Babcia radzi

Mój Mężuś niedługo ma zabieg. Nic groźnego, ale wiadomo, człowiek się denerwuje, bo z naszą służbą zdrowia, jak jest, każdy wie. Na razie jesteśmy na etapie żartowania na ten temat, bo do wyznaczonego terminu jeszcze miesiąc.

Mężuś ostatnio wygadał się przed moją babcią, że będzie szedł do szpitala. I się zaczęło.

babciaBabcia ma prawie dziewięćdziesiąt lat (skończy w październiku), ale trzyma się całkiem, całkiem. Obecnie codziennie dzwoni i pyta, jak się czuje mój Mężuś (to jej pupilek). Potem każe mi go całować w nosek (a ja mam zaraz masę kosmatych skojarzeń, jakżeby inaczej). Ostatnio jednak zaczęła udzielać Mężusiowi instrukcji, jak należy zachować się w szpitalu. Bo kto jak kto, ale babcia ma doświadczenie.

I tak, jak już będzie po zabiegu, ma nie rozmawiać z innymi chłopami z sali. Bo to cwaniaki, wcześniej pewnie mieli zabiegi i będą się mądrować, żarty sobie robić i gadać głupoty. Mężuś powinien udawać zawsze, że śpi i nie wdawać się w dyskusje. A nie daj, Boże, żeby się śmiał! Od śmiechu można dostać zawału!

Mężuś oczywiście wszystkie rady skrzętnie notuje w głowie i domyślam się, że będzie się stosował, bo przecież te cenne rady przekazywane są w naszej rodzinie od pokoleń (?!). No, cóż. Może jakie pokolenia, takie rady.

Dwa dni temu babcia znów dzwoni i pyta o zdrowie Mężusia.

– Pamiętaj, żebyś ciepłe majtki zakładał! – nakazuje. – Masz?

– Mam, babciu – odpowiada Mężuś. Pomijam tutaj fakt, że ciepłe gacie nie mają żadnego, a to żadnego związku z operowanym miejscem, ale dla babci ciepłe majty to istne panaceum.

– Bo wiesz, jak nie masz, to ja ci wyślę. Kupiłam sobie, ale ci odstąpię. Takie fajne, cieplutkie.

Mężuś prawie się zadławił ze śmiechu, a ja oczyma wyobraźni zobaczyłam go w babcinych reformach. Piękny widok. Chyba poproszę jednak babcię, by Mężusiowi pożyczyła, bo to będą bezcenne wrażenia.

– A ty rosołek mu ugotuj i zanieś do szpitala – mówi do mnie. Szczegół, że Mężuś ma jednego dnia zgłosić się do szpitala, drugiego mu zrobią co trzeba, a trzeciego idzie do domu. To naprawdę nic poważnego.

Podejrzewam, że gdyby moja babcia mieszkała z nami, Mężuś byłby najlepiej odżywionym mężczyzną w okolicy. Ba! I jeszcze w najcieplejszych majtasach, jakie można sobie wyobrazić.

Niestety babcia niedługo będzie musiała się dowiedzieć, że Jajo też będzie miało zabieg. Co prawda, profesor ma podjąć decyzję w kwietniu, co z tym Jajem dalej, ale może ciepłe gatki też dostanie od prababci.

A ja zabieram się za przygotowywanie wielkich garów z rosołem. Bo rosołek dobry na wszystko!

Jakby kto miał jeszcze jakąś cenną radę dla Mężusia, to proszę się nie krępować. On wszystko dzielnie bierze na klatę.

0 myśli na “Babcia radzi”

  1. Nie mam rad, za to wiem, że Twojego wpisu ojcu nie pokażę. Szczególnie tego fragmentu o wielkim garze rosołu. Kiedyś poszłam do niego do szpitala i z zakamarków kieszeni wyciągnęłam miniaturowego cukiereczka. Kazał się z tym cukierkiem na dłoni uwiecznić i opowiada wszystkim, jak to córka się nim troskliwie opiekuje podczas pobytów w szpitalu. Jeszcze tego brakowało, żeby przeczytał Twój wpis. 😉

  2. Wiadomo ,że w szpitalu trzeba mieć ciepłe ubranie i UNIKAĆ PRZECIĄGÓW . A Mężusiowi zdrowia i niech nie podupada. Rosołe można zastąpić wszystko nawet antybiotyki więc niech wssywa profilaktycznie. Tylko musi być tłusty z domowej kury.
    Myślałem o mozliwości przejęcia majtek ale chyba nie

  3. Nie mam rad dla Twojego męża. No może chyba tylko taką, żeby uważał na naszą służbę zdrowia, bo wiadomo jak to u Nas jest.

    Ale czytam ten wpis i się uśmiecham. Szkoda, że Ja nie mam tak troskliwej babci…

    1. No, niestety ze służbą zdrowia różnie bywa, dlatego też trochę się stresuję. Mam jednak nadzieję, że wszystko pójdzie dobrze.

  4. Srajtaśma, mydło, kubek, sztućce – deficytowe towary w szpitalach. Zatyczki do uszu (stopery) gdyby sąsiad z łóżka obok za głośno chrapał. Tablet z wifi, bo nie zawsze telewizory działają. NIP zakładu pracy, jesli potrzebne będzie zwolneinie (się nie śmiej, bo nawet nie wiesz jakie Anioły Pańskie się dzieją, bo ktoś zapomniał, “a to potrzebne jest?”, “jutro przyniosę” – i przychodzi po miesiącu z mordą, że nie ma jeszcze zwolneinia itp, itd). No, i najlepszego! :).

    1. Jakie fachowe rady! 🙂 A ja myślałam, że kubek i sztućce to już przeszłość. Jak leżałam ostatnio w szpitalu, to wszystko było, nawet srajtaśma. 🙂 🙂 Ale nie wiem, jakie warunki są w tutejszym szpitalu, więc Mężusia zaopatrzę odpowiednio. 🙂

  5. A babcia nie ostrzegała, żeby przed zabiegiem też nie wdawał się w żadne gadki ze starymi wyjadaczami, bo nastraszą i zdołują?

  6. Ostatnio byłam w szpitalu i nasunęła mi się jedna rada po tym jak mi darmowe skalpowanie zafundowali -spowodowane przyklejeniem opatrunku na części moich włosów głowowych, zatem: koniecznie zbędne owłosienie trzeba wygolić lub pilnować, żeby włosów naczaszkowych nie zakleili w ferworze walki z pacjentem 😉

  7. Kurde, śmiejcie się! A ja to bym chciała takie gacie od kogoś dostać! I bym w nich chodziła!!! Bo mi wiecznie zimno ostatnio. A co do rosołku to babcia dobrze prawi, przez trzy dni to można się niemal wykończyć, na kromce chleba z mortadelą 🙂

  8. ale z tym rosołem to ja się absolutnie zgadzam – jest dobry (prawie) na wszystko. u mnie to nawet, jak komuś coś nie poszło to na pocieszenie musi być rosół (i słoik nutelli).

    wyobrażnia działa – facet w różowych barchanach – to dopiero widok.

  9. Aniu no super babcia. Jak ja bym chciała Twojego Mężusia w tych ciepłych babcinych majtkach zobaczyć. 😉 . Aniu jak będziesz gotowała ten rosół, to aby z tej miłości nie wskocz do gara. 😉 hahahahaha. Ps. Jeśli chodzi o kompot do szpitala, to tylko delikatny z jabłek.

    1. Musiałabym ten rosół w wannie gotować. 😉 🙂 A zobaczyć Mężusia w takich galotach też bym chciała, podejrzewam jednak, że nie da się skusić. 🙂 🙂

  10. Codo rosołku – słyszałam od lekarzy, że wciąż istnieje “plaga” przynoeszenia rosołu. Tak się wyraził. Lepiej by było żeby domownicy wrąbali rosół, a rekonwalescentowi przynieśli gotowanego kurczaka. Lekkostrawny, bez tłuszczu.
    Zamiastbarchanów radziłabym ciepłe skarpety bo w szpitalach wciąż zimno, a przez to trudno sięwyspać. Pozdrawiam Mężusia bo tak sobie myślę, że jego garda będzie się powoli osuwała wraz ze zbliżającym się terminem. 🙂

  11. Co do rosołku – słyszałam od lekarzy, że wciąż istnieje “plaga” przynoszenia rosołu. Tak się wyraził. Lepiej by było żeby domownicy wrąbali rosół, a rekonwalescentowi przynieśli gotowanego kurczaka. Lekkostrawny, bez tłuszczu.
    Zamiast barchanów radziłabym ciepłe skarpety bo w szpitalach wciąż zimno, a przez to trudno się wyspać. Pozdrawiam Mężusia bo tak sobie myślę, że jego garda będzie się powoli osuwała wraz ze zbliżającym się terminem. 🙂

      1. Rad Twojej babci chyba nikt już nie przebije 😉
        Chociaż… w szpitalach bywają ładne pielęgniareczki. Broń Boże, niech Mężuś na nie nie zagląda, bo mu Kura w domu pokaże pazurki 😉

  12. O tak, cenne rady ;). Rosołek, ciepłe gacie. Ale wiesz, jednak coś w tym rosole jest, że pomaga. A że na przeziębienia, nie na szpitalne zabiegi, to już mniejszego znaczenia sprawa ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *