Ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał!!!

Ostatnio mam zwariowany czas. W dodatku okazało się, że zaginęła słynna blogerka Pani S. (“Beznadziejne przypadki Pani S.”) Pewnie część osób tutaj zaglądających ją kojarzy, bo kilka razy pisałam, że była mi od czasu do czasu źródłem natchnienia. Normalnie muza, której przytrafiają się beznadziejne przypadki. I tak, jeżeli ktoś coś wie, proszony jest o informacje o Pani S. Ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał…

Podaję na wszelki wypadek jej rysopis:

Wzrost: nieokreślony.

Sylwetka: niekreślona.

Kolor oczu: nieznany z powodu noszenia na nosie wielkich okularów. Z reguły wyglądała w nich jak Bzyk z Pszczółki i Mai. Pamiętacie? Wielkie, ciemne okulary, czasami z jednym szkłem tylko, bo wiadomo, Pani S. zdarzają się dziwne przypadki.

Włosy: ich istnienie pozostaje pod znakiem zapytania. Pani S. zamieszczała swoje zdjęcia w czapce uszance. Dla podpowiedzi mam jedno zdjęcie (swoje własne) inspirowane trendami w modzie proponowanymi przez poszukiwaną.

ja trendy 003

Znaki szczególne: Ojczulek. Nieodłączny „element” życia Pani S. Być może zakopał ją w ogródku, więc jej sąsiadów uprasza się o sprawdzenie.

Jedyne informacje, jakie udało mi się zgromadzić to: Pani S. szykuje coś „grubszego”. Nie wiadomo tylko, jak to zinterpretować. Druga informacja: Pani S. posłała swój blog w niebyt. To każdy z jej czytelników już zauważył i wpadł w panikę. Mnie nawet zaczęły się udzielać beznadziejne przypadki…

Rodzice zabrali mnie ostatnio do Ostródy. Miałam im pomóc w porządkowaniu mieszkania babci. No, i zabrali mnie swoim autkiem (nie pierwszej „świeżości”). Zajechać zajechaliśmy, ale droga powrotna była taka, że z pewnością przybyło mi kilka siwych włosów, przez telefon pożegnałam się już z Jajem i Mężusiem, a na wadze ubył mi cały kilogram. Wszystko ze strachu. Po drodze oderwała się nam rura wydechowa, ale tak niefortunnie, że z jednej strony była cholera tak umocowana, że nie można jej było wyrwać, nawet za pomocą rury od odkurzacza (okazuje się, że warto ją mieć w samochodzie), a z drugiej bezwładnie zwisała. Ciągnęliśmy ją po szosie przez ponad 30 km. Tata jechał powoli, było ciemno, bo to noc, a nasze autko odpalało zimne ognie, bo rura ciągnięta po asfalcie iskrzyła jak ta lala. I wtedy moja wyobraźnia zaczęła działać. Iskry plus butla z gazem w aucie równa się wielki spektakularny wybuch, a co za tym idzie lot mojej duszy w przestworza.

Bałam się jak diabli. W dodatku miałam ze sobą laptopa, a w nim niedokończoną drugą część „Złodziejki” i jakbym wyleciała w kosmos to ze swoimi wypocinami.

Taki beznadziejny przypadek mi się zdarzył i zaczynam podejrzewać, że przyroda nie lubi próżni, dlatego jak ktoś widział Panią S., to bardzo proszę ją namierzyć, związać, przywlec do blogosfery, bo bez niej te beznadziejne przypadki rozlezą się po wirtualnym świecie bez kontroli. A tu trzeba doświadczonego specjalisty, by je trzymał w ryzach!

0 thoughts on “Ktokolwiek widział, ktokolwiek słyszał!!!”

  1. Aniu no to się najadłaś strachu. Nie dość, że beznadziejny ten Twój przypadek, to jeszcze straszny 😉 . Najważniejsze, że, jak widać, wszystko dobrze się skończyło. 🙂 . A co do Pani S. jestem w stanie uruchomić nawet służby specjalne…….. może się uda przytargać ją tu do blogosfery 😉 🙂

  2. Pani S. nie widziałam i nie słyszałam.
    A Wasz samochód musiał wyglądać jak kometa 😉 Na szczęście wszystko dobrze się skończyło.

  3. Nie mam bladego pojęcia co się dzieje z Panią S ale faktycznie, przyroda nie lubi próżni i beznadziejne przypadki się rozlały po sieci 🙂 Nie wiem jak to wytrzymałaś, ja chyba bym wiała.
    A tak na marginesie, przyroda faktycznie nie lubi próżni. Wyprowadziliśmy się ze starego domu i okazało się, że nowi właściciele spodziewają się drugiego syna. Dwóch chłopaków się wyniosło ale przyszli nowi 🙂
    A co do zaginionych blogerek, to nie wiesz może co dzieje się z mamą super 5? Już tyle miesięcy milczy. Lubiłam czytać o jej piątce.

    1. To znaczy, że Twój poprzedni dom był zdominowany przez męską płeć. 🙂 😉
      A co do Super5 też nie mam pojęcia, nagle zamilkła, już po raz któryś i nie daje znaku życia.

      1. Młoda Polka zamknęła blog (bloga? proszę o pomoc polonistów!), zagubiona się zagubiła (ale widzę, że pisze komentarze, więc wszystko ok)… Pamiętam też inną Twoją czytelniczkę, ale nie mogę jej znaleźć. Jest fryzjerką z zawodu i ma małą córeczkę, z mężem związek jakiś burzliwy, ona bardzo szczupła, chudła i robiła badania na serce. Ktoś pamięta?

        1. To oczywiście Fiksacja, ona bloguje dalej. Rzadko jednak bywa na innych blogach.
          http://fiksacja.blogspot.com/
          Zagubiona ma przerwę, ale pewnie wróci. Młoda Polka zniknęła na bardzo długo, ale już się odzywała. Ma blog, ale nie pamiętam nazwy. Zniknęła Dziewczyna z Tatuażem, ale myślę, że wróci w innej odsłonie. Tata Szymona milczy od kilku miesięcy. Zniknął też Van Furio… Można by pewnie tak długo wymieniać. Bloger pojawia się i znika. 😉

          1. Dziękuję Aniu! Poznaję tylu ludzi wirtualnie, przejmuję się ich problemami, przykro kiedy komuś dzieje się coś złego, miło, kiedy nieobecność ma bardziej przyjemne przyczyny (zagubiona będzie miała trochę inne zajęcia w najbliższym czasie ;))

        2. Justyna, zagubiona jest i wszystko z nią w porządku, jak na razie. Siedzi sobie gdzieś tam po cichu i czasem, jak zauważyłaś nastruga jakiś komentarz, bo całkiem się odciąć nie idzie, a póki czas jeszcze pozwala… 😉 No, ale jutro wybiera się do szpitala, bo jest już na “rozleceniu’ 😉 To tyle na razie. Pozdrawiam 😉

    1. Powinno się przynajmniej ostrzec, pożegnać lub cokolwiek, żeby się czytelnik nie denerwował. Ponadto powinna najpierw zamknąć w jakiejś klatce beznadziejne przypadki, a nie pozwolić im hulać po świecie. 😉

  4. Ja widziałam! Ja widziałam Panią S.! 😀 Dzisiaj rano w lustrze! Początkowo nie poznałam i nawet wrzasnęłam ze strachu, ale potem stwierdziłam, że ten blond kołtun na głowie jest mi znany. Nawet dobrze znany. 😀 Pragnę wyjaśnić, że wprawdzie budowanie rakiety, w której blog został wystrzelony, trwało jakieś dwa tygodnie, ale ostateczne odpalenie nastąpiło gwałtownie. Tak już mam – jak podejmę decyzję, nie ma szans, żeby ją cofnąć. Więc nie zdążyłam się pożegnać ani uprzedzić. Po prostu usiadłam któregoś popołudnia i wcisnęłam magiczny przycisk: “usuń blog”. 😀 Ale krążę tu i zaglądam. 🙂 I pozdrawiam oczywiście. 😀

    1. Ożesz Ty, a ja, jako dość świeża i cicha czytelniczka, planowałam w jakiś piękny urlopowy dzień przeczytać Twojego bloga od deski do deski. Moi drodzy – zaprawdę, powiadam Wam, nie odkładajcie niczego na ostatnią chwilę, bo stracicie na tym, jak ja!

      ps. Kurko Domowa, Twoją czytelniczką też jestem i też raczej się nie ujawniam, wybacz 😉 postanawiam poprawę…

      Pozdrawiam,
      Ewa

    2. No i co ta Pani S narobiła? Ja szukam, przez google, na fejsie, na blog.pl wszcędzie a pani S skasowała tak po prostu bloga? Mam nadzieję, że zahcowała jednak kopię i się jej odmieni bo wiadomo, baba zmienną jest a potem weź to wszystko odkręcaj…Pozdrawiam i normalnie fukam!

    3. Witam Panią S. Jestem czytelniczką Pani S. od bardzo niedawna (może rok) ale od razu bardzo mocno uzależnioną. Niestety nie umiem żyć bez Pani S., od deski do deski przeczytałam bloga chyba w miesiąc. Bardzo zaniedbując swoje obowiązki. Prawie dostałam apopleksji jak nie udało mi się wejść na stronę bloga. Cieszę się że Pani S. żyje bo jesteśmy prawie rówieśniczkami więc jest szansa również i dla mnie. Niestety kasowanie czegoś tak fantastycznego i tak bardzo uzależniającego powinno być karane. Ja naprawdę wiele jestem w stanie zrozumieć i nawet przeżyłam czasowe wstrzymanie pisania, miałam co prawda nadzieję że Pani S wróci (i się udało) ale przynajmniej miałam co czytać bo były starsze wpisy. A teraz co sznurek i nad rzekę. Bo jak nie zawisnę to jest jeszcze szansa na utopienie się.

      Bardzo przepraszam Blogującą Kurkę Domową za mój komentarz ale ulało mi się.

      Jedyne czego żałuję to to że ten komentarz jest moim pierwszym od kiedy czytam w internecie. Może gdybym wcześniej cokolwek napisała to dalej moglibyśmy czytać Panią S. Błagam wróć kobitko nie zostawiaj uzależnionych mogą zginąć a wtedy Twój ojczulek dopiero miałby nad kim się pastwić i całkiem realny powód tegoż.
      Pozdrawiam moją ulubioną Panią S. oraz oczywiście Ciebie.

      1. Ha, ha 🙂 No tak, jakby Pani S. przeczytała ten komentarz, to z pewnością nie zlikwidowałaby bloga, a pewnie takich cichych wielbicieli jest więcej. Myślę jednak, że Pani S. długo nie wytrzyma bez bloga i w końcu wróci. Z pewnością będę ją do tego namawiać. 🙂
        Serdecznie pozdrawiam

  5. Czuję się winna…Bo ostatnio wysłałam PaniS. książkę ” Obywatel Stuhr”, którą Pani S.wygrała w konkursie, organizowanym przez aplikację z blogami do posłuchania.
    Mam zatem teorię spiskową, że Pani S.czytając ową książkę niejakiej pani Ewy Winnickiej, nad laptopem, oczywiście, zasnęła z przemęczenia i nieświadomie nacisnęła guziczek “skasuj blog”. A skoro co nieco uchyliłaś nam rąbka tajemnicy, to widocznie wkrótce posłuchamy o Super-Wypasionych w Swej Beznadziejności Przypadkach Pani ES” :))

    Tylko chciałabym bardzo wiedzieć, Aniu, czy Ty pod rozczochraną właściwościami telepatycznymi dysponujesz, że znasz plany Autorki?

    ps Powrotna podróż z rodzicami i Beznadziejny Przypadek Waszego Pojazdu zapamiętasz na długo. Bo takie historie tak właśnie mają.Tyle,że wspominać je będziesz po latach jako bardzo sympatyczne:Spójrz, poradziliście sobie z problemem kreatywnie, czyż nie tak? :)))))

    1. Niestety planów Pani S. nie znam i trudno mi je przewidzieć, ciekawa jestem, czy ona już je poczyniła i wie, co zamierza. 🙂

  6. Boja może mieć rację.. Taaaaa.. On ma dojścia do różnych źródeł, czasami nawet niezbyt legalnych. Ale dobrze, że Pani S. ukazała się powyżej, teraz można spokojnie spać i wyglądać jej na horyzoncie wirtualnym 🙂

  7. Witam, ja również od dłuższego czasu zastanawiałam się, dlaczego adres bloga Pani S. uparcie nie odpowiada… Miejmy nadzieję, że zaginiona zdecyduje się do nas powrócić:-)

    1. Odnalazłam ją, zapytałam. Twierdzi, że do blogowania nie wróci, ale wiem, że bez tego się długo nie da, więc myślę, że wcześniej czy później się złamie. 😉 🙂

  8. Nie zdążyłem się przyłączyć do poszukiwań a zguba się znalazła. Tak jakoś pusto będzie bez PaniSowych komentarzy rzeczywistości.

    Gdyby jednak ktoś chciał sobie poczytać teksty PaniS to wystarczy na stronie: https://web.archive.org wpisać adres jej bloga i gotowe 😀

  9. Ja wszczęłam poszukiwania już jakiś czas temu, ale na marne i proszę, zgłasza się Pani S że blog w kosmosie, znaczt w d…. Szkoda. Van Furio skasował blog, tyle wiem. A Ty kura żebyś nawet na taki pomysł nie zaczynała wpadać przypadkiem.

  10. Cieszę się bardzo. Będę tu zaglądać. Życzę dużo sił, miłości bliskich, dobroci znajomych, życzliwości blogerów, zdrowia. A resztę można sobie kupić, wcześniej lub później…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *