Wykop sobie studnię…

Dziś ostatni dzień odchodzącego roku. Od jutra będziemy starsi o jeden rok (aż strach patrzeć w metrykę, bo tego przybywa w zastraszającym tempie!), i niestety trzeba przyjąć to z godnością. Osobiście nie przepadam za tym dniem. Wszyscy, jak na komendę, muszą się cieszyć, bawić i nie spać do północy (co dla takiego śpiocha jak ja jest koszarem). W dodatku będę się stresować, bo moje jajo oczywiście bawi się w gronie rówieśników, a mnie przyszło mieć nadzieję i wiarę w to, że nic głupiego nie wymyślą. No, dobra, jakoś dam chyba radę, by nie dzwonić do niej co pół godziny. Muszę tylko schować głęboko telefon.Nie powiem

Kiedyś poczytałam o zwyczajach sylwestrowych. W różnych rejonach Polski są z tym dniem związane pewne tradycje. W poprzednim moim miejscu zamieszkania przez jakiś czas pracowałam na wsi. Panował tam dziwny (jak dla mnie) zwyczaj, że w sylwestra robiło się „dowcipy” sąsiadom. Polegały one na wyciąganiu z zawiasów furtek i przenoszeniu ich w różne nietypowe miejsca. Ubaw był, kiedy się taką bramkę umieściło na dachu jakiejś stodoły lub szopy. Koleżanki opowiadały, że czasami znajdowały swoje bramki daleko w polu. Ile trzeba mieć samozaparcia (albo promili we krwi), by taką żelazną bramę zataszczyć na dach lub w pole? Nie wiem jeszcze, co się wydarzy w tę noc w moim nowym miejscu zamieszkania (na szczęście nie mamy furtki). Że strzelać będą, to pewne, bo na całym świecie robi się to samo. Czytałam kiedyś, że dawniej hałasowano, tłukąc w blachy, bijąc kijami w płoty po to, by odstraszyć demony i złe moce. Tyle hałasu, a zło dalej po świecie hula…

Podobno panny w tę noc wróżyły sobie zamążpójście. Nasłuchiwano, z której strony szczekają psy, z tej miał nadejść kawaler (a na mojej ulicy prawie same koty! Dobrze, że mam męża!). Panny też mogły stanąć przed lustrem, by wypatrzeć ukochanego, ale z tym związane było pewne ryzyko, bo w lustrze mógł się pojawić diabeł. Tylko jak odróżnić adoratora od diabła…? Rogi nie zawsze są jednoznaczną wskazówką, a ogonka w lustrze może być nie widać… A jak przypomnę sobie Gajosa w jednej ze sztuk Teatru TV (chyba „Zapomniany diabeł”), to czemu nie… taki jąkający się włochaty diabeł…?Mrugnięcie okiem

W rejonach, z których pochodzi mój tato podobno, po domach łazili przebierańcy. Nieśli za sobą dostatek i powodzenie.

I ważna rzecz. Dziś nie wolno sprzątać! Dziewczyny, dziś legalnie leżakujemy! Wymówka jest, bo przecież nikt nie chce sprowadzić nieszczęścia na dom. I zapełnijcie lodówkę (lub spiżarnię, o ile jeszcze ktoś takową posiada), by w przyszłym roku nie spotkała was bieda. A o północy (o ile będziecie jeszcze w stanie) otwórzcie okna, by zaprosić Nowy Rok i dobre, życzliwe duszyczki. Podobno można sobie też wywróżyć, co nas czeka w przyszłym roku z szampana i gwiazd. Dobrze też przynieść o północy wody ze studni (jeżeli takową posiadacie, bo raczej już nie zdążycie wykopać, no…, chyba że ktoś się zaweźmie), wrzucić do niej monetę i obmyć twarz. Bogactwo w Nowym Roku murowane. Dobrze było też coś ukraść, stąd być może ten zwyczaj z zabieraniem furtek. No, tylko tu bym nie ryzykowała. Furtkę można przeżyć, ale sąsiad kradzieży swojego nowiutkiego mercedesa może nie odebrać jako sylwestrowego psikusa. A zaczynać rok na komendzie chyba nie będzie dobrą wróżbą…

Tak sobie tutaj o dyrdymałach piszę. Z przymrużeniem oka przypominam dawne zabobony, a wysuszona łuska z karpia wigilijnego już w portfelu leżakuje… , a zaraz pójdę zaopatrzyć lodówkę, a co tam! Może też studnię zdążę wykopać do północy…? Kto wie…Śmiech

Oj, dużo bym dała, by ten nadchodzący rok był taki sam jak mijający…

0 myśli na “Wykop sobie studnię…”

  1. Życzę Ci żeby Nowy Rok nie był taki sam tylko jeszcze lepszy od mijającego 😉

    Matko! A ja planowałam na dzisiaj sylwestrowe odkurzanie i ścieranie kurzy. Chyba przełożę to na wtorek 🙂

Pozostaw odpowiedź ~ulabrzyduladg88 Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *