Pijany jak świnia?

Kiedyś zastanawiałam się nad sensem powiedzenia, że ktoś upił się jak świnia. Wydawało się absurdalne, bo przecież w moim przekonaniu świnia nic procentowego nie popija. Okazało się jednak, że w tym porównaniu jest sens i to większy, niż myślałam. Świnie, szczególnie te dzikie, mają całkiem niezły pociąg do procentów.

dzikOstatnio w radiu słuchałam informacji i dowiedziałam się, że gdzieś tam dziki wpadły do jakiegoś silosu z alkoholem. Dwanaście dzikich świń! Z trudem je wyciągnięto, nikomu nic się nie stało, nie wiadomo też, jak potężnego kaca miały zwierzaki. Nie wiadomo też, ile wychlały, a ile wzięły na wynos.

Mówiono, że niby świnie wpadły tam przypadkiem. W życiu nie uwierzę. Jedna, to owszem mogła się zapędzić i dać nura, ale dwanaście? Toż to widać, że regularna impreza była. A świnia nie wielbłąd, jak widać, i pić musi. I od razu powiedzenie nabiera innego wymiaru, bliższe jest życia.

Już oczyma wyobraźni widziałam, jak małe stadko po lesie baraszkowało, a nagle przewodnik rzucił hasło, że napić się trza. Wyniuchały świnie silos z alkoholem, po drodze zgarnęły kilkoro przyjaciół i na imprezkę popędziły. Z radochy, że aż tyle tego, zanurkowały. Napiły się tak mocno, że potem drogi do domu znaleźć nie mogły. Ba! Drogi wyjścia z silosu również. No, ale od czego są ludzie, nie? Przyjechała brygada i świnie odstawiła do lasu. A że te nawalone jak meserszmity, to nie protestowały i grzecznie poszły. Podejrzewam, że długo leczyły kaca, zagryzając jakimiś korzonkami lub świeżo wygrzebanymi z ziemi robalami.

Od razu też mam inne spojrzenie na „Folwark zwierzęcy”. Toż tam świnie też piły, spały w łóżkach i chodziły na dwóch nogach, mając w czterech literach resztę zwierząt. A myślałam, że Orwell ma bujną wyobraźnię, że to metafora taka, a okazuje się, że to prawda najprawdziwsza w świecie i świnia parcie do imprezowania ma równe człowiekowi. Tylko nie wiadomo, czy człowiek pijany jak świnia, czy świnia jak człowiek.

Być może inne zwierzaki też chętnie by skosztowały. Pamiętam jak kiedyś z bratem piwo grzane sobie robiliśmy. Z żółtkiem miało być. Takie dla zdrowotności (byliśmy już dorośli!). Zagrzaliśmy piwko. Utarliśmy w kubkach żółtka z cukrem. Każdy swoje machał. A potem to do piwka. Efekt był taki, że mieliśmy piwo z jajecznicą. Farfocle takie pływały, że od patrzenia niedobrze się robiło. No, ale co? Wylać? Litr piwa z dwoma żółtkami i cukrem? Toż by było marnotrawstwo! A że psa mieliśmy – dużego rodezjana Sabę, to dawaj w michę psu, a niech ma trochę radości z życia. Pewnie w tym dniu nasze rozumy na urlopach były daleko na Alasce, ale cóż, stało się. Sabka ucieszyła się bardzo, bo przecież słodkie lubiła. Wychlipała całe to piwo prawie na jeden raz. Po godzinie tata dziwi się, że pies jakoś tak śpi i śpi, więc poszliśmy z bratem zobaczyć, bo może psa otruliśmy. Patrzymy, a Saba leży do góry brzuchem prawie i chrapie jak stara. Zmogło ją piwko. Pospała, pospała, a po kilku godzinach brykała jak nowo narodzona. Nigdy na szczęście tego nie powtórzyliśmy. Nasze rozumy z Alaski wróciły, ku naszej radości.

0 myśli na “Pijany jak świnia?”

  1. Słyszałam o tym i widziałam w telewizji, jak je strażacy wyciągali. Jeden z nich mówił, że niezłą zabawę mieli. Tak im było tam dobrze, że wcale nie było im spieszno do wyjścia. Aniu pewnie się trochę wystraszyliście……, a Saba sobie spała. Ciekawe, czy chciała by powtórki z rozrywki 😉 .

  2. W dzieciństwie czytałam książkę i tam Emil z Lonnebergii też kiedyś upił się ze swoją oswojoną świnką. Mama kazała mu wyrzucić owoce po fermentacji wina. Wyrzucił, ale świnka spróbowała i smakowało jej, więc się przyłączył 🙂

  3. Miałam kiedyś chomika, który zawsze na wieczornym spacerku po stole, zaglądał tacie do kufla i opijał się piwkiem. Nie protestowaliśmy, bo wtedy przynajmniej przesypiał noc a na trzeźwo to strasznie hałasował w swojej klatce. Miłośników zwierząt uspokoję, że chomik dożył sędziwego chomiczego wieku, więc bursztynowy napój z pianką nie zaszkodził mu 🙂

    1. a to dobre!! Aż uwierzyć nie mogę, że ktoś miał chomika ze skłonnościami podobnymi do mojego. Mój też czasem piwko pochlipał ze stołu, jak komuś skapnęło, a i do tego zagryzał chipsami paprykowymi! I też uspokajam wszystkich, żył prawie 4 lata z nami 🙂

  4. Bo świnie wszystkożerne ( jak człowiek) to i wszystko pić mogą. Hi, hi, hi…. Może w świński środowisku krązy powiedzenie – pijany jak człowiek. Buziaki o poranku!

  5. A ja kiedyś gdzieś za dzieciaka browara znalazłam…
    Nie-nie wypiłam. Otworzyłam i psu dałam.
    Ubaw był:D ale to był ostatni raz jak coś takiego zrobiłam .
    Te świniaki zapewne bardziej kulturalnie sie zachowywały niż większość ludzi… :/

  6. Skłania do refleksji 😀 W końcu nie muszę mieć wyrzutów, gdy zupełnie bez namysłu zdarzy mi się palnąć “schlał się jak świnia”. Dzięki Ci za to.
    Choć jednak zwierzę nie jest tak świadome jak człowiek,więc ten drugi i tak nie wypada lepiej…kurde.
    Swoją drogą, kiedyś plątał się po wsi taki kot…Adolf.
    Był wielki,rudy,wiecznie poharatany,z licznymi bliznami i śladami walk o terytorium. Taki samiec alfa. I jak każdy szanujący się macho,lubił sobie wypić i obrabiał wszystkie laski w okolicy. Chadzał do miejscowej knajpy i przewracał kufle,żeby spijać resztki piwa. Potem znowu szedł na dupy.

  7. A wiecie dziki to chyba mają pociąg do alkoholu. W czasach zamierzchłych, kiedy Bieszczady nie były skomercjalizowane i o wiele dziksze w Komańczy była taka knajpka. Siedzieliśmy tam jedząc chleb z kiełbasą i popijając oranżadą bądź piwem. Nagle patrzymy dzik. My w panikę a tubylcy spokój. Miskę wyciągnęli, piwa nalali i dzika napoili. Mówili, że dzik już trzecie lato tak na piwo wpada.. 🙂

  8. Świnki i misie to lubią procenty. Nie bez powodu w fermentujących owocach rozsmakowane 🙂 Jeleniowate podobno też.
    A świnie miały mega melanż. Hahahah. Ubawiłam się.
    Może ta maciora ze stadem sześciu pięknych pasiaków co to ja mój szef widział jak te młode po mocnej przekątnej i gęsiego przez ulicę przeprowadzała, pełnej trąbiących aut, też napruta była. Co za nieodpowiedzialne macierzyństwo 😉

  9. Strażacy ratujący dziki mówili, że w swojej pracy jeszcze nigdy tak dobrze się nie bawili, a świnki cosik mówiły, ale nikt ich nie słuchał, bo kto by chciał pijanych słuchać 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *