Sześć kilogramów mojego szczęścia

Dawno nie było postu o moim sierściuchu. Dopominał się strasznie. Na początku nie rozumiałam, co chce mi przekazać, ale jak kilka razy przeszedł mi się po klawiaturze, a potem wskoczył na kolana i łapką sięgał do komputera, zrozumiałam. To był znak. Trzeba w końcu napisać znów o Nutusiu, bo jego wierni fani czekają. Przyznajcie, że Nutuś ma jakiegoś fana, choć jednego, bo inaczej to kocia depresja murowana.

dyplom 017Co prawda, kot całymi dniami dogorywa, bo jest mu za gorąco (w dodatku boi się hałasów, które obecnie dochodzą z naszego dachu), ale przypomniałam sobie, jak to kiedyś łobuzował. Pamiętam, jak go Jajo do domu przytachało, w wyobraźni miałam tylko obraz naszych przegryzionych w nocy grdyk i wydrapanych oczu. Bo przecież koty z tego słyną. Nakazałam wtedy małemu Jaju szczelnie zamknąć drzwi do pokoju, by kocur się nie dostał. To samo robiłam w swojej sypialni. Kotu jednak zajęło tydzień opanowanie techniki pokonywania drzwi. I nie było mocnych. Czekał tylko, aż zasnęłyśmy i taranem pokonywał przeszkodę, a następnie zwijał się w kłębuszek i zasypiał na moich nogach. Przez kilka pierwszych dni nawet podjęłam z nim walkę. On wlazł, ja wystawiałam go za drzwi. Cwaniak zaczął mnie sprawdzać, bo co ja go wystawiłam, drzwi zamknęłam, ledwo wróciłam do łóżka, a ten już stał w progu. Wtedy czekał, że niby nic, nie wchodził, ale jak widział, że za którymś razem znudziło mi się uczenie kota dyscypliny, wskakiwał na łóżko i leżał zadowolony do rana. Grdyki nie przegryzł ani mnie, ani Jaju. Ku naszej radości oczywiście.

Pewnej nocy wstaję z łóżka i do toalety pomykam. Patrzę. A w kuchni światło się pali. W pierwszej chwili myślę, że Jajo zgłodniało i myszkuje po lodówce. Jednak przyglądam się, a kot siedzi naprzeciwko otwartej lodówki i patrzy. Wyglądało to tak, jakby właśnie dumał nad tym, co przekąsić. Jak mi zżarł kilka obiadów, wypowiedziałam mu wojnę. Najpierw użyłam krzesła. Przystawiłam pod drzwi lodówki. Wracam z pracy, kotlety zeżarte, kot śpi z brzuchem w górze, na moim łóżku oczywiście. O, ty dziadzie jeden, myślę. Potem poszedł w ruch stół kuchenny. Wracam z pracy, sera nie ma, lodówka otwarta, stół przesunięty. Twarda bestia. Wojna w toku. W końcu przystawiłam stół, za stołem pojawiło się krzesło, ale tak, żeby zablokować wszystko o ścianę. Bingo! Nie ruszył. No, tylko kuchnia wyglądała dziwnie i raczej niewygodnie się wtedy z niej korzystało. Kupiłam więc zabezpieczenia przed dziećmi. Zamontowałam i od tej pory lodówkę miałyśmy z Jajem na zapinkę.

A jak sprzedałam mieszkanie i przeprowadziłam się na dwa tygodnie do rodziców, to sobie dziad przypomniał, że lodówka równa się rejon łowiecki z idealnie poddającą się zwierzyną w postaci kotlecików. I też otwierał. Jednak okazało się, że już tak fajnie nie było, bo rodzice na dole mieli zamrażarkę, a tam raczej o serek trudno, więc w końcu się oduczył. A w nowym mieszkaniu zabudowaliśmy lodówkę szafkami, żeby go zmylić. I nie otwiera. Wojna więc wygrana!

feta 013Podobnie było, jak zaczęły się pojawiać w moim mieszkaniu ubrania (wtedy jeszcze przyszłego) Mężusia. Nutuś wskakiwał do szafy i wywalał na podłogę tylko to, co należało do „intruza”, a na dokładkę, by dobrze zrozumiał przekaz, gryzł go po stopach. Mężuś na szczęście wykurzyć się nie dał i dzisiaj to najlepszy kandydat do głaskania kocura, który bez skrupułów mieszka w gabinecie swojego nowego pana, ale oczywiście z zachowaniem wszelkich środków ostrożności, żeby czegoś nie zniszczyć, a tym samym nie popaść w niełaskę. No, od czasu do czasu zatrudnia się jako niszczarka do papieru, ale to Mężuś mu z reguły wybacza.

Kilka zresztą takich wojen mamy na swoim koncie. Kiedyś pisałam, jak Mężuś oduczał kota przechodzenia do sąsiadów. Mężuś wygrał. Po roku można zdecydowanie ogłosić to zwycięstwo nad kocurem. Nutuś poddał się i płot, który nie stanowiłby żadnej przeszkody dla normalnego kota, dla naszych sześciu kilogramów szczęścia jest barierą nie do przebycia.

Takiż to nasz Nutuś.

0 myśli na “Sześć kilogramów mojego szczęścia”

  1. Witaj. A ja narzekałam na moje koty. Jednak Twój z lodówką moje przebił, ja tylko czasami się zastanawiam skąd one mają tyle pomysłów w tych swoich główkach. Pozdrawiam

  2. Muszę przyznać, że Nutuś naprawdę jest niesamowity i w ogóle MEGA 😀
    Rzadko się zdarza, żeby kotu udało się podbić moje serducho.. ale jednak Mu się udało 🙂

    Nic dziwnego skoro to taki mądrala 😀

  3. No niesamowity z tą lodówką. Stół jakiś łaskawy był dla niego. Dobrze, że nie wpadło Wam do głowy, aby go zmienić na lepszy model 😉 . Pozdrawiam i miłego dnia życzę 🙂

    1. On jakoś to robił sprytnie, bo nawet jak przystawiałam dwa 5-litrowe baniaki, to je odsuwał. A świadków na to mam. Mój tata to nie mógł się najbardziej nadziwić, jak Nutuś stół przesunął (to był taki stół na cztery osoby, nie na dwanaście 🙂 🙂 )

    1. Mój to jak zobaczy, że tylko siadam, zaraz pędzi. Zresztą cały czas jest pełna kontrola, bo gdzie ja, tam kot. 🙂 🙂 Teraz na szczęście siedzi metr ode mnie i się myje. 🙂

  4. A jakby go tak przyuczyć do czegoś pożytecznego , na przykład pielenie, haft krzyżykowy lub wręcz kaligrafia to by skubaniec nie leżał całymi dniami i czekał na żarcie.

  5. A to gałgan jeden.Ależ oczywiście że jestem fanką Natusia 😉 .Może być spokojny i błogo się wylegiwać.Przyznam szczerze,że bardzo chciałabym widzieć jak otwiera lodówkę i myśli co by tu przekąsić haha.
    A spotkanie było jak zwykle miłe.Trajkotałyśmy całe dwie godziny 🙂

      1. Właśnie o tym mówiłyśmy-że to wręcz konieczne 🙂 .Tylko że my mogłybyśmy sprowadzić Cię na złą drogę.Więc szykuj mężusia na najgorsze po spotkaniu z nami hihi…

  6. Nutuś siedzący przed lodówką jest bezcenny dla moich obserwacji opisanych wczoraj. Zanotowałam sobie, że samiec po kastracji nie zmienia zachowań. 🙂 Bo on nie dumał, co przekąsić, tylko gdzie to jest. 🙂

  7. Niczym bajka az trudno uwierzyc w tą lodówkę…ale to kot!wszystko jest możliwe. Moje nadprogramowo uwielbiają oliwki. A młodsza ostatnio miałczy całe noce. Jest wysterylizowana.jak to ukrucić? Spac sie nie da…

    1. Na szczęście mam świadków tego otwierania lodówki, więc świadectwo mogą dać. A koty to są spryciarze. 🙂 Mój na szczęście w nocy śpi. 🙂

  8. Na szczęście ani Plama ani Łobuz nie opracowali otwierania niczego, choć o talentach Łobuzka to chyba jakiegoś posta u siebie popełnię, bo kilka jego pomysłów to prawdziwy majstersztyk! Powiedz Nutusiowi, że ma fankę i że najbardziej to podoba mi się jego ubarwienie futerka 😉

    1. Cieszę się, że Nutuś ma kilka fanek. 🙂 A to Twoje opowieści o lodówce mi przypomniały sytuacje związane z Nutusiem. 🙂

  9. To Nutuś zdolny kot! Żeby lodówkę umieć otworzyć! Podziwiam! Przekaż mu że ja jestem wielką jego fanką 🙂 Nawet jak się leni na całego 🙂

    1. Nutuś się cieszy i pozdrawia fanki, 🙂 Akurat mnie tutaj napastuje, bo jem loda, a ten robi, co może, żeby dostać trochę. 🙂 🙂

  10. Koty są cudowne 🙂 . Mój w upały też dogorywa, ale nocą harcuje, do łóżka ładuje się notorycznie a ostatnio około 2 w nocy ugryzł mnie boleśnie w nos, bo nie chciałam się bawić, tylko spać. Ale i tak go kocham 🙂 .

    1. A nasz w nocy śpi jak suseł. Kiedy budzę się o 6 rano, to kot, jakby przez całą noc pozycji nie zmienił. Kilka razy sprawdzałam, czy oddycha, bo to chyba normalne nie jest, żeby tyle godzin kot dupska nie ruszył. 🙂 🙂

  11. Znaczy, jak każdy synek Mamusi i Nutus czasem docenia silną Ojcowską rękę 😉 … w sensie – wie kto w domu rygor trzyma… przynajmniej ten Nutusiowy 😛

  12. Nie mam sierściucha żadnego, koty były kiedyś jak mieszkałem w domu rodzinnym, póki się nie okazało, że alergia we mnie toczy z nimi walkę. I tak od tamtych czasów się trzymam z daleka ;).

    1. Szkoda. No, ja też mam alergię, ale mój lekarz dał mi tabletki i stwierdził, że jak go mam tyle lat, to niech będzie. W sumie i tak na kota mam najmniejszą, gorzej byłoby z psem.

  13. Uwielbiam koty, a mam ich dwa. Mądre to istoty i bardzo pomysłowe i zrobią wszystko, by osiągnąć swój cel. I są bardzo niezależne, ale jak pokochają to całym sercem i na zawsze 🙂

  14. dobrze, że moje pięć kotów nie wpadło na to, że lodówkę otwierać też można;D taka kocia grupa to by wiele mogła zdziałać i żadna przeszkoda by nie podziałała;D ale póki co ograniczają się do otwierania drzwi

    i cóż, taki spryciarz jak Nutuś to po prostu nie może nie skraść serca ;D

    1. Pięć kotów w lodówce, to mogłoby człowieka doprowadzić do śmierci głodowej, to już by była przestępczość zorganizowana jak nic. 😉 🙂

  15. Ojej, KOTY GÓRĄ! Moje dwie “sieroty” z których każda z nich to okaz wagi ciężkiej ( ważą około 40 kg każda), nigdy w życiu nie nauczyłyby się samodzielnego otwierania lodówki… Chyba,że… Twój Nutuś pokazałby im to naocznie:))
    Nasi sąsiedzi mają dwa koty. Niestety, około 4 nad ranem żądają, by je wypuścić przez okno na poranne łowy na łąkach. Sąsiadka mawia, że jej mózg nie rejestruje nawet momentu, kiedy wypuszcza koty na zewnątrz:)Mawia,że włacza wtedy “autopilota”. Dyziek i jego młodszy kolega uwielbiają popołudniowe drzemki na masce samochodów. I latem mają zasadę: Zero Whiskas! Przechodzą na dietę “mysią” :))))
    Ps. Jestem fanka Nutusia, proszę go podrapać za uszkiem i przekazać pozdrowienia od Lunki :))

    1. Nutuś, biedak na takiej mysiej diecie, to by padł z głodu. Raz w życiu upolował ptaka. Od tamtej pory nosi dzwonek na szyi, żeby jednak na ptaki (które dokarmiamy) nie polował. 🙂 🙂
      A Nutuś pozdrowiony oczywiście. 🙂 🙂

  16. No ciekawa jestem czy twój Nutuś poradziły sobie u mnie. Na dole mnożenie na górze lodówka. Nie dałby rady podskoczyć, otworzyć i jeszcze w tych podskórnej obejrzeć sobie zawartość i wybraną wyciągnąć 🙂

    1. No, wtedy faktycznie trudna sprawa, bo u moich rodziców tak było i dawał radę otwierać tylko zamrażarkę, ale kombinował z blatu i łapką podważał drzwi lodówki. 🙂 Cwaniactwa nie można mu więc odmówić. 🙂

  17. Kot piękny jest z iście królewską aparycją i choć osobiście psiaki do mnie przemawiają bardziej, to Twój pan kot robi wrażenie Pozdrawiam kota przede wszystkim

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *