Dziewczyna w niebieskiej sukience

W końcu udało mi się przeczytać „Dziewczynę w niebieskiej sukience”. Trochę długo to trwało, ale ostatnio cierpię na brak czasu.

Książka opowiada o małżeństwie Dickensów, chociaż bohaterowie występują pod zmienionymi nazwiskami. Autorka w posłowiu wyraźnie zaznacza, że korzystała z biografii angielskiego pisarza. Trudno jednak było jej dotrzeć do źródeł, które dokładnie opisywałyby emocje żony pisarza, a właśnie z jej perspektywy prowadzona jest narracja. Zmieniła więc nazwiska bohaterów, nie jest to biografia pisarza ani jego żony. Zresztą podobno niewiele informacji zachowało się do dzisiaj na temat Katarzyny Dickens, żyjącej przecież w cieniu Wszechwiedzącego.

Powieść interesująca, choć czasami trochę się dłuży. Opowieść zaczyna się w momencie śmierci Dickensa (Alberta). Z perspektywy żony (Dodo) dowiadujemy się o historii ich małżeństwa, o poznaniu, zaręczynach, miłości, rozczarowaniu itp. Kobieta prawie co roku rodziła dziecko. A więc łatwo się domyślić, że szybko straciła dziewczęcą urodę i wdzięk. Była ciągle zmęczona, chorowała. Niektóre dzieci umierały, więc to również ją obciążało. Dodatkowo mąż raczej nie cieszył się z każdej następnej ciąży. Za to chętnie pomagał młodym aktorkom. W końcu odsunął od siebie żonę. Wydał oficjalne oświadczenie o ich separacji. Wyprowadził ją z domu, dawał niewielkie pieniądze na utrzymanie, zakazał kontaktów z dziećmi. A ona ciągle go kochała. Dziwna miłość. Relacje z dziećmi próbowała odbudować dopiero po śmierci męża. Zresztą Dickens potrafił fantastycznie manipulować ludźmi. Mocno dbał o swój nienaganny wizerunek. Dzieciom nie pozwolił na kontakty z matką. A Jednemu Jedynemu się nie odmawiało. Pisarz nie miał skrupułów, zawsze stawiał na swoim. Żona znosiła jego fascynacje innymi kobietami, nawet własnymi siostrami – młodszymi, atrakcyjniejszymi, dodatkowo nigdy nierodzącymi dzieci. Z nimi żona, będąca ciągle w ciąży, niepotrafiąca radzić sobie z funkcją gospodyni, nie miała szans. Dickens stwierdził, że go rozczarowała, więc ją od siebie odsunął, a ona nie potrafiła bez niego żyć. Nawiązał znajomość z aktoreczką w wieku swojej najstarszej córki.

Tak jak pisałam książka interesująca, choć czasami nużąca. Być może autorka powinna ją trochę skrócić i „nie męczyć” niektórych wątków. Przy okazji relacji małżeńskich Dickensów (Gibsonów) autorka pokazała miejsce kobiety w XIX – wiecznym świecie. Jest w powieści ciekawy dialog pomiędzy żoną pisarza a jego przyjacielem. Rozmawiają o władzy. Mężczyzna dziwi się, że kobiety mogłyby jej pragnąć. Według niego jest to niedorzeczne. Stwierdza nawet, że przecież kobiety mają już niesamowitą moc nad mężczyznami. To one decydują o ich szczęściu i nieszczęściu, że łatwo mogą zrujnować życie mężczyzny, mówiąc „nie”. Jednak kobieta podsumowuje jego wypowiedź cenną ripostą, że przed małżeństwem faktycznie one decydują, jednak po ślubie nie mają już do tego prawa. Na pewno pisarka ciekawie pokazała miejsce kobiety, choć pewnie nic odkrywczego w powieści nie znajdziemy. Jednak sposób podania jest w miarę interesujący.

Okaże się również, że Dickens był dziwnym człowiekiem: z jednej strony tyran, człowiek apodyktyczny, nieznoszący sprzeciwu, z drugiej dbający o swój nienaganny wizerunek, robiący wiele rzeczy na pokaz, zadufany w sobie, przekonany o swojej wyjątkowości. Dodatkowo człowiek bardzo wrażliwy na krzywdę i biedę innych ludzi. Bohater pełen sprzeczności, na pewno wielka osobowość, choć trudno go nazwać dobrym człowiekiem. Żona go rozczarowała, więc znalazł sobie młodsze, atrakcyjniejsze obiekty adoracji.

Jest to książka o miłości. Takiej mimo wszystko, ponad cierpienie, krzywdę … O miłości niesamowitej żony, która jest w stanie wybaczyć wiele swojemu ukochanemu, która dla współczesnej kobiety może wydawać się trochę bez charakteru, bez własnej godności.

Warto przeczytać, by wyrobić sobie własną opinię. A czyta się naprawdę łatwo, szybko i przyjemnie.

0 myśli na “Dziewczyna w niebieskiej sukience”

  1. Witaj:)
    Widziałam ta książkę na półce w księgarni;) przez chwile zastanowiłam się nad kupnem;)
    Polecam Emilly Giffin Coś pożyczonego i Coś niebieskiego:)
    Pozdrawiam,
    Ona

    1. Dzięki. Nie czytałam, więc może skorzystam jak się uporam z tym, co mam akurat przygotowane na stoliku. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *