Koniec! Koniec! Nareszcie koniec!

Dzisiaj kotłowanina myśli i tematów. Miało być o archeologicznym znalezisku w Gdańsku, bo toż temat gaciowy i idealnie mógłby się komponować z jednym z postów z tego tygodnia. Nie wiem, czy wszyscy wiedzą, bo mnie dopiero oświeciła Pani S. (nie dość, że czasami jest źródłem natchnienia, to i jeszcze oświecenia – jak ja się jej odpłacę?). W Gdańsku wykopano zabytkową zabawkę erotyczną – penisa ze skóry wypchanej włosiem, z drewnianą końcówką. Można fotki znaleźć w necie. A skojarzeń miałam zaraz moc. Jednak temat musi iść na bok…

jesPotem dotarła do mnie informacja, że gdzieś pies zjadł właścicielkę, a durni ludzie robią hurtowo wycieczki, by psa w schronisku obejrzeć. Po czort? Nie wiem. Może liczą, że pies kaszlnie, zakrztusi się i zwróci kawałek swojej byłej pani. Temat piękny, ale też idzie na bok…

Dlaczego?

Nie, nie doznałam pomieszania zmysłów i nie zmieniam charakteru bloga. Oj, nie. Są jednak sprawy ważne i ważniejsze. A wiecie, jaki dziś dzień? Dzień, na który czekałam długo, bardzo długo (momentami ciągnęło się jak gumka w majtkach). Dzisiaj po raz ostatni obudziłam Jajo do szkoły!!! Tak sobie to moje uparte dziecię trzy lata temu ubzdurało, że do liceum będzie dojeżdżać 50 km. Codziennie wstawało o 5.20, wracało ok. 17.00. Mróz, śnieg, zawierucha, słońce w oczy, deszcz zacinający po twarzy, choróbska straszne… Nic to. Dzielnie dała ta moja córcia radę. Bo to uparte jak osioł. Co postanowi, wciela w życie. Zawsze nad wyraz dojrzała, doskonale wie, czego chce od życia. I nie ma takiej siły, która by jej wyperswadowała „genialny” pomysł. Ale w sumie jestem zadowolona, bo nauczyła się poruszać po dużym mieście, musiała sporo spraw załatwiać samodzielnie, więc mogę śmiało powiedzieć, że jestem dumna. Nie zdradzę jednak jej pomysłów na najbliższe miesiące, bo można się domyślić, że są znów lekko szalone, ale trzymam mocno kciuki, by się udało. Jajo jest Jajo. Co postanowi, to robi. Konsekwentnie. No, ale mnie odpada wstawanie o świcie i stres, że zaśpi, że nie zdąży na autobus, że spóźni się na sprawdzian (bo przecież to „nie powiatowe gimnazjum, tylko elitarne liceum”) itp. Bo wiadomo, nadgorliwa i nadopiekuńcza ze mnie kura, która chętnie, by to Jajo wciągnęła znów pod siebie i wysiadywała. A teraz co? Będzie fru z gniazda?

Sami więc rozumiecie, żadne zabytkowe penisy i psy ludożercy nie mogły przebić mojej radości pomieszanej z obawą o Jajo własną dupką wysiedziane.

A ulga, że wreszcie koniec liceum, ogromna. O tym z pewnością napiszę, bo jest o czym. I nie odmówię sobie tej przyjemności tłumionej przez lata. Niech tylko jeszcze minie czas matur… Łatwo się też domyślić, jaka panuje u nas atmosfera w domu. Jajo od czasu do czasu wpada w przedmaturalną panikę. Ostro też kuje. Tak kuje, że jest szansa, że przebije się do piwnicy. A ja staram się zachować spokój, choć czuję się tak, jakbym to ja miała zdawać egzamin.

No, ale dziś oddycham pełną piersią. Nareszcie skończyliśmy liceum!!! Ja, Jajo i Mężuś!!! Tylko dziwnie, że świadectwo będzie jedno.

 

 

PS  Wszystkim rodzicom dzisiejszych absolwentów spokoju życzę na czas matur. Pecha mamy, że nasze dzieciaki za króliki doświadczalne robią i zdają egzamin po nowemu. Ale niech moc będzie z nami.

0 myśli na “Koniec! Koniec! Nareszcie koniec!”

  1. Aniu wiem, co przezywasz, bo ja taka sama nadopiekuńcza. Miałam wrażenie, że ja bardziej się stresowałam niż moi synowie.
    Trzymam kciuki za Jajo 🙂

  2. wow, to muszę dokopać się do owej zabawki 😀

    ostatnio swoją ciemnotę rozświetliłam wibratorem 😀
    znaczy się wiedzą na jego temat 😀
    wyczytałam na necie :

    Pierwsze wibratory stosowane były przez XIX-wiecznych lekarzy w krajach anglosaskich jako przyrząd do leczenia często wtedy diagnozowanego schorzenia kobiecego określanego terminem histerii. Przypadłość ta była zdefiniowana tylko w bardzo ogólny sposób (objawami mogły być: ból głowy, nerwowość, bezsenność, ociężałość, tracenie tchu, słabnięcie, utrata apetytu czy wręcz skłonność do powodowania kłopotów), a skuteczną terapią było doprowadzenie pacjentki do orgazmu przez lekarza podczas wizyty.

    Za Jajo trzymam kciuki, powodzenia na maturze 😀

    ps. 5,20, matko jedyna …….ma charakterek niezłomny 😀

  3. Liceum out. Teraz trzymamy kciuki za maturę, a potem za wymarzony kierunek na studiach 😀

    To mi przypomina, że niebawem zaczynają się zerówki na studiach. Muszę pogonić tego mojego, bo jakoś nie widziałam go ostatnio z notatkami 😛

    Miłego i słonecznego dnia 😀

  4. Jestem ciekawa tych planów Jaja, ale myślę, że wcześniej czy później szepniesz słówko? 🙂

    Po maturach mam nadzieję, że dostaniesz słowotoku i napiszesz “coś” więcej o tych przedmaturalnych emocjach…

  5. Wiadomo,że Jajo jest genialne po Kurze ,więc matura pójdzie jak po maśle.
    Ale tak to jest ,że matka nawet mając lat 80 zamartwia się o swoje i tak dojrzałe dzieci.Powinni nam dopłacać niezłą kasę za zniszczoną psychikę 😉 .
    Ja wczoraj byłam na konsultacjach u młodszego-wyszłam dumna i blada haha.

    1. Jajo ma zupełnie inny charakter, inne podejście do życia, choć wrażliwe jest bardzo. Zawsze idzie swoimi ścieżkami. Zobaczymy, gdzie ją los zaprowadzi. 🙂
      A Ty dlaczego blada wyszłaś? Z radości? Czy się stresowałaś?

  6. Podziwiam – wstawać codziennie po 5 i dojeżdżać 50 km. Dzielne Jajo 🙂 Życzę Wam wszystkim spokoju na nadchodzące dni/tygodnie i oczywiście powodzenia córce. Na pewno maturę zda śpiewająco 😀

  7. Kochanie doskonale Cię rozumię ja mam dwójkę dzieci rok po roku i one właśnie przecierały szlaki “nowej reformy oświaty” – córcia potem syn (jemu zawsze było lepiej bo po niej) – to był horror. Skończyły bardzo dobre studia , jest OK z Twoim JAJEM też tak będzie. Spokoju życzę na te nadchodzące ciężkie dni , nie daj się zwariować – dobrze będzie 🙂

  8. Oczywiście, że rozumiemy, iż pokryty patyną penis i pies ludożerca przegrali z tak wiekopomnym wydarzeniem. Być może szkołę skończyła dzisiaj przyszła laureatka Nagrody Nobla i za kilkanaście lat będę mogła się pochwalić, że niemal uczestniczyłam w tym wydarzeniu (oj tam, trochę się fakty nagnie 😀 ). Gratulacje dla całej rodziny. A dlaczego nie wymieniłaś Nutusia? Przecież ona na pewno też wstawał rano! Nie uważasz, że to dyskryminacja?! 😀

    1. Ha, ha 🙂 Oczywiście, Nutuś też dzielnie skończył liceum. 🙂 A co do Jaja, to prędzej bym się spodziewała Oscara niż Nobla. 😉

  9. Jaju gratuluję wytrwałości i konsekwencji w “realizacji” liceum. Jak sobie pomyślę o zimie, to bardzo jej współczuję. 5:20 to środek nocy jakiś jest.
    Trzymam kciuki za maturę.

  10. moja droga Kuro, gratuluję i zazdraszczam niepomierni, gdyż oto właśnie osiągnęłaś dzień, którego i ja oczekuję z wielką niecierpliwością, a na który czas jakiś jeszcze poczekać muszę (niestety więcej niż 1 rok szkolny)

    kiedy u mnie ten dzień nastanie, będę najszczęśliwszą matką pod słońcem, więc wyobrażam sobie Twoją radość i to, że to dojmujące wydarzenie wypiera wszelkie inne, nawet tak intrygujące i ponętne jak wibratory z drewnianą końcówką odnalezione przez archeologów, do których może jednak wrócisz w niedalekiej przyszłości?

    Dziś jednak ciesz się szczęściem swym, a o maturach zaczniesz myśleć jutro lub pojutrze, dziś dzień wielkiego oddechu Matki Kury jest. 🙂 🙂

  11. Tak, ostatnio ciągle dzieje się w naszym życiu po raz ostatni. Ostatni dzwone szkolny w życiu rodziców jest rzeczywiście symboliczny.Dużo myśli kotłuje się i mnie w mojej “świezó uczesanej” a na twarzy rumience z powodu lekkiego stanu podgorączkowego. W LO Młodego trwa jakieś Garden Party z okazji Rozpoczęcia Wakacji. I na zdjeciach wszyscy wydają się być mega wyluzowani.Nadrabiają minami? 🙂 Co do odgłosów “kucia”, ja tylko słyszę te odgłosy w weekendy, bo Młody w internacie mieszkał od II semestru I klasy… Stiwerdził, że koniecznie chce się zapisać na zajęcia sekcji pływackiej ( poczatek zajęć o 6.30) i zimą nie miałby szans by dotrzeć na czas… Tak szczerze mówiąc dzięki internawi już nieco się z mężem oswoiliśmy z ” pustym gniazdem”.Przynajmniej nie dopadnie nas ten syndrom od pażdziernika:)).Trzymam kciuki za Jajo i spełnienie Jej marzeń…

    1. To faktycznie dzięki internatowi nie przeżyjecie niedługo szoku. A panika przedmaturalna czasem u Was gości? Bo u nas tak z doskoku Jajo panikuje. 🙂

  12. Wiem jak ciężko jest dojeżdżać do szkoły oddalonej od domu trochę km. To strasznie męczące. Dla ucznia, ale też dla rodziców. Fajnie, że Twoja córka dała radę. Widziałam nie jednego, który po tygodniu dojazdów pękał i zmieniał szkołę. Ja dawniej dojeżdżałam do szkoły około 45 km , ale tylko przez pół roku, jednak wiem jaki to ból. Trzy lata to naprawdę wyczyn. Ale podejrzewam, że motywacją było to, że Twoja córka sama wybrała sobie taką, a nie inną szkołę i nic nie miała narzucone – bo jeśli Ty byś Jej kazała tam uczęszczać, to jestem przekonana, że nie świętowałabyś teraz ukończenia przez Jajo liceum i z niecierpliwością nie oczekiwałabyś rozpoczęcia matur.

    A co do matur to jestem pewna, że mimo wszystko Twojej córci pójdzie doskonale. Zmiana jest z tego co wiem z ustnym Polskim tak? Znowu wrócili do egzaminu z pytaniami czy jakoś tak, nie ? Jestem pewna, że Jajo sobie poradzi w końcu ma mamę polonistkę 🙂

    1. Sen z oczu spędza właśnie ten ustny. Jedno pytanie, jakie uczeń losuje, nie jest w stanie odzwierciedlić jego wiedzy. Wszystko zależy od szczęścia. A jak przeglądam przykładowe pytania, to przyznam, że sama czasami nie wiem, co bym odpowiedziała, a do tego przecież dochodzi stres. Mam jednak nadzieję, że Jaju się poszczęści i dobrze trafi. 🙂

  13. Jeżeli w każdym domu jest tak jak było w moim, to rodzice bardziej przeżywają maturę niż dzieci. Wiadomo, że się uczyłam i stresowałam, ale nic nie pobije mojej mamy, która mało jakiegoś załamania nerwowego z tego wszystkiego nie dostała. W związku z tym, życzę powodzenia i córce i Tobie 🙂

    Odnośnie wstawania o tej podłej porze. Mój współlokator wychodził przez miesiąc o 6:10 z domu, budząc mnie tym samym. Miesiąc temu się wyprowadził, a ja wciąż budzę się codziennie ok. 6. Znam też ludzi, którzy na emeryturze po iluś latach wstawania o piątej do pracy myśleli, że się w końcu wyśpią. Niestety siłą przyzwyczajenia – wstają dzień w dzień, bez budzika o tej samej porze co do pracy… Obyś Ty się nie musiała tak dłużej męczyć 🙂

    1. Masz rację, że czasami mi się wydaje, że zaśpię i się budzę. 🙂 Ale Jajo sobie śpi spokojnie, żadna siła przyzwyczajenia nie zadziałała. 🙂 🙂

  14. Dziwne trochę… Tobie się nie dziwię, bo Rodzic to Rodzic ,masz prawo się denerwować. Ale Jajo? Jeszcze kasztany nie kwitną, a ona już panikuje? Kuje nawet?…

  15. Trzymam wiec teraz kciuki za Jajo, a na pytanie z polskiego jest metoda – trzeba przed egzaminem myślec ” chce takie pytanie…!” I naprawdę skutkuje! Tylko myślec pozytywnie!!! A my wszyscy wysyłamy pozytywna energię myśląc o Jaju!

  16. To Ci Jajo! 😀 Ja w jej wieku zupełnie nie wiedziałem czego chcę od życia. Można powiedzieć, że błądziłem po omacku, ale o dziwo trafiłem w miejsce, w którym jest mi dobrze i już niedługo będzie o wiele lepiej 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *