Lingwistyczne rozterki podczas podróży

We wtorek jechałam do Krakowa. W przedziale ze mną siedziała dwójka dzieci z rodzicami i zakonnica. Chłopcy byli w wieku 13 i 7 lat. Nigdy nie myślałam, że można gadać przez 8 godzin non stop. Jednak, jak się okazuje, można. W dodatku na tyle głośno, że współpasażerowie mieli krwiożercze myśli. pociągChociaż może używanie tutaj liczby mnogiej nie jest na miejscu. Zakonnica cały czas się życzliwie uśmiechała. Raz tylko jeden uśmiech znikł z jej twarzy. I przyznaję, że jam to uczyniła, w dodatku nieświadomie. Ot, tak mi się wyrwało. Jeden z chłopców zapytał tatę, czy konduktor może być dziewczyną. Tatuś pięknie wytłumaczył, że i owszem, bo przecież jest równouprawnienie, płeć nie gra roli. A wtedy mnie ten diabełek na lewym ramieniu coś w ucho szepnął, więc wypaliłam:

− Gender.

Jedno słowo, ale na dobre kilka minut zakonnica przestała się uśmiechać, tylko dziwnie na mnie patrzyła. Na szczęście nie przeżegnała się. A ojciec chłopców zauważył niezręczną sytuację, więc zaczął opowiadać o planowanej wycieczce do Wadowic. Po kilku minutach zakonnicy wrócił uśmiech. I wszyscy szczęśliwi jechaliśmy sobie dalej, a ja starałam się nie odzywać, żeby za bardzo nikogo nie denerwować. Raz tylko jeszcze zabrałam głos, kiedy dzieciak krzyczał na ojca coś w stylu „Nie znasz się na języku polskim, więc się nie odzywaj”. A chodziło o Murzyna, a w zasadzie Afroamerykanina. Przechodził korytarzem, więc chłopiec krzyknął: „O! Murzyn!”, na co ojciec go zgromił, że tak nie wolno. I słusznie zresztą. Jednak to rozsierdziło chłopca, bo stwierdził, że nie wolno mówić tylko „czarnuch” i „co tam ojciec wie, jak się nie zna na języku polskim”. Krzyczał tak, że świętego by z równowagi wyprowadził, więc powiedziałam mu, że co jak co, ale znam się na języku polskim i może spokojnie uwierzyć ojcu, bo faktycznie słowo „Murzyn” jest obraźliwe i nie należy tak mówić. Można oczywiście używać określenia „Afroamerykanin”. Chłopak ucichł, jakby nagle wylano mu na łepetynę kubeł zimnej wody. Analizował dane. Ojciec pięknie mi podziękował za wsparcie. Cisza jednak trwała ze dwie minuty, bo chłopiec stwierdził, że i tak wie lepie.

Po ośmiu godzinach jazdy w hałasie miałam łepetynę kwadratową. Ojciec próbował nawet mną straszyć dzieciaki, zakonnicą nie śmiał, więc wybrał mnie, bo za dużego wyboru już nie miał i normalnie poczułam się wyróżniona. Co jakiś czas powtarzał dzieciom, że „pani was zabierze”.

A kysz mi! Żadnych rozwrzeszczanych dzieci. I w duchu od razu podziękowałam za grzeczne i spokojne Jajo, które podczas każdej podróży miało ze sobą gazetkę lub książkę i nikomu nie przeszkadzało. A te dzieci nic, tylko komórki, które też nie bardzo je interesowały, zresztą trudno się dziwić.

Jednak po „akcji z Murzynem” zaczęłam się zastanawiać, co z tym określeniem. Bo rozumiem, że jest ono „niepolityczne” i jeżeli kogoś razi, to absolutnie nie powinno być używane, ale co w takim razie w zamian? Afroamerykanin to rozumiem, ale w Ameryce, bo jak ktoś urodzony został na naszej europejskiej czy polskiej ziemi, to jaki z niego Afroamerykanin? Afroeuropejczyk? Afropolak czy Afroniemiec? Czy jak? Jak mówić, aby nikogo nie urazić? Wszelki rasizm jest mi obcy, brzydzę się jakąkolwiek segregacją ludzi, ale jak określić człowieka innego koloru skóry, kiedy zapyta o to dziecko? A co z Murzynkiem Bambo, co mamie uciekał na drzewo i nie pił mleka, bo bał się, że się wybieli? No co? Zakazać? Nie czytać? A może jakoś przerobić?

I tak mnie naszły lingwistyczne pytania, bo nie ma w polszczyźnie dobrego określenia. Niektórym może się wydawać, że „Murzyn” brzmi neutralnie, ale przecież zbyt dużo jest związków frazeologicznych z tym słowem o znaczeniu negatywnym, a i podobno sami zainteresowani się mu sprzeciwiają. Językoznawcy też trochę załamują ręce i nie wiedzą, co z tym fantem zrobić. W książce „Wszystko zaczyna się od przecinka” profesorowie Bralczyk, Markowski i Miodek też na ten temat dyskutują i mają sporo wątpliwości, a co dopiero zwykły użytkownik języka.

*

*

*

źródło zdjęcia: demotywtory.pl

0 myśli na “Lingwistyczne rozterki podczas podróży”

  1. No tak poruszyłaś kwestię, z któa od kilku lat mam problem. Ciemnoskóry brzmi do zniesienia, ale i tu się czepić można, chociaż na nas mówia biali i co? Mamy się obrażać?
    Mówię w więc “afro” to chyba jest do stawienia
    pozdrawiam u mnie deszcz – brrr

    1. Czarnoskóry też chyba nie jest najlepszym słowem, ale masz rację, że biały jest używane. W ogóle to bardzo delikatna kwestia, bo nikt nie chce nikogo urazić ani też być posądzonym o rasizm i chyba wszyscy są na tym tle bardzo wyczuleni.

      1. Jak nikt nie dorobi durnej ideologii to i murzyn jest w porządku. Określenie wywodzi się m.in. od maurów więc gdzie tu negatywne nacechowanie? Słowo jest samo w sobie neutralne, to że część ciemnoskórych uważa je za obraźliwe i część Polaków tak go używa nie oznacza automatycznie, że tak jest. Afroamerykanin jest durnym sztucznie stworzonym określeniem “poprawnym politycznie” w USA. Biorąc pod uwagę, że PL nie porywała Afrykańczyków, nie utrzymywała się z ich niewolniczej pracy, nie ograniczała praw ze względu na sam kolor skóry (przypominam mieliśmy nawet tatarskie chorągwie przez tatarskich szlachciców dowodzone!) to nie mamy się dziś czegokolwiek wstydzić, a z pewnością nie używania neutralnego słowa MURZYN.

        1. Zobacz jednak, jakie mamy związki frazeologiczne z wyrazem “murzyn”. Tam jednak widać, że wyraz używany był często w znaczeniu negatywnym. Czytałam wypowiedź Miodka, Bralczyka i Markowskiego na ten temat i oni też nie byli jednomyślni co do nacechowania tego wyrazu.

          1. Mówimy też “jeździsz jak baba”, “o rany kobieta za kierownicą”…. czyli trzeba zakazać “Baby Jagi”, bo baba a to obraźliwe, trzeba zakazać słowa “Kobieta” bo to seksizm….. wyrazy same z siebie nie są obraźliwe, tak samo jak broń nie zabija sama z siebie…

            Pozdrawiam, nie dajmy się zwariować

          2. W takim razie do tego samego wózka wrzućmy też “blondynkę”, bo i to określenie jest używane jako obelżywe. Zrozum, samo słowo obelżywe nie jest i nie było. Tak samo nie jest obelżywe samo w sobie “negatyw” czy “asfalt”, ale w danym kontekście może być. Czy mamy zatem przestać używać “negatyw” bo bywa określeniem obelżywym na Murzynów, Mulatów etc? Proszę, skończmy z przewrażliwieniem i przesadną poprawnością, bo już nawet spójny system w taksonomii zwierząt jest “poprawiony” jeśli mowa o ludziach. Rodzina, gromada, rodzaj – taaa, może być, rasa – to dla psa czy kota dobre, dla człowieka “grupa etniczna” etc. etc.

        2. “Ciemnoskóry”? Trochę dziwnie, wg mnie, to degraduje tego człowieka do jego koloru skóry. Osobiście wolę “Murzyna” zakłada to jakąś kultury, historie, cywilizacje rozmaite na południe od Sahary. Są np. murzyńskie maski, murzyńska rzeźba, itd. Kiedyś wiedziałam ogłoszenie o konferencji nt. legend słowiańskich: czy my, Czesi, Słowacy, Rosjanie i jeszcze wiele innych nacji mamy się o to śmiertelnie obrażać, tym bardziej, że Rzymianie w swej ignorancji przerobili “Słowianina” na “slavusa”? Tego też zakazać? A jedno i drugie słowo ma takie samo znaczenie: określa pewną grupę etniczną z całym jej bagażem kulturowym. Chętnie doczytam Bralczyka i spółkę na ten temat, ale wydaje mi się, że nie ma co oddawać języka polskiego bez walki. “Murzyn” u nas słowem obraźliwym nie jest, jak ktoś ma kompleksy, to niech się douczy i nie psioczy. Frazeologizmy bywają różne, dyskryminujące wobec nacji, grup etnicznych, kobiet, mężczyzn, a nawet zwierząt wszelkiej maści. Wszyscy wiemy, żeFrancuzi mawiają “Pijany jak Polak”. Jak przeprowadzono w latach 70-tych ub. wieku badania, to okazało się, że nikt tego konkretnie do Polaków nie odnosi. Tak się mówi i już. I tak samo jest z przysłowiowymi “Murzynami”, “Żydami”. Także popieram Przemysława w tej kwestii. Inna sprawa, że tłumaczenie “Murzyna” dosłownie na inne języki (a zwłaszcza na angielski), w których to słowo jest ogólnie uznane za negatywne, jest po prsotu przejawem niedouczenia i skutuje wpadką. Ale to już inna bajka.

          1. Pewnie, że ciekawy. Tym bardziej, że z językiem nie jest wszystko takie proste i oczywiste. 🙂

  2. A mnie to wkurza strasznie, ta hiperpoprawność. No bo jak to tak, że po prostu włazimy prawie do d… wszelkim osobom, co to się im wydaje, że są dyskryminowane. Na polskim rynku napój energetyczny o nazwie “Black Energy Drink” jest sobie i ma się dobrze. Ciekawe, jaka powstałaby w mediach burza, jakby tak chciał ktoś wypuścić napój o nazwie “White Energy Drink”? Zaraz by się podniosły głosy, że brak tolerancji, że atak i tak dalej. A jakoś nikt nie pomyślał o tym, że na przykład osoba o “białym” kolorze skóry, europejskim, może czuć się urażona tymi wszystkimi kampaniami…? I tak jest ze wszystkimi “uciskanymi” , którzy walczą o to, by być na równi traktowani, tak naprawdę atakując wszystkich wokół coraz bardziej. Normalnie za kilka lat to się będę bał przyznać, że jestem “białym” hetero, bo przecież będzie obowiązywać hiperpoprawność w stylu gender. Dramat, nie 😉 ?

    1. Coś w tym jest, że się trochę przegina. Wszelkie skrajności są na pewno złe. I czasami też mam takie wrażenie, że bycie białym/białą hetero zacznie być passe. To nawet Bralczyk z Miodkiem żartowali, że najlepiej by było, gdyby do ich dyskusji dołączył “żydowski Murzyn, który jest gejem” i powiedział, jak to ma być. 🙂

      1. Otóż to. Ja nikomu nie mówię, jak ma żyć i z kim, ale jak widzę w telewizji kolejną manifestację na przykład gejów, krzyczących o tym, jak im źle, to coś zaczyna się we mnie burzyć.

        1. Tak, to jest naprawdę straszne “przegięcie” i potworna dyskryminacja hetero, że tym gejom pozwala się wychodzić na ulice i krzyczeć, że im źle…
          A już to, że jakiś czarny odważa się protestować przeciwko słowom używanym przez białych to naprawdę bezczelność i należałoby go za to zlinczować….

        2. No częściowo mają się o co burzyć. Chcą tworzyć związki takie jak heterycy, z wszystkimi prawami, obowiązkami, przywilejami. M.in. dot. dziedziczności. Patrząc z perspektywy państwa jest to niepożądane, bo przyniesie straty do skarbu państwa (a już z pewnością ZUS). Patrząc obiektywnie z perspektywy społeczeństwa zakładając, że społeczeństwo w większości homoseksualizm toleruje i “przeszło nad nim do porządku dziennego” to nie widać przeszkód. Ale u nas wcale tak nie jest. Polacy nadal homoseksualizmowi są niechętni i nadal w większości traktują to jako dewiację. Inna sprawa, że wszystkie mniejszości, głównie śladem feministek są w stanie w wielu przypadkach nieuzasadnienie wykazać przed sądem dyskryminację. Dla własnych benefitów kosztem “przeciętnych”, których zresztą jest większość. Wolności i przywileje ok, ale bez przesady. Dasz palec to na palcu ma pozostać.

  3. Dla mnie ta przywleczona z USA poprawność polityczna jest chora. Co jest złego w słowie Murzyn? I słusznie zauważyłaś, że nie każdy Murzyn to Afroamerykanin. Btw. kiedyś mnie holenderscy policjanci pytali o współlokatora. Użyłam słowa “czarny”, a właściciel mnie poprawił na “ciemny”. No cóż, akurat w przypadku tego typa pasuje idealnie 😀

    1. Ha, ha 🙂 Ale podobno Afroamerykanie mieszkający w Polsce (tutaj zachowam poprawność polityczną 🙂 ) protestowali przeciw słowu Murzyn. Być może za często ten wyraz używany był w negatywnym znaczeniu i ich razi. Nam też pewnie trudniej to ocenić, bo to nie my z reguły spotykamy się z aktami rasizmu wobec siebie.
      A ciemne typy to już zupełnie inna bajka. 😉 🙂

      1. Afroamerykanin dotyczy tylko Ameryki i stosowane jest wyłącznie w stosunku do Amerykanów o subsaharyjskim – afrykańskim – pochodzeniu, a nie czarnoskórych obcokrajowców. Oni sami używają słowa Czarny.

  4. A czy to nie my nadaliśmy słowu “murzyn” pejoratywne znaczenie? Bo rzeczywiście jak mówić na człowieka o ciemnym kolorze skóry urodzonym nie w Afryce i nie w Ameryce?
    A tak w drugim temacie (pierwszym) – mojemu sześciolatkowi to się buzia też nie zamyka. Starszy nauczył go grać na komórce i też wtedy gada. Ale gdy czeka nas dłuższe czekanie np. u lekarza, to zabieramy kartki i kredki oraz mały zestaw klocków lub autek 🙂

    1. Też mi się wydaje, że kiedy człowiek wie, że przed nim długie czekanie, to zaopatruje się w jakieś zabawki dla dzieci, żeby ich czymś zająć. 🙂
      A co do pejoratywnego znaczenia, to oczywiście, że to my nadaliśmy temu wyrazowi właśnie takie znaczenie, to się utrwalało przez lata, a nie mamy w polszczyźnie odpowiedniego neutralnego zamiennika.

  5. Tylko czy z tą walką z rasizmem to aby nie powariowaliśmy nie zamierzam nikogo obrażać ale jest ktoś chudy i gruby jak ja na przykład jest czarny i biały a czasem i mulat czy metys Jeśli więc używamy tego określenia bez obrazliwych podtekstów to moim zdaniem nie powinno stanowić problemu ale..kto wie Teraz już strach się odezwać w tym temacie

  6. Ja ostatnio dowiedziałam się, że źle używam słowa BYNAJMNIEJ. Gdyż używa się go przecząco… Ech ta nasza polszczyzna.. 🙂 Pozdrawiam wakacyjnie!

  7. Swoją drogą to ciekawe czy okreśelenie “białas” jest obraźliwe.
    A co do podróży z dziećmi – najwyraźniej trzeba ustawowo zakazać niektórym jazdy pociągiem 😀

      1. Często słucham audycji “Niepolski punkt widzenia” Wypowiadają się tam obcokrajowcy biali, czerwoni, żółci i czarni oraz Metysi i Zambo.
        Zapytali Zambijczyka czy dla niego jest obraźliwe słowo Murzyn – powiedział, że nie. Natomiast obraźliwe jest dla niego czarnuch i wie również że Polacy używają też określenia asfalt.
        Powiedział również, że Polacy nie są rasistami i nigdy nie dali mu odczuć, że jest gorszy bo ma inny kolor skóry.

  8. Przynajmniej podróż była ciekawa 😉 .Jejciu,ja również nie lubię “głośnych” dzieci .Myśli mam wtedy mordercze.Na plac zabaw przychodzi taka dziewczynka,którą większość ludzi chciałoby udusić.Non stop wyje,jęczy,piszczy i zawodzi.A to ktoś huśta się na jej huśtawce,a to ktoś zajął jaj miejsce w piaskownicy….i tak bez końca.Nawet matka nie daje rady i zabiera ją do domu zrezygnowana.

  9. Najgorzej to podkreślać cechy różniące nas , bo co na przykład mają mówić rudzi? Człowiek to Joasi, Janek, Jurek czy Zosia a nie ruda, czarny , beżowy czy żółty. To nie przymiotniki są winne tylko pojęcia jakie im nadajemy. Ale ludzie lubia się wywyższać ponad innych, tworzyc grupy. Kibice Legii będą wałczyć z kibicami np. Wisły, czy Krakowiacy będą walczyć z Warszawiakami. Dla mnie to wszystko jest durne..

    1. Pewnie, że durne. Ale co zrobić, że tacy są właśnie ludzie, a różnice widać najwyraźniej i o te różnice właśnie pytają dzieci.

    2. To jak nie używając przymiotników mam dopytać Dziecia. które mi powie np.: a Asi dziś nie było w przedszkolu bo ma grypę, która to ta Asia?
      Jak powie że to ta ruda/gruba/piegowata/z dużymi niebieskimi oczami to będzie wartościować? Jeśli patrzeć nas to w ten sposób, Dzieć powinien odpowiedzieć w tym konkretnym przypadku: Asia to ta, której nie było w przedszkolu bo ma grypę.

  10. Nigdy się nad tym nie zastanawiałam a jakby nie było wśród moich znajomych jest troche afro i o innych kolorach skóry też tyle że skoro to znajomi to mówie do nich po imieniu. Wydaje mi się że murzyn tez może być używane bardziej chodzi o intonacje danego stwierdzenia. Małej tłumacze że nie ważne jaki kto ma kolor skóry i raczej się na tym nie skupiam chociaz moja koleżanka ktora jest mulatka ma córcie też mulatke i Nati jakoś nie reaguje na to dziecko inaczej. Po prostu ucze ją ze wszyscy jestesmy różni i jakoś z tym żyjemy i że o tym kim jesteśmy nie decyduje nasz wygląd zewnętrzny lecz nasze zachowanie 🙂

  11. Przepraszam, ale dlaczego Murzyn – to określenie obraźliwe? Słownik podaje, iż Murzyn, to określenie czarnej rasy człowieka. Skoro określenie Murzyn jest obrażlwe, to określenie Indianin – też powinno być obraźliwe, albo Azjata o Eskimosach już nie wspomnę.
    Myślę,że nam w głowach mętlik zrobiono i o zwyczajnych sparwach kazano mówić okrężnie. Idiotyzm i tyle. Serdeczności.

    1. W książce “Wszystko zaczęło się od przyimka” profesorowie wspomnieli o protestach przeciw słowu Murzyn (protestowali zainteresowani). Może coś w tym jest, jeżeli popatrzymy na frazeologię, ale sami językoznawcy też nie czują negatywnego znaczenia wyrazu (to znaczy nie byli jednomyślni).

      1. Murzynie protestowali przeciw słowu murzyn, bo może się kojarzyć z : “murzyn zrobił swoje, murzyn może odjeść” czy “a co, ja za murzyna mam robić?”. Podobnie jak Romowie protestują przeciw słowu cygan, bo “coś ty tutaj cyganisz, na pewno było inaczej”, “ale dałam się ocyganić”. Nie wiem, czy Żydzi protestują przeciw słowu Żyd, wszak też mówimy, jak ktoś nam czegoś nie chce pożyczyć: “Ty żydzie!”. Może więc warto by protestować nie przeciw używaniu nazw w ogóle, a przeciw używaniu ich w znaczeniu obraźliwym? Bo dla mnie samo Murzyn, Cygan czy Żyd obraźliwe nie jest. No bo jeśli Romowie a nie Cyganie, to co z piosenką: “Dziś prawdziwych Cyganów już nie ma”, z określeniem “cygańskie życie”.
        Stanowczo uważam, że polityczna poprawność jest chora. I wcale nie prowadzi do tolerancji. Czasem odnoszę wrażenie, że wręcz przeciwnie.

          1. Ostatnio w pelewizji słyszałam sformułowanie
            ” Szurkowski, cudowne dziecko dwóch pedałow”.

          2. Sportowi komentatorzy czasami stosują takie metafory, że nie wiadomo, czy śmiać się, czy płakać. 🙂

  12. Zgadzam się z przedmówcami, którzy twierdzą, że owa polityczność jest przesadą. Nie będę się przez godzinę zastanawiać, jak się powinno powiedzieć na człowieka o innym kolorze skóry albo jak określić kobietę prowadzącą samochód. I nie zgadzam się na nazywanie “Murzynka Bambo” rasistowskim wierszykiem, co niektórzy czynią. A jeśli dotąd piekłam murzynka, to co mam piec teraz? Afroamerykaninka z bananami? 🙂 A propos, jestem po obejrzeniu “Kamerdynera”. Niezły. Amerykanie potrafią opowiadać o haniebnych kartach swojej historii, Polacy jeszcze nie.

    1. Ten Murzynek Bambo jako rasistowski wierszyk to paranoja. W końcu nie przestawia się tam “typowego Murzyna”, tylko jakiegoś jednego, konkretnego, który wcale nie musi być reprezentatywny dla swojej rasy.
      Podobnie jak czepianie się “moralności Kalego”. W końcu też mówimy o Kalim, bohaterze powieści Sienkiewicza, a nie o “typowym Murzynie”.
      A czy skoro nie lubię ciasta murzynek, to już jestem rasistką?

  13. Klik dobry:)
    Jakaś bzdura z tym “Murzynem”. Na tej samej zasadzie, to w niektótrych krajach zachodnich wypada zabronić używania określenia Polak.

    Pozdrawiam serdecznie.

  14. Wkurza mnie taka hiperpoprawność. Zawsze byli Murzyni i było dobrze, a teraz nagle obraza. A jak się mówi o białych? No biały. I co, to jest poprawnie i nikogo nie uraża? A ja nie chcę, żeby o mnie mówili biała, bo mnie to wkurza, że mi się przypomina, że nie jestem opalona :/ Żarty żartami, ale taka poprawność wpędza nas w jakieś idiotyczne rozterki, bo coś co jest oczywiste i w życiu nie pomyślałabym, że ma negatywny wydźwięk, nagle jest fe i be. Głupi ten świat i w głupią stronę zmierza 🙁 Idę się napić herbatki. Czarnej.

  15. A dlaczego nie Murzyn, nie rozumiem, przecież to nie jest obraźliwe słowo. Świat gdzieś się zapędza, ale pewnie jeszcze do końca nie wie, gdzie? Na mnie niech mówią Polka, biała, białoskóra, nie obrazę się, bo taka właśnie jestem. Na prawdę nie rozumiem tego. Pozdrawiam 🙂

  16. Jakoś znałam Murzynów i właśnie oni twierdzili że wolą być nazywani Murzynami lub Czarnoskórymi niż Afroamerykanami. Przy Afroamerykanach czują się jak dzicy. Chociaż jak to mawiał Kargul w “Kochaj albo rzuć” dziki to też człowiek

    1. Tak sobie właśnie myślę, że trzeba by zapytać sporej grupy ludzi o czarnej skórze czy to faktycznie, w zwykłej rozmowie użyte, słowo Murzyn jest takie dla nich obraźliwe…

  17. HM… 8 godzi tylko z komórką 7 i 13 latek?
    Nielat, mając lat 6 był wywieziony przeze mnie nad morze w celach zdrowotnych, o ile jadąc tam, przez 10 godzin się prawie nie odezwał, co dla mnie zakrawało na cud boski, o tyle w ramach powrotu, już po godzinie znał cały wagon, a po 2 godzinach stałam w korytarzu i monitorowałam co moje dziecię porabia, bo nie byłam w stanie nadążyć za nim – plus jest taki, że nie zamęczał na raz jednego kompletu przedziałowego pasażerów, tylko dozował wszystkim po trochę… a jako słodki chłopiec załapał się to na ciasteczko to na inną słodycz… a kanapeczki mamusia musiała sama zjeść… bo jak wytłumaczyć całej zgrai ludzi, że wolałabym aby wpierw zjadł kanapkę! 😛

  18. Do przedziału z jednym miejscem wolnym wchodzi czarnoskóry pasażer. Siedzący naprzeciw chłopczyk szarpie śpiącego tatę z okrzykiem zdziwienia:
    – Tata, tata, murzyn!!!
    Na to Murzyn pochyla się do chłopca i poprawną polszczyzną wyjaśnia:
    – Chłopczyku, murzyn to też człowiek, tylko skórę ma ciemniejszą.
    Chłopczyk jeszcze bardziej zdziwiony wykrzykuje:
    – O i mówi!

          1. … w latach 60′ ub.w. ten dowcip funkcjonował w kontekście epoki apartheidu, i wtedy był śmieszny (to stąd pochodzi m.in.: “a w Ameryce Murzynów biją”). Dzisiaj wieje smutkiem z innych powodów. To tak jak apel Gomułki do rolników: “Każda fura gnoju wywieziona na pole, to cios w amerykański imperializm”.

          2. Interesujący wątek lingwistyczny skłonił mnie do włączenia się w nadziei, że ktoś pociągnie ten temat. Etymologia bowiem dowodzi, że negatywne konotacje wyrazu “Murzyn” pojawiły się dopiero po upadku apartheidu w RPA i wynikającej stąd reemigracji tej rasy w celach zarobkowych. Praktycznie więc do 1960 r. dyskryminacja rasowa w USA nikomu nie przeszkadzała i “Murzyn” z mojego dowcipu był kojarzony prawie z małpą skaczącą po drzewach (stąd reakcja chłopczyka).
            W cywilizowanej części świata “Murzyn” to: ciężko pracujący, prawie niewolnik, niezdolny do wykonywania samodzielnej pracy, albo wykonujący anonimowo pracę za inną osobę (ja np. pisałem wiele artykułów prasowych, jedną książkę, i kilka prac dyplomowych). I nie ma się co dziwić, że “Murzyni” już nimi być nie chcą, a i ja też wolę pisać blogi. 😉 🙂

          3. Właśnie o tej negatywnej konotacji słowa “Murzyn” pisałam, nabrał wyraz negatywnego znaczenia i pomimo tego że nie każdemu już się negatywnie kojarzy, to jednak chyba razi. Ale językoznawcy też nie do końca są zgodni.

          4. Językoznawcy nie mają tutaj nic do roboty, dlatego bezradnie rozkładają ręce. Problem jest czysto polityczny (zniesienie dyskryminacji rasowej, upadek apartheidu), i socjologiczny – reeemigracja w celach zarobkowych (czyli z USA do III-go świata). Czy przed wejściem do UE widziałaś Murzyna, który u nas prowadził większą firmę? Teraz się pojawiają. I to jest ta nowa ścieżka kariery zawodowej na której przeszkodą jest pejoratywne określenie rasy czarnej. Tyle i tylko tyle.

          5. Wiesz, ale wydaje mi się, że jednak językoznawcy też mają coś do powiedzenia, bo nawet jak następują zmiany polityczne czy socjologiczne, to język musi za nimi nadążać. 🙂

          6. Nie musi. Jest nawet odwrotnie. Już dawno wykreśliliśmy (i to nawet urzędowo) wszystkie faszyzmy, stalinizmy, hitleryzmy, i tp. Nawet nasze “polskie obozy koncentracyjne” się nie ostały. Lingwista to też człowiek, i z czegoś żyć musi. 😉 🙂

  19. A mi na studiach opowiadano taką historię:
    Niewielka wieś, do jakiejś babcia (ojej słowo “babcia” o starszej kobiecie też jest niepolityczne, nie wolno – tak mówić do kogoś, tylko do własnej babci) przyjeżdża pogotowie. Z karetki wysiada czarnoskóry (tudzież pochodzenia Afrykańskiego) lekarz, chce otworzyć bramę, ale do klamki doskakuje pies. W tym momencie gospodarze zauważyli, że karetka już jest i wybiegli z domu. Gospodarz od samego progu wrzeszczy “Murzyn do budy!”, na to lekarz odwrócił się na pięcie i wsiadł do karetki.
    Co było dalej tego historyjka nie precyzuje. Ale Sytuacja co najmniej niezręczna.
    Moja młoda ze względu na sercowe wybory moich koleżanek ma wujka Turka i wujka Egipcjanina, nie powiem, jak widziała ich po raz pierwszy to napatrzeć się nie mogła. Nawet jej się nie dziwię.

    1. Zapomniałam, że ludzie słowa “murzyn” używają do nazywania psiaków, choć w sumie to nie dziwi, zdarza się przecież i pies Kuba. 🙂

    2. “Moja młoda ze względu na sercowe wybory moich koleżanek ma wujka Turka i wujka Egipcjanina, nie powiem, jak widziała ich po raz pierwszy to napatrzeć się nie mogła.” – kapitalne! Mnie zdarzyła się sytuacja odwrotna, tj. w Afryce Północnej mała dziewczynka (ok. 3-4 latka) stanęła jak wryta na swoim rowerku (dobrze, że trzykołowy, bo by spadła), jak mnie zobaczyła 🙂 Mój Boże, jak się zawzięcie wpatrywała w tę moją blond-głowę! Nie obrażajmy się na inność, ona jest pięknem tego świata! A dzieci są spontaniczne i już!

  20. Ło matko…
    takie czasy, że my jesteśmy bardziej świeci od samego papieża…
    I słyszałam, że wierszyka o Murzynku Bambo uczyć nie należy, bo to niepoprawne jest…
    Bardzo się poprawni robimy, a w tej poprawności to często jesteśmy zwyczajnie śmieszni…
    Moja siostrzenica, bardzo jasna naturalna blondynka, z mężem i synem (obaj blondyni z niebieskimi oczami i bardzo białą cerą) pojechali do Tajlandii. A tam wszyscy robią sobie z nimi zdjęcia i mówią na nią i jej rodzinę, pokazując przy tym palcem – o biali!!.
    I jakoś nikogo to nie uraża, a często jest po prostu naturalne i sympatyczne…

  21. Mam skrajne uczucia dotyczące poprawności. Jesteśmy wyczulenie na “rudy” “blondyna” “łysy. Chyba jest taki zbiór określeń który jest społecznie negatywnie nacechowany. Jako językowiec sama staram się unikać w tekstach słów, które się negatywnie kojarzą czy tez maja dwuznaczne konotacje, Chyba że chcę wzbudzić dane emocje. No bo czemu ta wypowiedź wywołała tyle emocji? Czasami odnoszę wrażenie że każde określenie ciemnoskórego człowieka w Polsce wywołuje konsternację jakby taka osoba była tematem tabu. Podobnie jak puszysta, przy kości, tęga, z nadwaga, otyła; nasuwa od razu w myślach skojarzenie GRUBA. To nie jest problem słownictwa tylko uprzedzeń bo to one słowom dobierając obrazy i skojarzenia.

    1. Ja przynajmniej rozwiązałam sobie problem z blondynką. Jeśli piszę o jasnowłosej kobiecie, w dodatku o jasnej cerze i oczach to piszę o blondynce. a jeśli o kimś o intelekcie jak z dowcipów o policjantach to piszę o blądynce. Oczywiście, jeśli mój tekst o blądynkach przeczyta jakaś blądynka, to mnie odeśle do słownika ortograficznego, ale bystra blondynka zrozumie o co chodzi 😉

  22. Uważam,że wyraz Murzyn jest i tak o wiele bardziej neutralny niż pogardliwe słowa, jakżeczęstosłyszane na ulicy:” :asfalt”czy “czarnuch”. Może najsensowniejszym wyjściem byłoby jednak oswojenie wyazu “negrus”czy coś w podobnym, bardziej neutralnym stylu. Negrus- jako określenie czarnoskórego obywatela Niemiec czy Zjednoczonego Królestwa, lub Francji…. Negrus nie brzmi gorzej niż Europejczyk… A może okreslenie czrnoskóry Europejcyk lub Afroeuropejczyk byłoby bardziej na miejscu?

    A w kwestii uciązliwego towarzystwa w podróży…Sama do milczków nie należę, ale nie mam łatwości podtrzymywania długiej konwersacji z nieznajomymi, spotkanymi w przypadkowych sytuacjach na eutralnym terenie. Uważam,że skoro nie znamy tak do końca osobowości towarzysza podóży, lepiej jest zaożyć, że nie nie narzucamy mu się przez długi czas.Zwłaszcza, gdy nie odpowiada.Bo kilkugodzinny monolog, natarczywe epatowanie własną elokwencją, może po po kilku godzinach znużyć, zdenerwować lub nawet poważnie rozsierdzić.Często przyplątywały mi się w podróży natarczywe gaduły.To były zwykle starsze osoby.Przez jakiś czas uprzejmie słucham, potem rzucam przepraszający uśmiech i otwoeram książkę, tłumacząc, że jest ona pożyczona i tylko w podróży mam chwile czasu, by do niej zerknąć. Jest jeszcze drugi sposób na uciążliwych sąsiadów w pociągu lub autobusie: słuchawki na uszach! Muzyka, audiobooki…. Tylko,że wtedy może nam czasem, niechcący, przelecieć poza świadomością, jakaś niesamowicie frapująca historia, którą warto byloby umieścić na blogu:))

    1. Zgadzam się z Tobą, sposobów jest wiele, czasami wystarczy powiedziec, że jestesmy zmęczeni i chcemy chwilę odpocząć. Większość to rozumie.

  23. A ja się w duchu obrażam, kiedy nas Polaków określają polaczki, czy polactwo i jak się chce znaleźć kij by kogoś rąbnąć, to on się znajdzie i każdą nację można obrazić, No i jak wytłumaczyć dziecku, że Murzynek Bambo nie jest Murzynkiem, tylko Czarnoskórym Bambo? Pozdrawiam bez paranoi 🙂

    1. Bo są Polacy i polaczki (to ze wschodu). Na mnie mówili “palaczka” i wcale mnie to nie raziło poprawiałam ich tylko “Palka niet palaczka”.

      Jak widać jestem poliglotką, co język to obcy 🙂

      A my mówimy Rosjanin ale częściej “rusek”.

  24. Czytając ten wpis, przypomniał mi się głupi dowcip…
    nie pamiętam dokładnie jak szedł, ale morał był taki, że nie mam nic do Murzynów, ale asfalt powinien leżeć na ziemi… 🙂

  25. Ja mam akurat mnóstwo znajomych wśród obcokrajowców studiujących bądź mieszkających już na stałe w Polsce i większość osób pochodzących z krajów afrykańskich mówi o sobie black people i absolutnie nie ma nic przeciw określeniu “czarnoskórzy” – oni na Europejczyków mówią “biali”. Gorzej z określeniem Murzyn, które rzeczywiście bywa źle odbierane.

    1. Czyli jednak to słowo faktycznie jest źle przez nich odbierane. Najlepiej jak jest taka możliwość, by poznać poglądy drugiego człowieka na ten temat.

  26. O widzisz, przypomniała mi się jeszcze sytuacja z rewii na lodzie moich dzieciaków. Pokazy chciała obejrzeć zaprzyjaźniona ciocia – Nigeryjka. Wchodzimy razem na trybuny, a siedzące na trybunach dzieci, ( chyba wycieczka z jakiegoś przedszkola ) jak nie zaczną pokazywać palcami i szeptać:Murzynka, Murzynka! Gdzie? Tam!!!
    Ciocia udała, że nie słyszy, bo co niby miała zrobić….

  27. Mnie się wydaje, że to co się teraz wyprawia z tą “poprawnością polityczną” to czysta przesada. Tak jak ktoś wspomniał wcześniej, black energy drink jest ok, pink też by był spoko, ale white już nie, bo ci, co nie są biali to by się obrazili. Ja rozumiem, że kiedyś była inna sytyacja, i czarnoskórzy byli uciskani, ale teraz, żeby trzeba było uważać na każde słowo, to przesada. W USA jest tak, oczywiste, że nie wolno się posługiwać takimi określeniami jak Murzyn, Czarny, a już nie daj boże Asfalt na przykład (rozumieją obraźliwe okreśkenia chyba w każdym języku świata :)), to nie można nawet spojrzeć na takiego, bo od razu się burzy “co się tak krzywo patrzysz? nie pasuje ci coś? Wiem z własnego doświadczenia, lepiej spuszczać wzrok, ale to też jest nie dobrze, też im nie pasuje. My jesteśmy biali, to nas tak nazywają, skoro ktoś jest czarny, to dlaczego nie można mówić po prostu “czarny”? Bo niepoprawne? To może Niebieski by był bardziej odpowiedni 🙂
    Pozdrawiam radośnie! Mira

  28. O matko i córko, co za bachory! Ja bym pewnie jechała na korytarzu…

    A co do kwestii nazewnictwa, też wiele razy się nad tym zastanawiałam. Teoretycznie, używa się też czasem określeń “Czarny” lub “Czarnoskóry”, które wydają się być w miarę neutralne. Ale spotkałam się z wieloma opiniami, że to właśnie one najbardziej rozsierdzają tych… no… wiadomo kogo 🙂

    Pozdrawiam!

  29. Problem tkwi w czymś innym, niż piszą uczestnicy dyskusji. Po prostu znamy coraz lepiej języki, a wzorce cywilizacyjne się globalizują – niestety towarzyszy temu też urawniłowka, czy jak kto woli – McDonaldyzacja. Oglądamy niemal wyłącznie filmy amerykańskie (kiedyś tak nie było!), a tam słowo Murzyn jest obelgą. W języku polskim i w naszych zwyczajach nigdy nie było pejoratywne. Ale potem w to zwątpiliśmy i uznaliśmy, że nasza spuścizna kulturowa powinna ustąpić kontekstowi amerykańskiemu czy brytyjskiemu. Czyli w praktyce problem tkwi w tłumaczeniu słowa, które kiedyś nie było związane z kontekstem historycznym z obcej nam kultury, a teraz powoli zaczyna być związane. Kiedyś mieliśmy pewność, że to słowo jest neutralne; w tej chwili nad tym dyskutujemy i nie mamy pewności, a za 20 lat będziemy wszyscy będą pewni, że to obelga, gdyż będziemy się zachowywać identycznie jak Amerykanie. Słowa ewoluują – 200 lat temu “dziewka” lub “dziwka” oznaczała dziewczynę i tak jest nadal w j. czeskim. Ta dziewczyna sprzed 2 wieków przeniesiona do współczesności nie miałaby pojęcia dlaczego powinna się obrazić na to określenie. I odwrotnie współczesna dziewczyna przeniesiona w przeszłość byłaby rozżalona dlaczego wszyscy ją obrażają. W identycznej sytuacji jak ona, są w Polsce Murzyni, którzy w pierwszym dniu pobytu zajrzą do słownika, znajdą tłumaczenie i będą protestować, że wszyscy Polacy to rasiści. A słownik nie tłumaczy kontekstu kulturowego: “lost in translation”. Chociaż nikt ich nie obraża, to sądzą, że są obrażani. Może być też odwrotnie – Niemcom w Polsce nie przyjdzie do głowy, że powinni się obrazić, ale jedynie będą cierpliwie tłumaczyć, że są z Nadrenii, a nie ze Szwabii. Natomiast Czech wyjaśni nam, że nie jest Pepikiem (Jozef), ale ma na imię np. Karel. A nasi rodacy za granicą są uśmiechnięci słysząc określenie “Polack” …

    1. Prawda, że słowa ewoluują, zmieniają znaczenia. Kiedyś obraźliwe było słowo “kobieta”, bo przecież pochodziło od “kobu”, “kobyły”, a dziś ma zupełnie neutralne znaczenie. Ale bywa też pejoratywizacja znaczeń z różnych powodów przecież i chyba to się stało ze słowem “murzyn”. W ogóle o języku można by długo, bo to niesamowicie ciekawe. 🙂

  30. A jak to się ma do murzyna urodzonego w Afryce?
    To chyba nie jest Afroamerykanin. Idiotyczne rozważania. I czemu, skoro Pani nie bardzo wie jak nazywać ciemnoskórych uważała za stosowne odezwać się i okłamać dziecko (choćby było nie wiem jak irytujące). Moim skromnym zdaniem ktoś kto urodził się w USA i czuje się obywatelem tego kraju jest Amerykaninem, ten który który odnosi te same uczucia w stosunku do Etiopii jest Etiopczykiem i tak samo sprawa ma się z Polakami.
    Czy nie wystarczyłoby powiedzieć dziecku że ten Pan to po prostu człowiek ciemnoskóry?

  31. Żadna kwestia, biały to biały, czarny to czarny, mulat to mulat, metys to metys, żółty to żółty, czerwonoskóry to czerwonoskóry – żadna dyskryminacja, żaden rasizm. A ta “poprawność polityczna” – skąd w ogóle wzięło się to sformułowanie?? co ono ma oznaczać?? że w imię jakichś nieokreślonych wartości mamy nazywać to co natura (lub dla niektórych bóg) stworzyła inaczej?? to tak jakby Ryś (takie zwierzątko występujące również w Polsce) kazał określać siebie inną nazwą, bo dotychczasowa za bardzo kojarzy się z “Rysiem z Klanu”, Tusk kazał na siebie mówić tylko Premier, bo Donald kojarzy się z gumą albo z Kaczorem Donaldem, a Kaczyński kazał na siebie mówić Jarosław z Pragi (dzielnica w Wa-wie), bo nazwisko kojarzy się z kaczką albo co gorsze z Tuskiem (kaczorem). Paranoja i popierdółka. Na nas mówią biali albo białasy, i też powinniśmy się zacząć obrażać i grozić procesami, wyzywać od rasistów, albo grozić solidnym wpi…dolem

  32. Afroamerykanin to osoba rasy czarnej, zamieszkująca Stany Zjednoczone, ten, który przechodził w pociągu mógł być, np z RPA i wtedy Afroamerykanin jest określeniem niepoprawnym.

  33. Poprawność polityczna też powinna mieć swoje granice. Zdarzyło mi się obejrzeć fragment serialu dla młodzieży – Merlin. Legenda o królu Arturze żyjącym gdzieś w okolicach V w n.e. I o zgozo!Żona Artura – KRÓLOWA Ginewra w serialu jest płaskonosą ,ciemnoskórą dziewczyną! Skąd czarni w Europie w V wieku ? Nieważne, wazne że poprawne politycznie, prawda? Młodzież nie musi wiedzieć , że jeszcze wiele , wiele wieków upłynie nim po angielskiej ziemi przebiegnie przytroczony do siodła handlarza niewolników pierwszy czarny.

  34. Nie wiem, co się tego “Murzyna” (określenia) uczepili. Źle nacechowane jest za przeproszeniem “czarnuch” i “brudas” – dla mnie okreslenia nie do przyjęcia…

  35. A dla mnie jest dobre określenie Afrykańczyk, jak Europejczyk, Azjata. Zgrabne określenie na pochodzenia bez urazy i pseudopoprawności politycznej. “Murzyn” ma jednak lekką konotację negatywną.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *