Co mnie zachwyciło?

Nie mogłam się powstrzymać, by nie popełnić jeszcze jednego postu o moim pobycie w Londynie. Czas przecież na to, co mnie zachwyciło i doprowadziło prawie do łez wzruszeń, palpitacji serca i podskakiwania w miejscu.

Wiadomo, że w Londynie trzeba odwiedzić kilka miejsc, zobaczyć pałac, parlament, Big Bena, czerwone budki telefoniczne itp.

londyn 086

Piękne to wszystko, trzeba przyznać, ale mnie na kolana powalił Globe Theatre, a o palpitację serca przyprawiły galerie, w których byliśmy: Tate Modern i The National Gallery.

W tych trzech miejscach doznałam niezłego podniecenia. Najpierw był teatr Szekspira. Ledwo nie ominęliśmy miejsca, w którym kiedyś się znajdował, został tylko plac, tablice pamiątkowe, ale tuż niedaleko znajduje się zrekonstruowany i odbudowany teatr. Oczywiście nie mogłam się nadziwić. Szkoda, że bilety wstępu tak kosmicznie drogie, bo zwiedzanie wnętrza musieliśmy sobie darować. Ale ja tam kiedyś wrócę i zwiedzę!

londyn 019

Potem, tego samego dnia, zawędrowaliśmy do Tate Modern – trochę trafiliśmy tam przez przypadek. Zainteresował nas tłum ludzi przed wejściem. Poczekaliśmy, weszliśmy. Stałą część wystawy można zwiedzać za darmo. Galeria jest kosmicznych rozmiarów, jeden dzień, by wszystko zobaczyć na spokojnie, to na pewno mało. Kiedyś był to budynek elektrowni, obecnie można tam zobaczyć sztukę współczesną.

londyn 039

I kiedy stanęliśmy przed obrazami Salvadora Dali, to normalnie kurze serce zabiło mocniej. Jajo nawet było podekscytowane. Bo jakże to tak za darmo można sobie oglądać Dalego? I to kilka obrazów? Co prawda, my z Mężusiem kiedyś w Pradze widzieliśmy porcelanę i tkaniny projektowane przez Dalego, ale „Metamorfoza Narcyza” toż to dzieło nad dziełami!

londyn 027

A tuż obok Picasso! A ja stałam tak blisko, że obraz był na wyciągnięcie ręki! Aż łezkę teraz chce się obetrzeć z oka. Cudo! Cudo!

londyn 025

Ale to nie wszystko. Poszliśmy również pooglądać obrazy w The National Gallery. I tu jeszcze większy szok! Wchodzimy. Ludzi oczywiście sporo. I nagle patrzymy, a tam najsławniejsi impresjoniści na ścianach. Łapię się za głowę, przecieram oczy i mówię do Mężusia, by mi zrobił zdjęcie, bo ja bez zdjęcia stąd nie wyjdę.

– Tu nie wolno robić zdjęć – odpowiada i tłumaczy, że na drzwiach był znaczek. Ożeż! Jako to? I już planuję, jak te zdjęcie jednak zrobić, bo nawet jakby mieli mnie w kajdanki zakuć, to zrobię! Patrzę jednak, że Azjatki zdjęcia cykają, więc buch ukradkiem jedno robię, a Mężuś się odsuwa i mówi, że nie będzie się tłumaczyć za mnie. Ale co tam, w razie co, będę robić yyyyyyyy. Jednak nie daje mi to spokoju i jak widzę w drugim pomieszczeniu „Słoneczniki” van Gogha, „Krzesło”, a obok obrazy Gauguina, to zaczynam w głowie układać, jak po angielsku zapytać, czy mogę zrobić zdjęcie.

londyn 179

I już ćwiczę, bo przecież to akurat umiem, już idę, a tu pani przede mną pyta o to samo. I można! Bez flesza, ale można. Dżizus, jak ja zaczynam cykać!!! Normalnie Japończycy przy mnie to małe pikusie. A i Mężuś wtedy się odważył i cykał jak szalony. Tu impresjoniści, tu romantycy, między innymi Turner.

londyn 169

Idziemy dalej. Kurza twarz! Rembrandt, Rubens! O, jacie nie mogę! Jeden z najsłynniejszych obrazów van Eycka!

londyn 176

Pikawa wali jak szalona, łapy się trzęsą. I można podejść, popatrzeć jak farbę artysta nałożył, jak grubo od niej lub cienko itp. Ech… Przeżycia z zakresu tych erotycznych niemalże mi się włączyły. Szok! I ja to wszystko w gratisie widziałam! Miałam ochotę biegać od ściany do ściany z okrzykami radości, ale mogłoby się to źle skończyć, więc zachowałam spokój. Wdechy, oddechy. I wrócę tam! Żeby sobie na spokojnie, powolutku popatrzeć i utrwalić.

Jedyne pamiątki, jakie sobie przywiozłam z Londynu, to: Przewodnik po The National Gallery (po polsku), zakładka do książki kupiona w teatrze The Globe i reprodukcja obrazu Moneta przedstawiająca Londyn!

Też tak macie, że Was dzieła sztuki do podniecania doprowadzają? Czy może jakieś inne rzeczy Was kręcą podczas wycieczek?

 

PS  Oczywiście nie zabrakło też kurzych akcentów (kurnik rządzi) 😆

londyn 155

0 myśli na “Co mnie zachwyciło?”

  1. Pięknie, wspaniała wycieczka. Fajnie, że można było robić zdjęcia. 🙂 . Świetnie, że jest ten kurzy akcent. 🙂 . Będzie co wspominać i nie tylko o akcencie kurzym tu myślę. Pozdrawiam.)D

  2. We mnie jakoś Londyn kompletnie nie wzbudził sympatii, jak zresztą cała Anglia. Brakowało mi jakiegoś specyficznego klimatu, jaki mają inne europejskie stolice (no, poza Warszawą, oczywiście;p).
    A jeśli chodzi o obrazy i muzea, to dla mnie oczywiście nr 1 jest (jak można się domyślić) Kunsthistorisches Museum w Wiedniu z obrazami Bruegel’a:)

  3. Mam, mam. Pamiętam, że jak zobaczyłam pierwszy raz mojego ukochanego Zurbarana, to miałam zupełnie naturalny odruch, żeby uklęknąć. 😀 Picasso, Dali i Goya byli niedawno we Wrocławiu wystawiani. Też było światowo. 🙂

  4. Mnie tak wzięło po obrazami Boticellego w Galerii Uffizi we Florencji. W ogóle nie wolno było robić zdjęć, ale co tam… 🙂
    Galerie Londynu znam ale jak będziesz następnym razem idź na ” Mammia mia” na West Endzie.Galeria to może nie jest ale za to jakie przeżycia 🙂 Rezerwacja biletów oczywiście pół roku wcześniej. Ale warto, naprawdę warto 🙂

  5. U nas z racji wieku pociechy główną atrakcją było Muzeum Historii Naturalnej a w szczególności dinozaury. W ciągu wakacyjnego pobytu w Londynie byłam tam tyle razy, że pamiętałam ile sztuk jajek leżało w gnieździe dinozaurów i ile zębów miał w paszczy T-Rex. Poza tym na mnie zrobiły wrażenie parki. Piękne, ogromne, czyste, kolorowe od kwiatów, nikt nikogo nie przeganiał z trawnika. No i pod nogi nie trzeba było patrzeć, żeby w coś niespodziewanie nie wdepnąć 😉

  6. Kiedy pierwszy raz przyjechalam do Londynu, siedzialam pod The National Gallery dwie godziny czekajac na corke. A kiedy ona wreszcie przyszla to stwierdzila – Tyle czasu czekalas nudzac sie, a tam z tylu, popatrz, tyle obrazkow jest do ogladania :)) Myslalam, ze szlag mnie trafi.

  7. A mnie “pukawa”waliła jak przez czysty przypadek zdazyliśmy w Monachium ( w przerwie na kolejny samolot, bo lot mieliśmy z przesiadką) na wystawę impresjonistów do miejscowego muzeum.Strażnik zapytał zpowątiewaniem,czy wystarczy nam 40 minut bo to ogromna ekspozycja.Wytłumaczyliśmy mu,że lepsze 40 minut niż na lotnisku.Zrozumiał:))

  8. każdą sztukę pochłaniam i to bezceremonialnie – pożeram wszystkimi zmysłami, a zobaczenie obrazów tych Wiekich to po prostu porażenie zmysłów :)))

    Super, po prostu mieliście boski czas 🙂

  9. Niesamowite !!! Tyle dobrości i mozna podejść (?) dotknąć (prawie) ręką ehhh
    Kiedyś gdy byłam młoda fascynowało mnie malarstwo i ci wszyscy tu wymienieni, choć najbardziej impesjoniści.

  10. Po to jedziemy gdzieś tam, aby sobie poobserwować to za i to przeciw. Baczny obserwator sporo wychwyci i wyciągnie wnioski jako i Ty Aniu zrobiłaś. Wyjazdy uczą postrzegać świat z innej perspektywy.

    Pozdrawiam 🙂

  11. To Cię Kura porwało. Zawsze podejrzewałam Cię o miłość do sztuki…. Cudna ta wycieczka, ale nóżki to dzisiaj chyba na lampie wieszasz?

  12. podzielam Twoje zdanie o muzeach w Londynie to po prostu szał , są niesamowite. Do dziś jestem pod wrażeniem . 🙂 Gratuluję udanej wyprawy i wspaniałych wrażeń . Pozdrawiam 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *