Poloniści egzorcyści

Ostatnio przeglądałam komentarze pod wpisami różnych blogerów. Takie prywatne badanie socjologiczne przeprowadzałam. Moje zaskoczenie było ogromne. Nie spodziewałam się, że w sieci jest tylu polonistów. Co ja mówię, to nie są zwykli poloniści – to poloniści egzorcyści! Tylko zamiast Biblią grożą „Słownikiem poprawnej polszczyzny”. To istna krucjata w obronie czystości języka. Nie, żebym coś miała przeciwko poprawnej polszczyźnie. O, nie! Błędy, szczególnie ortograficzne, też mnie rażą. Tylko niech ci poloniści egzorcyści wezmą pod uwagę charakter blogów, na jakich nawracają. Blog to takie miejsce, gdzie dominuje polszczyzna potoczna, a ta przecież rządzi się trochę innymi prawami niż polszczyzna wzorcowa. Chociaż może, jak ktoś prowadzi bloga tematycznego, to stara się pisać językiem oficjalnym. Może. Tego nie zbadałam. Miło też, że „Słownik poprawnej polszczyzny” jest tak poczytnym dziełem. Wydawcy pewnie tłuką na nim niezłą kasę. Szczerze mówiąc, nie spodziewałam się. Zastanawia mnie też, skąd w naszym narodzie taka chęć strofowania innych. Pamiętam, jak kiedyś pewnej starszej ode mnie osobie zwróciłam uwagę w stylu, że nie mówi się „tak”, tylko „tak”. Popłakała się. Od tamtej pory staram się tego nie robić. Dotarło do mnie wtedy, jak łatwo można kogoś urazić. Każdy ma inną granicę wrażliwości, Niech mówi, jak chce. Nie mnie edukować naród. Od tego jest szkoła. Mogę zwrócić uwagę mojej córce i tyle. Chociaż ona też raz podjęła próbę nawracania rodziny. Moi byli teściowie zwrócili jej kiedyś uwagę, że bardzo niepoprawnie mówi, bo przecież nie mówi się „wziąć”, ale „wziąść”. Próbowała im wyjaśniać, że nie ma takiego słowa „wziąść”, ale ci z pobłażaniem na nią patrzyli, a i tak uważali, że wiedzą lepiej.  Akurat był to czas obrońców krzyża przed Pałacem Prezydenckim. Nagle pokazano w TV kobietę, która wykrzyczała: „Nie damy wziąść krzyża!”. I wtedy dziadek usatysfakcjonowany powiedział: „Widzisz, mówi się „wziąść”.” I tak moja córka skończyła z polonistycznym nawracaniem. Kto chce, sam zajrzy do słownika i będzie starał się poprawić. Nic na siłę (co nie znaczy, że nie powinniśmy dążyć do doskonałości).

Z terroryzmem polonistycznym nie chcę mieć nic wspólnego. Język jest żywym tworem, dobrze jest się nim bawić. Nie zawsze należy go traktować zupełnie serio, szczególnie na blogach o luźnej tematyce.

0 thoughts on “Poloniści egzorcyści”

  1. Błędy zdarzają się wielu osobom.Jednak denerwuje mnie,kiedy niektóre z nich,uwarzają się za takie”ą,ę” i zwracają uwagę innym na ich błędy,same popełniając podobne.Tak jak np.w Twoim wpisie “Kontrol,je Jan”.
    Takie osoby powinny najpierw WZIĄĆ 🙂 pod uwagę to,że same robią błędy,nawet właśnie w chwili komentowania.Tylko wstyd sobie robią.Zwróciłam tej osobie uwagę,bo już nie wytrzymałam:)
    Mi również zdarzają się błędy,owszem,ale nie zwracam wtedy uwagi innym i nie “najeżdżam”na nich,że nie potrafią pisać.

  2. Czuję się wywołana do odpowiedzi 🙂 Mam podobne zdanie. Poprawiać to ja mogę rodzinę w domu, a inni niech zyją w poczuciu zadowolenia z minionego dnia. To nawet niegrzeczne, kiedy ktoś sie popisuje swoją elokwencją 🙂 Szkoła, to co innego…

  3. Wiem o czym mówisz, też nie lubię ludzi, którzy wychowują innych i jarają się, wiedząc, że mogą im coś wytknąć. Co więcej, nie sądzę, że chodzi im o to, by ludzie faktycznie mówili poprawnie, ale raczej o to, by sobie poużywać. Ja językowym hejterom, zawsze odpowiadam w jeden – dość skuteczny, sposób, polecam i Tobie: http://www.sceneo.pl/symetria/sie-wpierdalaj/

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *