Wszystko przez systematyczność

Kiedyś zapytałam mojego  byłego (na szczęście) już męża, dlaczego mnie zdradzał. Padła wtedy odpowiedź:

− Bo brakowało mi systematyczności…

Wtedy mnie to strasznie wkur..zyło i miałam ochotę przegryźć mu tętnicę, a potem uciachać co nieco aż przy samym dupsku i na koniec zakopać go w ogródku. Jednak nie posiadałam wtedy żadnego kawałka ziemi, więc udało mu się przeżyć. Bo jak to? Systematyczność w TYCH sprawach? Z kalendarzem w ręku czy zegarkiem? Że jak?

kuraDlaczego o tym piszę? Bo po jakimś czasie okazało się, że to zdanie, które mi się wbiło już chyba na zawsze w rozczochraną, ma głębokie, wręcz filozoficzne przesłanie. Okazuje się, że systematyczność to podstawa wszystkiego. Stwierdziłam to już wiele razy. I odnosi się to także do blogaska mojego kochanego. Pilnuję się tej systematyczności teraz bardzo. Jak obiecałam, że posty w poniedziałki, środy i w piątki, to sami przyznajcie, jest jak w zegarku – systematycznie i zawsze na czas. Już wyjaśniałam nieraz, że ja muszę sobie narzucać dyscyplinę, bo inaczej to kanapa, kocyk i upajanie się lenistwem na maksa, a wtedy z rozczochranej sianko zostanie. A tego byśmy nie chcieli  (przynajmniej ja).

Jednak są takie dni, wybaczcie, kiedy nie da rady tej narzuconej dyscypliny przestrzegać, bo człowiek z jęzorem ciągnie po ziemi. Mam ostatnio tyle zleceń, że już mi się literki w oczach mieszają, a za chwilę zwoje mózgowe będą tak poplątane, że tylko ostre cięcie im zaradzi.

Zwracam się więc z uprzejmą prośbą do Was, Kochani moi Czytelnicy, o… (nie bójcie się, nie trzeba głosować, wysyłać SMS-ów ani nic z tych rzeczy) URLOP. Tydzień mi potrzebny, by naładować baterie.

Prośbę swoją uzasadniam silną potrzebą przewietrzenia mózgownicy, żeby nie mieć odruchu wymiotnego na literki.

Od jutra wyłączam telefon, laptop i znikam. Jednak zanim się obejrzycie – bo już w przyszłą środę – wrócę, jak nowo wykluta kura albo, jak kto woli, odrodzę się niczym kura z popiołów. Obiecuję.

No, i znów życie potwierdza, że z moją systematycznością kiepsko bardzo, ale wierzę, że jednak nie jest to powód, żeby kantem mnie puścić i kiedy wrócę, to Wy tutaj na mnie czekać będziecie w ciepełku. A ja wszystko jak na spowiedzi opowiem, gdzie, co i jak. I obiecuję, że nadrobię czytanie postów zaprzyjaźnionych blogerów, bo na tym polu moja systematyczność też marnie wygląda.

Proszę więc o pozytywne rozpatrzenie mojej prośby. 🙄

0 myśli na “Wszystko przez systematyczność”

  1. No nie wiem, nie wiem…. No sam nie wiem. Skojarzyło mi się z reklamą, w której matka prosi córkę o dzień zwolnienia. I wyszło na to, że mamy zwolnienia nie biorą. Myślę, że w przypadku Kury jest to jednak dopuszczalne, byle nie za dlugo, bo puścimy z torbami! :-/

  2. Klik dobry:)
    A co to? Pisanie bloga to kara jakaś, że systematyczność być musi?
    Urlop, jak najbardziej udzielony.

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. To herbatkę proszę zaparzyć. 😉 🙂 A jak wrócę, to uzupełnisz zapas kofeiny w organizmie. 😉 🙂 (żarcik taki) 🙂

  3. Witaj Aniu,
    Urlop przyznany, za zasługi i całokształt 😉
    Zapraszam na urlopowy spacer Bulwarem Nadmorskim w Gdyni 🙂
    Pozdrawiam i życzę miłego odpoczynku:)
    Dorcia

  4. czuj się rozgrzeszona 🙂
    każdy potrzebuje urlopu, więc odpoczywaj i nabieraj sił, wietrz Twą rozczochraną i czekamy na nowe posty 🙂

  5. U mnie na blogu niestety systematyczność też ostatnio leży… Trochę lenia, trochę braku kreatywności i składa się wszystko na taką małą masakrę ;). Teraz niby mam ferie, niby mam (w teorii) więcej czasu, a jednak… Jakoś tak nie ma kiedy i nie ma co napisać. Ale cóż, co jakiś czas (aż chciałoby się ironicznie napisać, że systematycznie 😉 ) mam zrywy, że obiecuję sobie ową systematyczność… I potem kilka wpisów regularnie jest, a potem znów gdzieś odpuszczam… Ale przecież nie wolno, trzeba się trzymać.

  6. A mnie się wydaje, że systematyczność jest nudna. Kocham zwroty akcji i niezwykłe przypadki 🙂 Spokojnego odpoczynku!

  7. Systematyczność “w tych sprawach”… Taki kawał mi się przypomina:
    “Spotyka się trzech mężczyzn. Rozmawiają o tym jak często który dostaje:
    -Raz w tygodniu – mówi pierwszy krzywiąc się, niepocieszony – żona nie chce częściej.
    -Stary, dobrze i tak masz – mówi drugi załamany – mi daje raz w miesiącu!
    -A u was jak to jest – pytają się trzeciego, który jest tak radosny, że cały czas się śmieje i podryguje.
    -Raz w roku.
    -To co się głupi cieszysz?
    -BO DZISIAJ JEST TEN DZIEŃ”.

    Odpoczywaj Aniu pięknie, systematycznością się nie przejmując. Dobre samopoczucie ważniejsze jest niż takie szczegóły! Pozdrawiam serdecznie!

  8. Systematyczność, nawet nie zwróciłem uwagi, na to że się starałaś utrzymać dyscyplinę publikacji. Jak dla mnie najważniejsze jest to, że nie zostawiasz bloga jak to ostatnio się zdarza, a tylko chcesz odpocząć.

    Czekam na świeży powiew tematów z jak to napisałaś “rozczochranej”, Miłego wywczasu.

  9. No kurczę,z bólem wielkim ale wypoczywaj.
    Wstyd się przyznać,ale dopiero w niedzielę dopadłam złodziejkę w Empiku.Wczoraj moje dzieci miały dyspensę na wszystko-komputer i tablety im matkowały.Ja,wyrodna czytałam cały dzień.Od deski-do deski.Dzięki Anko za lawinę emocji.(Żeby nie było tak wyrodnie-posiłki chłopaki mieli podane jak należy 😉 )

    1. Uff, dobrze, że dzieciaki to przeżyły, bo marnie by było ze mną. 🙂 🙂 Cieszę się, że spędziłaś ten czas “ze mną”. 🙂 🙂

  10. U Ciebie z systematycznością bardzo dobrze, powiedziałabym że idealnie, dużo lepiej niż u innych 😉 Udanego urlopu i do następnej środy! 🙂

  11. Mnie też się marz urlop. Od tego “nocnierobienia”, które mam na co dzień. Niestety, się nie da. Ale Ty jak najbardziej powinnaś jeśli czujesz, że musisz. No bo jak, będziesz padnięta, spadnie kreatywność, ale wierni czytelnicy i tak będą Cię czytać, “bo ona tak dla nas haruje”. A przecież Kura to nie piecyk… i właśnie za to ją kochamy. Prawda?

    1. Ha, ha 🙂 Jasne, że nie piecyk. 🙂 🙂 Kura daleko od piecyków, bo wiadomo, jak to się dla kur kończy. 😉 🙂
      Naprawdę mnie kochacie? 🙂 🙂 🙂 🙂

    1. Bez kitu, nie ma go. Dziwna sprawa. Może napisz do administratora. Czy Ty miałaś własną domenę? Kurczę, szkoda, bo to tyle pracy.

  12. Coś mi to pachnie jakimiś tajemniczymi eskapadami, a przecież już napisałam, że nienawidzę, kiedy ktoś coś przede mną ukrywa!!! 😀 Wysyłam detektywa! 🙂

  13. Ostatnie zdanie od razu skojarzyło mi się z pisaniem podań do dziekana z prośbą o to, czy tamto 😀
    Przy okazji tematu, jaki poruszyłaś w tej notce… a mnie się zawsze wydawało, że faceci wolą być zaskakiwani, jeśli chodzi o “TE sprawy małżeńskie”, a nienawidzą rutyny i systematyczności… jak widać, chyba nie ma złotej reguły. Trzeba trafić na odpowiedniego faceta, a to niestety nie takie łatwe…
    Pozdrawiam!
    Jeanne
    http://www.kaiserin-sissi.blog.onet.pl

  14. Odpoczywaj i łap wiatr w żagle, a ja może w tym czasie o jajecznicy coś popełnię 😉 Choć nie obiecuję, bo czasu i sił nie mam na nic 🙁

  15. Systematyczność ma efekty uboczne.
    Nie wiem,czy tak naprawdę wszystko dzieje się systematycznie. Wydaje mi się,że jak się dobrze przyjrzeć,wcale nie. Zawsze są jakieś różnice i wszystko tylko pozornie zdaje się powtarzać. Ja się cieszę z Twojego urlopu. Nie,żebym nie tęskniła. Ale dobrze czasem zatęsknić i tej wersji będę się trzymać.

  16. Po takim tekście byłego (na szczęście 😉 ) już męża pewnie też bym miała skłonności do pedantycznej systematyczności… Ależ mi się rymnęło 😉
    Wiem, co to znaczy potrzeba przewietrzenia 🙂 Dobrze, że już wracasz 🙂

  17. Kura urlop to sprawa nadrzędna, a człowiek to nie kura i czasami jak orzeł ulecieć musi…
    Jajek w powietrzu nie składaj, bo nas pozabijasz i wracaj z załadowanymi akumulatorami:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *