Wynajmę kota

Wczoraj w wieczornych “Faktach” pokazano kota, który zarobił już kilka milionów dolarów. W sumie kot jak kot, umaszczenie i kolor oczu ma (prawie) jak nasz. Widziałam go wcześniej, bo Jajo mnie zamęczało zdjęciami tego „twarzowca”. Trzeba przyznać, że minę ma kapitalną. Od razu spojrzałam na mojego Nutusia. I przyznam, że piękniejszy, dostojniejszy, a milionów (nie wiadomo czemu) nie zarabia. Mówię to Jaju, że ten nasz kot to jakiś darmozjad. Jajo się śmieje i stwierdza, że nasz to mógłby ewentualnie prezentować swój orli nos, bo go natura obdarzyła garbatym nochalem. Ponadto Jajo uważa, że gdyby nasz kot był dzieckiem, to na pewno najgrubszym w klasie, a inne dzieci nie chciałyby się z nim bawić, bo byłby najsłabszy na wuefie.

Hmm…

Czasami się zdarza, że przychodzą do niego koty z ulicy i obserwują go z dachu, a ten stoi z zadartą główką i ryczy. Kiedyś Fifek – największy kot w sąsiedztwie – zeskoczył do niego. Tak się nasz Nutuś wydarł, że wybiegłam z domu go ratować. A Fifek po „rusztowaniu” do winogron wspinał się dostojnie, jakby właśnie znajdował się na siłowni. My z Nutusiem gęby z wrażenia pootwieraliśmy.

Aha, żeby nie było. Nasz kot potrafi się wspiąć, owszem, lecz jedynie na słupek do drapania (jakieś 1,20 m).

Dodam, że z polowaniem też u niego kiepsko. Mamy na tarasie “stołówkę” dla sikorek. Całymi stadami przylatują, żeby się najeść. Pod karmnikiem (z jakiś metr) siedzi Nutuś, ptaki już się chyba przyzwyczaiły, bo się go nie boją. A Nutuś wygląda tak, jakby czekał, aż któraś zemdleje na jego widok. Nie wysila się, żeby do nich skakać. Szkoda energii.

Zaczęłyśmy z jajem główkować, jak tu Nutusia namówić, żeby w końcu odpłacił się za wikt i opierunek (i oczywiście ochronę). Ten leżał na fotelu blisko kominka i właśnie brzuszysko wygrzewał (a ma co grzać!). Od czasu do czasu łypał na nas okiem, bo słyszał, że o nim mówimy. W końcu wymyśliłyśmy. Toż to genialne. Nasz kot mógłby służyć za wykrywacza szlafroków. Nutuś ma specjalny czujnik. Jak ktoś z nas porzuci swój szlafrok na krześle, fotelu, kanapie, to od razu zajmuje go Nutuś. I wtedy nie ma mocnych, nie wyciągniecie szlafroka spod kota.

Ostatnio rano zostawiłam swój mięciutki, puszysty szlafroczek (przyniósł mi go dwa lata temu Mikołaj) na kanapie w pokoju, w którym najczęściej pracuję. To jest pokój, który dzielę wspólnie z Nutusiem. Oczywiście zanim się obejrzałam, szlafrok został zajęty, a kot mruczał zadowolony. Spał na nim przez tydzień, bo nie miałam sumienia mu go zabierać. W końcu jednak stwierdziłam, że tak być nie może. I pod nieobecność Nutusia, bo przecież kiedyś musiał pójść do kuwety albo do miski, zabrałam szlafrok, by go wyprać. I co wtedy zrobił kot? Przeniósł się obrażony na łóżko w naszej sypialni. Stwierdzam, że to szantaż. Kot miał wymalowane na mordzie: „Łóżko albo szlafrok”.

Jaju czasami zdarza się porzucić swój szlafrok na koszu z bielizną w łazience. Co robi wtedy Nutuś? Ściąga szlafrok na podłogę i śpi w łazience. Już nawet ostatnio wymyśliłam, że chyba pójdę do lumpeksu i kupię kotu mały szlafroczek, niech ma swój.

No, więc jak ktoś ma tendencje do gubienia szlafroka, to ja bardzo chętnie wypożyczę Nutusia. Podejrzewam, że zrobi to za darmo. Ewentualnie za malutką puszeczkę z kawałkami kurczaka. Znajdzie go Wam wszędzie. Satysfakcja gwarantowana.

A teraz można podziwiać (wzdychać i mdleć z wrażenia również):

zdjęcia 057

zdjęcia 051

 

0 myśli na “Wynajmę kota”

  1. Bo są zwykłe koty, które muszą walczyć o przetrwanie i takie wybitnie szlachetne, którymi trzeba się opiekować i udostępniać szlafrok. Gratulacje – macie ten drugi typ kota!

  2. Przystojniak …
    A nasza kicia, Majka lat 16, właśnie złapała mysz u nas w sypialni!! A jak się tym głosno chwaliła! Aż Tytus zgłupiał i nie wiedział czy ją gonić czy lizać. Taka łowna kocina.
    A Nutuś … no cóż, to prawdziwy macho… a jak wiadomo macho to leniuch hehehe. Ale jest za to piękny i tyyyle brzucha do miziania 🙂

  3. Pięęęknyyy!!! prawdziwy ‘koci mister world’ 😉
    Aniu zazdroszczę tego ‘ogromu’ futra do głaskania, zawsze miałam koty i psy, a teraz mam do wyboru albo zwierzaki, albo Pan Mąż /ma alergię na sierść i do tego jeszcze astmę 🙁 /.
    Proszę pomiziaj Nutusia ode mnie i mogę mu wypożyczyć szlafrok do leżenia 😉
    pozdrawiam ciepło i słonecznie z ‘nadmorza’

    1. Ha, ha 🙂 Pomiziam. Ucieszy się, bo właśnie siedzi koło mnie. Alergię też mam, jednak Nutuś już dokończy żywota w naszym domu. Nie wyobrażam sobie go teraz oddawać, ale alergolog mi zapowiedział, że to mój ostatni zwierzak. 🙂

  4. Klik dobry:)
    Podobno koty prznoszą ludziom ptaszki w podzięce za wikt i opierunek. Czyżby Wasza kicia za nic nie była wdzięczna? 🙂 🙂 🙂

    Pozdrawiam serdcznie.

    1. Dobry. 🙂 Raz tylko ptaszka upolował i faktycznie przyniósł go do domu. Może stwierdził, że raz wystarczy. 😉 🙂
      Pozdrawiam również.

  5. Na pewno szlafrok byłby w tym wypadku wymarzonym prezentem gwiazdkowym. Nutuś najwyraźniej tak się z wami zżył że instynkt polowania wygasł,ale nie każdy kot przecież musi polować. Miałam w życiu sporo kotów i każdy z nich był inny,mówi się,że to “tylko zwierzęta” ale każde jest indywidualnością. Nutuś być może jest już tak uczłowieczony,że polowanie na ptaki zwyczajnie mu…uwłacza. Poza tym,taka cecha jak łowność bywa niekiedy uciążliwa, kot mojej mamy bez przerwy przynosi jej myszy do domu-chce się pochwalić,albo dokonać wymiany-nie wiem,ale przyłazi z taką w pysku,rzuca ją pod nogi,a mysz,nierzadko,spiernicza pod szafkę bo jeszcze żywa… Za to mama omal nie padnie trupem. Muszę to kiedyś nagrać… Kicia mojej córki z kolei sieje postrach w okół bo nawet wiewiórki muszą mieć się na baczności. Czasem sama wygląda jak latająca wiewiórka.

      1. No właśnie,lodówka to coś,co łączy moje koty od pokoleń. Dźwięk otwieranej lodówki działa lepiej niż wołanie i kicianie razem wzięte. Pojawiają się od razu i znikąd. Mam nawet swoją teorię. Podejrzewam,że mogą mieć takie transportery jak w Star Treku,tylko skrzętnie to ukrywają.

  6. A ja tam kotów nie lubię. Ale to kwestia alergii mojej. Czasem mi się zdarza tak, że wchodząc do mieszkania, jestem w stanie wyczuć, że właściciel ma kota, nie wiedząc o tym…

    1. Szkoda, że sierść uczula, bo kociaki to naprawdę fajne zwierzaki. Ale można się o tym przekonać tylko wtedy, gdy się ma własnego. Jestem tego żywym dowodem. Kiedyś mi się wydawało, że nie lubię kotów. 🙂 🙂

  7. Jak się kogoś kocha, to nie powinno się robić biznesu z kochanym stworzeniem i narażać go na stresy estradowe i takie tam inne modowe. Niech siedzi z pańcią i grzeje jej co ma grzać i mruczy cudnie ha ha

    Pozdrawiam 🙂

  8. Wygląda na to -że Natuś to bardziej leniwiec,niż kot 🙂 .Fakt-zagoń go w końcu do roboty,niech się zajmie czymś pożytecznym niż pozowanie do fotek .Bo w naszym kraju toż to sława wielkiego formatu haha,więc i kasę powinien przynosić 😉

  9. A to Nutuś 🙂 On to z miłości do Was robi, kochany 🙂 I tak sobie wyobraziłam to jego polowania na sikorki – myśli pewnie że pod wpływem jego naturalnego uroku jakaś sikoreczka sama wpadnie mu w łapki 😉

  10. Kochany Nutuś! Koty nigdy nie mają wątpliwości, czego chcą i ciekawe czy własny szlafroczek by go usatysfakcjonował – pewnie woli właśnie Wasze!

    1. O nie. Za budzenie dziękuję. I tak wstaję o 5.20, by budzić Jajo do szkoły, a to jest wyczyn nad wyczyny. Dzisiaj mnie Jajo zapytało (takie jeszcze mocno niedobudzone), po co je budzę. 🙂 🙂

  11. Tamtem kot ma wiecznie obrażoną minę, za to Nutuś na 2gim zdjęciu : “mam wyje@#%e” 😀 i ja to kupuję bardziej niż krzywy zgryz jakiegoś kociaka.

  12. koty są wręcz uzależniające ,najpierw pojawił się pies Ziomek -rasy Golden retriever ,a po kliku latach czarna Jadzia i mamy zupełna zajawkę na jej punkcie ,żeby nie było Ziomka dalej kochamy
    pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *