zaczynali mnie odpytywać mentorskim tonem, i z niejaką wyższością w głosie… znów się poczułam jak po klasówce z polaka w liceum… a to daaaaaawno było i nie mam zamiaru do tego wracać… więc, cóż… niestety, stety i na całe szczęście pracę dostała osoba która się na sekretarkę nadaje… jak będę szukała stróża nocnego lub dozorcy – o taki nauczyciel – będzie idealny 🙂

      1. Okrutna jesteś, oj okrutna. 🙂 Ale przyznam, że sama nie znoszę mentorskiego tonu, od razu robię się drażliwa i poirytowana. I gryzę. 😉

  6. zawsze mnie intrygowała różnica pomiędzy nauczycielem akademickim, a psorem w liceum… w sensie charakterologicznym – nadal mnie to nurtuje, bo nie wiem, czy kwestia jest faktyczna, czy teoretyczna, gdzie zmienia się podejście do wykładowców na zasadzie: sztubak, młodzian oraz osoba choć młoda to jednak dorosła…

    najgorsze są nauczycielki nauczania początkowego… o świeci pańscy – nigdy, nigdzie, NIGDY

    1. Nasza dyskusja mnie tak tchnęła do myślenia, ale trochę innymi torami poszłam (żeby się nie stresować, a uśmiechnąć). 🙂

      1. tak sobie właśnie czytając ten post pomyślałam, że to może być po naszych rozmowach 🙂

        ty za to właśnie mi przypomniałaś o tym jak kiedyś, na jednym z wykładów (już na podyplomowych – więc nie tak dawno), nudnym jak nie wiem co, acz nudnym przez sposób prowadzenia, a nie przez wzgląd na tematykę, właśnie się sobie zastanawiałam nad różnicą, o której powyżej wspomniałam. Właściwie mogłabym na ten temat notatkę, ale może na ten czas, na chwilę, dajmy pokój gronu nauczycielskiemu 😉 …

        (czy możesz poprawić literówki w poprzednim moim komentarzu – powinno być nauczycielki – zgubiłam “k”)

  7. Oj, bieda u Ciebie Kumosiu moja kochanieńka w tych seksualnych, czy cóś tematach 🙁
    Albo reklamy z dupskiem Ty wszędzie Widzisz, albo pała i gumka na blogu u Ciebie rządzi. Może chłopina Ci zaniemógł, biedactwo, i Ty tylko tak o jednym, a? 🙂
    I nie Zagaduj Ty nam tymi psorkami, bo to po propanboszczu najszlachetniejszy zawód świata, a nawet, tfu, najstarszy, bo przeca każda kura musi swoje jajo nauczyć, po co jajka są potrzebne 🙂
    Aha, cobym nie zapomniała Tobie życzyć szczęśliwości wszelakiej, moja Kumosiu 🙂
    Niech tam się Tobie wiedzie pomyślnie z tym Twoim piórem i… chłopiną, coby sprawny był jak należy ku Twojej uciesze 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Oj, Kumosiu, jak mój chłop to przeczyta, to go pewnie nerw weźmie, bo to wrażliwa płeć. Ha, ha 🙂
      Dziękuję za życzenia. 🙂 🙂

  8. Dopiska > a co do wiecznej kontrol i itych innych co wymieniłaś to nie tylko nauczycielki, tu jak mówiłem nie chodzi tyle o zawód, a osobowość, postawe, kto co jak i czemu- i to się tyczy wszystkich bez względu na tą płeć, wiek i co tam dalej,a jak pozbawił ” katedry”?Na siłę?I czemu?A nauczyciele mają tak czysiak lepiej jak chodzi o dni wolne, i wiele razy jakiś luzik jak chodzi o godziny pracy, że bardziej to niektórzy się przykładają do przygotowania materiałów na lekcję ;} miłego week

  9. Wszystkiego najlepszego! A co do nauczycielek i mężczyzn – znam sporo, które jednak mają mężów – więc chyba nie jest tak źle 🙂
    Ale nie jest łatwo przełączyć się z belfra na niebelfra po pracy.

  10. Witam
    Jak sobie przypomnę szkolne czasy, to chyba nauczyciele bardziej bali się mnie 🙂 , a jeśli nie bali, to przynajmniej mieli serdecznie dość :). Jako dorosły człowiek kumpluje się z kilkoma ukaranym przez Boga i raczej nie czuje lęku 🙂 Za to jest kilku nauczycieli z czasów podstawówki, co to linijkę bym na nich połamała za to, że byli nie grzeczni 🙂

      1. Nie bałam się bicia i buntowałam na każdym kroku, a do tego uparta jak osioł byłam, zawzięta i pyskowałam ile wlezie 🙂 Wszystkie metody wychowawcze na mnie przetestowali i tylko jedna zadziałała ….wyciągnięcie ręki 🙂 Ale takich nauczycieli, co wyciągali rękę było w tedy mało ….Takie to były czasy. Z niektórymi swoimi oprawcami 🙂 utrzymuje dobre kontakty i czasem śmiejemy się z tego jaka byłam i jak wkurzałam

  11. Mówisz ,że nawyki zostają?Chociaż mam okazję bywać na imprezach w towarzystwie dwóch nauczycielek-temat szkoły zawsze się pojawia.Moja szwagierka jest psychologiem-i też temat pracy często się pojawia.To takie zboczenie zawodowe 🙂

    1. Może dla tego, że w tym zawodzie coś się ciągle dzieje i ciągle tam im coś zmieniają w tej karcie nauczyciela i w ogóle coś tam im ciągle wymyślają. Często jeżdżę z dwoma nauczycielkami rowerem na wycieczki, to słyszę jak się dziewczyny nawzajem edukują i wymieniają nowinkami

    2. To też zauważyłam. Jak pracowałam w szkole w ogóle mi to nie przeszkadzało, bo sama paplałam o szkole, ale teraz widzę, że to jednak fajne nie jest. 🙂

  12. Myślałam, że tylko mnie ta gumka wpadła w oko! Ulga, bo już myślałam, że ze mną coś nie tak. Oj Aniu! Tak wprowadzać ludzi w błąd. Pozdrawiam

  13. Aniu, możemy sobie przybić piątkę lub ją nawet sobie postawić 😉 Po 4 latach pracy z dzeciarnią pozostało mi kilka nawyków (poprawianie błędów, prowadzenie nauczycielskich rozmów z dziecmi:-P ) ale na szczęście to by było na tyle 😉 pozdrawiam!

  14. 😀 to się nazywa “zboczenie zawodowe” 😛 😀

    a z okazji wszelkich Twych świąt 🙂 – życze Ci, Anno 🙂 odwiecznego natchnienia i nieprzemijającej sławy 😀
    a ponadto zdrowia, szczescia i radości i miliona powodów do rechotania 😀

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *