Głucha i ślepa, czyli dwie blondynki w teatrze

W niedzielę byliśmy na przedstawieniu festiwalu teatrów ulicznych. Ostatni spektakl, jaki obejrzeliśmy, wykonali Holendrzy.

kraków 034Siedzimy z Mężusiem. Gęby zadarte mamy, w dodatku lekko rozdziawione i patrzymy z podziwem, bo scenografia fascynująca. Aktorzy nic nie mówią, tylko muzyka i ruch. Za nami siedzą dwie blondynki, które, mamy wrażenie, przez pomyłkę tutaj trafiły, jakby wyciągnięte z jakiegoś dowcipu. Trudno ich nie zauważyć, bo robią wszystko, by odciągnąć uwagę od aktorów i przykuć ją do swoich opalonych i lekko roznegliżowanych ciał, których oczywiście nie sposób im nie zazdrościć (co niniejszym czynię). Najpierw paliły papierosy przed siedzeniami widzów, pięknie się przy tym wdzięcząc, więc nie szło tego przegapić. W pewnym momencie myślałam, że to podstawione aktorki. Okazało się jednak, że nie.

– Zobacz, stolik się pojawia – mówi jedna, bo na scenie co chwilę pojawiały się nowe elementy scenografii. Oczywiście tak wielkie, że nie trzeba było ich komentować, każdy widział.

– O, kominek teraz ma – mówi druga.

– Kwiaty.

– Lampka.

– Gra na skrzypcach.

– Muzyka się zmieniła.

– Patrz, umywalka.

– Teraz gada przez domofon.

Kuźwa, myślę, że normalnie jedna głucha, druga ślepa, bo o wszystkim, co dzieje się na scenie mówią. Nawet odwracam się, by sprawdzić, bo jak faktycznie jedna niesłysząca, a druga niewidoma, to wtedy pełne zrozumienie, bo przecież muszą wiedzieć, co się dzieje. Jednak szybko okazuje się, że panie zdrowe, z walorami takimi, że ho, ho. Za chwilę jedna z nich dwa razy telefon odbiera. I tłumaczy komuś, że rozmawiać nie może, bo sztukę ogląda i krótko streszcza, o czym ta sztuka. Patrzę na nią, ale takim wzrokiem gromiącym, że ścisza głos. I trzeba przyznać, że na każde spojrzenie (nie tylko moje) kobietki reagują, bo po cichutku sobie komentują:

– O, lampka mu się zapaliła.

– Woda prysła.

No, kuźwa, dobrze, że poinformowały, bo woda prysła w widownię, a tak, nie daj Boże, ktoś by przegapił.

I tak się zastanowiłam, po co tacy ludzie na spektakle przychodzą. Po co? Siedzą, gadają, odbierają telefon, przeszkadzają wszystkim wokół. Ale potem pomyślałam, że przecież jest o czym opowiadać. Toż teatr (nawet plenerowy) brzmi dumnie. A później w domu jeszcze atrapy kilku mądrych książek się postawi i intelektualistka jak żywa.

Potem jednak następna refleksja mnie naszła. Może po prostu niektórzy tak mają, że lubią komentować? Toż mój osobisty tatuś nigdy nikomu nie szczędził wykładu podczas oglądania filmu. Jak byliśmy dziećmi, to zawsze tata komentował, dopowiadał, uzupełniał nasze informacje. A dodatkowo mój młodszy brat pytał: “A jak oni to zrobili?” I w zasadzie nigdy fabuła filmu aż tak bardzo go nie interesowała, jak to, w jaki sposób zorganizowano wypadek, spadające kamienie, wybuchy, trzęsienia ziemi, ulewy itp. A to była tylko woda na młyn gawędziarstwa tatusia. Może więc niektórzy tak mają. I przyznaję szczerze, że ja jednak należę do osób, które oglądają po cichutku, wykładów nie robię, nie zadaję pytań, tylko, jak już, to patrzę i słucham, a potem w swojej rozczochranej przetwarzam.

0 myśli na “Głucha i ślepa, czyli dwie blondynki w teatrze”

  1. Aniu one może były tak rozemocjonowane, że nawet nie pomyślały, że mogą komuś przeszkadzać. Ciekawe, jak by się zachowały na zwróconą dyskretnie im uwagę. Na “Jak oni to zrobili”, roześmiałam się, bo ile razy sama takie pytania zadawałam. Pozdrawiam i miłej soboty życzę 🙂

    1. Może faktycznie były rozemocjonowane, choć raczej to wyglądało tak, że rzadko bywają w takich miejscach, więc chyba nie wiedziały jak się zachować.
      Również miłego weekendu życzę. 🙂

  2. Oj Anno, trafiły biedaczki na odrobinę sztuki i kultury i nadziwić się nie mogły, że trafiły. Blondynki tak mają i nie na darmo jest tyle o nich kawałów. Nie bądź taka ostra dla blondynek ha ha 🙂

  3. Oj no może gdzieś na jakiś plakatach źle coś przeczytały i potem sie bidulki dwie nudziły. Pamiętam jak swego czasu kolega przeczytał że jest organizowany kurs masażu i poleciał się zapisać, dopiero tam się dowiedział że po tym kursie będzie masażystą a nie masażem 🙂 Taka mała różnica 🙂
    Dobry słonecznie 🙂

  4. a u mnie zależy ale ostatnio jest cicho albo jeden głupi komentarz jeśli biegnę na adaptacje jakiejś książki przeczytanej. Staram się nie gadać chyba że film sztuka jest słabe to szczerze gadam i komentuje 🙂

  5. Witam słonecznym porankiem. Jak przeczytałam o Twoim małżonku to jakbym siedziała u siebie w domu. Nie mogę nic obejrzeć z moim bo mam ochotę go udusić. Wszystko, ale to wszystko musi komentować nawet pogodę. Nawet nie wyobrażam sobie iść z nim do kina czy teatru, zresztą On sam twierdzi że tam by się źle czuł. Dobrze jak wie się że nie można powstrzymać się od komentarzy i się nie chodzi, ma się na uwadze innych. A te dziewczyny może miały nadzieję że będzie telewizja i będą się mogły pokazać na kulturalnej imprezie. Pozdrawiam

    1. To nie małżonek, lecz tatuś taki komentator, małżonek w ciszy ogląda tak jak ja. Ale tata czy nie tata, ma się go ochotę udusić. 🙂

  6. My tydzień temu byliśmy na kinie plenerowym. Film był trudny, więc trzeba było się skupić, a dwóch facetów non stop gada. Gęby się nie zamykają. W dodatku oni w ogóle nie o filmie mówią, tylko o dupie Marynie! Krew mnie zalewa. W dodatku piwko sobie sączą w najlepsze. Impreza na maxa!

    Podchodzę do nich i mówię, że jak chcą pogadać i piwo wypić to niech idą na ławkę do parku, bo tu ludzie oglądają film, a oni przeszkadzają. Co jak co, ale byli na tyle honorowi, że zabrali swój mandżur i poszli…

  7. Zważywszy na to, że teatr żywy, uliczny,niemy,scenografie zachwycają…komentarz przydałby się tym paniom.podobnie jak dzieciom podczas oglądania filmu:) albo przynajmniej surowe spojrzenie…
    Ja myślę, że widowisko było cudowne! Troszeczkę skojarzyło mi to początki filmu niemego, ulicznego….Cóż- teraz sztuka wychodzi do ludzi, i dobrze, i pięknie! Wychodzi do ludzi, bo oni mają coraz mniej czasu do sztuki.Także te blondynki, które jakby nie było, też aktorstwo opanowały….

  8. Ojej, ależ nie macie litości. Po pierwsze: na pewno były farbowane czyli nie blondynki. Po drugie: gadały bo sztuką się zachwycały na swój sposób ;). A po trzecie : zawsze gadają ! Pozdrawiam. Puszkowa

  9. A zdjęć sobie nie robiły żeby na FB wrzucić, że niby tak się ukulturalniają? 😉
    Może one sobie wzajemnie tłumaczyły co widza, żeby lepiej zrozumieć sztukę 😉
    A tak serio, rzeczywiście są ludzie, którzy czują przymus komentowania podczas oglądania. Dobrze, jeśli w plenerze, bo takie rozmawianie, jeśli cicho może tak bardzo nie przeszkadza. Gorzej gdy ktoś taki siedzi w kinie…

  10. Bo to nie były naturalne blondynki, tylko naturalnie głupie blondynki, hi, hi. Może jednak zaczną częściej obcować z kulturą, i się nauczą co wolno podczas spektaklu, a czego nie.

  11. Klik dobry:)
    Może to były Hiszpanki? Takie zachownia są typowe dla Hiszpanów. W Hiszpanii nie wytrzymałabyś w kinie czy teatrze.
    Filmy z kina domowego często wyświetla się na ścianie budynku tylko po to, żeby w towarzystwie, w głośnej atmosferze oglądać. W skupieniu i po cichu, to nie to dla Hiszpanów.

    Pozdrawiam serdecznie.

  12. Dobija mnie takie ględzenie w trakcie filmu. PRzecież istnieją przerwy, na których można się wymienić informacjami…
    Pozdrawiam
    eksperyment-przemijania.blog.onet.pl

  13. Oj tam, oj tam. Co dwie głowy, to nie jedna. Uzupełniały swoją wiedzę dziewczyny i tyle. Inaczej może by nie zrozumiały 🙂
    Też nie lubię jak mi ktoś gada za plecami, gdy się na czymś skupiam 🙂

  14. 🙂 no wiesz Aniu, przecież teatr to ATRAKCJA, a że plenerowy to i pokazać się trzeba, żeby inne ludzie widziały, że one takie bystre i kultura i miód, i cud, i malina

  15. Jeszcze mi się nie zdarzyło być na spektaklu i nie spotkać takich komentujących widzów, przy czym 90% stanowią kobiety. O telefonach nie wspomnę. To nie są emocje, to są braki w kindersztubie! Widziałam kiedyś pod kopalnią w Złotym Stoku dupochlast. Uważam, że powinien taki stać przed każdym kinem i teatrem. Przydałby się. 😉

    1. Ha, ha 🙂 Dobre. A z tymi telefonami to jakiś koszmar. Kiedy byliśmy w Bydgoszczy na spektaklu, kobiecie zadzwonił telefon, a że widzowie siedzieli na scenie, więc było to bardzo słychać. Jeden z aktorów zwrócił jej uwagę, jednak kobieta się zaśmiała, bo przecież nic złego się nie zdarzyło w jej mniemaniu.

      1. Jeśli obudzę wszystkie pokłady fantazji, to jestem w stanie sobie wyobrazić, że ktoś zignorował komunikat i zapomniał wyłączyć. Ale kiedy zadzwoni telefon, to naturalnym odruchem jest sprawdzenie, czy ja wyłączyłam. A tymczasem dzwoni drugi, potem trzeci. Ludzie! Ktoś jest kretynem, a ja potem przez niego kolejne pół godziny walczę z morderczym instynktem. 🙂

    1. Kurde, napisałam jakbym była po kilku głębszych 😉 Miało być: Och, pasjami uwielbiam komentatorów wszelkiej maści i dzwoniące telefony! Zazwyczaj wystarcza wzrok mordercy, ale w kinie trudno się z nim w ciemności przebić 😉

  16. A mnie takie gadanie denerwuje, bo staje się to nagminne. Przecież jest tyle miejsc gdzie można nagadać się do woli.Dodać do tego jeszcze dzwoniące telefony, szelest otwieranych torebek z chipsami cukierkami i po oglądaniu. Pozdrawiam

  17. Sama gawędziarą jestem jednak co wolno w domu przed własnym telewizorem nie uchodzi w miejscu publicznym , a w teatrze jest nie dopuszczalne Dzieciom własnym im nie tylko 🙂 zawsze łlumaczę że aktorom szacunek się należy jeśli nie za talent to przynajmniej za ciężką pracę pamięciową nad tekstem . Więc może to moja wina te Twoje pożal się Boże współtowarzyszki, tekstu nie było to gadać można 🙂 Ale prawda jest taka że potrafi taki “kompan”zepsuć przyjemność Mam nadzieję że mimo to dobrze się bawiliście

    1. Bawiliśmy się wyśmienicie, obejrzeliśmy tego dnia trzy spektakle, na szczęście tylko na jednym trafiliśmy na gaduły. 🙂

  18. Jednak tak sobie myślę,że teatr to teatr i trochę z kulturą chyba się powinno do niego iść. Czy nie? Wydaje mi się, że jednak tak. Ale właśnie czasem znajdą się takie dwie blondynki, co to chyba jedna drugiej tłumaczyć musi co i jak. Ostatnio złapałem się na tym, że zarejestrowałem w teatrze prośbę o wyłączenie telefonów i innych takich. Smutne trochę, że trzeba o tym przypominać :/.

  19. O Matko! To jest wkurzające. Kiedyś jechaliśmy autokarem na wczasy i jeden wczasowicz odebrał telefon dzwoniący i cały autobus słyszał, o czym on mówi. Strasznie mnie to drażni!

  20. HeHe! 🙂
    Prawdopodobnie to efekt intensywnej “hodowli” i odmóżdżania genialnymi serialami, gdzie jeśli nawet nie ma narratora, który opowiada rzeczy oczywiste, to zastępują go w tej roli… postacie.
    Ot, weźmy serial brazylijski i typowy dialog:
    “- Witaj mój ojcze Prado, który idzie po schodach w szlafroku w gumisie.”
    “- Ach! Witaj mój synu Eduardo, który pali cygaro i ma długi u bukmachera.”
    Nawet gdy serialu nigdy nie widzieliśmy, to już wiemy kto jest kim, kto ma jak na imię i kto ma kłopoty.
    Nie trzeba wysilać mózgu, aby domyśleć się o co chodzi, kim jest jeden czy drugi gość itd.
    Jeśli tak ukształtowana ciemięga trafi do teatru czy opery – wnerw murowany. Paniom chyba brakowało takiego łopatologicznego “wsparcia”, więc same sobie tłumaczyły wszystko nawzajem 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *