Kura w wersji audio

Mój blog wchodzi na wyższy stopień wtajemniczenia. Nawiązałam bardzo ciekawą współpracę. Jednak nie z kosmitami! Już od wczoraj niektórych moich notek można posłuchać w wersji audio. Wyobrażacie sobie? Wystarczy darmowa aplikacja pobrana z Google Play (audioblog – audioexpress.pl)  i będzie można wysłuchać postów z bloga w autobusie, w samochodzie, w przychodni, podczas biegania, kąpieli, seksu… i czego tam jeszcze chcecie. Dwie słuchawki w ucho i jestem z Wami nie tylko duchem. Zresztą nie tylko ja, lecz kilku innych blogerów również.

logo_audioexpress_600Ba! Okazuje się, że będziecie mogli również wysłuchać fragmentów dwóch opowiadań z „Żółtej tabletki”! W dodatku przeczytanych moim głosem. I jeszcze wisienka na torcie: Przeczytam też fragment mojej powieści, która już we wrześniu pojawi się w księgarniach. Toż to okazja nad okazje. Mam nadzieję, że Wam się spodoba, bo ja jestem podekscytowana. Kilka dni temu właśnie po to pomykałam na nagrania do Krakowa.

Właścicielka współpracuje z Radiem Katowice, Radiem Kraków i Grupą wydawniczą „Znak”, więc pełna profeska.

Ale nasz główny cel to zmotywowanie blogerów, by pisali lepiej, jeszcze lepiej, coraz lepiej, wreszcie: znakomicie, wybornie…. I, hej, nie oznacza to, że już takowych nie mamy (mamy, mamy!!! :)))  Ale  rywalizacja w miłym towarzystwie MOBILIZUJE. I przynosi więcej satysfakcji, gdy widzisz statystyki kliknięć.

Z drugiej strony, WARTO wypromować talenty, które same nie mają mocy przebicia. Chcemy je “wychwycić”:))) (Lunka1969)

I ja Wam powiem, Kochani, że ja w to weszłam. To może być nowa droga, jaką podążą blogi. Będą emocje, będzie muzyka! Każdy post będzie ilustrowany jakimś utworem muzycznym, czytać będą „czytacze”, którzy swoimi głosami oddadzą to, co czuliśmy podczas pisania. Oczywiście to nie znaczy, że moich tradycyjnych postów nie będzie. Będą! A tylko niektóre dostąpią zaszczytu wystąpienia w wersji audio.

Polecam blogerom zajrzenie na adres: http://www.audioexpress.pl/. Może warto również zaistnieć w takiej formie? A nie-blogerom oczywiście też polecam. Będę dla Was niczym OS z filmu „Ona” i wyszepczę sporo ciepłych słówek do ucha. Ba! Nawet w toalecie mogę Wam tak szeptać, w poczekalni u lekarza też.

Aplikacja obecnie jest bezpłatna, więc można ją wypróbować. Tylko trzeba posiadać androida. Takie zwierzątko mieszkające w telefonie lub tablecie.

Obecnie można wysłuchać fragmentu mojego opowiadania „Głód” czytanego przeze mnie moim pięknym, aksamitnym głosem, który w tym czasie był na dopingu żółtkowym. A jak doping, to wiadomo, że jest pauer. Może Wam się wydawać, że za szybko czytam. Mnie też się tak wydaje. Tylko ja tak właśnie mam. Wszystko co robię, robię szybko. No, z wyjątkiem jednej rzeczy, ale to może przemilczę. W sumie tak myślę, że to chyba jedyna rzecz, którą lubię długo i namiętnie. Reszta to rachu-ciachu, działam jak królik na odpowiednich bateryjkach. Lubię zdecydowane działanie.

W sumie osobiście nagrałam dwa fragmenty opowiadań, jeden fragment powieści i jeden post. Akurat będzie to jeden z najsmutniejszych moich postów. Ale to taka forma autoterapii dla mnie. Ciężko było, przyznaję, ale dałam radę.

I oczywiście czekam na Wasze wrażenia.

 

PS  Niedługo razem z audioexpress.pl ogłosimy konkurs, będzie można wygrać jeszcze kilka „Żółtych tabletek” i gadżety ufundowane przez Lunkę1969.

0 thoughts on “Kura w wersji audio”

  1. Moj android się znuntował i powiedział ze nie odtworzy nagaran. I wielcem niepocieszona.

    Tzn, widelcem . Zarcik. Dzis bez slownika. Slowika 😉

    1. Aniu, jeśli akurat jesteś w zasięgu WI-FI, domowego lub innego, warto spróbować raz jeszcze. Czasem pomaga odinstalowanie i ponowna instalacja, zajmuje to chwilkę a nowsza wersja z poprawionymi błędami ma wiekszą szanse wystartować…Mam coraz więcej sygnałów, że wszystko działa, choćnie zawsze za pierwszym razem :))

    1. Dobry 🙂 Ale ja podałam tylko adres strony, bo to i tak na Google Play trzeba sobie założyć konto i ściągnąć aplikację. Wchodzi jednak tylko na telefon z androidem.

  2. Nie mam androida a na Windows Phone nie działa 🙁 szkoda, milo by bylo Cię posłuchać zwłaszcza jak znowu leżę w szpitalu. Dobrze ,że mam tak dobrze rozwinięta wyobraźnię 😀 Ogólnie gratuluję i czekam na książkę we wrześniu 🙂

  3. podziwiam 🙂

    osobiście chyba dostałabym zawału gdybym musiała jakąś własną notkę odczytać, nagrać i jeszcze gdyby była to któraś z notek o sporym ładunku emocjonalnym

    myślę, że jest sporo dobrych i interesujących blogów, którym nie zależy na statystykach, w sensie, że wręcz raczej unikają nadmiernego rozgłosu 🙂 … niestety kilka takich (wieloletnich) nagle poznikało 🙁

      1. 🙂 mój ma już 11 lat 😛 (tak samo stary jest Radziecki Termos)
        a Tuv – 13 latek jak nic (Andy, chyba też ze 13 lat)

        niestety, niektóre przerwało życie, a nie chęci autora 🙁 (Major)

        niektóre wieloletnie uciekły do innych serwisów (np. Zimno, PC)

        uciekły w niebyt wielolatki takie jak np. Gogenzola i kilka innych Mama-mia

        mogłabym tak długo wymieniać i długo i dużo… w końcu 11 lat to nie byle co, a te co mają po 13 lat – to prawie od początków serwisu… kiedyś to był inny świat – nie, że teraz jest źle – był inny – nie komercyjny, ale cały internet kiedyś był inny, taki bardziej familiarny bez Panowani i Paniowania… i innych taki też bez.

          1. Widzisz “gówniaro” jakie tu są stare ludzie u Ciebie 😉

            (mam nadzieję, że się nie obrazisz za słownictwo)

            … tak sobie, przez Ciebie i Twoją dzisiejszą notke, jakie to zmiany i postęp są w blogerskim świecie, zajrzałam w notke sprzed 11 lat… – masz przechlapane u mnie 😉

  4. Mój służbowy “Fonek” (tak go nazywam) zagadał bez aplikacji “Gooogle”, ale zaraz potem wyskoczył alert, że nie masz certyfikatu, i dalsze korzystanie grozi … pokazałem mu środkowy palec, ale aplikacji nie ściągnę bo to bydlę służbowe, wiec może na mnie donieść.
    Co do nowej formy bloga to przypomniała mi się taka anegdota: Charlie Chaplin, dla żartu, wziął udział w przesłuchaniach kandydatów na … dublera Charliego Chaplina, i kwalifikacje te przegrał! Nie mam złudzeń, że podobnie by skończyły blogi pisane anonimowo przez największych noblistów z dziedziny literatury i poezji. Popularność nigdy nie była w zgodzie z wirtuozerią sztuk pięknych, a tym bardziej z “łapkami” i “klikami”, i mam nadzieję, że tak pozostanie.
    Nie mniej inicjatywa bardzo słuszna i cenna, kiedyś przecież trzeba zacząć. Gratuluję postępu. 🙂

  5. Muszę podebrać telefon córuni, bo mój jest bez androida – chętnie posłucham 🙂 “żółtą tabletkę” już zakupiłam i przeczytałam,a nawet noszę się z zamiarem napisania entuzjastycznej recenzji

  6. Aniu, moje zdanie już znasz. “Czytaczka” mi się trochę nie podoba. Zapieprza z czytaniem jakby ją ktoś gonił. Robi za krótkie przerwy. Ma się wrażenie, że zaraz dostanie zadyszki.
    Może się “wyrobi”. No i “włańczać” mnie zniszczyło… Niestety.

    “Głód” mi się bardzo spodobał. Przyjemnie się słucha. Czekam na więcej nagrań z Twoim głosem!

    1. Ulo-Brzydulo:))

      Pierwsze koty-za płoty. Obiecuję Ci, że juz więcej “zapieprzać” nie będę. Zwolnię tempo. Słowo honoru! Dizęuję za komentarz…. Konstruktywna krytyka jest czasem jak kubeł zimnej wody ana rozgrzaną emocjami głowę. Wezmę sobie tę uwagę do serca :)) Pozdrawiam Ps. “Włańczać”zauważyliśmy, jak już poszło w eter. Zdarza się. WYBACZYSZ?

    1. Agulcu, kolejne wersje aplikacji , na IOS ( Apple) pojawią sie wkrótce. Apple wprowadza nowy język programowania od września i produkowanie wersji aplikacji na język, który będzie wkrótce nieaktualny, to strata niemałych pieniędzy…..

  7. Aplikację oczywiście ściągnę i posłucham, w szczególności Twoje nagrania 🙂 A na wrześniową powieść czekam z niecierpliwością 🙂

  8. Jesteś szybka? To się udzieliło, bo tak szybko przeczytałam tego posta, że oą się sama zdziwiłam, co to się dzieje. Fajne to, na pewno wypróbuję. I w konursie też chętnie jakimś wezmę udział. Ale by było, gdyby ktoś tak mojego posta przeczytał i nagrał. A tak apropos “Żółtje tabletki”, to chciałam kupić ostatnio w Krakowie, gdy zrobiłam najazd na Empik, ale nie było!!! Tylko na zamówienie, a ja już czasu nie miałam bo wracałam do UK. Pozdrawiam radośnie.

  9. Androida chyba nie mam, więc chyba nie posłucham.
    Audioblog to niezła forma blogowania, ale nie dla mnie. Nie po to piszę bez nazwiska, żeby mnie po głosie rozpoznano. A wiem, że po głosie łatwiej mnie poznać niż z wyglądu. No i druga, a może nawet pierwsza rzecz to to, że mam alergię na własny głos. Więc nie będziemy kurami gdaczącymi na dwa głosy. Za to wciąż pozostaniemy bazgrzącymi na cztery ręce.
    A opowiadanie to dobre sobie wybrałaś. Takie, które kiedy je czytałam, to miałam wrażenie, że to o mnie 🙂
    Gratuluję wyższego poziomu blogowania i życzę sukcesów równych tym, osiąganym w tradycyjnym blogowaniu 🙂

    1. Nikt nie musi Cię poznać po głosie, bo większość tekstów czytana jest przez lektorów. Ja pojechałam do Lunki, żeby przede wszystkim nagrać fragmenty książek, bo wydawało mi się, że to będzie fajną promocją. A post przeczytałam tylko jeden, resztę czytają lektorzy. 🙂

    2. Hej,
      Apliakcja jest równiez dostępna w wersji na TABLETY w systemie android :)) A więc niekoniecznie z komórki można posłuchać:))
      Najtańszy tablet, jaki widziałam, kosztuje 170 PLN w TESCO

  10. Ha, ja już jestem po odsłuchaniu i przeczytaniu (tak, właśnie w tej kolejności) Twojego wpisu, jaki został nagrany. To genialne rzecz, sama aplikacja jest bardzo fajnie zbudowana i łatwa w obsłudze. Wiadomo, że na początku mogą pojawić się pewne problemy “techniczne”, jak zawsze przy starcie z taką wielką sprawą – ale jak dla mnie jest to świetna akcja.

    PS. Mój jeden tekst też znajduje się w aplikacji, więc zapraszam do odsłuchania i przeczytania ;).

    1. Słuchałam wszystkich tekstów. Twojego również, nawet w pierwszej chwili myślałam, że to Ty czytasz. 🙂 Czekam z niecierpliwością, kiedy pojawią się następne. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *