Być kobietą

Mam ostatnio sporo pracy, praktycznie nie odchodzę od komputera. Siedzę i dłubię. Postanowiłam więc wczoraj lekko się zresetować, bo jeszcze łepetyna mnie tak nawalała, że nie szło wytrzymać. Włączyłam TV. Zaczęłam szukać czegoś tak durnego, żeby nie trzeba było wysilać i tak już nadwątlonego umysłu.

HandbagSkaczę więc po kanałach. W końcu trafiam na jakiś program, w którym pani tłumaczy, co prawdziwa kobieta powinna mieć w torebce. Hmm… To mnie na chwilę zatrzymuje, bo to ciekawe, co jeszcze powinnam w swoje torbiszcze dopakować. Ponadto zastanawia mnie, czy kwalifikuję się jako „prawdziwa” kobiet.

Kiedy zaczynam oglądać, program trwa już chyba kilka minut, więc z pewnością coś mądrego musiałam przegapić, bo nie wierzę, że ktoś takie coś wyprodukował. No, ale, jak to mówią, jest popyt, jest podaż. W końcu przecież sama też zaczęłam to oglądać. Patrzę, słucham i się dziwię. Powoli tracę wiarę w swoją kobiecość. Pani właśnie prezentuje „niezbędny” gadżet każdej kobiety: okrągłe „pudełeczko”, które z jednej strony ma błyszczyk, a z drugiej „kremik” pod oczy, żeby zmarszczek nie było widać. Pani prezentuje, jak to nakładać „paluszkiem” na „usteczka” i jak pod „oczka”. No, aż się rozczuliłam, bo widać pełne zaangażowanie, wręcz sympatię do widza, bo takiej ilości zdrobnień to ja się ostatnio nasłuchałam, kiedy leżałam w „wózeczku” i majtałam „nóziami” i „rąsiami” ku uciesze moich rodziców.

Niestety takiego magicznego „pudełeczka” nie posiadam. I „ustek” powiększyć sobie nie mogę. Ale za to oczy powiększyły mi się prawie natychmiast zaraz po tym, jak pani podała cenę tego „niezbędnego pudełeczka”: 560 zł. No, to ja podziękuję. Potem zaprezentowała kolejną „niezbędną” rzecz w każdej torebce – bagatela – za 130 zł! Słucham więc. A to takie znów „okrąglutkie światełko”, które wrzucone do torbiszcza rozświetli wnętrze i wszystko będzie można znaleźć bez problemu. I tu muszę przyznać, że owszem światełko w torebce noszę. Co prawda, nie wyglądało dokładnie tak, jak to w TV, ale też świeci. Mam latarkę, malutką taką, drobinkę, którą w jakimś gratisie dostałam. Ha! Tylko nie wpadłam na to, żeby sobie nią oświetlać wnętrze mojego torbiszcza. Pobiegłam więc od razu po torbę, by to wypraktykować. Wkładam łapę i gmeram w poszukiwaniu lampki. W tym czasie znajduję sporo innych ciekawych rzeczy, łącznie z miarką. I nawet znalazłam notes, który już spisałam na straty, bo myślałam, że mi zaginął. Gmeranie w torbie skończyło się jednak wysypaniem wszystkiego na łóżko. Jest latarka! Ha! Poświeciłam nią do środka torby. Ło, matko! Ile okruszków, paprochów i zgniecionych paragonów! A podszewka?! Kurza twarz. Wyłączyłam latarkę. Nie ma co nerwów sobie psuć. Lampka w torebce to nie najlepszy pomysł. Odłożyłam latarkę do szuflady. Lżej będzie.

W TV pani zachęcała też do noszenia ze sobą mydła i zmywacza do paznokci, a wszystko w eleganckiej wersji. Nawet pokazała na wizji, jak myć ręce! Pamiętajcie! Musi się zapienić, wtedy wszystkie bakterie szlag trafi.

I tym miłym akcentem, żeby właśnie szlag mnie całkiem nie trafił, wyłączyłam TV. Miałam wrażenie, że przez mózg tornado mi przeszło. Od razu człowiekowi lepiej. Tylko wątpliwość jedną mam. Czy ja na pewno „prawdziwą” kobietą jestem? Ba! I nie wiem, co odpowiecie na dzisiejszy pościk.

0 myśli na “Być kobietą”

  1. No to w takim razie z mojej kobiecości nici 🙁 .Nie lubię dużych torebek.W mojej mieści się komórka,portfel,paczka chusteczek higienicznych i klucze.Na wersję podaną w TV mnie nie stać.Musiałoby mnie zdrowo porypać żeby tyle kasy wydać,aby moje oczka i usteczka godnie się prezentowały 🙂

    1. Ja lubię duże torebki, ale ich zawartość mocno odbiega od tego, co pokazali w TV. Na przykład wczoraj pół dnia w torebce nosiłam trampki Jaja. A wiadomo, co to są przechodzone trampki. Bałam się, że wezmą mnie za terrorystkę z bronią biologiczną w torbie. 😉 🙂

  2. Aj, to ze mną też kiepsko, mam tak jak Joanna klucze, portfel, chusteczki, telefon. Jak gdzieś wyjeżdżam biorę większą, na prośbę męża, który wrzuca tam wszelkie ulotki, pamiątki itp. a potem zdziwienie, że ja nie mogę telefonu odebrać, bo gdzieś zaginął w akcji…

    1. To mój Mężuś robi dokładnie to samo. Jak coś zwiedzamy, to nabierze mapek, obrazków, ulotek, biletów 🙂 a potem znajdź w takiej torbie cokolwiek. 😉 🙂

    2. No jakbym o sobie czytała! Dokładnie tak jak mówisz! 😉
      Czyli dzięki jakże wspaniałej TV można się dowiedzieć, że nie jesteśmy w pełni kobietami,
      haha, jak ja uwielbiam takie bzdury 😉
      aż się rozbudzilam z samego rana 😉
      Dziekuje!

  3. Nie martw się, takich niekwalifikujących się będzie pewnie sporo. Ja oczywiście też przyłączam się do grona. 🙂 Pudełeczka i latareczki nie posiadam. Ledwie mały błyszczyk. Mizerota!

  4. Kochana Aniu w mojej torebce znajdziesz wszystko co raczej nie jest związane z kobietą. No może do kobiecych spraw można by zaliczyć chusteczki nawilżane z dezodorantem, mini dezodorant i szczotka z lusterkiem w jednym. Ale jak byś szukała łańcucha do piły, scyzoryk składający się z tysiąca końcówek ( nawet śrubokręt tam jest) to u mnie znajdziesz na pewno. Latarkę posiadam i to nawet sporą. Wiem jedno, jakby mnie ktoś zaatakował i dostałby tą torebką to na pewno by to odczuł. Widzisz może skoro nie oglądałaś początku programu to chodziło o to co powinno być w torebce na jakieś towarzyskie wyjście 😉 Pozdrawiam

  5. W mojej torebce brak pudełeczka i świecidełka, ale za to bywają dni, w które ta niepozornie wyglądająca torebka mieści w sobie pluszaka mojej ośmiolatki, kalosze tejże oraz kurtkę przeciwdeszczową. W te dni oczywiście odebranie telefonu staje się niemożliwością. Tak więc i u mnie brak kwalifikacji na prawdziwą kobietę;)

  6. Po zawarciu związku z Moją Żoną obserwowałem jak jej torebka rosła z upływem lat. W końcu jak ją dźwignąłem to się przeraziłem. Zrobiliśmy remanent i okazało sie ,że brakuje tokarki i pługa śnieżnego. Wydałem zakaz kupowania torebek o dużym gabarycie. Spotkało się to ze zrozumieniem, I od tej pory młotek leży na swoim miejscu, apteka przeniosła sie do szuflady itp itd.
    A jeśli torebka ma świadczyć o byciu kobietą to przyznam sie ,że znam lepsze kryteria

  7. Wielofunkcyjny scyzoryk, taki z małą piłką do drewna, nożyczkami, otwieraczami i śrubokrętami, zapałki, zapalniczka (nie palę, ale ogień może się zawsze przydać), kilka długopisów, kilka bezbarwnych pomadek ochronnych, notes, portfel, mała latarka, chusteczki higieniczne, kamyczek, szyszka, misio – króliczek, klucze, dokumenty, wkładki higieniczne, tampon, podpaska, gumy do żucia,pilniczek, plastry, dwie śrubki niewiadomoodczego, tabletki przeciwbólowe (nie zażywam, bo karmię, ale noszę), pełno starych paragonów, list zakupów i śmiecia wszelakiego… Obawiam się, że bliżej mi do śmieciarza niż do prawdziwej kobiety, no ale trudno świetnie, jak mnie jakaś katastrofa dopadnie to mam nóż i ogień, a ona se może co najwyżej usta pomaziać 😉

      1. Ja chyba zrobię dzisiaj porządek i przynajmniej wywalę te paragony, śmiotki, karteczki i okruszki 🙂 Szyszka zostanie, a nuż się przyda na rozpałkę 😉

      1. Kochana, jak chce sobie mózg zresetować to poszukuje poduszki 😛 … bo to oznacza, że właśnie wróciłam z roboty, padam na pysk i najpewniej za jakieś 6, góra 7 godzin muszę by w pracy 😛
        nawet nie wiem kiedy miałabym włączyć ten TV:) …

  8. Ze mnie ni kobieta, ni wydra.
    Torbiszcze posiadam a i owszem 🙂 A w nim sajgon niemiłosierny: od mokrych chusteczek, po plastikowe łyżeczki( a to do loda, a do jogurtu) notes, pisadło…. i 101 innych dupereli ale pudełeczka droższego od torbiszcza brak 🙂

  9. Oglądałam ten program, co prawda też nie od początku i nie udało mi się wytrwać do końca, ale odczucia mam podobne. Dlatego puściłam dym uszami i wyłączyłam tv.

  10. Etam, słuchasz Aniu paniuś w telewizji z dużą kasą, które tylko mącą normalnym kobitkom w głowach. Moja torebka nie zawiera wiele, a tylko najpotrzebniejsze. Lecę zrobić w niej porządek, bo zdaje się, że okruszki i monety drobne leżą na dnie. Pozdrawiam 🙂

  11. Ja też mam w torebce prawdziwy śmietnik. Dzisiaj w kosmetyczce nawet znalazłam latarkę- taką żółtą, więc może nie jest ze mną aż tak źle? Phi tam 😉

  12. Obecnie w mojej torebce można znaleźć: 3 flaszki – 2 z sokiem dla Dzieci, 1 z wodą dla mnie, książkę tudzież gazetę, pieluchę tetrową, portfel rozmiarów mini, klucze i telefony. Staram się telefony trzymać w osobnej kieszeni, ale nie zawsze mi to wychodzi. To kiedy wychodzę z Dziećmi. Bez nich… prawie nie wychodze 😉

    1. Wczoraj Jajo dało mi do mojej torebki swój portfel. Jak go wzięłam do ręki, to opadłą mi prawie z hukiem, bo ważył chyba z tonę. Normalnie rośnie mi z Jaja prawdziwa kobieta. 😉 🙂

  13. Lubię duże torebki, ale niestety takich gadżetów w niej nie posiadam jak pani z tv, raczej takie jak ty Aniu. Przykro mi, ale chyba też nie jestem prawdziwą kobietą. Chociaż mój mąż twierdzi inaczej, a jego zdanie jest dla mnie najważniejsze).Pozdrawiam

  14. No to ja chyba też do tych prawdziwych nie należę. A Ty Ania, lepiej idź na spacerek jakiś zamiast się w taki sposób odmóżdżać. Na spacerku nikt Ci do torebki nie będzie zaglądał, można nawet udawać tę prawdziwą kobietę! Pozdrawiam. Mira

  15. Niewiarygodne wręcz… Jak ja się do tej pory uchowałam bez owego cudownego pudełeczka 😉 ? Że o latarce nie wspomnę 🙂 . I jeszcze na dodatek moje torebki są mikroskopijne – nie jestem kobietą??? Pozdrawiam.

  16. Ja też tak myślę, że nie ma co świecić latarką w torebkę:)))
    Ale torebka- jest najważniejsza, jaka by nie była! Zawsze trzeba ja przy sobie mieć…

  17. Bardzo lubię torebki, nie powiem. Mam ich około 20 w różnych kolorach, fasonach i wymiarach. Najbardziej lubię średniej wielkości z maksymalną ilością kieszonek i przegródek. Obecnie w mojej są : chusteczki higieniczne, chusteczki mokre, klucze, portfel z małą ilością kasy a dużą wszelakich dokumentów, długopis, notes, terminarz, luźne kartki z terminami wizyt np u lekarza, ulotki z pizzerii, ulotki na “Magik Malbork”, telefon, nie otwarty list z banku, tampon, prezerwatywa, pampers, butelka z wodą, tabletki przeciwbólowe, zapalniczka (nie pale), szminka, perfumy, maskara, turkurowa kredka do oczu, składana szczotka z lusterkiem, muszelki, kamyki, plaster, piórko łabędzia, frotka, Kilka lizaków, 4 kapselki (po Warka Radler, 2 Warka, Dębowe)wszystkie moje 😉 . I to chyba wszystko. ;-D

    1. Ło, matko. Można by w sumie zawody zrobić, kto ma więcej w torebce. 😉 🙂 Stello, podejrzewam, że miałabyś bardzo duże szanse na pierwsze miejsce. 😉 🙂

      1. Droga Anno, tak to jest jak wychodzi się z 3 dzieci w różnym wieku i mężem, który nie nosi żadnej saszetki. 🙂 Ale najlepiej to lubie włożyć spodnie bojówki , a w nie tylko tel. I klucze. Czasem jakieś drobne. Pełen luz. 😉

  18. Też mam w torebce najprzeróżniejsze rzeczy, ale większość z nich kwalifikuje się jako “survival kit”, czyli zestaw do przetrwania różnych przypadków losowych. Zabawek ani śmierdzących trampek nie mam, ale gdybym miała progeniturę, to pewnie by się tam znalazły. A telewizji prawie wcale nie oglądam, najwyżej jakiś film. Programów dla kobiet unikam jak ognia, bo w większości z nich kobiety wychodzą na kompletnie bezmyślne istoty, których jedynymi zainteresowaniami są kosmetyki, moda i kuchnia, ewentualnie też romanse.

    1. Śmierdzące trampki czasami są konieczne. Jajo wybrało się w wysokich szpilach do teatru, ale po kocich łbach było jednak ciężko spacerować, więc trampki były w razie “w”, a że tylko mamusia miała torebkę mogącą pomieścić pół świniaka, to trzeba było Jaju pomóc. 😉 🙂

  19. Jesli w torebce masz prawdziwy burdel i wszystko co może być potrzebne na wypadek III wojny światowej i to wszystko jeszcze w niewielkiej cenie, to jesteś prawdziwa kobietą. Podobnie zresztą jak ja i miliony innych, nam podobnych 🙂

  20. Hej 🙂

    Ja mam w swojej torbie skarby prawdziwe i zawsze byłam przekonana, że absolutnie potwierdzają one moją niezaprzeczalną, niesamowitą i stuprocentową kobiecość. Po Twoim wpisie stwierdzam jednak z bólem, że… żadna ze mnie prawdziwa kobieta. Tylko babsko jakieś, podróba czy coś.
    Och, jak ja z tym będę teraz żyć ???
    Jak żyć (panie premierze 😉 ) (jak nie wiadomo czyja wina, to pewnie jego 😉 )

  21. Koleżanka poszła kiedyś tropem “torebkowych niezbędników” i kupiła sobie antybakteryjny żel do rąk w stylu “czyste ręce bez mydła”.Zaaplikowała sobie rzeczony żel na rączkę…. I co ? Pokrzywka pojawiła się już po 5 minutach. I nie chciała zejść przez miesiąc. W końcu poddała się po wielodniowym smarowaniu maścią…. Drogą maścią… Także ostrożnie z nowościami w torbiszczach, nauczyłam się podchodzić do wszelakich “rewelacyj” z należnym dystansem;))

    1. Ale jakiś czas temu wynalazłam fajną rzecz do torebki. Tak mi się teraz przypomniało. Kupowałam Jaju, jak jechała w podróż – takie higieniczne nakładki na kibelek. Idealne do torebki i przydatne czasami w nagłych wypadkach. 🙂 🙂 A koszt chyba koło 2 zł. 🙂

  22. nie mak torebki, mam plecak 🙂
    to ja juz w ogóle dziwoląg jestem 🙂

    teraz wiem dlaczego tv nie właczam- by nie mieć dodatkowych kompleksów!!!:)))

  23. Hahahha. Widac nie jestem prawdziwą kobietą. Raz, że zwyczajnie mnie nie stać – ja naiwna myslałam, że wstarczą piersi i metryka urodzenia potwierdzajaca płeć – dwa nie mieszczę się w statystykach, które zkładają, że pop takowym programie wyrwę w galopie przerżona wizja kobiecości kupować niezbędnę gadżety.

  24. Właśnie przez takich ludzi, jak ta kobieta z telewizji często zadaję sobie pytanie, czy jestem prawdziwą kobietą? Z przykrością muszę stwierdzić, że jednak coś ze mną nie tak 🙁 I co teraz? Jak żyć?

  25. Uwielbiam wiiiielkie torby, od czasu gdy posiadałam 3 względnie małych dzieci i na prawdę różne rzeczy można było tam znależć, majtki dziecięce, smoczek ,łopatkę, łyżeczki deserowe i wiele innych, jednak krem za 560zł brrrr ..Kurko droga łącze się z Tobą w bólu i ogłaszam utratę kobiecości .

Pozostaw odpowiedź ~Barbara Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *