Jaką ty masz szopę!

Babcia już u nas. Przyjechała z myślą, że na chwilę (aż wydobrzeje), ale już rozważa zostanie na stałe. Cieszy się, że ma opiekę. Podoba się jej pokój. W końcu też zjadła obiad. Przyznała się, że od kilku dni nie jadła obiadów, bo nie miała siły sobie przygotować. Miło było patrzeć, jak zajada z apetytem.

Babcia kaszle, dostaje zastrzyki, jest chora. Co więc przygotowała jej wnuczka na pierwszy obiad? Wiadomo! Nauki babcine nie poszły w las. Był rosół! Co prawda, marchewka „za twarda”, kurczak „za twardy” i za dużo „szumów”, ale babcia zjadła. Podejrzewam, że babcia mnie odpowiednio wytrenuje w przygotowywaniu rosołu. Akurat potrenuję i Mężuś, kiedy pójdzie do szpitala, będzie miał jak znalazł. Będzie rosół pierwsza klasa.

ja1 012Najbardziej jednak babcia „cierpi” z powodu mojej rozczochranej.

– Może uczesz sobie te włoski – mówi do mnie, zaraz po tym, jak umyłam głowę, włosy napacykowałam różnymi specyfikami, żeby loki przypominały loki, a nie siano…

– Babciu, ja się właśnie uczesałam.

– To jest uczesanie? Wiesz, ładne masz te włoski, ale jakbyś je tak przylizała i spięła.

– Babciu, ale to już nie będę ja w takiej przylizanej fryzurze.

– Oj, pięknie by Ci było. – I pokazuje mi w TV prezenterkę w zaczesanymi włosami do tyłu. – Zobacz, tak jak ta pani sobie zrób.

Po jakimś czasie w TV pojawia się Omena z afro na głowie. Pokazuję babci, żeby zobaczyła, że takie rozczochrane też się nosi. Jednak babcia stwierdza, że zapomniano ją uczesać, więc dlatego tak wygląda.

– Jezu, dziecko, jaką ty masz szopę – skwitowała ostatnio.

– Babciu, bo mnie charakter rzucił się na głowę, dlatego taki pokręcony. Chaos kontrolowany.

Babcia jednak milczy i nie komentuje. Ale może być, nie? W czaszce nie ma miejsca na pozwijane zwoje mózgowe, więc wylazło na zewnątrz.

Pamiętam, że jako nastolatka cierpiałam bardzo. Chciałam mieć proste! Szło więc żelazko w ruch, ale to nie był nigdy najlepszy pomysł, bo efekt raczej mizerny i groziło poparzeniem. Jak już wymyślono prostownice, to oczywiście w try miga pobiegłam do fryzjerki, by mnie naprostowała. Ba! Jakie to było cudne uczucie mieć proste jak drut włosy. Z dumą je nosiłam przez dzień cały, jak złapały wilgoci podczas kąpieli, to znów się skręty porobiły. Wyprostowałam tak trzy razy i byłam przekonana, że wyglądam jak chodzący cud. Szczegół, że nikt mnie na ulicy nie poznawał. Ja czułam się wyjątkowo. Do czasu jednak. Zrobiłam sobie w tej fryzurze zdjęcia (niestety nie zachowały się) i jak na nie spojrzałam, to zamarłam z wrażenia. Zobaczyłam na nich starszą ode mnie kobitkę. Od tamtej pory nie prostuję. Nastąpiło pogodzenie z naturą.  W końcu ona wie, co robi. Naturalne loki trochę odejmują lat. Ponadto nikt nigdy nie ma problemu, by mnie rozpoznać na ulicy, nawet jakbym się bardzo zmieniła. Taka rozczochrana to doskonały znak rozpoznawczy.

Z włosami chyba tak to jest, że każdy chce mieć takie, jakich mu natura nie dała.

0 myśli na “Jaką ty masz szopę!”

  1. Ja już chcę mieć takie, jakie dała. Przekonała mnie do tego koleżanka z blond spiralkami, których jej dziko zazdrościłam. Powiedziała: “Stara, ty możesz mieć taką fryzurę, jaką chcesz, a ja? Tylko krótsze albo dłuższe, bo żadnej fryzury na nich nie widać”. Podziałało. Ostatnio powtórzyłam to samo mojej bratanicy, która marzyła, żeby jej piękne włosy zamieniły się w spiralki. I ten argument zamknął jej usta po miesiącach jęków i spazmów. Cud! 😀
    PS Pozdrowienia dla babci. 😀

  2. Klasyka – jak ktoś ma kręcone, to chce proste, a jak proste, to chce kręcone. I myślę sobie, że ja to chyba najlepsze od natury otrzymałam – delikatnie falowane, więc raz sobie prostuję, a raz kręcę;)

  3. No tak. Kobicie nie dogodzisz. Ja zawsze miałam proste jak drut włosy i kiedyś sobie je odulowałam, bo tak chciałam mieć loki.

    Pozdrawiam zakręconą 🙂

  4. fajnie, że Babcia dochodzi do siebie pod Waszym czujnym okiem 🙂

    mnie się kiedyś marzyły długie w grubych lokach w ciemnym kasztanie z rudymi refleksami do słońca… cóż… może, jak kupie sobie perukę 😛 to takie mieć będę … obecnie farbuję na ciemny blond… czyli prawie mój naturalny, żeby nie świecić siwulcami jak latarenkami 🙁

    (ale długie i na kasztan farbowane miałam… tylko kręcić się nie chciały, a trwała – jakoś to nie było to co mi się marzyło)

    1. A mnie się marzyły kiedyś takie marchewkowe. 🙂 Próbowałam zafarbować, ale moje były za ciemne i oprócz czoła i uszu nic nie chwyciło. 🙂 🙂

      1. miałam i marchewkowe i różowe 🙂

        po wcześniejszym rozjaśnianiu do jasnego blondu, naszła mnie kiedyś fantazja na wiśnię… na całe szczęście szamponetką, która to powinna się po kilku myciach zmyć… cóż… przez dłuższy czas chodziłam z różowymi włosami 🙂 🙂 ale, że to w okolicach sylwestra było i dawno temu… po prostu byłam prekursorką różowizny na końcu świata 🙂

  5. Tak jest! Ja nawet kilka trwałych zaliczyłam, byle tylko nie mieć tego, czym natura mnie obdarzyła. A Ciebie Aniu w innych włosach to sobie nie wyobrażam.

  6. W sobotę u fryzjera wiedziałam dziewczynę, która cztery godziny prostowała sobie włosy. A miała takie piękne długie, czarne, kręcone. Moje marzenie…

  7. Nie wyobrażam sobie Ciebie w wyprostowanych włosach. I choć nie mam takich kręciołków jak Ty, i moje włosy są już raczej pofalowani, aniżeli kręcone to od czasu do czasu traktuję je prostownicą 😉

  8. http://www.polskieradio.pl/10/484/Artykul/398005,Dlaczego-wlosy-sie-kreca
    Podobno włosy skrywają mnóstwo tajemnic:informują o ilości pierwiastków śladowych w organizmie…
    I, oczywiście, kręcone włosy to wynik zakłóceń pracy jednego z genów….Podobno naukowcy pracują aktualnie nad pigułką, która umożliwi wyprostowanie włosów na życzenie.Ale nie wierzę, że chciałabyś takie zażywać??? Koniecznie wpadnij na tą stronę i posłuchaj ciekawego, krótkiego podcastu dźwiękowego na ten temat ( z raidowej “4”). Ps Pozdrowienia dla Babci:)

  9. http://www.polskieradio.pl/10/484/Artykul/398005,Dlaczego-wlosy-sie-kreca
    Podobno włosy skrywają mnóstwo tajemnic:informują o ilości pierwiastków śladowych w organizmie…
    I, oczywiście, kręcone włosy to wynik zakłóceń pracy jednego z genów….Podobno naukowcy pracują aktualnie nad pigułką, która umożliwi wyprostowanie włosów na życzenie.Ale nie wierzę, że chciałabyś takie zażywać??? Koniecznie wpadnij na tą stronę i posłuchaj ciekawego, krótkiego podcastu dźwiękowego na ten temat ( z radiowej “4”). Ps Pozdrowienia dla Babci:)

  10. Aniu nie prostuj! moja siostra też ma takie sprężynki…
    Ja jej całe dzieciństwo zazdrościłam a ona płakała przy każdym rozczesywaniu..

    ALe i tak chciałabym mieć takie… 🙂 🙂

    Gumę stosujesz? i ponoć najlepsza jest… oliwka dla niemowląt

  11. Dobrze, że babcia jest już z Wami 🙂 Kręcone, a raczej falowane włosy też mam, więc znam ten ból 😛 I zawsze jak już się “uczeszę” to słyszę pytanie kiedy się uczeszę 😉 Ale Tobie rozczochrana pasuje, we włosach prostych nie byłoby tyle talentu i rozbieganych myśli 🙂

  12. Szczerze? Takiej babci bym nie zdzierżyła… I kiedy tak myślę, to zawsze mam nadzieję, że ja starości nie dożyję, bo wiem, że ktoś o mnie mógłby powiedzieć to samo.
    A co do włosów – moja siostra też ma kręcone i za to je lubi. Trochę drobniej niż Twoje, ale też mocno. Jak kiedyś poprosiła fryzjera by jej rozprostował, to się później bała, że się nie zechcą na powrót skręcić. A ja mam takie ni w 5 ni w 9 – niby falowane ale nierównomiernie, więc teraz grzywkę zapuszczam, bo z takiej względnie prostej zawsze mi jedna sprężynka sterczała i nijak nie chciała się ułożyć. Ale nigdy nie prostowałam ani nie robiłam sobie trwałej. Tylko od lat bezskutecznie szukam kosmetyku, który mi na głowie zrobi chaos kontrolowany.

    1. Ha, ha 🙂 Z chaosem kontrolowanym wcale nie jest tak łatwo. Z różnymi kosmetykami eksperymentuję i w sumie nigdy nie jestem do końca zadowolona. 🙂
      A co do babci. Tak jak patrzę, to wydaje mi się, że na stare lata człowiek robi się strasznym egoistą, to trochę smutne. I na pewno też bym nie chciała dożyć takiego wieku. Co jednak nie zmienia faktu, że się babcią będę opiekować.

  13. Ach ja też jak byłam w podstawówce takie chciałam mieć-proste bo długie to miałam….w szkole sredniej nosiłam w warkoczu,teraz gdy jadę do fryzjera do podciecia to dzieciaki krzyczą ze nie bedzie loków…..ale zawsze do pierwszej wilgoci i choć krótkie to loczki sa nadal

  14. hi,hi…miałam taką przyjeciółkę, która kiedyś prostowała włosy żelazkiem.a ja zawsze zazrdościlam jej kręciołków, a ona mnie prostych….
    Mówiła- ty zawsze możesz sobie zakręcić, a ja- nie mogę ich wyprostować!
    Pozdrowienia dla Babci.

  15. Moja nieżyjąca już babcia też prawiła mi “komplementy” w tym stylu. Kiedyś będąc u niej na wakacjach wybrałam się w moich najlepszych spodniach (czerwonych ogrodniczkach, super modnych wtedy) do kościoła. A ona na to: ” O Boże, dziecko, to Ty już nie masz nic lepszego do ubrania?”:))

  16. z taką rozczochraną masz super – fryzurka zawsze jest 🙂
    a babcie jak to babcie – mają swój klimat 🙂

    ja to już nie wiem co robić ze swoimi włosami, włażą mi wszędzie, spinam je domowo, najgorsze, ze dzieciaki nie pozwalają ściąć mi ich na krótko, boją się, że znowu będę łysa, 🙂

    niech rosną, mniej widzieć też jest dobrze :)))

  17. Nie wyobrażam sobie Ciebie bez rozczochranej. To Twój znak firmowy. I atut. Ja mam włosy proste i odporne na stylizację. Tak samo rzęsy. Na dodatek ciągle odrastają mi nowe włoski tworząc wokół czoła taką stercząca, kilkucentymetrową grzywę. Jakby ktoś na żelu postawił,a to natura ze mnie zadrwiła. Wyglądam,jak król lew i w niczym nie przypominam tych lasek z reklam,które budzą się w takim stanie,w jakim ja wychodzę od fryzjera. Nienawidzę reklam.

    1. Ha, ha 🙂 To szkoda, że nie widzisz mnie po przebudzeniu. 🙂 Mnie się nawet brwi kręcą, więc nie ma szans na prostą, idealną kreskę. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *