Czy blogerowi grozi stalking?

Każdemu może grozić uporczywe nękanie. Blogerowi również. Warto więc wiedzieć, że zgodnie z art. 190a:

§ 1. Kto przez uporczywe nękanie innej osoby lub osoby jej najbliższej wzbudza u niej uzasadnione okolicznościami poczucie zagrożenia lub istotnie narusza jej prywatność, podlega karze pozba­wienia wolności do lat 3.

§ 2. Tej samej karze podlega, kto, podszywając się pod inną osobę, wykorzystuje jej wizerunek lub inne jej dane osobowe w celu wyrządzenia jej szkody majątkowej lub osobistej.

§ 3. Jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10.

§ 4. Ściganie przestępstwa określonego w § 1 lub 2 następuje na wniosek pokrzywdzonego.

stalkingTyle w prawie. A kim może być stalker? Każdym. Kim może być osoba prześladowana? Każdym.

Zaczyna się niewinnie. W przypadku blogera przychodzi najpierw jeden komentarz do jego postu, potem drugi, trzeci i tak dalej. Od razu w tych komentarzach można dostrzec coś dziwnego, niedefiniowalnego, ale różniącego się od zwykłego hejterstwa, bo przecież wcześniej czy później każdy bloger spotka na swojej drodze hejtera, są jakby wpisani w definicję blogowania. Ale ten nie jest zwykły, coś w jego komentarzach wzbudza niepokój. Potem dostrzegamy, że pisze je jedna i ta sama osoba (na co początkowo nie zwracamy uwagi), nawet za bardzo nie zadaje sobie trudu, by zmieniać nick. Ma się wrażenie, że ten człowiek chce, żebyśmy dokładnie wiedzieli, że wraca specjalnie do nas. A to znów niepokoi jeszcze bardziej. Pojawia się strach, który czasami może paraliżować, bo każde wejście do kokpitu wiąże się z „ryzykiem spotkania” psychola, który sobie nas upatrzył.

A dlaczego właśnie nas? Nie, wcale nie jesteśmy tacy wyjątkowi. O, nie! Tutaj często decyduje przypadek.

Co robimy kiedy stalking przytrafi się właśnie nam? Najpierw ignorowanie. Ignorujemy, wyrzucamy komentarze, blokujemy, ale z czasem okazuje się to za mało, bo stelker nie zamierza tak szybko przestać. Co więc dalej? Zlikwidować blog? Zamilknąć? Uciec z sieci? Czyli jednym słowem, poddać się? Czy walczyć? Jak ma wyglądać taka walka?

Najlepszym sposobem na hejtera jest ignorowanie jego tekstów, w przypadku stalkingu to zdecydowanie za mało.

Stalking to przestępstwo. To nie jest zwykły hejt. Warto o tym pamiętać.

73 myśli na “Czy blogerowi grozi stalking?”

  1. Droga kuro twój blog odwiedzam od roku podobnie jak twój drugi blog do którego zaglądam gdy mam ochotę kupić i przeczytać książkę papierową.Czuję się tutaj jak u siebie.Wbrew hejterstwu chcę powiedzieć że bardzo mi się tutaj podoba.Cenię Twoją opinię lubię wiedzieć co się dzieje u JAJA.Z przyjemnością nabyłabym Twoją książkę nie bardzo wiem jednak gdzie mogę ją kupić.?Pozdrawiam serdecznie

    1. Dziękuję za dobre słowo. Przydaje się bardzo. 🙂 A książkę można obecnie wygrać w konkursie. Przeczytaj sobotni post. 🙂 A jak nie, to w każdej księgarni internetowej jest do zdobycia. Niedługo ukaże się powieść, na pewno w większym nakładzie, więc z nią nie będzie żadnych problemów. 🙂
      Pozdrawiam 🙂

      1. Życzę wiec wszystkim blogowiczom abyście nie musieli się z nimi męczyć. Ahy hejterzy doedukowali się z tego co im może grozic. Dziękujemy Aniu za post.

  2. Jedna z naszych blogowych koleżanek od 3 lat walczy ze stalkerami. W końcu oddała sprawę na policję. Miejmy nadzieję, że Jej koszmar wkrótce się skończy.
    Poruszyłaś, Aniu, bardzo istotny temat, bo to może spotkać każdego z blogerów. Ja na razie likwiduję głupie, wulgarne wpisy, bo jeszcze nie są zbyt uciążliwe. Ale nie zawahałabym się oddać sprawy w ręce policji, gdyby były uporczywe i czułabym się zagrożona.

  3. Bardzo ciekawy post. Masz rację Aniu, stalking to przestępstwo, ale w odniesieniu do blogerów, stanowi nawet nie odsetek, a zaledwie promille przestępstw kwalifikowanych, warto zerknąć tutaj:
    http://www.infor.pl/prawo/prawo-karne/pokrzywdzony/282327,Czym-jest-stalking.html

    Co robić? Ignorować, kasować, i nie wdawać się w dyskusje!
    Od kilkunastu lat na zachodzie, a od kilku lat u nas, zauważa się pewne korelacje pomiędzy stalkingiem, a czarnym pijarem. Bo niestety stalker to także wynajęty pijarowiec, który staje się całkowicie bezkarny wobec prawa. Bezkarność uzasadniona, bo odnosi się do t.zw. “osób publicznych” … nie można przecież zabronić pisania o kimś w taki sposób, aby tylko przedstawiać go w złym świetle. Myślę, że jest to druga strona medalu zwana wolnością słowa. Niestety, jak chcemy być publiczni, to nie wystarczy być “znajomym króliczka”, i to jest chyba normalny proces naturalnej selekcji?
    Oczywiście to co napisałem wyżej to nie jest moje zdanie, tylko opinia w sprawie stalkingu, a to jest drobna różnica. 🙂

    1. Czytałam ten artykuł, przygotowując post. Warto na ten temat trochę wiedzieć. Myślę też jednak, że chyba pomiędzy czarnym pijarem a stalkingiem jest różnica, pewnie czasami niewielka, ale jest.

      1. A ja myślę (z praktyki w sądownictwie), że dużo jeszcze czasu upłynie zanim sądy zaczną inaczej patrzeć na ten problem. Na razie jest tak: Jeżeli dokładnie te same czynności (np. krytyczne komentarze, i publikacje, uciążliwe e-maile, .tp. ) wykona: a/ osoba prywatna, to zostanie uznana za stalkera, i może nawet skazana, b/ osoba działająca na zlecenie (np. wynajęty dziennikarz w okresie kampanii) to sądy uznają to za czarny pijar.
        No i wreszcie kwestia anonimowości w sieci. W USA dotarcie do właściciela fizycznego IP trwało 7 lat i kosztowało … 720 mln. dolarów (wg kosztów ciągnionych). Okazało się, że bloger zdemontował swój komputer i części (te mające wpływ na IP, karta graf., płyta gł. dysk, RAM) wyrzucił na śmieci. Sprawę dodatkowo komplikuje sytuacja, gdzie administratorzy, właśnie w obronie przed stalkerami, zmieniają automatycznie nasze IP podczas konfigurowania w danej sieci:
        http://www.cryptoman.com/storage/Pubs/pl/ntwk_guide/d0e4321.html

        W konsekwencji – poza IP statycznym, i dynamicznym – mamy jeszcze kilka innych. Jeżeli ktoś poświęci np. 15 minut na wędrówkę po pirackich serwerach świata, które automatycznie zmienią i bezpowrotnie zakodują właściwy IP, to organom ścigania wyśledzenie tego może zająć … 15 lat, a koszty nie dadzą się policzyć. Jesteśmy biedni, więc jesteśmy anonimowi.
        Pozostaje: Ignorować, kasować, i nie wdawać się w dyskusje!

        PS Znam osoby w sieci, które się modlą, aby na ich blogu pojawił się troll, lub stalker. 🙂 😀 Przecież chodzi też o licznik!

          1. Nie, no pewnie że tak. Temat szeroki, jednak na razie nie chciałabym się w niego bardziej zagłębiać (z bardzo konkretnego powodu, myślę, że zrozumiesz).

  4. Stalker nie jest bezkarny, stalker ani hejter nie jest anonimowy wszyscy zapominają o IP. Nawet jeśli zmienne przechowywane przez dostawce internetu przez 2 lata łącznie z każdą odwiedzaną stroną. Ale głupi ludzie nie pamiętają o tym. Często mam wrażenie że stalker ma też jakieś problemy psychiczno osobowościowe. Więc napewno nie można tylko kasować i olewać. Trzeba zgłaszać na policje i do prokuratury bo niestety nękanie ze strefy online stalking może nas dopaść w rzeczywistości a wtedy co przestaniemy wychodzić z domu ??

  5. Mimo że stalking uznano za przestępstwo, na niewiele się to zdało. Policja nie rozumie wciąż, że uporczywe nękanie może mieć bardzo poważne skutki i traktuje sprawę z przymrużeniem oka. Słyszałam i czytałam już wiele wypowiedzi osób, które padły ofiarą stalkera. Skarżyły się, że nie zostały poważnie potraktowane. “No, wie pani, chłop się zakochał”, “Przecież można zmienić telefon”… Dopóki nie zmieni się odbiór społeczny takich przestępstw, paragrafy pozostaną martwe.

  6. znając naszą policję i prokuraturę”sądzę”, że tak łatwo nie pójdzie! Policjant powie, że to niska szkodliwość społeczna.A ten prześladowca czuje się bezkarnie nawet przez wiele lat.To prawo bardziej na papierze…Ale niepokój we mnie zasiałaś Aniu i dobrze.Każdy pisacz w Internecie powinien wiedzieć o różnych zagrożeniach.

  7. muszę to sobie druknąć i tej lasce co mi po nocach dzwoni sprawdzając czy aby środkiem nocy jej były nie rozmawia przypadkiem ze mną… normalnie, mam fankę wielbicielkę, aż strach się bać co zazdrosna i zdesperowana baba może zrobić… tylko dlaczego nie chce zrozumieć, że od wielu miesięcy, to już jest nit ten i nie właściwy nr telefonu – tego ja akurat nie rozumiem 😛

    a poważnie – prawo – prawem, jednak u nas egzekwowanie przytoczonych przez Ciebie przepisów, jest na miernym poziomie i doprawdy, chwilami, mam wrażenie, że Panowie Policjanci zupełnie nie wiedzą jak podchodzić do tematu… bo mam wrażenie, boją się wygłupić,a poza tym gdzie jest granica? Przy 1 SMSie, czy przy 100, a może przy 1000… w moim, naruszenie spokoju prywatnego, to jest 1 SMS od osoby, której nie dawałam swojego nr telefonu, ale w przypadku innych osób może być inaczej… więc nic by się nie stało, gdyby nasze prawo, jednak temat doprecyzowało – może wówczas Policja chętniej przyjmowałaby i podejmowała działania w tym zakresie.

    1. Nie wiem, jak jest, ale ja z oporem policji się nie spotkałam, druga rzecz, nie wiadomo, jak to traktują prokuratorzy. A granica faktycznie płynna i dobrze chyba, bo jednak mamy inną wrażliwość. I jeden poczuje niepokój po 100 SMS-ach, a inny po dwóch.

  8. Trudny temat. Raz miałam z tym do czynienia,w realu.
    Zmieniłam nr telefonu,czułam się zastraszona, bezradna i wykończona psychicznie. Byłam nachodzona również w domu,koniec końców nie było miejsca,w którym czułabym się swobodnie i bezpiecznie,bo stalker był… kimś znajomym. I doskonale wiedział,gdzie mogę się podziać.
    Słowo “stalking” nie było jeszcze wtedy znane. Ogólnie,wydaje mi się,że wiele osób nadal nie zdaje sobie sprawy,że to czyn karalny. Zarówno Ci,którzy stalkują,jak i Ci stalkowani. Myślę,że w wielu przypadkach wystarczyłoby jakieś pouczenie od policji, zwykłe wezwanie i przesłuchanie, uświadomienie czym jest takie postępowanie,jakie są konsekwencje.

  9. Nękanie blogerom grozi zdecydowanie częściej niż innym grupom funkcjonującym w internecie, ale Muszka ma rację-im więcej osób będzie zgłaszać to na policję, tym większa szansa na poważne potraktowanie problemu..
    Owszem, zmienianie serwerów może, a pewnie jest skuteczne i ukryje skaltera, ale dotyczy to tylko tych wyjątkowo obeznanych. Natomiast zwykli internetowi prześladowcy, a tych jest większość, nie są aż tak obeznani, a przez to nie są anonimowi. I ich łatwo znależć..

  10. Powazny temat. Ja jeszcze sie z tym nie spotkalam, wiec nie wiem co to znaczy. Jedno jest pewne. Kazdy, kto padl ofiara hejtera czy stalkera powinien pamietac, ze to sa ludzie bardzo slabi I nieszczesliwi, skoro potrafia tylko nienawidzic. Wtedy latwiej to zignorowac, kiedy pamietamy, ze to nie jest cios w nas, tylko proba wyzycia sie osoby nieszczesliwej I slabej. Pozdrawiam radosnie. Mira

  11. Taaa, co za zbieg okoliczności – dzisiaj byłam na wizycie w przychodni przyszpitalnej. W gabinecie byłam jakieś 15 minut i w tym czasie do mojego doktora dwa razy dzwoniła ‘psychofanka’, która sobie wkręciła, że doktor ją tak samo kocha jak ona jego… Doktorowi niestety już nerwy puszczają, bo nie dociera do niej, że on ją TYLKO operował a ona była TYLKO jego pacjentką… Podobno wydzwania do niego tak codziennie po parę razy.
    PS. Może we wrześniu umówimy się na przejażdżkę rowerową, albo na spacer po STG?

  12. Stalking jest niszczycielski dla ofiary. Miałam koleżankę, którą przez wiele miesięcy nachodził były partner, i w domu i w pracy, pomimo wyroku sądowego zabraniającego mu tam się pojawiać. O mało jej to nie wykończyło nerwowo. W trakcie pisania przypomniałam sobie, że inna koleżanka też była kilka lat temu tego ofiarą i też był to były partner.

    1. “Pomimo wyroku sądowego”? Nie rozumiem,jak?! Przecież w takim wypadku policja ma go aresztować…
      Możesz rozwinąć ten wątek? Czy koleżanka zgłosiła to na policję w momencie jego wtargnięcia (już mając zakaz zbliżania) ? Moja siostra po rozwodzie też przez coś podobnego przechodziła. Były potrafił wtargnąć do JEJ domu, gdy jej tam nie było i wynieść prawie wszystko… również miał zakaz zbliżania,ale nikt mu nie udowodnił,że to on. Gdyby jednak znalazł się świadek, trafiłby do aresztu. Myślałam,że takie jest prawo również u nas… bo chyba jest?

      1. Tak, ma aresztować, jak go na tym złapie. Koleżanka dzwoniła na policję, ale przyjeżdżali za późno.
        To było w Anglii, gdzie jest chyba więcej przypadków niż tu, ale policja musiałaby chyba stać na straży w ukryciu całymi dniami i nocami, żeby kogoś złapać, a to za mała zbrodnia, żeby takie środki w nią ładować. Był taki głośny przypadek angielskiej dziennikarki, którą ktoś długo nachodził, aż w końcu ją zastrzelił.
        Ja sama kiedyś zaobserwowałam, wychodząc co rano do parku z psami, faceta, który wystawał pod oknami jakiegoś domu. Zaczęłam zwracać na niego uwagę i po paru dniach się zorientował i już go więcej tam nie widziałam.

  13. A wiesz, ze tak samo karalne jest jak ktoś kogoś notorycznie obraża, wyzywa w komentarzach? jeżeli choć jeden post mówi kogo masz na myśli to już przepadłaś.. Wiem bo sie dowiadywałam na komendzie kilka tygodni temu 🙂

    Np ktoś napisze u kogoś w komentarzu że zachowujesz sie jak K**** . albo psuje dobre Twoje imię obmawiając.
    Niby nic i nie poradzisz nie?
    Nieprawda,
    Robisz zrzuty stron, komentarzy wraz z adresami datami itp. i jak przeleje sie czara to idziesz na policję. 🙂
    Tez jestem w tym temacie obcykana jak widzisz:)

  14. Wśród niektórych blogerów panuje przekonanie, że popularność bloga zaczyna się wtedy, gdy pojawia się pierwszy hejter 😉 A całkiem serio – ha, wspomnień czar… Miałam takiego typa parę lat temu. Mało, że był potwornie wulgarny i agresywny, to jeszcze usiłował za wszelką cenę mnie zidentyfikować – co mu nie wychodziło za bardzo, ale i tak było niepokojące. Kiedy się zorientował, że WordPress blokuje jego komentarze, zaczął je wysyłać seriami po kilka (jakby to mogło cokolwiek zmienić) albo… zostawiać komentarze na mój temat na blogach, które czytałam. Wreszcie mu się znudziło albo znalazł kogoś innego, ale trwało to wszystko ładnych parę miesięcy.
    Czy by mi się chciało na policję z tym chodzić? Mocno wątpię, choć znam przypadek, gdy człowiek nie wytrzymał i poszedł (i nic z tego nie wyszło).

  15. Uporczywe nękanie jeszcze mnie nie spotkało. Chociaż hejterów miałam na swoim blogu masę…
    Czasem aż się odechciewa…
    Ale nie zawracam sobie tym głowy, nie warto !

  16. W zasadzie troll = blogowy stalker. Najczęściej spotyka to blogerów, którzy mają bardzo popularne blogi, lub często ich notki są polecane przez Onet. Najczęściej wystarcza konsekwentne ignorowanie trolla, moderowanie wypowiedzi. Wchodzenie z nim w jakąkolwiek polemikę karmi jego trollowatość:)

  17. Mnie na szczęście nikt (jeszcze?) nie stalkował.
    Zapytałam Małżonka, bo on wie takie rzeczy, jak policja traktuje te przestępstwa. Mówi, że normalnie, jak każde inne. Ale i z IP też czasami nie jest łatwo, bo okazuje się, że np. cały blok ma jedno IP. Albo policja ustala IP a tam w mieszkaniu mieszka 4 chłopa i żaden się nie przyznaje, że to on popełnił cyberprzestępstwo. I dojdź tu człowieku prawdy…

  18. A ja dostałam jeden paskudny, nienawistny komentarz po paru miesiącach od założenia bloga i już miałam ochotę bloga zamknąć na 3 spusty i uciekać gdzie majeranek rośnie. Co innego czytać o tym, a co innego doświadczyć bezinteresownej nienawiści. To zawsze jest jakby uderzenie kluczem francuskim w łeb więc dobrze poczytać, że prawo stara się nadążyć za tymi występkami.

  19. Jakie szczęście, że nie miałam z tym problemu na blogu. Bo nie lubię konfliktowych, stresujących sytuacji. Natomiast raz jak już wspominałam zdarzyło się na społecznościówce. Dałam radę przeżyć 😉 Nie mam jednak pojęcia czy na blogu też bym dała.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *