Jak doznałam podniecenia na widok pewnej książki

Pisałam wczoraj artykuł o Pelplińskiej Biblii Gutenberga i tak mnie naszło, żeby Wam też troszkę ponudzić. Kiedyś być może już wspominałam, że jestem fanką tej księgi nad księgami i pierwsza wizyta w Pelplinie do takiego orgazmu duchowego mnie doprowadziła, że na samo wspomnienie mam przyspieszony oddech i rumieńce na twarzy.

biblia 001Zawsze mnie dziwiło, że tak cenna księga znajduje się w malutkiej miejscowości, o której niewiele osób wie. A historia polskiego egzemplarza jest niesamowicie interesująca, szczególnie jej losy z okresu drugiej wojny światowej. Łatwo się domyślić, że księga ta była na listach zabytków, które Niemcy koniecznie chcieli zdobyć. Czytałam kiedyś książkę księdza Antoniego Liedtkego [1], który zamówił u miejscowego rymarza wielką skórzaną torbę, zapakował w nią Biblię i taksówką pojechał do Tczewa, a stamtąd pociągiem do Warszawy, by ukryć skarb. Co ciekawe cała dokumentacja zawierająca informacje, dokąd wywieziono księgę leżała w kasie pancernej Kurii Biskupiej, więc Niemcy po zajęciu Pelplina mieli wszystko czarno na białym. Na szczęście udało się Biblię wywieźć. Ostatecznie trafiła do Kanady, skąd już po zakończeniu wojny odebrać też nie było jej łatwo, bo przecież zmieniły się w Polsce władze. I komu należała się księga? Władzom emigracyjnym czy komunistycznym w Polsce? Oczywiście Kanadyjczycy pewnie liczyli na to, że Biblia im się dostanie.

Jednak po wielu latach Biblia wróciła na swoje miejsce. I znów ksiądz Liedtke wiózł ją pociągiem do Pelplina. Dzisiaj wydaje się to niewyobrażalne. Jaka musiałaby być obstawa podczas transportu tak drogocennej księgi? A wtedy? Ksiądz, walizka, pociąg i heja. W dodatku ksiądz, który z radości opowiadał konduktorowi, co wiezie, dokąd i dlaczego!

Jeżeli będziecie mieli okazję zobaczyć kiedykolwiek polski egzemplarz księgi Gutenberga, to polecam. Na świecie jest ich niewiele. Pelplińska Biblia drukowana była na papierze w dwóch tomach, nie zachowała się zupełnie w całości, bo brakuje jej kilku stron, ale i tak jest w całkiem niezłym stanie. Co ciekawe, Gutenberg brał papier z różnych papierni, więc nasza Biblia na swoich kartach ma cztery znaki wodne. I co wszyscy doskonale wiedzą ze szkoły, na stronie 46 (w I tomie) odbita została czcionka, która musiała wypaść zecerowi z dłoni. Dzięki temu wiemy, jaki kształt miały czcionki Gutenberga, co dla historii drukarstwa jest znaczące.

Dla mnie księga ta jest niezwykła. Zadziwia chociażby tym, że to właśnie w niej zostały wyznaczone najważniejsze zasady edytorstwa. Przez wieki okazały się nieśmiertelne!

No, i mogłabym tak naprawdę długo, bo z tego podniecenia aż mi się palce zagrzały na klawiaturze.

Kiedy stanęłam po raz pierwszy w Muzeum w Pelplinie ręce mi drżały, serce waliło jak oszalałe. I miałam poczucie, że ponad pół wieku dzieli mnie od książki Gutenberga! Mój Mężuś oczywiście patrzył na mnie, kiwał głową, ale zlitował się również nad mą podnieconą duszą, bo mi replikę jednej strony zakupił. Wisi teraz to cudo nad moim biurkiem i spogląda na mnie duch Gutenberga. Ba! Poszedł zresztą Mężuś po całości, bo pokazał mi w Gdańsku Gaj Gutenberga z jego pomnikiem i medalion z wizerunkiem niemieckiego złotnika w Skarszewach znajdujący się na budynku, w którym dawno temu była podobno drukarnia. To wszystko pobudziło mnie do napisania opowiadania o drukarzach zafascynowanych egzemplarzem z Pelplina. Może kiedyś ujrzy ono światło dzienne. Kto wie?

 

PS  Jeszcze tylko dodam, że przedwojenne losy Biblii też są ciekawe, bo o mały włos nie zostałaby sprzedana. Głośno było wtedy o niej w Europie, dlatego Niemcy tak dokładnie wiedzieli, gdzie jej szukać.

Aha, i jeszcze jedno dla tych, którzy mogliby w sierpniu znaleźć się w Pelplinie. W każdą sierpniową niedzielę organizowane jest nocne zwiedzanie Katedry. Warto. Byłam w tamtym roku, sprawdziłam i gorąco polecam.

 

[1] Ks. Antoni Liedtke: Saga Pelplińskiej Biblii Gutenberga. Pelplin 1983

0 myśli na “Jak doznałam podniecenia na widok pewnej książki”

  1. Wiele jest takich skarbów, które jakimś cudem zostały w czasie wojny uratowane, chociaż obawiam się, że jeszcze więcej z nich niestety zaginęło, na czele ze słynną Bursztynową Komnatą.

  2. Polecam Ci wizytę w bibliotece Uniwersytetu Wileńskiego. Około 80 % starych dzieł tam eksponowanych napisanych jest po polsku przez naszych znanych rodaków, a i do Adasia M. można podejść. Człowiek sie dziwnie czuje jak z jednej strony nawet w bramach są kratki kanalizacyjne z polskimi podpisami a z drugiej strony nie można napisać własnego nazwiska w jego polskim brzmieniu. Tego nigdy nie zrozumiem

      1. To chyba najbardziej polskie miasto poza Polską, no może jeszcze Lwów. A pojechać naprawdę warto.Od Ciebie to nawet w jeden dzień sie obróci ale nie warto lepiej tam zanocować, bo dużo jest do zwiedzania

  3. Tak mnie zainteresowałaś tą słynną księgą, że sprawdzałam dodatkowo w Internecie.W sierpniu będę na Kaszubach, znajdę trochę czasu, żeby wstąpić do muzeum i osobiście podziwiać dzieło Gutenberga.

  4. Rozumiem Twoją ekscytację. Kiedy kilka lat temu zagościłam na wystawie “Skarby Korony Hiszpańskiej”. Tycjan, El Greco, mój ulubiony de Zurbaran! Ekstaza była niesamowita. Nie chciałam stamtąd wychodzić. W końcu reszta towarzystwa poszła oglądać inną wystawę, zostawiając mnie miłosiernie na parterze. Pozdrawiam.

    1. W Muzeum Architektury we Wrocławiu rusza 24 lipca wystawa z obrazami Picassa, Goyi i Dalego. Kto chce się popodniecać- niech jedzie 🙂 Pozdrawiam. Puszkowa

        1. Kiedyś byłam na wystawie prac Dalego w Pradze, zupełnie przez przypadek. Zrobiła na mnie wielkie wrażenie. 🙂 Goya chyba był wystawiany w Szczecinie, a Picasso w Poznaniu, ale to było tak dawno, że nie wiem, czy nie mylę. Wszystkie wystawy widziałam, ale przecież każdy kontakt ze sztuką jest cenny. 🙂 Gdybym miała bliżej do Wrocławia, na pewno bym poszła. 🙂

  5. Jeśli kiedykolwiek zawitam w te strony,to na pewno skuszę się by obejrzeć księgę.Przyznam,iż jej historia jest bardzo ciekawa.Jak będę miała chwilkę ,to poszperam w necie na ten temat.

    1. Jej historia naprawdę jest niezwykła. Najlepsza książka na ten temat to właśnie ks. Liedtkego, bo opowiada o tym, co sam widział, w czym uczestniczył. To na pewno jest bezcenne.

  6. Kocham słowo drukowane więc taki okaz to coś …coś absolutnie wyjątkowego Dla mnie czytanie to też zapach książki i nawet ślady zaczytania mnie fascynują znaczy koś już spotkał bohaterów więc częsć tamtego człowieka jest w tej książce Ojej ale mi górnolotnie wyszło a po prostu kocham czytać Pozdrawiam

  7. Mnie w nowych książkach, takich świeżo drukowanych, zawsze pociągał zapach papieru.
    Dzieje książki mogłaby być inspiracją dla wielu filmów historycznych:)

  8. …No, obecnie, w dobie druku cyfrowego, już raczej drukarzowi czcionka z rak raczej nie wypadnie…Co zostanie z drukowanych obecnie książek za 500 lat?Czy będą one równie trwałe jak te, produkowane klasycznymi technikami? Dziękuję za cieakwostki na temat Biblii

  9. Zabiłaś mi ćwieka i muszę do Peplina 🙂
    Lubię nowinki historyczne.
    Taka bilblia wymagała sporego nakładu pracy, ale jednego mi brakuje, nic nie piszesz o treści.
    Chyba, że sam druk wywołał takie palpitacje, bo na mnie działa zapach farby drukarskiej – zboczenie …

  10. Bardzo ciekawe! Zdecydowanie musze sie wybrac do Pelplina.
    Dodatkowo na youtube mozna zobaczyc ciekawy filmik animwany – z 1960! – o Gutenbergu, ktory pokazuje jak wymyslil maszyne drukarska. Ostrzegam – filmik jest w jego ojczystej mowie (ale zawsze mozna chociaz popatrzec): http://www.youtube.com/watch?v=gIaxKZA6PKY
    No i oczywiscie fani druku powinni sie wybrac do Muzeum Gutenberga w jego rodzinnym miescie – Mainz. Swietnie przedstawia historie slowa drukowanego od czasow najdawniejszych (ksiegi pisane recznie przez zakonnikow) do multimediow. Bardzo nowoczesnie i ciekawie – dla doroslych, i dla dzieci. Kilka zdjec z muzeum z mojej wycieczki (ostatnie zdjecia u dolu strony): https://zkrajuizeswiata.wordpress.com/2013/11/20/przyjemne-z-pozytecznym-puppentrickfilm/
    P.S. Nie mam polskich znakow w komputerze, stad brak kresek i haczykow w moim tekscie. Wybaczcie!

    1. Mam nadzieję, że kiedyś uda mi się zobaczyć to muzeum, w końcu do Niemiec nie jest daleko. 🙂 Dziękuję za podpowiedź. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *