Gala, soprany, tenory i moja rozczochrana

Pisałam już kilka dni temu, że zostałam nominowana w kategorii kultura do „Wierzyczanki” – takiego tutejszego Oscara. Radocha moja była wielka, bo taka nominacja to sygnał, że może już coraz śmielej mogę mówić, że jestem U SIEBIE.

Gala odbyła się w czwartek – 29 stycznia. To ważna data dla Starogardu i zawsze uroczystość odbywa się tego właśnie dnia. Panika w-co-się-ubrać zakończona została sukcesem. Poszłam ubrana tak, by czuć się pewnie i bezpiecznie, czyli na czarno z biały kołnierzykiem jak należy, co zostało uwiecznione na zdjęciu. Oczywiście zamiast kapci miałam buty. od sławka 205

Gala była bardzo uroczysta, miałam na nią specjalne zaproszenie dla mnie i Mężusia.

Szykowanie do gali przebiegało całkiem normalnie. Jednak, jak już byłam w trakcie robienia makijażu poczułam, że coś niebezpiecznie mi zaczyna buszować w trzewiach. I wtedy oczywiście genialna myśl: zjem sobie na wszelki wypadek ze trzy tabletki węgla. Tak w razie „w”. Zjadłam więc i zaczęłam malować usta. Po pomalowaniu uśmiech w lustro. I: OJ JA CIĘ!!! Normalnie jakbym piekło przeciągnęła jęzorem i zębami! Dobrze, że się uśmiechnęłam jeszcze w domu, a nie na gali do fotoreporterów. No, ale zęby się umyło i było gituś.

od sławka 217

Pojechaliśmy na galę. Zajęliśmy odpowiednie miejsca. Francja-elegancja. Aktorzy z teatru śpiewali. Dwa soprany i dwa tenory. Pierwszy występ – zachwycam się, że tak pięknie. Druga tura też piękna. Po dwóch godzinach, przy trzeciej (na końcu) stwierdzam, że mnie pokonano. Myślałam, że mi moją kurzą czaszkę rozsadzi. Ja wiem, profanem jestem strasznym. Wręcz analfabetą muzycznym. Przyznaję to. Śpiew operowy za żadne skarby nie trafia do mnie, choć nie wiem, jakbym ucho nadstawiała. Ja lubię ciszę, spokój. A jak taki sopran zahuczał, to rozglądałam się, czy szyby gdzieś nie poleciały. Mój pęcherz ledwo, ledwo dał radę. Czaszka to samo. Potem mnie tak w mózgownicy nawalało, że żadne tabletki nie pomogły. Przeszło dopiero wczoraj, więc wyobraźcie sobie, jaką rozpierduchę mi w czaszce zrobiono (przepraszam wszystkich miłośników opery i operetki).

W dodatku za nami siedzieli panowie, którzy męki straszne przechodzili. Pewnie jeszcze większe niż ja. Jeden do telefonu bez krępacji krzyczał:

– Nie słyszę, bo tu strasznie wyją!

Drugi, jak już oklaski się rozległy i pewnie miał nadzieję na finał, a na scenę weszła aktorka gotowa do śpiewu i ten swój sopran z piersi wyrwała, szepnął z rozpaczą:

– O, nie! Nie dam rady.

I naprawdę nie dali rady. Kiedy prowadzący poprosił aktorów o bis, panowie ze swoimi nagrodami pod pachami czmychnęli.

Podsumowując: gala pięknie zorganizowana. Scenografia przygotowana cudnie. W ogóle organizacyjnie wszystko pięknie przebiegło. Było naprawdę z klasą. Wierzyczanki, co prawda, nie dostałam, ale nawet nie przypuszczałam, że może się tak stać. Nominowanych w tej kategorii było dziewięć osób, konkurencja ogromna – sami zasłużeni dla miasta i regionu. Ja przy nich to mały pikuś, ale dumna byłam, że mogłam znaleźć się w tak zacnym gronie. Wygrali twórcy monodramu teatru Kuźnia Bracka – w pełni zasłużenie, czapki z głów się należą.

No, ale ja się tutaj dopiero rozkręcam, więc wszystko przede mną. Toż młoda dusza we mnie i sporo jeszcze do zrobienia.

 

0 thoughts on “Gala, soprany, tenory i moja rozczochrana”

  1. Moje wielkie gratulacje 🙂 A co do pieśni śpiewanej:też nie trawię ani opery ani operetki. Kocham ciszę i Beatlesów więc jak mi coś zawyje w tonacji obojętnie jakiej, uciekam gdzie popadnie. Taka mało “kurtularna” jestem. I nawet nie jest mi smutno z tego powodu 🙂

  2. Gratuluję! Opera to jedno z traumatycznych przeżyć mojej młodości. Tosca mnie nie powaliła, a raczej powaliła nie tak, jak trzeba. 🙂 Operetka już jak najbardziej. O sopranach, tenorach i takich tam będzie u mnie w tym tygodniu. Bardziej naukowo. 😉

  3. Pięknie i uroczyście wyglądałaś, a nominacja się należała! Bardzo lubię muzykę operową, alty i tenory, (soprany niespecjalnie), ale tylko od czasu do czasu i w małych dawkach, np. pół godziny na YouTube, a opera to raz na pół wieku..

    1. Bo to chyba taka muzyka, której nie da się słuchać w dużych dawkach, choć mogę się mylić, pewnie jej miłośnicy by zaprotestowali. 🙂

  4. Mnie też się podoba ta wersja w kapciach 🙂 A nagroda, owszem, należała Ci się. Gratuluję nominacji, to też wielkie wyróżnienie. Może w przyszlym roku?

  5. Aniu dobrze, że rozczochrana się nie wyprostowała od tych wysokich tonów. Widzę Cię na widowni z wyprostowaną poczochraną ha ha.
    Gratuluję oczywiście. 🙂

  6. Jak to dobrze mieć świadomość, że ma się jeszcze tak dużo do zrobienia 😀 Wtedy i motywacja jest inna i chęci do działania jakby większe 😀
    Gratuluję i pozdrawiam.

  7. Aniu! Gratuluję z całego serca. Krok po kroku a osiągniesz wszystkie swoje cele… czasem droga jest kręta i długa, ale to dlatego, żeby później lepiej smakowało. Pozdrawiam gorąco. Buziaki.

    1. Dziękuję. A to racja, że jak człowiek tak po krętej drodze połazi, to potem chyba bardziej docenia, to co ma. 🙂
      Pozdrawiam również. 🙂

  8. Mój nauczyciel języka polskiego (z liceum), który stoi obok Ciebie też nie dostał nagrody. O Kuźni Brackiej słyszałam wiele dobrego, ale za to najlepiej podobała mi się “Złodziejka marzeń” i liczę właśnie na owo rozkręcanie się. Może wkrótce będzie Nike?

    1. Po prawej, jak patrzysz na zdjęcie? Bardzo sympatyczny pan, chwilę porozmawialiśmy. 🙂
      I dziękuję za wiarę we mnie. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *