Nietypowe święta

Coś mnie wczoraj tknęło i zajrzałam do kalendarza świąt nietypowych. Wiedzieliście, że coś takiego istnieje? Dowiedziałam się ciekawych rzeczy. Chyba wszystko i wszyscy mają swoje święto. Wczoraj był Dzień Mola! Ciekawe, czy mole o tym wiedzą. Próbowałam jakiegoś w domu znaleźć, żeby mu bić brawo, kiedy będzie przelatywał przez pokój, ale okazało się, że żadnego mola u mnie niet. Nie powiem, żebym z tego powodu rwała włosy z głowy.

mólOd razu przypomniało mi się, jak kiedyś małe Jajo wróciło ze szkoły zadowolone z siebie. Pytam, o co chodzi. Opowiada, że na przyrodzie o owadach rozmawiali i pochwaliło się, że ma w domu mola. To ja wtedy panika, do szaf zaglądam, książki odkurzam i lecę do sklepu po środek na mole. Przecież takie paskudztwa są w stanie zeżreć mi ubranie i, nie daj Boże, książki. Jak już sprawę załatwiłam, nie namierzyłam żadnego osobnika, spokojnie ułożyłam się na kanapie i czytam. Wchodzi Jajo:

− O mówiłam, że u nas jest mol!

− Mól – poprawiam i zrywam się. Pytam: „Gdzie”. A Jajo rechocze i pokazuje na swoją własną matkę.

− Mól książkowy!

No, to jeżeli ja jestem mól książkowy, to znaczy, że wczoraj miałam swoje święto, bo mól to mól. Uczciłam je należycie, bo skończyłam czytać kapitalną książkę „Dom tęsknot”. A rodzince upiekłam babkę cytrynową, niech świętują. I od razu przyznaję jak na spowiedzi, że nawet ani kawałeczka nie spróbowałam. Toż ja na diecie jestem, pamiętacie? Już osiemdziesiąt dekagramów w dół. Jest moc, nie? Chwalę się Mężusiowi, a ten śmieje się ze mnie i mówi:

− Jakby było osiemdziesiąt kilo, to by było się czym chwalić.

− Jak to? Przecież wtedy by mnie nie było, nawet w postaci embrionu! – denerwuję się, bo co on sobie wyobraża. Toż to delikatny temat! A zaraz myślę, że może ja w jego oczach wyglądam tak, jakbym faktycznie mogła zrzucić tyle kilogramów. Na wszelki wypadek się ważę. Nie, no przecież po tylu w dół nie byłoby mnie w żadnej postaci!

− No i o to chodzi, wtedy by cię w telewizji pokazali! – I rechocze. Gadaj tu więc z takim. Nie zna się! Bo co by pokazali, jakby mnie nie było, nie?

Potem zajrzałam znów w ten nietypowy kalendarz i wyczytałam, że dzisiaj jest Międzynarodowe Święto Uciekających na Rowerze! Toż to uczcić też trzeba. Jak Mężuś wróci z pracy, to będę uciekać na rowerze, niech mnie goni. A co mi tam!

Ale powiem Wam, że najfajniejsze święto już niedługo – 28 października – Dzień Odpoczynku dla Zszarganych Nerwów, więc sobie odpoczniemy. Wtedy na wszelki wypadek nie będę się ważyć.

A Wy do jakiego święta się szykujecie. Dnia Rozrzutności? Dnia Kredki? Dnia Toalet? Dnia Białych Skarpetek? (Rany! Kto to wymyśla?!)

0 myśli na “Nietypowe święta”

  1. Moje gratulacje z okazji tej, że trwasz w postanowieniu i są efekty. 🙂 . Aniu no nie, tylko świętować nam trzeba, jak to dobrze, że już jestem emerytką…..;) . Do jakiego święta tu się szykować? Najbardziej chciałabym Rozrzutności i na tym chciała bym muszę poprzestać 😉

  2. No naprawde tych uciekających na rowerze to bedę świętować kiedyś tak uciekałam przed ulewą To chyba mam święto 🙂 Jak zawsze wystarczy do Ciebie zajrzeć i już ma się lepszy dzień i usmiech na gębusi Pozdrawiam

  3. Oh ja kojarzę dzień Bez Stanika, Dzień Bez prezerwatywy, Dzień Przytulania, Dzień Całowania…
    A to święto Zszarganych nerwów… idealne!

    Miłego Piątku Aniu…
    Dziwnie mi takl jak co dzień nie ma nowej notki. smutno.
    Ale wiem jak jest…

  4. Myslę, że mojemu męzowi najbardziej spodoba się ostatnia sobota listopada “Dzień bez Zakupów:” 🙂
    A co do tego uciekania na rowerze …. to po tylu latach małżeństwa każde urozmaicenie mile widziane 🙂

  5. No to więc składam najlepsze życzenia-troszkę spóźnione 🙂
    To ja na tego 28 października muszę się przygotować-czyli dokupić melisy i persenu 😉
    Ogólnie to wracam-muszę się jakoś zebrać,bo żyć trzeba dalej…

  6. A dnia walki z molami to nie ma? Bo ja ze spożywczymi walczę do lat… Co zwalczę, to ze sklepu przynoszę następne, bo w niektórych bioeko zbożach czy orzechach to są już pozamykane w woreczkach i jeśli tego w sklepie czy od razu w domu nie zauważę to uwalniam i toto lata i się mnoży…
    A co do świąt nietypowych – ja już powoli nawet typowe przestaję obchodzić 🙁

      1. Nie tylko próbowałam. Od czasu do czasu wyrzucam z szafek te naklejki pełne tego świństwa. Co lepsze na opakowaniu jednej z takich naklejek wyczytałam, że jak się dużo tego przyklei to jest to sygnał, żeby użyć środka biobójczego. Czyli te nalepki nie mają mnie pozbawić żywego inwentarza, one mnie tylko mają poinformować czy ja go mam dostatecznie dużo, żeby sięgnąć po środek biobójczy… Tylko że ja takiego środka nigdy nie widziałam. Na muchy tak, na mrówki takoż a na mole spożywcze nie :/

  7. Dzień mola to i ja mogłabym obchodzić… Ostatnio moja ośmiolatka miała na zadanie domowe napisać kim chcieli być rodzice jako dzieci, a kim są. No i moja córcia napisała:”Moja mama chciała zostać pisarką. Moja mama jest molem książkowym”. Co prawda rozważała też opcje wpisania: Moja mama jest leniwa….Albo też: Moja mama jest nikim…Ale na szczęście stanęło na molu. Tak więc jeśli byłoby też święto lenia albo święto nikogo, to też się załapię 😀

  8. hahahahaha zajrząłam zainspirowana Twoim wpisem na kalendarz i wiesz co? Jest dzień taniego wina i to przypadający w dniu urodzin mężulka i nie pozostaje nam nic innego jak ten dzień uczcić lampką wina….teścia ….:D

    a swoja drogą hahahahha co to za święto????hahahaha
    Jabolowcy wszystkich krajów łączcie się!!!!

    :DDDDDDDDD

Pozostaw odpowiedź ~atena.s Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *