Jak wyleczyć z homoseksualizmu?

Na swoim drugim blogu pisałam ostatnio recenzję kapitalnych reportaży („Diabeł i tabliczka czekolady”). Przyznaję, że kilka z nich ciągle kołacze mi się po głowie, szukając jakiego ujścia. Przeczytałam między innymi o homoseksualistach, którzy nie potrafią zaakceptować swojej inności i szukają pomocy w stowarzyszeniach zajmujących się pomocą „chorym” na homo. I przyznam, że włos mi się lekko zjeżył na głowie. Bo ja rozumiem, że jeszcze pięćdziesiąt lat temu można było uznać to za jednostkę chorobową, a sto lat temu wsadzać za orientację seksualną do więzień. Ale w XXI wieku? Toż wydaje się, że jesteśmy obeznani z tematem, że niczyją winą jest to, że rodzi się taki, a nie inny. W końcu nikt z nas nie zastanawia się, jakiej chce być orientacji. Nie można się też tym zarazić! Ot, po prostu rodzi się taki i już. W heteroseksualnym społeczeństwie pewnie czuje się inny, wyalienowany i nie każdy ma w sobie na tyle odwagi, by to zaakceptować. Nie wspomnę o rodzinie, która też nie zawsze potrafi stanąć na wysokości zadania i wykazać się tolerancją.

W każdym razie czytam ten reportaż; czytam o tym, jak to przez modlitwę/medytację można uleczyć się z homoseksualizmu. Czytam o tym, jak mężczyznom każe się spać ze sobą w celach terapeutycznych (oczywiście pod czujnym okiem jakiegoś stróża moralności, żeby jednak chuć góry nad człowiekiem nie wzięła). Czytam też, jak to się „leczy” z grzesznego onanizmu i mam takie wrażenie, że przenoszę się w czasie. Bo w XIX wieku też uznawano masturbację za źródło wszelkich chorób, począwszy od ślepoty, a skończywszy na śmierci. Wymyślano różnego rodzaju urządzenia (nawet stosowano chłodnice!), które miały takie praktyki powstrzymywać.

Opowiadam o reportażu mężowi.

– Wiesz, że onanizm prowadzi do raka prostaty? – mówię mu ku przestrodze. Niech wie, żeby w razie co nie zwiodło go na pokuszenie.

– Twój tata miał raka prostaty – odpowiada. Ups! Faktycznie. Oj, tatuś, tatuś! Fuuuuj!

Czytam potem statystyki ogłoszone przez prof. Starowicza. Okazuje się, że ok. 64% dorosłych mężczyzn i 24% kobiet TO robi (a nastolatkowie prawie wszyscy!). I tak od razu myślę, że populacja nasza skazana jest na zagładę. Zginiemy marnie, jak się nie uspokoimy.

Potem znów czytam w reportażu wypowiedź psychologa, który tłumaczy, że próby „leczenia”, czy wmawiania homoseksualistom, że są chorzy, powoduje tylko depresje (często również samobójstwa), ponieważ utwierdza się ich w przekonaniu, że można to wyleczyć. A przecież to prywatna sprawa, co kto i z kim. Dziecko każdego z nas może okazać się homo i co wtedy? Wtedy powinno mieć wsparcie, a nie wizytę u „egzorcysty”, który przegoni z niego zło, czy „uzdrowiciela”, który wmawiać będzie, że „dobrym dotykiem” można nawracać na heteroseksualizm.

Sprawdziłam, jak wygląda sytuacja prawna homoseksualistów na świecie. Podobno jest aż 77 krajów (np. Nigeria, Somalia, Sudan), gdzie prawo przewiduje kary za związek mężczyzny z mężczyzną i kobiety z kobietą (choć zdecydowanie surowiej karze się mężczyzn). Są miejsca, gdzie grozi za to kara śmierci! Polska zawsze (przynajmniej teoretycznie) wydawała się krajem tolerancyjnym, w prawie nie było kary za homoseksualizm (z wyjątkiem okresu zaborów). A państwem, które jako pierwsze depenalizowało akty homoseksualne, była Francja (1791).

Mnie zawsze na myśl w takich sytuacjach przychodzi Oscar Wilde czy Paul Verlaine, którzy właśnie z tego powodu trafili do więzienia!

Temat może się wydawać wielu osobom kontrowersyjny, jednak ja jestem zdecydowanie po stronie tolerancji. Mam nadzieję, że Wy również.

 

65 myśli na “Jak wyleczyć z homoseksualizmu?”

      1. Oj, oj, podobno (i to chyba bardzo dawno temu) !
        O ile dobrze pamiętam w PRL było pod tym względem jeszcze gorzej niż teraz. (Tematu, w oficjalnym obiegu w ogóle nie było)
        pozdrawiam

        1. To prawda, wtedy problem nie istniał. Prostytucji nie było, przestępczości też nie. Normalnie raj mieliśmy. 😉 🙂

      1. A ja rozumiem. Jeśli uznam, że dla mnie lepszym partnerem jest moja dłoń tudzież jakiś gadżet ze sklepu warzywnego to taki mój partner z chęci na seks ze mną i braku możliwości zaspokojenia tej chuci może raka prostaty dostać. I właśnie z tej troski o Małżonka marchewki i banany u mnie to tylko w celach kulinarnych się używa.

  1. Ja gdzieś wyczytałem, że samopieszczenie, jest zdrowe. Znaczy, że akceptujemy swoje ciało. Poza tym dla wielu osób to jeden ze sposobów rozładowania stresu…

    Co do homoseksualności – ja zawszę rozważam nad faktem: akceptacja vs tolerancja

    Tolerować można wiele rzeczy nie akceptując ich. Zatem jak powiem, że toleruję Gejów Lesbijki to nie znaczy odrazu, że ich akceptuję.

    Z drugiej strony ten krzyk homoskesulaności potrafi być czasem drażniący. I teraz wychodzi, że jak jesteś postępowa/y to MUSISZ akceptować takie związki by nie wyjść na konserwę itd.

    Wymaga się od heteryków tolerancji dla odmienności, ale w tym samym momencie jest brak tolerancji dla poglądów konserwtywnych. Jak szafujemy tolerancją to możeby tak dla każdego, a nie dla jednej grupy.

    Co jak co, ale osoby ze środowiska homos powinny być wzorem akceptacji i tolerancji. Niestety są czasem bardziej agresywne niż heterycy w swoich ocenach czyichś poglądów.

    sam sobie zadaję pytanie: czy jestem homofobem?
    mam przecież znajomych gejów, w pracy kilka koleżanek to lesbijki więc z teorii jak z nimi wspópracuję tudziez rozmawiam to nie jestem, ale tak naprawdę gdzieś wewnątrz, jakaś część mnie, mi zawsze mówi że “oni” są inni. I to mi zawsze daje pogląd na to że w sumie to jestem tolerancyjny niż akceptujący.

    a poza yym jest piątuniooooo – zatem miłego piątku i weekendu

    pzdr

    1. Masz rację. Możemy tolerować, choć się z czymś nie zgadzać. Też prawda, że czasami bywa tak, że lepiej być homo niż hetero, bo jakby nagle masz więcej praw albo ludzie są bardziej wyczuleni, by nie wyjść na konserwę. Najważniejszy jest więc we wszystkim umiar, a o to pewnie najtrudniej.
      Miłego piątunia! 🙂

  2. Kiedyś pisałam na ten temat i sama już nie wiem, dokąd to wszystko zmierza. Bo rozumiem, ze każdy szuka jakiegoś źródła dochodu, ale żeby zarabiać na “leczeniu” ludzi z homoseksualizmu? Przecież to nie jest grypa i nie da się tego wyleczyć.

  3. Mnie się podobało co jedna słupszczanka odpowiedziała dziennikarzowi, gdy ten ją pytał, czy nie przeszkadza jej, że prezydent Słupska jest gejem. Rzekła mianowicie coś w ty stylu, że ona nie wybierała prezydenta do łóżka. I tego się trzymam – orientacja homoseksualna u mężczyzny może mi przeszkadzać, jeśli wiązałabym z nim jakieś nadzieje. I takiego to może starałabym się leczyć dobrym dotykiem… choćby po to, żeby móc powiedzieć, że próbowałam 😉 U kobiety – jeśli ona ze mną wiązałaby jakieś nadzieje.
    Natomiast jeśli czytam Wilde’a czy słucham Freddiego Mercury’ego jakoś ich orientacja nie ma wpływu na mój odbiór ich twórczości.

    1. O, właśnie. Zapomniałam o tym. Jak Biedroń został prezydentem Słupska, to durni dziennikarze jedyne pytanie, jakie mieli, to o jego orientację. Ale nikt nie wpadnie na to, by zapytać, czy mi nie przeszkadza, że prezydent kraju jest hetero. A jak mi to przeszkadza na przykład, to w związku z tym, co? Głupota.

  4. A tak swoją drogą to bardzo współczuję homofobom. Konkretnie tym, którzy odkrywają u siebie skłonności homoseksualne. To musi być okropne, jeśli natura stoi w sprzeczności z poglądami.

  5. Aniu w 100% zgadzam się z Tobą, że to nie jest choroba. Taki człowiek się rodzi i już. Chociaż z dystansem podchodzę do psychologów, to w tej kwestii zgadzam się z ich opinią całkowicie. Dla mnie w tym wszystkim najgorsze jest to, że taki człowiek nie ma wsparcia w rodzinie. Co on wtedy przeżywa? Aż trudno sobie wyobrazić. 🙁 .

    1. To prawda, jak nie ma wsparcia w rodzinie, to kiszka. A przecież kto jak nie rodzice powinni wspierać, nawet jak im się wydaje, że dziecko w jakimś względzie nie spełnia ich oczekiwań.

  6. Ja nikomu do łóżka nie zaglądam i nie interesuje mnie, kto z kim sypia. Denerwuje mnie tylko sytuacja w której z jednej strony homoseksualiści chcą, żeby traktować ich na równi z heteroseksualistami a jednocześnie homoseksualizm jest tematem numer jeden. Wychwalani są ludzie, którzy się do tego przyznali, że tacy otwarci wspaniali i w ogóle. A może zacznijmy preferencje łóżkowe traktować normalnie. Czy ktoś przyznaje się, że jest heteroseksualny i pół Internetu bije mu za to brawo? No raczej nie. Równe traktowanie, to równe traktowanie. Bez piętnowania, ale też bez gloryfikacji.

  7. Mój znajomy (gej) mówi, że i heteroseksualizm można skutecznie leczyć…

    Wolałabym mieć dziecko homoseksualne niż nieszczęśliwe, chociaż – ludziom tej rzadszej orientacji żyje się dużo trudniej, a i pojęcia “szczęśliwie zakochany”, “ułożyć sobie życie” nie do końca w ich sytuacji są dla mnie zrozumiałe.

    Ludzie ze środowisk LGBT są tacy kolorowi (tak jak ich tęcza) i to jest w nich wspaniałe.

  8. Leczy się choroby, ot i wszystko. Orientacja seksualna chorobą nie jest. Ale – znam osobę, która miała bardzo duży problem z zaakceptowaniem swojego homoseksualizmu i rzeczywiście łapała się różnych metod, zanim sama ze sobą się pogodziła (a to nastąpiło dopiero po 30-tce).

  9. Aniu,
    też czytałam ten artykuł i włos mi się jeżył, że coś takiego w dzisiejszych czasach…

    Mam znajomych różnych, także o homoseksualnej orientacji i nie rozumiem jak można oceniać ludzi przez pryzmat orientacji. Jest tyle innych rzeczy, które mówią o nas jakim jesteśmy człowiekiem i nie jest to tylko i wyłącznie to z jaką płcią sypiamy.

  10. Mieszkam w pokoju z lesbijką. Jak na moje wyczucie, leczyć się nie powinna, normalna, lekko zakręcona dziewczyna. Wrzeszczeć na ulicy o tym, że woli kobiety, na szczęście nie zamierza, a ja nie zamierzam jej włazić z butami w życie prywatne – każdy żyje jak chce i z kim chce.
    Dla mnie po prostu słabe jest to, jak niektórzy homoseksualiści się wręcz obnoszą ze swoją orientacją, coming out przed wszystkimi znajomymi, dodatkowo w sieci, plus namiętne i niedyskretne okazywanie sobie uczuć na ulicy. I żeby nie było, parki hetero pożerające sobie twarze w tramwaju (a przynajmniej tak to wygląda) denerwują mnie tak samo, to nie jest kwestia uprzedzeń…

  11. Trochę mnie dziwi, że sam tytuł tego wpisu nie spowodował ataku hejterów, bo, jak dobrze wiesz z przykrego doświadczenia, niektórzy nie przeczytają do końca i już nienawidzą.
    Oferowanie “leczenia” z homoseksualizmu jak z jakiegoś wirusa to jeszcze większa ściema, niż dieta-cud, krem odmładzający o 30 lat w dwa tygodnie czy eliksir życia razem wzięte. Takich “lekarzy” powinno się wsadzać za oszustwo.

    1. Na hejterów pewnie jeszcze przyjdzie czas. 🙂
      Najgorzej, że na tych “lekarzy” ciągle nabierają się jacyś zagubieni ludzie, którym trudno siebie zaakceptować.

  12. Pracuję nad swoją tolerancją (o czym między innymi jutro) w pocie czoła. Staram się zrozumieć, o ile ktoś nie włazi w moją przestrzeń. Nie zawsze się udaje, bo niektóre rzeczy mnie po prostu denerwują i już. Ale akurat nie chodzi mi o seksualność, bo tę traktuję jako sferę absolutnie prywatną. Myślę bardziej w kategorii poglądów, postaw i zachowań. Ale to bywa trudne.

    1. Ha, ha 🙂 🙂 Czyli w sumie nie ma problemu, bo ja jeszcze nikogo z włosami na dłoni nie widziałam. 😉 🙂 No, chyba że depilacja potem. 😉

  13. Chyba nie rodzimy się ludożercami … a jednak ciągle się zdarza, że wykształceni, cywilizowani ludzie (pomijam tych, którzy nagle znaleźli się na odludziu) zjadają drugich. I to nie w przenośni, to się dzieje w realu, chociaż nieraz zaczyna się nawet w internecie.
    Nie byłbym taki pewny, że homoseksualistą rodzimy się i już. Z ostatnich badań wynika, że w połowie odpowiedzialnością można obciążyć także proces rozwojowy człowieka, a więc to wszystko co się z nim dzieje aż do późnej starości (!).
    Znam sporo osób, płci obojga, które obcowały na różny sposób, ale nie traktują tego jako stałą orientację płciową. Osobiście o te niecności podejrzewam nasz zestaw osobistych potrzeb. A tolerancja … no cóż, jeden lubi śledzie, a drugi dżem truskawkowy, czasem te smaki im się zmieniają …

    Pozdrawiam
    Andrzej Rawicz (Anzai)

      1. No właśnie chodziło mi o zaznaczenie tego, że JEDNAK nie jest tak, że homo rodzimy się, albo nie, i już. Tę orientację można “wyleczyć” (metodami pozamedycznymi), i można się jej nabawić. Mało tego, LGBT może być dyskryminującym czynnikiem, albo wręcz przeciwnie nobilitującym. I nie wynika to z naszych opinii, ale z faktu, że świat idzie naprzód, a my stojąc na ugruntowanych pozycjach, zostajemy w tyle … chociaż tak naprawdę to nie wiadomo, gdzie ten przód, a gdzie tył. 😉

          1. Nie odsyłam Cię do pozycji naukowych, bo pewnie byś się obraziła, ale np. literatura pop. naukowa (chociażby “Samolubny Gen” Hawkinsa) w sposób dość obrazowy ukazuje zależności pomiędzy ewolucją genów, a ewolucją osobniczą. Stąd wynika moja wstrzemięźliwość co do klasyfikacji wyznawanych orientacji płciowych. W świecie nauki, medycyny, i prawa też nie ma jedności, chyba z oczywistych względów, bo przecież zjawisko można badać tylko w kontekście pokoleniowym.
            A czy ja tak myślę? Myślę … więc mnie nie ma, gdzie obowiązuje inne myślenie.

  14. Aż włosy się jeży, co kiedyś wyczyniano, aż włos się jeży, że wciąż brakuje tolerancji….

    Mi tam wisi czy ktoś jest lesbijką, homoseksualistą, biseksualistą,hetero – a jeśli dzieci będą mieć swoją orientację, będziemy oboje wspierać.

    Każdy ma swoje życie, wybory i nikomu nic do tego.

    Ten brak tolerancji jest ….okropny.

    Przypomina mi się Homoseksokracja 😀 – a co by było gdyby hetero było mniejszością???

  15. książka rewelacja!!!!:) Dziękuję Ci za nią! Ale ludzie naprawdę powinni w końcu pójść po rozum do głowy, wydobyć tolerancję i ciesząc się życiem, dać żyć innym.

  16. Temat jest mi obojętny do momentu w którym nie zaczyna się nadmierne afiszowanie narzucanie innym. I chodzi mi tu zarówno o orientację seksualną ale i religijność też. Skoro ja szanuję, że ktoś ma inne zdanie w danym temacie, to niech ktoś również szanuje mnie.
    Dzień dobry 🙂

  17. Witaj,

    Nie wierzę, że homoseksualizm można wyleczyć. Pachnie mi to średniowieczem…
    Słowo TOLERANCJA oznacza akceptację i szacunek – tego w naszym kraju zdecydowanie brakuje, choć jak piszesz, Polska teoretycznie była rajem tolerancyjnym. Właśnie – teoretycznie. W praktyce jest gorzej.
    Ja jestem tolerancyjna. Nie mówię, że toleruję homoseksualizm, bo to w tym kontekście dziadowskie słowo. Tolerować znaczy znosić. Akceptuję, szanuję inność, także seksualną. Nie toleruję homofobii.

  18. Zgadzam się z Tobą. Początek wpisu dał mi jednak do myślenia. Jak to jest z punktu widzenia homoseksualisty, który nie akceptuje swojej orientacji…
    Z orientacją seksualną (nawet w XXI wieku) może być tak jak z samopoczuciem, z akceptacją własnego ciała itd. Są piękne kobiety, które uważają, że mają za mały biust i koniecznie chcą go powiększyć. Niektóre wręcz czują się źle same ze sobą patrząc w lustro. Jest mnóstwo odnoszących sukcesy, zdrowych ludzi, którzy są niezadowoleni z życia. Może brakuje im miłości, może po prostu czują się niedowartościowani i nie docenieni.
    Niektórzy homoseksualiści mogą nie lubić w sobie pociągu do tej samej płci. Może dlatego, że wychowali się w konserwatywnym otoczeniu i woleliby chcieć żyć “normalnie”. Podobnie jak niektóre kobiety, które w telewizji naoglądały się wymiarów 90-60-90 chciałyby dążyć do tej “normy”.

    1. Tak jest, tylko szkoda, że się jakby utwierdza ich w przekonaniu, że są chorzy. Tu by się przydała w takim wypadku dobra terapia, która pozwoliłaby siebie zaakceptować.

  19. Jak najbardziej! Przeczytałam tytuł i powiedziałam od razu “O MATKO”. ale są tacy ludzie którzy w to wierzą – o zgrozo. że to choroba, którą się leczy. W związku z tym, że udowodniono naukowo, iż orientacja taka wykształca się u dziecka w brzuchu mamy (zbyt dużo bądź mało testosteronu, ale dlaczego to nie wiadomo) – powinni o tym nawet na biologii wspominać. By uczyć w ten sposób chociaż tolerancji. I o ile nie zrozumienia to akceptacji. każdy ma prawo być sobą. Czemu to w tym swiecie jest takie trudne do osiągnięcia. Tutaj ktoś pisze w komentarzu, że nie jest pewien czy to jest od urodzenia. moze faktycznie nie. nie wiemy. ale jest. i nie krzywdźmy innych bo są inni niż my.

  20. No cóż, dobrze, że teraz przynajmniej się o problemie pisze i wiemy o nim więcej niż kiedyś.
    Poza tym wielu znanych ludzi przyznaje się do swojej orientacji i nie przeszkadza im to w robieniu takiej czy innej kariery (Tomasz Raczek, czy Maciej Nowak i kilku innych). Robert Biedroń został nawet prezydentem prowincjonalnego w końcu Słupska.
    To świadczy o wzroście tolerancji wśród Polaków i dobrze.
    W całej sprawie jest jednak łyżka dziegciu.
    W tolerancyjnej wobec “pedałów” Polsce nie ma lesbijek! Dziwne ! (podobnie jak z aborcją, której oficjalnie też nie ma).
    Zastanawiałem się dlaczego wielu panów przyznaje się do swojej orientacji, a kobiety tego nie czynią. Wniosek jest jeden: Z tą tolerancją chyba nie wszystko do końca jest OK.
    pozdrawiam

    1. Masz rację, chyba naprawdę zadeklarowanych lesbijek jest niewiele. Z tego, co pamiętam córka Agnieszki Holland chyba się oficjalnie zadeklarowała, a tak miałabym problem, żeby kogoś takiego wymienić.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *