Wampir energetyczny to ja

U mnie już wiosna. Trawa „wyszczotkowana” jak należy. W ogródku posprzątane, krokusy kwitną, bratki posadzone, narcyzy mają pąki, fotele na taras wystawione. Gęba uchachana, bo słońce świeci. Pięknie jest. Babcia zdążyła już Mężusiowi opowiedzieć ciekawostki z mojego dzieciństwa. Wczoraj była historia o mojej pierwszej kupie w pieluchę. Babcia wybiera co ciekawsze kawałki, by Mężusiowi całą prawdę o jego żonie przekazać. Było też już o tym, jak ją ugryzłam w ramię. Szkoda, że rana się zagoiła, bo babcia nie miała co na dowód pokazać. Ogólnie jest wesoło.

radośćHumor mi ostatnio dopisuje. Bo jak jest słońce, to pycho samo się śmieje. I nawet opowieści o moich kupach mi go nie zepsują ani też za twarda marchewka, ani za grubo pokrojone buraczki, ani prawie „zjadliwe” bułeczki. O, nie!

Idę sobie wczoraj do mojej ulubionej piekarni, kupuję pachnący chlebek, którego niestety jeść nie mogę, bo mam w domu swój bezglutenowy lekko przypominający płytę pilśniową. I tak już prawie uśmiech mi schodzi z facjaty na myśl o tym „bezglucie” w chlebaku i pachnącym chlebku w torbie, gdy nagle widzę pewną panią. Twarz znajoma. Szukam w pamięci, bo ja jednak w tym mieście jeszcze niewiele twarzy kojarzę. Szukam, szukam. I na samo wspomnienie pycho znów mi się śmieje.

Kiedyś spotkałam tę kobietę w przychodni. Dusza towarzystwa. W poczekalni około 50 osób, a pani klepała się po udach, zabawiała towarzystwo. Nie było to jednak sztuczne czy wymuszone. Czuło się, że kobieta po prostu jest taka z natury. Bardzo żywiołowa i pozytywnie nastawiona do życia. I kiedy widzę jej rozpogodzoną twarz, uśmiecham się do niej. Podchodzę bliżej. Miałam iść pieszo, ale rezygnuję i staję obok niej w wiacie. Jestem jak wampir energetyczny, bo wiem, że kobietka ma w sobie tyle pozytywnej energii, że warto skorzystać.

Oczywiście po kilku sekundach do mnie zagaduje. Pyta, która godzina. Ja tylko na to czekam. Odpowiadam. Pytam, czy jechał przed chwilą autobus. Kobieta coś opowiada, śmieje się i w charakterystyczny dla siebie sposób klepie się od czasu do czasu po udzie.

– O, chyba jedzie nasz – mówi w końcu.

Spoglądam w kierunku jadącego autobusu i faktycznie „nasz” numer.

– Jest pani jasnowidzem – odpowiadam z uśmiechem, bo przy tej kobiecie na smutno czy na poważnie się nie da. A ta śmieje się, jakbym opowiedziała najzabawniejszy dowcip świata.

Wsiadamy do autobusu. Rozmawiamy o pierdołach: o pogodzie, o krzaczkach, o wiośnie itp. Potem pani się żegna i wysiada.

Oczywiście zmusza mnie do refleksji. Czasami są tacy ludzie, których spotkanie, daje człowiekowi zastrzyk pozytywnej energii. Uwielbiam pozytywnych ludzi. Uwielbiam korzystać z ich energii i radości. Jestem wtedy może jak wampir, ale starcza mi tego ładunku potem na długo. Takie osobowości wyróżniają się z szarej rzeczywistości. Toż w naszym kraju typowe jest narzekanie i marudzenie. A tu proszę, nietypowy egzemplarz, bo radosny i uśmiechnięty. I nieważne, czy w poczekalni do lekarza, czy w wiacie autobusowej!

Spotykacie też takich na swojej drodze?

Korzystacie z ich pozytywnej aury? Jeżeli nie, to polecam!

0 myśli na “Wampir energetyczny to ja”

  1. Wybacz Aniu, 😉 :), ale jak bym o sobie czytała. 🙂 . Spotykam to mało powiedziane, ja taka jestem. 🙂 . Podobno nie wypada o sobie, ale cóż zrobić, jak taka jest naga prawda. 😀 . Nie żebym się chwaliła, co to to nie, ale jak natrafiłam na taką notkę, to co będę w bawełnę owijać. 😉 🙂

  2. Oj, to mnie omijaj teraz szerokim łukiem – mam przedwiosenną depresję, która mnie co roku o tej porze na Szczycie dopada… Bo widzisz, Ty tu o bratkach i narcyzach, a u nas śnieg, lód, kosmici i niedźwiedzie (co zresztą dziś u siebie opisałam;p).
    Odżyję w maju, gdy zakwitną u nas pierwsze drzewa. Tak – w maju:/

  3. Aniu jeszcze raz Ci tyłek zawrócę 😉 . Razu pewnego koleżanka mówi do mnie, a byś częściej wpadała, to byśmy się pośmieli, ty to potrafisz rozweselić /mam dowcip sytuacyjny/. Mam zasadę, jak ktoś mnie nie odwiedza to ja też, wszystko ma swoje granice, tak odpowiedziałam i zaniechałam u niej moich występów kabaretowych 😉 . To tak na potwierdzenie …….. 😉 😀

  4. Ty sama Jesteś bardzo pozytywna i myślę, że do Ciebie też ludzie chętnie się ” przytulają ” 🙂
    Podobno ja też rozsiewam dobrą energię. A co mi tam 🙂 Mam jej tyle, że co mi szkodzi dzielić się z nią innymi 🙂
    Liczy się efekt końcowy, czyli uśmiech na twarzy i ciepło w sercu ludzi, którzy stają na mojej drodze 🙂
    Kocham pozytywnych ludzi 🙂

  5. Nas otaczają raczej same ponuraki, chociaż ostatnio, jak przyjechali znajomi, to aż łzy mi leciały ze śmiechu. Dawno tak nie miałam.
    Kilka dni temu oglądaliśmy pewien program, chyba na Galileo. Był to eksperyment dotyczący śmiechu. Ludzie sprawdzali czy śmiech zaraża 😉 Ciekawe to było i racja, śmiech zaraża 😉

  6. Korzystam, korzystam, bardzo lubię takie osoby. Mam natomiast w rodzinie przykład odwrotny. Moja ciotka to prawdziwy wampir energetyczny. Taki, po którego wizycie czujesz się jak kukła, z której ktoś wyciągnął życiodajne soki. Ona nie korzysta z cudzej energii, ona ją niszczy. Nazywam ją Ciocią Toksyną. To najbardziej skrajny przykład wampiryzmu energetycznego, jaki kiedykolwiek spotkałam. Pozdrawiam. 🙂

    1. Są tacy ludzie, to prawda. Po spotkaniu z takim człowiek czuje się jakby go przez wyżymaczkę przepuszczono. Od takich jak najdalej.

  7. Nie, ty nie jesteś wampirem energetycznym. W tej pani jest tyle energii, że aż z niej uchodzi i Ty z tego korzystasz. Wampirem energetycznym to mogę być na przykład taka ja. Wracasz sobie radosna z piekarni, spotykasz taką SarastiWDepresji i nagle (albo stopniowo) energia Cię opuszcza. Nie żeby mnie z tego tytułu było lepiej, ale Twoją energię zabieram.
    Może nie znam osobiście takiej osoby jak opisałaś, ale mam mniej więcej w swoim pobliżu kogoś, czyja obecność dodaje mi energii. Tylko z racji ostatnio czemuś chorowitych dzieci nie bardzo możemy się spotykać…

    1. Dobrze mieć taką osobę w pobliżu. Dla mnie ta nieznana mi przecież kobieta jest ewenementem, mało takich żywiołowych i radosnych ludzi. Na samą myśl o niej pycho mi się śmieje. 🙂

  8. A mi właśnie brak energii, ale elektrycznej bo życiowej mam dużo i tez optymistka jestem. Choć teraz mi nie do śmiechu. Siedzę w turbanie na głowie a na włosach farba. Juz dawno powinnam zmywać ale prąd wyłączyli (planowana awaria) a ja mam pompę na prąd. Bez niego nawet zimnej nie mam. Jeszcze trzy godziny ma nie być. Kolor tak się utrwali, że siwulce juz nie odrosna. 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Nieźle. 🙂 Ja wczoraj farbowałam, na szczęście woda była. I nawet fryzjera zaliczyłam, bo jak zdjęłam w końcu zimową czapkę, to się lekko przeraziłam. 🙂

  9. 🙂 Przecież sama jesteś pozytywną energią 😀 To jest przyciąganie a nie wampiryzm 😀

    Czasami spotykam takich ludzi, i jest mega, ich towarzystwo jest lekiem na całe zło 🙂 ale czasami ludzie hahahaha chcą mojego towarzystwa, bo ja to czasami……nawet bywam zabawna 🙂

  10. Miło czytać o twoim budzącym się ogrodzie. Ja właśnie zakładam nowy choć przyznam, że idzie mi to jak krew z nosa. Byłam ostatnio u dawnych sąsiadów i widziałam przez płot, że nowi właściciele nie robiąc nic w ogrodzie. A tam wiosna szaleje i pamiętam jak ja o tej porze szalałam z sekatorem. Tyle roślin aż prosi o przycięcie a oni nic. Za domem w ogóle nie tęsknię, ale do roślinek mam sentyment. Przeczytałam ostatnio sentencję, że aby rozpocząć nowy rozdział życia, trzeba zamknąć stary a jak widać, nie mogę zapomnieć o starym ogrodzie i zapewne dlatego tak mi nie idzie z nowym. Żeby oni choć przycięli hortensje i trawy to byłabym spokojna o moich dawnych podopiecznych a tu kiszka. No cóż, słowo się rzekło, dom i ogród dawno sprzedany, trzeba teraz swoim się zająć, tylko co z tym pękającym sercem zrobić 😉
    Dzisiaj ustalam układ tarasu, podjazdu i ścieżki. Jak będą zrobione prace brukarskie to mogę ruszać z sadzeniem roślin, może wtedy zapomnę o starym ogrodzie.

  11. Z opisu wynika, że jestem wampirem energetycznym w wersji light, czyli zupełnie nieszkodliwym 🙂 Najgorsze są te takie wypasione na cudzym łonie, do tego stopnia, że z właściciela łona tylko łono wyleniałe pozostaje po spotkaniu z takim wampirzyskiem 😉
    Pozdrawiam 🙂

  12. A spotykamy! Udowodnione jest to, że udziela nam się często humor osoby, z którą przebywamy i wampir, nie wampir, trza się czepiać takich ludzi i już!

  13. Spotykam i korzystam,ile wlezie,bo to zaraźliwe 😀 Ale wampirem nie jesteś,muszę Cię zmartwić,o ile jesteś fanką Zmierzchu. (Bo jak nie,to pewnie się nie zmartwisz). Gdybyś nim była,ciągnęłabyś jej energię sprowadzając ją do gorszego nastroju. A to był zwykły pozytywny rezonans 😉 Choć nie ma w nim nic zwykłego akurat.

  14. Z tego co wiem, wampir jest trochę takim złodziejem
    a Ty niczego przecież nie kradłaś
    raczej otrzymałaś coś od kogoś
    jako podarunek
    Bo uśmiech i odrobina pozytywnej energii
    to coś, co można dawać do woli
    i nigdy się nie skończy
    jeżeli jest się takim cholernie szczęśliwym człowiekiem

    Zapraszam do siebie: http://redmind.pl/

  15. Ja też korzystam. A przynajmniej się staram… Ostatnio sama z siebie jakoś nie bardzo się uśmiecham, ale poszłam na pewien koncert, na którym spotkałam dwie znajome. Rozśmieszały mnie niemal cały czas. Nic wymuszonego, nic na siłę. Taki miały styl rozmowy.

    Po tym jak się rozeszłyśmy jeszcze chwilę udzielała mi się wcześniejsza atmosfera, ale po powrocie do domu znowu było tak sobie. Więc zorganizowałam wspólne wyjście. Wciąż co jakiś czas to robię 🙂

    Jestem więc wampirem, ale nie takim strasznym i pasożytniczym, bo one też (mam nadzieję) lubią się ze mną spotykać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *