Parkowanie za friko

Zastanawia mnie jedna rzecz. Obok szpitala (pewnie w każdym mieście) jest parking. Oczywiście płatny, bo inaczej byłby zastawiony nie tylko autami pacjentów czy odwiedzających. Kosztuje dwa złote za godzinę. Dla jednych dużo, dla innych nie. I właśnie to mnie zastanawia. Na parkingu miejsc dużo. Można wygodnie stanąć blisko wejścia, ale ludzie wolą ustawiać samochody dalej, na piachu, na nierównościach, w dodatku w wąskich uliczkach (komuś pod oknami), niż zapłacić dwa zety.

parkowanieZ ciekawością przyjrzałam się autom, które wybierają darmową opcję. Rzadko które wyglądało na takie, żeby właściciela nie było stać na zapłacenie. I moja rozczochrana tego właśnie nie ogarnia. Bo jeżeli stać mnie na samochód (w dodatku wypasioną furę), stać mnie na paliwo do tegoż cacka, to za cholerę, nie jestem w stanie pojąć, dlaczego nie parkuje się na miejscu wyznaczonym (płatnym dwa złote), tylko wciska się samochód tam, gdzie nie powinno. W dodatku komuś pod okna, w piach, doły itp.

Kiedyś słuchałam audycji na ten temat i redaktor też nie mógł pojąć. Widać tych niepojętnych jest więcej. W końcu ktoś skwitował, że tacy są po prostu Polacy. I aż tu by się chciało zaprotestować. Bo jakże to tak?! Też jestem Polką. Z krwi i kości słowiańskiej (no, może ktoś jednak z przodków namieszał w genach, bo pokręcony łeb to raczej nie Słowianie)! I ja się z tym nie utożsamiam. Nie kombinuję! Parkuję jak przykazano. I płacę, jak trzeba. Ale zaraz jadę sobie na targi ogrodnicze. Jest wydzielone całe ogromniaste pole, na którym są miejsca parkingowe. Oczywiście płatne, bo ktoś to jednak musi potem posprzątać. Kosztuje to 5 zł za dzień. No, może dużo. Nie wiem. Ale co robi oszczędny naród? Parkuje na obrzeżach lasu, wzdłuż wąskiej drogi, by tylko zaoszczędzić, a potem zaiwania kilkaset metrów na targi (szosą, bo oczywiście pobocze zastawione autami). Ja rozumiem, że sport to zdrowie i ktoś chciał sobie spacer zafundować, ale jak taki sportowiec, to niech sobie rowerem przyjedzie.

I nie rozumiem. Po prostu nie ogarniam. Jak Cię stać na auto i paliwo, to zapłać to 2 złote, zaparkuj tam, gdzie jest na to miejsce i nie utrudniaj innym życia, tarasując przejścia czy drogi. A jak Cię nie stać, to jedź autobusem komunikacji miejskiej, taniej wyjdzie, bo tylko za bilet zapłacić trzeba, a i parkowanie odpada.

(Oczywiście, sportowcy mogą rowerem.)

Czy my naprawdę wszyscy mamy we krwi kombinowanie i rodzimy się z genem “jak-zrobić-by-wyjść-na-swoje”? Tak się zastanawiam…

0 myśli na “Parkowanie za friko”

    1. Już poleciałam do Ciebie i skaczę z radości. Wygrana z rana! No, żyć i nie umierać. A mój Mężuś będzie przeszczęśliwy jak słodkości dostanie. 🙂

  1. Paradoks polega na tym ,że gdyby to były wypasione parkingi po 100 zł na godzinę to sytacja byłaby odwrotna i stali by Ci z wypasionymi brykami.. ((% zamożnych wydaje jedynie wtedy gdy musi, bądź gdy to ich wprowadza w świat zarezerwowany dla lepszych.

  2. Też tego nie mogę zrozumieć. To są właśnie te absurdy w Polsce. Pewnie gdyby to był parking tylko dla aut kosztujących więcej niż 100 tysięcy to właściciele takich aut bili by się o te miejsca byle by się i swój samochód pokazać. Ostatnio jechałam z koleżanką Jej samochodem ( bardzo dobre auto, 2 letnie bmw 5 ) i wyobraź sobie, że jak ona parkowała to wybierała miejsca gdzie nie będzie stała obok starego auta, bo jak to stwierdziła : ,, zaraz Jej porysują jak będą wsiadać, bo mają stare auto i im nie zależy ” – no normalnie nie wiadomo czy śmiać się czy płakać.

  3. nie wiem, ale wiem, że Polak bez kombinowania czuje się nieszczęśliwy i wiesz… tak na spokojnie, zastanów się czy Ty też gdzieś, nie w odniesieniu do życia, nie kombinujesz choć troszeczkę? 🙂

    czy może jesteś takim przypadkiem krytycznym polaka, że tak jak ja za grosz kombinowania we krwi nie masz… co nie znaczy, że czasem nie próbuje, ale co z tego wychodzi… cóż, czasem bardzo zabawne historie… (obecnie zastanawiam się nad strategia zapoznania sąsiada, który mieszka 2 klatki dalej i jest singlem… tylko wiesz, w sposób taki, aby nie było podtekstów… po prostu ma się dowiedzieć, że żyję na tym świecie ;P, a później się zobaczy, bo może się okazać, że on woli chłopców albo, że ma głos jak poznański słowik, czego osobiście na dłużej nie byłabym w stanie znieść 😉 … wiem, piaskownica i że za stara jestem, ale doprawdy obecnie nie mam lepszego zajęcia… to takie hobby 😉 )

    1. Ha, ha 🙂 Obmyśl dobrą strategię. 🙂
      A co do kombinowania, to ja raczej we krwi tego nie mam, po prostu nie umiem. Ja z tych, że jak jest nakaz jazdy prosto, to jadę prosto i nie zastanawiam się nawet, co zrobić, by to ominąć. Oczywiście, są pewne granice, bo jak mi każą skakać przez okno, to nie skoczę. 🙂 🙂

  4. Cwaniactwo, to nasz sport narodowy, niestety. Jak zarobić, żeby się nie narobić, przejechać bez biletu, zaparkować bez płacenia. Jak szwedzki bufet, to trzeba podchodzić pięć razy do stołu i jeszcze na zapas zabrać, w samolocie darmowych drinków trzeba wypić tyle, żeby trzeba było turystę wynieść z pokładu. Czasem aż wstyd przyznać się, że z Polski jesteśmy.

    1. Niestety. I to jest właśnie dziwne. Nie wiem, skąd my to mamy. Bo zeżreć i tak więcej się nie zeżre, wypić też się nie wypije, a jednak Polak próbuje.

  5. Mi się wydaje, iż osoby z wypasionymi furami są zdania, że im się należy parkowanie za friko. Bo przecież są wyżej w hierarchi niż plebs co jeździ klikunastolatkiem lub czasem starszym.

    Co do miejsc parkingowych płatnych stref itp. No w moim mieście mnie dobija to, że szpitalny parking jest tylko dla lekarzy, że przed urządem płacę dodatkową kase za parking.

    A już wogóle rozbraja mnie fakt, że mieszkańcy danego domu przy ruchliwej ulicy też muszą wykupić abonament na to by móc zostawić samochód przed blokiem. Rozumiem jak ktoś stanął bo leci do sklepu, banku itp . niech płaci, ale czemy ktoś kto mieszka w danym budynku, jest tam zameldowany ma płacić jakiś abonament bo władze miasta tak sobie ustaliły.

    Odrębny jest fakt, że 3/4 miasta to strefy parkowania płatne, zatem ładnie nas golą za posiadanie auta.

    Taki idealny dzień urząd miasta – płacisz w parkometrze za max 1h (bo ile może trwać załatwianie dokumentów) idziesz do urzędu. Pani za biurkiem nie jest mega sprawna i przeciąga się załatwianie o jeszcze 30minut. wracasz i za wycieraczką mandat za nieopłacenie prakometru. Poziom wkurzenia rośnie urząd, mandat. Jedziesz w inne miejsce powiedzmy do pracy (nieszczęsliwie biuro jest w centrum miasta, a firma płaci jedynie za miejsca dla managerów i tych jeszcze wyżej) zostawiasz auto w teoretycznie dozwolonym miejscu. Po pracy jest blokada na kole, bo jak sie okazało strefa parkowania jest 2 metry dalej. Cud, że jeszcze nie ma mandatu za brak opłaty za parkometr.

    pozostaje rower – ale przeziez ukradną.

    i tak człowiek kisi się w komunikacji miejskiej stojącej od dłużeszej chwili bo jakiś pajac swoim wypasionym cadilakiem nie mieści się w obrycie parkingu blokując tym samym przejazd 🙂

    1. Pewnie to wszystko po to, by jednak ludzie korzystali z komunikacji miejskiej, inaczej miasta byłyby całkowicie zapchane. 🙂 Ja jeżdżę wszędzie rowerem. Mam megałańcuch. 🙂 Przypinam to moje cacko i spokojnie wszystko załatwiam. Fakt, że nie wszędzie jest gdzie przypiąć rower, ale przed urzędami z reguły nie ma kłopotu. 🙂

    2. Tak, jak czytałam wpis, to myślałam tak samo: stać mnie na wypasione auto to i stać mnie na to, by być ponad zasadami ustanowionymi przez maluczkich.
      A co do drogich miejsc do parkowania – czasem też jestem za. Tylko żeby te pieniądze miasto inwestowało w naprawdę porządną komunikację miejską, wydzielone torowiska dla tramwajów etc. Bo w przeciwnym razie się zadusimy, zakisimy w naszych metropoliach i do pracy trzeba będzie wstać godzinę wcześniej, bo przez godzinę się będzie stać w korku… i narzekać na organizację ruchu ulicznego.

      A tak w ogóle wpis przypomniał mi ś.p. Steve’a Jobsa, który nie chciał zarezerwowanego miejsca parkingowego dla siebie przed sklepami apple’a, ale zawsze parkował na miejscach dla niepełnosprawnych, zajmując po 2 miejsca. Współpracownicy parafrazowali hasło appple: myśl inaczej na parkuj inaczej. Widać nasi właściciele aut luksusowych biorą przykład ze Steve’a.

  6. No chyba tak jest, że niektórzy jak nie pokombinuja to ich szlag trafi. U nas jest dokładnie tak samo, pamiętam jak jeździłam do P do szpitala, który ma olbrzymi parking, płatny, ale nie jakoś starsznie drogi, to bieda do tego parkingu się dostać, bo pobocza tak są obstawione. Dramatycznie sie robi jak pomiędzy dwoam szpalerami aut próbuja się zmieścić dwa samochody, jadące w przeciwnych kierunkach, z których jeden to karetka na sygnale. Niby jest znak, że samochody tak zaparkowane odholowują, ale chyba to jest tylko znak, nie mający się nijak do rzeczywistości, bo pobocza zawsze sa tak samo zaprane samochodami… Najwyraźniej obie jesteśmy “innymi” Polkami, bo ja też płacę i parkuję tam gdzie powinnam.

  7. Chyba mamy to w genach, haha. Za benzynę trza zapłacić bo inaczej nie pojedziesz, tak? A parking? Po co płacić, jak można w błotku za darmo? Jak nie ma wyboru to nie ma, ale jak tylko jest jakiś wybór (choć teoretycznie go nie ma) to Polak zaraz wykombinuje, żeby tylko ani grosza nie wydać :).

  8. A szatnia za złotówkę? Wiesz jak ludzie kombinują, żeby nie zapłacić… Oczywiście ja się wymądrzam – bo w najbliższym szpitalu panie szatniarki znają mnie jeszcze z uczelnianych czasów i tych stażowych to zdarzyło mi się raz powiesić kurtkę za dormochę (chociaż darmowe wieszanie kurtki już mi nie przysługiwało). To jest rozpasanie młodych lekarzy w najgorszym wydaniu. 😛
    Ale tak normalnie to ja też wolę zapłacić i mieć jakoś czyste sumienie. Co do miejsc parkingowych – ten problem mnie już zupełnie nie dotyczy – z prostego względu jakim jest brak samochodu.

  9. Mnie najbardziej denerwują parkomaty do parkingów kiepskich, nierównych, kałużastych, wąskich. Bo za co my płacimy? Niech zainwestują w remont parkingu, wtedy mogę płacić. Ale Twój punkt widzenia rozumiem doskonale.

    Na mojej polibudzie jest straszny problem z parkowaniem. Nawet po wybudowaniu parkingu piętrowego miejsc nie zrobiło się więcej. Kiedy czasem jem obiad w jednym z budynków, patrzę na parkujące samochody – są standardowe pola do parkowania, zawsze zajęte, kilka “kopert” które też są zajęte i wjeżdża ktoś samochodem i po kilku minutach parkuje gdziekolwiek, bo nie ma miejsca.Dobrze, że nie jeżdzę samochodem na uczelnię.

    1. O tych uczelnianych parkingach też kiedyś była audycja. 🙂 Za moich czasów to student zawsze pieszo zasuwał albo środkami komunikacji miejskiej. 🙂 A przed moim wydziałem na parkingu raczej nie stały wypasione fury. No, cóż humaniści raczej bogaczami nigdy nie byli. 🙂

  10. Mąż mojej dawnej znajomej miał właśnie takie podejście – oszczędzić zeta na parkingu, na kiblu, na wszystkim, czym się da. I bo ja wiem? Mnie to trochę śmieszyło, trochę oburzało, ale to oni nowym autem jeżdżą na wakacje, a ja piętnastoletnim nissanem się po Szczycie bujam;)
    Ale ja mam domieszkę genów azjatyckich, jeśli to jednak o te geny chodzi;)

  11. Ha, Polaka nie zmusisz! Polakowi możesz jedynie połaskotać próżność. I tak, gdyby na parkingu płatnym wystawiono tablicę z napisem: “Parking z klasą.Tu parkuje elita”…Albo” Tu parkowała Gwiazda serialu “Rodzinka.pl”.Każdy bilet z parkometru bierze udizał w losowaniu smartfona”…..To ostrożnie szacuję, że taki parking musiałby byc parkingiem wielopoziomowym.Na takim chcieliby zaparkowac wszyscy i strzelić sobie ,rzecz jasna, pamiątkową, sweet focię 🙂

  12. Na ten nasz szpitalny parking załapałam nerwa 2 tygodnie temu… Wylądowałam na nim z 7-latką po upadku z konia. Najbliżej drzwi są parkingi dla lekarzy a SOR znajduje się po drugiej stronie budynku… więc ledwo doniosłam dziecko na rękach. Na szczęście w szpitalu odpoczęłam przez 2 godziny i nabrałam werwy do dźwigania na drogę powrotną;)

    1. Mam jednak nadzieję, że dzieckiem wszystko w porządku. Też raz jechałam na SOR z Jajem, ale zaparkowaliśmy na szczęście z dobrej strony. Zresztą to była noc, więc miejsc do koloru do wyboru.

  13. Gdyby to znaczyło, że Polak to taki oszczędny niczym Szkot, to jeszcze można by zrozumieć, ale przecież chodzi o to, że kombinatorstwo jest naszą drugą naturą.

  14. Przed szpitalem, u nas też się płaci, opłata za parkowanie mnie bulwersuje. W innym miejscu, jak np. takim, o którym Aniu piszesz jestem gotowa zaakceptować. A ludzie, jak to ludzie, może jak to Polacy 😉 kombinować potrafią, aby wyjść na swoje. I nie tylko o parkowanie tu chodzi. Pozdrawiam Aniu. 🙂

    1. Wszystko zależy od tego, gdzie jest szpital. W moim poprzednim mieście był prawie w centrum i gdyby tam parking był za darmo, podejrzewam, że nie byłoby szans, by szpilkę wcisnąć.

  15. Nie wiem, dlaczego tak jest. Nie wiem też, dlaczego nie można segregować śmieci, wyrzucać je w miejscach wyznaczonych, dlaczego nie można zachować czystości w toalecie, dlaczego… Mogę tak bez końca…

  16. Inny przykład: pracuję jako rejestratorka w prywatnej przychodni, w której wykonywane są drogie (jak dla mnie) zabiegi – 3500zł, 4500, 5000, zależy, co trzeba. Pacjenci bez mrugnięcia okiem płacą za te zabiegi (bo mogą sobie na to pozwolić), ale jak słyszą, że przed zabiegiem trzeba zrobić badania krwi, to zawsze pytają, czy lekarz może wypisać skierowanie na NFZ, żeby móc te badania zrobić za darmo (nie może, bo takie są procedury, ale to inna bajka; lekarz rodzinny może takie skierowanie wypisać). Zawsze mnie zastanawia wtedy: czemu ktoś, kogo stać na zbieg za kilka tysięcy złotych, bulwersuje się, kiedy musi zapłacić kilkanaście złotych za badania potrzebne do tego zabiegu?

    A może właśnie przez takie kombinowanie potem ich stać na wykonanie zabiegu? 😉

    Pozdrawiam,
    Ewa

  17. Rozumiem Twój punkt widzenia, ale pomyśl, że ktoś ma w tym szpitalu kogoś kto leży bardzo długo. I dzień w dzień płaci te 2 złote. A nie może pojechać autobusem, bo mieszka w innym mieście. Ja tak jeździlam do dziadka, codziennie 60 km, płaciłam za każdym razem za parking. Sytuacja trwała ok 2 miesięcy. Policz ile to pieniędzy, więc wcale się tym ludziom nie dziwię, że szukają innych miejsc. Akurat przy szpitalu parkingi powinny być darmowe.

    1. Z drugiej strony, jakby były darmowe, to sama wiesz, że pół okolicy by parkowało, bo niestety tacy jesteśmy i byśmy to wykorzystywali. Rozumiem też taką sytuację, o jakiej piszesz, może w takich przypadkach powinna być możliwość faktycznie darmowego parkowania lub tylko częściowo odpłatnego. Trzeba by znaleźć złoty środek, a o to zawsze najtrudniej.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *