Seksturystyka

Weekend za nami. U mnie było ciekawie. Łóżko to był mój azyl i nie dlatego, że po ostatnim poście na moim blogu odbył się festiwal hejtu i musiałam się zakopać pod kołderką. O, nie. Dopadło mnie jakieś paskudne choróbsko, gile po pas, kaszel, ból głowy i takie tam drobiażdżki. Ale wracam do żywych.

Niby chorego nie powinno się polewać zimną wodą, ale taka dawka otrzeźwienia na blogu też dobrze robi. Bo jak najlepiej hartować ducha i ciało? Polewać gorącą i zimną wodą na przemian. Cycki staną, poślady się podniosą, dusza zhardzieje i można ruszać do działania.

Było więc też trochę pozytywów, bo nowe polubienia się pojawiły. Serdecznie za nie dziękuję. Podniosły schorowanego człowieka na duchu. Resumując więc: mamy podniesione strategiczne części ciała oraz podbudowanego ducha.

I tak mogłam przejść do działania. Działałam raczej w pozycji horyzontalnej. W łóżeczku. A wiadomo, że jak już te poślady i cycki stanęły dęba, to człowiekowi się kosmate myśli włączyły. I dziś refleksje na temat seksu, dzieciom więc podziękujemy.

afrykaObejrzałam niedawno niemiecki film „Raj: miłość”. Bohaterki – ok. 40-50-letnie Niemki wyjeżdżają na wczasy do Afryki (chyba do Kenii). Nieprzypadkowo są to kobiety o nieidealnych figurach. Takie zupełnie zwyczajne. Jadą na wczasy w bardzo konkretnym celu. Interesuje je seks. Oczywiście na miejscu mają z jednej strony nudną ofertę hotelowego animatora, z drugiej tubylców oferujących „wielką miłość do tej jednej jedynej”. I zewsząd powtarzane słowa: „Hakuna matata”. O pieniądzach nie ma mowy, toż to przecież wielkie i szczere uczucie. Szczegół, że kawaler młody, a panna lekko podstarzała. Miłość przecież nie wybiera. Dopiero potem nagle zachoruje matka adoratora, dziecko siostry czy pojawi się śmiertelnie chory ojciec itp. A na leczenie przecież potrzebna jest kasa. Duuużo kasy.

Niesamowicie poruszył mnie ten film. Tak zrobiony, że widz nie ma ochoty oceniać ani jednej, ani drugiej strony. Wiadomo, jest popyt, jest podaż. A scena, kiedy bohaterka leży półnaga na łóżku i prosi czarnoskórego młodego barmana, by pocałował ją w miejsce intymne, a ten nie chce, jest nie tylko smutna, lecz także od razu powoduje w naszych łepetynach masę pytań. Pierwsze, jakie się nasuwa, dotyczy ludzkiej godności. Potem zastanawiamy się nad potrzebą miłości i bliskości. Bo w seksturystyce często nie chodzi o to, by za pieniądze realizować swoje dziwne fantazje erotyczne, ale o zwyczajny seks, który miałby być imitacją uczucia i bliskości.

Oglądał ktoś? Ciekawa jestem Waszych refleksji. I czy jeżeli jedna i druga strona takiego „układu” doskonale rozumie reguły „gry”, to czy jest w tym coś złego? Kobieta kupuje „miłość”, przez chwilę ma wrażenie, że jest kochana, a mężczyzna w łatwy sposób zdobywa pieniądze (często dużo większe, niż mógłby zarobić w „normalnej” pracy) i może utrzymać rodzinę. Proste? Proste. Wszyscy są dorośli, wiedzą, co robią. Dlaczego więc wydaje się to tak smutne?

 

0 myśli na “Seksturystyka”

  1. Nie oglądałam tego filmu. Może to wrażenie,że jest kochana, to tylko na filmie tak wygląda? Bo nie wyobrażam sobie, że wyjeżdżam, uprawiam seks i to jest miłość, no ale może są takie kobiety, może właśnie to im wystarcza, aby poczuć się kochaną?

  2. Jedynym smutnym filmem erotycznym jaki do tej pory oglądałem, którego mini recenzję napisałem tutaj:
    http://anzai.blog.onet.pl/2011/04/06/nocny-kowboj-na-onecie/
    był “Nocny kowboj”. W filmie, realizowanym prawie 60 lat temu, starły się dwie wizje świata. Starły się na proch …
    Chętnie bym odpowiedział na Twoje pytanie, ale nie wiem, czy nie mylimy pojęć orgazmu z miłością.

    PS. Tych, którzy zdecydują się zerknąć na linka przepraszam za chaotyczną edycję postu. W tamtych czasach zamknięto mi bloga, i notki publikowałem w innych miejscach, kopiując je po czasie do tego bloga.

    1. Wiesz, tutaj chodzi o namiastkę bliskości, nawet jeżeli to imitacja, nie tylko o orgazm. No, chyba że źle odczytałam ten film, dlatego jestem ciekawa innych opinii.

      1. Filmu też nie oglądałem, oparłem się tylko na Twoim stwierdzeniu, cyt.: ‘ …Kobieta kupuje “miłość”… ‘ Jak rozumiem, tę miłość, wolisz zastąpić namiastką bliskości. A więc moja opinia się nie zmienia. Bo wydaje mi się, że miłość (bliskość) może istnieć bez orgazmu, tak jak i orgazm bez miłości. Jednak oba te uczucia, aby były prawdziwe i piękne, muszą zaistnieć razem … a takich prawdziwych uczuć nie da się kupić. To po co jechać do Afryki? Wystarczy dobry wibrator i wideofon Googgle’a 😉 :0 😀

        1. Musiałbyś zobaczyć film, bo tak teoretycznie chyba się nie da o nim rozmawiać. Naprawdę dobrze zrobiony i wzbudza w widzu sporo emocji. I chyba nie da się rozmawiać o nim w kontekście orgazmu. Anzai, polecam szczerze film do obejrzenia, bo naprawdę dobry. 🙂

          1. To jest właśnie w tym filmie najbardziej niepojęte, Anzai, że nie tylko o ten orgazm bohaterce filmu chodzi.

          2. Bo to chyba trudno wytłumaczyć. Seksturystyka nam się jednak trochę inaczej kojarzy, niż to zostało pokazane w filmie. Reżyser dał widzowi sporo emocji.

          3. Ja bym powiedziała, że to film o skazanym na porażkę poszukiwaniu prawdziwego uczucia. I dodałabym jeszcze, że nie tam, gdzie należy szukać. Lepiej by było tym paniom chodzić na potańcówki do klubu emerytów. Tam prędzej by znalazły…

          4. To prawda. Film jednak pokazuje tylko fragment ich życia, więc nie wiadomo, czy nie próbowały. To mnie też zastanowiło.

          5. Znam wielu facetów (także kobiet), którzy mówiąc współmałżonkowi, że jadą w delegację, tak naprawdę jadą do najbliższego burdelu, wynajmują kogoś z pokojem na całą noc, i bez seksu, spędzają z nim/nią mile czas. Znam też problemy i komplikacje stąd wynikające. Generalnie dociera też do mnie przesłanie filmu, ale chyba jestem już za bardzo wypalony zawodowo, aby ostrzegać małe dzieci, by nie chodziły bez szalika i czapki … 😉

            PS. Film “Nocny kowboj” po sześćdziesięciu latach wzbudza we mnie wystarczająco duże emocje.

          6. Są takie filmy, które na długo zostają w pamięci. 🙂 Muszę sobie tego “kowboja” obejrzeć.

          7. No pewnie, że warto. Ostatecznie “Nocny kowboj” to Oskarowiec, „Raj: miłość” nie załapał się na żadną z nagród, nawet w Europie. Nie oznacza to, że jest gorszy, chciałem Ci zalinkować jedną z ważniejszych recenzji “Raju”, ale jak widać nie wiadomo czemu tylko moje linki u Ciebie “nie chodzą”. 😉

          8. No właśnie też zwróciłam uwagę na to, że te Twoje linki nie wchodzą i trzeba skopiować adres. Nie mam pojęcia dlaczego. Ale zainteresowałeś mnie, nie czytałam recenzji, bo nie lubię się nimi sugerować, jeżeli sama chcę o czymś napisać. Jednak nagrody nagrodami, a dla mnie ważne są też emocje, jakie budzi we mnie film. 🙂

          9. Emocje, emocjami. Od filmów oczekuję znacznie więcej. Twoja recenzja jest b. zbieżna z recenzją znanego krytyka, który jednak włączył wątek mylnej definicji pojęcia miłości, uzależniając od tego końcową ocenę filmu.

          10. Wiesz, mnie kompletnie nie chodziło o recenzowanie tego filmu i wcale tego nie robiłam. Dla mnie ważne jednak są emocje w tym filmie.

  3. Nie oglądałam filmu. Ale w sumie bardzo chętnie go obejrzę.
    Wracając do Twojego poprzedniego wpisu – jestem zaskoczona tym , że tekst o szczepieniu może wywołać tyle złych emocji w ludziach.

    1. Ja w ogóle bym tamtego wpisu nie nazwała “wpisem o szczepieniu”, tylko raczej o tym, jak bardzo myląca może być fonia pozbawiona wizji… Ale może ja też go źle zrozumiałam???

      1. Ha, ha 🙂 Ale zobacz, że nikt na mnie nie napadł, że panikę sieję, bo pielęgniarki nie mogą wbić kodu w kasę fiskalną. 😉 🙂

  4. Witaj Aniu. Filmu nie oglądałam ale problem sex turystyki był poruszony w jakimś naszym polskim serialu. Cóż na ten temat to można mieć różne zdanie. Pozdrawiam Złodziejkę Czasu 🙂

  5. Jak pisałaś o tej potrzebie bliskości i iluzji bycia ważnym i jedynym to skojarzyła mi się książka “Facet na telefon” A.J. Gabryel. Każda z klientek głównego bohatera była wyjątkowa, godna uwagi i pożądania … w czasie spotkania. I zasady i ceny ustalone były od początku.

  6. Kik dobry:)
    Oglądałam ten film. Mnie także poruszył. Bardzo poruszył. Nie ze względu na samą seksturystykę, bo o tej o dawna wiem. Nie przypuszczałam jednak, że w niej szuka się także uczuć. W jakiej desperacji trzeba być, aby liczyć na miłość z animatorem, barmanem czy chłopcem plażowym. Samotność z powodu odtrącenia przez bliskich? Mogą o tym swidczyć nieudane próby dodzwonienia się do córki głównej bohaterki. Czy może inne powody? Ale jakie? Dużo do myślenia daje też płacz tejże bohaterki na końcu filmu, kiedy pojmuje, że w tych młodych chłopcach wzbudza obrzydzenie i nawet za pieniądze nie wszystko dostanie. O ile na seksturystki zawsze patrzyłam z potępieniem w oczach, o tyle w tym filmie wzbudziły we mnie litość. Tak to było smutne! Bardzo smutne!

    1. Dobry 🙂
      Miałam dokładnie te same odczucia. Tutaj przed potępianiem bohaterki widz się wstrzymuje, a litość to dobre słowo na określenie tego, co się czuje, patrząc na jej zachowanie. Faktycznie niesamowicie smutne i trochę przerażające, że człowiek dla takiej “imitacji uczucia” pozbywa się własnej godności.

  7. Jeśli znajdę chwilkę-to z chęcią obejrzę film.
    Wiesz Kuro?Ja nadal nie mogę wyjść z podziwu,jak zwykła drukarka,a dokładnie kupa plastiku może wzbudzić tyle emocji…Tym osobom psychiatra się kłania.A najbardziej jestem przerażona wypowiedziami ludzi,związanymi ze służba zdrowia.Skoro mają problem czytania ze zrozumieniem,to ja już wiem czemu służba zdrowia tak kuleje…

    1. Ha, ha 🙂 Nie ma co się przejmować. Pewnie to nie jest ostatni raz. 🙂 Już widziałam w necie, jak opluwa się Oscary i “Idę”, to jest przerażające, że jest masa ludzi, którzy nie potrafią się ucieszyć z sukcesu polskiego filmu (nawet jak im się nie podobał).

      1. Bo takie zachowania wynikają chyba z kompleksów,frustracji i zazdrości.Moja mama w Anglii pracuje,większość narodowości trzyma się razem.A Polacy to na zmianę z tłumaczem u szefa siedzą i kablują.To samo mówił mój tata(a głównie robił za granicą) .Normalnie to szokujące….Byle kogoś zgnoić.Ale my tutaj nie damy Ci krzywdy zrobić 🙂 haha.

  8. Nie wiem, czy ten sam, ale kiedyś oglądałam film o podobnej tematyce. Myślę, że to jest smutne, bo relacje międzyludzkie zamknięto w portfelu. A poza tym w tym układzie jedna strona jest jednak nieco bardziej uprzywilejowana, bo nie musi walczyć o przetrwanie. A to już jest moralnie wątpliwe.

  9. się i u mnie dzieje, oj dzieje, hot, hot – łózka nie opuszczam od czwartku, to dopiero, no nie? :DDD ale juz powoli zaczynam myśleć, wow
    filmu nie widziałam, ale czytałam artykuły na ten temat – no cóż….bywa, ale nie chciałabym takiej milosci za nic, zabijanie pragnień pozorami, smutne to takie

    1. Bardzo smutne.
      U mnie choróbsko się zaczęło od genialnego pomysłu: pójścia na siłownię. Wróciłam z mokrą łepetyną, a za dwa dni już mnie rozłożyło. A niby sport to samo zdrowie. 🙂 🙂

  10. Witaj witaj po przerwie 🙂 Troszkę mnie tu nie było, ale już wracam. Film widziałam, fajny. A co do choroby, tak samo, leżę już z gorączką od piątku i nie myśli przejść choróbsko! Dobrze wiedzieć,że przynajmniej w takim stanie nie jestem samotna… Serdeczności!

  11. Filmu nie widziałem niestety. Co do smutności teamtu. Bardziej boli mnie fakt tego, że mężczyźni czasem, pozornie cnotliwi, robią to dzieciom. Ich nie wytłumaczy chęć bycia kochanym itd. czuja się lepsi i płacą za coś czego w swoim kraju nie dostaną legalnie. Przeraża mnie tu fakt rodzica, który jest sutenerem swojego dziecka. Zatem seksturystyka, w formie gdzie dwie dorosłe osoby się “dogadują” niech sobie będzie i w sumie mi nie przeszkadza. Co do turystyki pedofilicznej brak już mi jakiegokolwiek poważania i każdego zboka bym targał na szafot. Pozdrawiam i Dziękuje, że wróciłaś 🙂

      1. A ja niedawno czytałam o kobiecie, która zajmuje się “uwalnianiem” dziewcząt w Indiach z takiej profesji. I szukania im dróg wykształcenia i pracy. I był tam motyw, jak to jedna z takich wyzwolonych wróciła do domu, a ojciec ją odesłał z powrotem, “bo z czego ma wyżywić rodzinę”. Jeśli reszta rodziny żyje w skrajnym ubóstwie a mentalność tamtejsza zupełnie jest różna od naszej, kobiety są tam raczej przedmiotem niż podmiotem, a dzieci – jeszcze gorzej… to chyba mimo wszystko większym skurwielem jest człowiek “naszej cywilizacji”, który jedzie do takich krajów, żeby skorzystać z tego, że gdzieś są raje, w których nie “ogranicza go” europejskie ustawodawstwo.

        1. Racja, bo jest popyt, to jest podaż. W reportażu o Dominikanie jeden z miejscowych mówi, że tego nauczyli ich biali turyści. Najgorsze faktycznie jest to, że ojcowie “wypożyczają” własne dzieci lub przymykają oko, kiedy ktoś je molestuje. Jednak trzeba pamiętać, pedofilia nie tylko dotyczy przyjezdnych, miejscowi robią dokładnie to samo i nie widzą w tym nic złego. W ogóle to skomplikowany temat.

  12. to jest film ale w rzeczywistości tak jest to jest rodzaj prostytucji …przykre ale prawdziwe ..tego filmu nie oglądałam ale inne i naprawde włos się jeży

  13. Widziałam podobny temat w jakimś polskim filmie…ale to było o wyjazdach starszych pań do Egiptu.
    To nie moje klimaty…
    Wiem, wiem, słyszałam o tych wyjazdach do Tajlandii itd…
    Już nikt nie boi się chorób, Boga , nikt nie ma sumienia.Ehhh, liczy się kasa i przyjemności.I biznes… Sodoma i Gomora

  14. Ech, chyba jednak na miejscu tych Turystek wybrałabym porządne spa, bicze wodne, masaże, aromaterapię….Nie, przypadkowy kochanek to nie moje klimaty.Zwłaszcza za pieniądze. Obrzydliwy akt desperacji….Cyz były zbyt leniwe by poszukać adoratora naturalnego? No, tak….tu by nieco musiały się przyłożyć.A tak kładą się i tyle. No, fuj….

  15. Ech, chyba jednak na miejscu tych Turystek wybrałabym porządne spa, bicze wodne, masaże, aromaterapię….Nie, przypadkowy kochanek to nie moje klimaty.Zwłaszcza za pieniądze. Obrzydliwy akt desperacji….by Czy były zbyt leniwe by poszukać adoratora naturalnego? No, tak….tu by nieco musiały się przyłożyć.A tak kładą się i tyle. No, fuj….

  16. Czytałam kiedyś o tym filmie i nawet zdjęcia widziałam, Na przynajmniej jedno – takie grube, nieapetyczne baby (nawet ujęcie było takie, żeby to podkreślić, żeby wyglądały jeszcze bardziej niekorzystnie niż w rzeczywistości), leżące na plaży… I miałam mieszane uczucia co do tego, czy chciałabym to zobaczyć. W każdym razie wygląda mi to na coś zupełnie innego niż męska sex turystyka, bo tam chyba faceci jadą, żeby zaliczyć dzieci… Bo jak ma kasę i chęć na zaliczenie dorosłej kobiety to korzysta z usług profesjonalistki, albo podrywa studentkę, która szuka sponsora.
    Czytałam kiedyś artykuł o męskich prostytutkach. W Polsce. Wypowiadali się oni. Część ich klientek to kobiety, które bez problemu mogły by mieć każdego faceta, ale wolą mieć nad wszystkim kontrolę. Ale zauroczył mnie przypadek, opisany przez jednego z takich panów. Starsza już klientka kazała mu w mundurze wejść do niej na któreś tam piętro (nie pamiętam, na które, ale wysoko) i kiedy on taki spocony w tym mundurze dotarł do niej, powiedziała: biegłeś do mnie mój żołnierzu (rycerzu?) przez łąki i lasy… Po czym mu zapłaciła. To było zdecydowanie mniej poniżające dla tej pani. Dla pana już bardziej 😉
    Ta pani ewidentnie realizowała swoją fantazję. Nie wiem, czy z lat młodzieńczych, czy późniejszą… Ale te, które jeżdżą by być podrywane (za pieniądze) przez młodych, atrakcyjnych tubylców, to nie wiem, czy wierzą, że oni tak z miłości, czy tylko chcą wierzyć i po prostu wolałaby nie zobaczyć, że prawda wygląda inaczej.

    1. Faktycznie w tym filmie jest kilka takich ujęć, by pokazać, jak “nieapetyczne” są te kobiety. W dodatku główna bohaterka co chwilę dzwoni do córki, widać, że nie ma z nią dobrej relacji, to jeszcze uzupełnia jej charakterystykę. Strasznie smutny obraz.
      Pewnie w takiej płatnej “miłości” czego innego oczekują mężczyźni, a czego innego kobiety.

  17. Dlaczego smutne ??? Poniewaz szukanie ,milosci,, a raczej jej namiastki na sile, bez nadziei na kontynuacje zwiazku, na interesownosc jednej ze stron, jest zjawiskiem przykrym, niekiedy upokarzajacym, a nawet bolesnym.

  18. Myślę sobie , że to jest bardziej nałogowe poszukiwanie potwierdzenia swojej atrakcyjności niż poszukiwanie miłości . Te kobiety doskonale wiedza , że to biznes , że to jest kolejna forma prostytucji , ale okłamują same siebie, bo tak jest im łatwiej czuć się w porządku . podobnie jest z facetami, którzy też z takiej formy korzystają.Seksturystyka odrealnia. Daje sto razy mocniejszego kopa niż wizyta u prostytutki w kraju. Oddalenie od domu, bajkowe otoczenie, całkowity brak społecznej kontroli, mało tego – atmosfera przyzwolenia i wyzwolenia, nie tylko seksualnego, upaja jak narkotyk. No i mamy nałogowych seksturystów i seksturystki .

  19. Kura oglądałam i zastanawiałam się przez cały ten film jak można było tak nisko upaść aby zapomnieć o takich wartościach, jak miłość, przyjaźń i szacunek do samego siebie, bo chyba dwóm stronom tego spektaklu zabrakło jednego: Szacunku i godności…
    Pozdrawiam się i cieszę się, że przynajmniej raz oglądałyśmy ten sam film 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *