Ot, takie refleksje

W środę byłam w moim rodzinnym mieście. Miałam tam spotkanie autorskie. Przyznaję, że jechałam z duszą na ramieniu, bo chyba najtrudniejsze „wystąpienia” są przed znajomymi i przyjaciółmi. Ponadto moje rodzinne miasto kojarzy mi się z poprzednim życiem, które, nie ukrywam, w pewnym momencie spłonęło wielkim płomieniem, zostawiając po sobie sporo zgliszczy. Długo je odbudowywałam, stawiałam nowe fundamenty. I kiedy jadę do Stargardu, zawsze towarzyszy mi obawa, że może ja śnię i za chwilę obudzę się w swoim starym mieszkaniu z kartką w dłoni. Pamiętam, jak przez trzy lata wypisywałam plusy i minusy i rozważałam podjęcie ważnej decyzji. Chyba najtrudniejszej i najważniejszej, takiej, która być może w jakimś stopniu na zawsze pozostawia w człowieku poczucie porażki. Co prawda, dzisiaj zupełnie z innej perspektywy patrzę na przeszłość i gdybym wiedziała to, co wiem dzisiaj, moje decyzje zapadłyby zdecydowanie szybciej. Ale czy wtedy spotkałabym swojego Mężusia? Nie wiadomo. Doskonale pamiętam to uczucie bezradności, braku siły i beznadziei. Pamiętam, jak drzewa  kusiły twardością kory, kiedy autem wracałam z pracy do domu. To wspomnienie wraca, kiedy tam jadę…

No, ale nie będzie dzisiaj sentymentalnego rozczulania się nad sobą. Przeszłość była, minęła, w jakiś sposób mnie ukształtowała.

Pojechałam na spotkanie autorskie i tego się trzymajmy. Przyszło sporo osób. Byłam zaskoczona frekwencją. Trzydzieści, czterdzieści osób? Dokładnie nie wiem. Większość to znajome twarze. Przyjaciele, koledzy i koleżanki. I trochę ludzi, których nie znałam. Padały pytania. Było sporo wspomnień, a i moich opowieści o tym, jak powstawała „Złodziejka marzeń” też nie zabrakło. Pytano o blogi, o przeprowadzkę, o wiele rzeczy, o których opowiadałam z przyjemnością. Przyznam, że nogi mi się lekko trzęsły. Kiedy już opowiadałam na siedząco, mając świadomość, że w razie co do ziemi blisko i lecieć za długo nie będę, rozluźniłam się i szło już całkiem dobrze.

ja spotk

A ile to uścisków było! Ech, jak wspomnę, to się wzruszam. Dostałam całe naręcze kwiatów. Panie z księgarni sprzedały sporo książek. Rozdałam niezliczoną ilość autografów. Wracałam do domu nocą, a w głowie kotłowało się od emocji.

ja z książką

I co najważniejsze, Mężuś „zafundował” mi sentymentalną podróż po moim byłym osiedlu. A musicie wiedzieć, że to bardzo specyficzne miejsce. Kiedyś przez dwa lata nie paliły się na nim uliczne lampy (ciekawe, czy teraz się to zmieniło), bo wspólnoty nie mogły się dogadać w kwestii rachunków. Jakby przelecieć się samolotem nad miastem, to czarna otchłań widoczna z góry, to właśnie moje osiedle. Ba! Jeszcze z jednej rzeczy słynęło. Ze słupków. Jakbyście kiedyś szukali zagłębia słupkowego, to chętnie wskażę miejsce. Zresztą mam zamiar o tym napisać, bo to ciekawa historia i nawet podejrzewamy z Mężusiem, że się trochę przyczynił do zwiększenia ich liczby przed moim blokiem. Ale o tym kiedy indziej…

IMG_1253

 

 

PS  Jest też okazja do wygrania „Złodziejki marzeń”. Na blogu Pisaninka można zadać mi jedno pytanie. Spośród pytających zostanie wybrana jedna osoba, którą razem z autorką bloga nagrodzimy moją powieścią. Zapraszam więc. A można pytać o wszystko, nawet o rozmiar buta.

I jeszcze jedno: dzisiaj w Radiu Stargard (można posłuchać online) o godz. 12.00 będzie audycja, w której zaprezentowana zostanie moja skromna osoba. Można posłuchać, jak pięknie mówię „yyyyyy”.

IMG_1238

Za zdjęcia dziękuję Piotrowi oraz mojemu nieocenionemu Mężusiowi. 😆

Serdecznie też dziękuję organizatorom spotkania, moim koleżankom z PODN-u, wszystkim tym, którzy chcieli się ze mną spotkać (tym, którzy nie mogli dotrzeć, też dziękuję za chęci i oczywiście nieobecność usprawiedliwiam 😀 ). Dziękuję także Kasi za najpyszniejszy w świecie obiadek i domowe SPA.

I oczywiście dziękuję wszystkim za trzymanie kciuków (kurczę, czuję się, jak na rozdaniu Oscarów).

0 myśli na “Ot, takie refleksje”

  1. Och to blokowisko wiecznie ciemne… Tak jak miejsce, w którym się wychowałam i takie, do którego kiedyś chcę się przeprowadzić. Cóż jest piękniejszego niż czteropiętrowy blok z wielkiej płyty z loggią? Dla mnie takie 70 (no dajmy się ponieść wyobraźni 80) metrów kwadratowych to spełnienie marzeń.
    A Ty pięknie spełniłaś marzenia swoje, wspaniale i odważnie podjęłaś najtrudniejsze decyzje i jesteś moim idolem jeśli o to chodzi. No i o pisanie też. Nie napiszę, że chciałabym być taka jak Ty, bo to już byłoby jawne podlizywanie się, ale są w Tobie rzeczy które inspirują. Jakże czytelnicy mają Ciebie nie kochać za to?
    Uwielbiam czytać o tym jak stajesz się sławna, a kiedyś gdy będziesz bardzo sławna ja powiem z dumą “Czytałam ją, zanim to stało się modne!”.

  2. Aniu!
    Bo to było rozdanie Oskarów, takie nasze lokalne. Było pięknie, aż mnie zazdrość brała, że tylu ludzi Cię uwielbia a ja myślałam, że jesteś “Naszą Anią” a tu ludzi jak mrówek….Ciesz się sukcesem, jest czym. Buźki

  3. Takie podróże do miejsc niegdyś nam bliskich bywają wzruszające, nostalgiczne, ale mogą też być bolesne. Osobiście raczej nie lubię oglądać się wstecz… Gratuluję udanego spotkania 🙂 .

  4. Aniu w końcu widzę Cię w jasnych kolorach – pięknie Ci w bieli, w ogóle mega elegancko wyglądałaś. Życzę Ci wielu, wielu spotkań autorskich i jeszcze wielu pozytywnych wzruszeń.

    1. Muszę się przyznać, że faktycznie niewiele mam bardzo jasnych bluzek. Dlatego przed spotkaniem zainwestowałam w nową garderobę. 😉 🙂

    1. Właśnie ktoś gdzieś na fejsie się oburzył, że Pisaninka nazwała mnie pisarką, bo jakże to po dwóch książkach. I oczywiście zakpił, że może do Nobla wysłać moją kandydaturę. To tak mi się z Noblem skojarzyło. 🙂 🙂

  5. Aniu, to co Robisz sprawia, że inni też nabierają wiary w siebie. Poprzez pisanie Zmieniasz nie tylko swój świat. Ci, którzy Znają Cię dłużej, niż blogerski świat wiedzą, że Pisarką nie Stałaś się z dnia na dzień. Masz odwagę i bardzo dużo samozaparcia.
    Więc jeśli Ty Możesz, to dlaczego nie ja?
    Dlaczego nie inni ? 🙂
    A zawistnikom Odpuść, bo nie wiedzą, co czynią 🙂 🙂 🙂
    Dla wielu Jesteś pisarką, i tyle 🙂

  6. Aniu, pocieszeniem jest, że po latach poznałaś swoje osiedle, bo ja kiedyś wybrałam się w podróż sentymentalną, a mieszkałam w lesie, tak to zapamiętałam, a po 30 latach nie było ani lasu, ani tej drogi do szkoły, a bloki jakby nie te, bo wcale ich nie poznałam. Wróciłam do domu i tak sobie myślałam, że w dziecięcej główce pozostał obraz taki i niech tak już zostanie hi hi

    Pozdrawiam 🙂

  7. Piękne refleksje. Aż się rozczuliłam, czytając je.. ja chyba wiem, skąd bierze sie ta trema- to przez te wcześniejsze przeżycia! Ale przynajmniej są emocje… i to wielkie, mile, sympatyczne! Tyle ostatnio zmieniło się w Twoim życiu i zmienia! Aby tak dalej. Jesteś wspaniałą, odważną dziewczyną.. Chciałam Ci powiedzieć , że pięknie wyglądasz w tej białej bluzeczce. Super. Pozdrawiam

  8. Wiesz co Anko?Normalnie jestem z Ciebie dumna-jak cholera.Jesteś przykładem,że jak się chce-to się da!Ze zawsze można się podnieść i iść dalej,dumnie,z podniesioną głową….

    1. Wiesz, że kiedyś wydawało mi się to niemożliwe. Jakby mi ktoś o tym powiedział wcześniej, że tak się potoczy moje życie, to chyba zabiłabym go śmiechem. A jednak okazuje się, że czasami trzeba się odważyć na ten decydujący krok. 🙂

  9. Super, że się wszystko udało. Po przeczytaniu tego postu naszło mnie na refleksje… i stwierdzam, że chyba czasem gdy boimy się zmian musimy wpaść w dół, żeby mieć motywacje, aby się z niego wygrzebać, podjąć pewne decyzje i odważyć się coś odmienić. Gratulacje i powodzenia!!
    P.S. Coś czuje, że “Złodziejka marzeń” to dopiero początek.. 🙂 Tak trzymaj!

  10. No to cieszę się , że spotkanie autorskie się udało.

    Ja zawsze jak wracam do miasta w którym się urodziłam i spędziłam 13 lat swojego życia – też mam jakieś takie obawy. Chociaż to może złe słowo. Po prostu wspomnienia się mieszają. Te dobre no i niestety te złe.

    Ale czasem dobrze jest wrócić do miejsca w którym mamy dużo wspomnień 🙂

  11. Gratuluję 🙂 zwłaszcza że doskonale rozumiem, co czułaś… Czasami w rodzinnej miejscowości jest trudniej i pomimo życia/bycia zupełnie gdzie indziej, perspektywy lat itp. człowiek czuje się, jakby w ogóle nie wyrósł z dawnych lęków, strachów, marzeń i radości…
    Twojego bloga czytam od jakiegoś czasu 🙂
    Pozdrawiam

    1. Cieszę się, że trafiłaś na mój blog. Oczywiście zapraszam. Masz rację, że czasami towarzyszą nam lęki z przeszłości, one gdzieś tam wewnątrz nas pewnie zostaną na zawsze.

  12. Sukcesy i porażki to po prostu życie. Z tych pierwszych nalezy wyciągać wnioski , a z drugich cieszyć się i czerpać energię.Gratuluję udanych spotkań autorskich.A kiedy południowa Polska? :))

    1. Życie to sinusoida i żeby cieszyć się chwilę szczęścia, trzeba też ponosić porażki. Tak to jest. 🙂
      A co do południa, to na razie się nie wybieram, ale jeżeli ktoś mi tam zorganizuje spotkanie i zaprosi, to pewnie się wybiorę. 🙂 Czas pokaże, jak to będzie. 🙂

  13. Bo dostałaś Oskara kochana! I dostaniesz takich właśnie jeszcze całe mnóstwo i to jest w tym wszystkim najwspanialsze! Bo potrafisz docenić każdą chwilę, każdy centymetr swojej, nie zawsze prostej, drogi! Cieszę się razem z Tobą i rozmyślam nad pytaniem (o numer buta pytać nie będę, bo nie lubię jak ktoś mi odpowiada, że ma mniejszą stopę od mojej). Pozdrawiam radośnie. Mira

  14. E tam – to trening tylko do tych oskarów jest teraz. Na oskarach nie będziesz miała krzesełka, ale za to zapewne długa kieckę i to dopiero będzie wyzwanie aby się w nia nie zaplatać… czego rzecz jasna Tobie Aniu życzę :p

      1. nie przesadzaj 🙂 zdjęcia mówią, że ze zmieszczaniem się nie ma problemów 😛
        dobrze wiesz, że dobrze wyglądasz 🙂 a jak nie – to dawaj tu Mężusia, bo coś kiepsko chyba cię w tym przedmiocie uświadamia 😛

  15. Czytając początek Twojego wpisu, ten o przeszłości i o tym, że ona nas ukształtowała – czytałam też i o sobie…
    Masz rację- tylko dzięki niej osiągnęłyśmy tak wiele i jesteśmy teraz tu, gdzie jesteśmy…
    Wiele dobrego tamtym złym czasom zawdzięczamy… wiele…

Pozostaw odpowiedź ~zagubiona Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *