Miałam taki poślizg, że…

W skrócie to było tak: dochodzę, wsadzam, smaruję, a potem poślizg i świat wiruje…

Ale po kolei… Dochodzę. Powoli, bo przecież nie ma się co spieszyć. Dochodzę. Namierzyłam go przecież z dość sporej odległości. Biorę do ręki. Wącham. Wanilia. Bez wahania wsadzam do koszyka. Olejek do mycia pod prysznicem! W promocji! I już w swojej rozczochranej kombinuję, że jak użyję tego pod prysznicem, to nie trzeba będzie tak długo pacykować się balsamem. Toż czysty zysk, w dodatku za niecałe sześć polskich złotych, a płyn o idealnie waniliowym zapachu. Ha! To się nazywa spryt.

kąpielNastał wieczór. Idę pod prysznic. Wącham sobie do woli mój nowy nabytek. Potem się tym pacykuję. Jest pięknie. Do czasu oczywiście. Bo nagle moje nogi w miejscu robią takie akrobacje, że przez chwilę czuję się niczym łyżwiarka figurowa na lodzie. W ostatniej chwili łapię się poręczy, którą Mężuś zamontował w ścianie zaraz po tym, jak Jajo fikołka w wannie zrobiło i prawie życie straciło. Uff! Zdążam chwycić się w odpowiednim momencie. I zaraz stukam się w łepetynę, choć jedną ręką wciąż się trzymam.

Olejek pod prysznic! Toż to środek służący likwidowaniu ludzi. Smarujesz stopy (a przecież stopy umyć też trzeba) i masz taki poślizg, że ho, ho! Na drugi dzień spróbowałam bez mycia stóp. Też jest poślizg, bo przecież olejek spływa i lodowisko w wannie jak się patrzy. Wracam więc z wielkim żalem do zwykłych żeli pod prysznic i balsamów po kąpieli.

A tak swoją drogą, to z tymi środkami do mycia to nieźle jest. Olejek gwarantuje takie akrobacje figurowe, że hej. Mydło, w łaźni zbiorowej grozi wyślizgnięciem się z dłoni, a ze schylaniem, to wiadomo, niebezpiecznie. Jedynie żel w miarę bezpieczny. Chyba że są zagrożenia, o których nie wiem. Są?

0 myśli na “Miałam taki poślizg, że…”

  1. Też miałam dziś poślizg. Czasowy. Olejkowy miał małżon, jak wszedł po mnie do wanny. Uciekam bo też dochodzę. Do momentu, gdy powinnam wychodzić do pracy.

  2. Kobitki, co Wy z tym dochodzeniem. 😉 . A tak poważnie Aniu, tylko raz w życiu używałam olejku do kąpieli, nie sprawdza się i tak musiałam moją suchą skórę balsamować. Nie ma to jak żel, jeśli agresywnie się nie spłuczesz, to od czasu do czasu i balsamować się nie trzeba. Zagrożeń żelowych, jak na razie, nie doznałam. 🙂

  3. Czyli zagrożenie czyha na nas wszędzie. Zaczynam wierzyć pewnemu znajomemu, który twierdził, że nie powinno się używać żadnych kosmetyków. Jak widać, potrafią zagrozić zdrowiu i życiu. 😉

  4. A ostatnio stałam przed półką i się zastanawiałam – kupić olejek czy nie kupić. I dobrze że nie kupiłam, bo jak widać to niebezpieczne 😉

  5. 😀 Dobre. Ja kocham olejki,ale eteryczne (nie mylić z erotyczne). Nie ma jak wanna pełna gorącej wody, kilka kropli olejku- zapach zależnie od nastroju- do tego kilka świeczek, kadzidełko, muzyka i mam spa jak się patrzy. Zwykle dopiero w nocy,gdy dzieci śpią,bo w innym wypadku zaczynają się zbiorowe pielgrzymki do kibla, zew sikania murowany!

    1. A tak mi przypomniałaś, że kiedyś oglądałam program o olejkach i tam właśnie ktoś ostrzegał przed wlewaniem ich do wanny, bo właśnie powodują niebezpieczeństwo poślizgnięcia. Trzeba uważać. 🙂

  6. Witaj,
    ja też miewam poślizgi zwłaszcza wtedy, gdy mojego małża najdzie sprzątanie i zdarzy mu się tak obficie spryskiwać meble płynem p/kurzowi, że i podłodze się dostanie. A wtedy hulaj dusza piekła nie ma. Nie raz i nie dwa zawiśnięcie na klamce ratowało mi życie 😀

    A może on to specjalnie robi, bo:
    primo: chce mi zrobić krzywdę
    secundo: chce wykręcić się od kolejnego sprzątania?
    Hihihi, pozdrawiam

    1. Hm.. całkiem możliwe. Przeważnie przekaz jest jeden: “Lepiej by było,gdybyś zrobiła to sama” i zwykle działa.
      Wiem z autopsji. Ale skoro Twój mąż sam z siebie tak namiętnie sprząta,to może akurat zaliczać się do tych osobników,które nie spiskują. One są jak yeti. Nikt ich nigdy nie widział,ale podobno istnieją.

  7. Matę mam więc nie dochodzę po poślizgu 😉 Poza tym nie przepadam za olejkami, bo mi leki filtr na skórze pozostawiają, ale zapach waniliowy pasjami uwielbiam 🙂

  8. Oj oj już mi cię żal ale prawdą jest co sama sprawdziłam że niektóre specyfiki to wyginięciu rasy ludzkiej sprzyjają Może to do kąpieli w wannie się nadaje wlewasz do wody szanowną niewymowną sadzasz wygodnie i bezpieczeństwo jest a zapach unosi się magiczny

  9. 🙂 no ładnie się Pani bawi… nie wiem z żelem jak to jest, jednak preferuję mydełko i balsam na mus, bo kurcze u nas taka twarda woda jest, że żele, ani olejki bez balsamu – nic nie dają

    czyli też punk na korzyść żelu możesz ode mnie dopisać, jako mało zamachowego na życie środka do prania własnego człowieka

    1. Fitness i jazdę figurową. Jajo tak się poślizgnęło, że pogotowie zaliczyliśmy, tydzień o kulach łaziło, ale na szczęście nic sobie nie złamało. Strachu nam napędziło wtedy.

  10. Haha. Ja k to Twoje jajo wywinęło fikołaka w wannie? Zagrożenia są na pewno jakieś, ale może lepiej nie sprawdzać, skoro nie ma wyboru 🙂 Pozdrawiam radośnie. Mira

    1. Poślizgnęło się i spadło, plecami uderzając o brzeg wanny, a głową o muszlę. Nie mogło chodzić. Na szczęście na pogotowiu był chirurg na dyżurze, zrobiono prześwietlenie, dano leki i nic nie było złamane. Ale ja już oczyma wyobraźni widziałam złamany kręgosłup. Strachu się najadłam wtedy za wszystkie czasy.

  11. Jak dobrze-że Ty się nie dałaś tak łatwo i podstępnie zlikwidować 🙂 .I na nic ten cudownie rozkoszny waniliowy zapach 🙂
    Chociaż przyznam że sama uwielbiam ten zapach.

  12. Przyznam szczerze, że właśnie olejki mogą być niebezpieczne – znam dziewczyna, która przez poślizgniecie się w wannie do tej pory jest niepełnosprawna… więc z olejkami nie ma żartów…

    A co do niebezpieczeństwa wyślizgnięcia się mydła na podłogę – to chyba najlepiej używać w płynie 😀

    Chociaż jak teraz widzę jak Polacy podlizują się innym krajom to okazuje się, że i bez mydła w dupę wchodzić można 😀

    1. Ha, ha 🙂 Ale racja, że olejki są niebezpieczne. U nas był przypadek, kiedy dziewczyna się zabiła. Wychodziła z wanny, poślizgnęła się i niefortunnie uderzyła głową, zmarła.

  13. Aniu, bo z olejkiem to trzeba tak: wlać go trochę do wanny. Będzie tłusto, ale skóra jest potem naprawdę fajna, taka nawilżono-natłuszczona 🙂
    No a w wannie masz leżeć, kontemplować, oddychać głęboko… żadnych wygibasów. Ostrożnie z niej potem wychodzisz i jesteś jak ten młody bóg (bogini znaczy 😉 )

  14. A ja używam i jestem bardzo zadowolona, bo oprócz tego, że nawilża to jeszcze łagodzi podrażnienia. Wlewa się kilka kropli do wanny z wodą, a wychodząc nie jest się natłuszczonym tylko nawilżonym. Kupuję go w aptece i naprawdę jest rewelacyjny.

  15. w olejku w wannie najgorsze jest to, że można nim stłuścić włosy, a umyć je potem po takim czymś to groza i zgroza, po wyschnięciu okazuje się zwykle, że mycie nie dało rezultatu

  16. A ja kiedys ostry poślizg miałam po peelingu w gabinecie kosmetycznym gdy pani wręczyla mi bardzo śliskie, jednorazowe klapeczki z cieniutkiego tworzywa i kazała udac sie pod prysznic… No i po tym złuszczająco-natłuszczającym peelingu ( (chciałam się “wyfiokować” przed Sylwestrową imprezką, bo miałam suknię z głębokim dekoltem) “orzełka”wywinęłam tuż przed wejściem do kabiny prysznicowej. Stłuczona noga bolała mnie bardzo długo. Z olejkami trzeba naprawdę uważać. Ale taki olejek lawendowy jest nie do pogardzenia, pod warunkiem,że ktoś miły wmasuje nam go w plecki w łóżeczku:)) tuż przed zasnięciem. Po lawendzie spanie murowane:))

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *