Kocham blogowanie

Wróciłam. Jestem. Melduję się.

Zadziało się dużo. Przejechałam pół Polski, dupsko mi w siedzenie wrosło. A jechałam w przedziale ze stadem dzieci. Co prawda, stado liczyło dwóch chłopców (i ich rodziców), ale robili za to tyle hałasu, że spokojnie pułk wojska mogliby zastąpić i na polu walki wroga wykurzyć. Pojechałam we wtorek rano, wróciłam w środę późnym wieczorem, a wczoraj dogorywałam. Zmęczenie dało o sobie znać.

Jechałam do Krakowa z duszą na ramieniu. Na miejscu miałam się spotkać z blogerką Luną. Nie wiedziałam dokładnie, jak wygląda, bo na FB zdjęcia takie, że mógłby to być każdy. Liczyłam na to, że prędzej rozpozna mnie Lunka. Nie myliłam się. Moja rozczochrana to doskonały znak rozpoznawczy. Dodatkowo jest na takiej wysokości, że nie ma szans na przegapienie jej w tłumie.

Stoję więc jak ta sierota w prawie umówionym miejscu i widzę, jak jakaś kobitka śmieje się do mnie i macha radośnie. Potem podbiega, ściska i z entuzjazmem się wita. Niewątpliwie to Lenka. Idziemy na sałatkę. Jemy i buzie się nam nie zamykają. Okazuje się, że spotkały się dwie gaduły. Kapitalne uczucie. Spotyka się kogoś pierwszy raz w życiu, a rozmawia się z nim, jak z najlepszym przyjacielem. Jest chemia – myślę – więc będzie dobrze. I tak też było. Lenka zawiozła mnie na swoje „poziomkowe wzgórze”. I słuchajcie, oniemiałam z wrażenia. Stanęłam przed bramą, otworzyłam gębę i ani słowa. Widok zaparł dech w piersi. W oddali góry i zachodzące słońce, piękna łąka, gdzieniegdzie tylko jakiś domek. Łoł! Łoł! Łoł! W mojej głowie eksplodowały fajerwerki.

kraków 050

Lunka zaprosiła mnie do stołu w ogrodzie. Siadłam na huśtawce, zatopiłam się w miękkie poduchy i ciągle było „łoł”.

kraków 040

Widok taki, że chciałam go zapakować do kieszeni i zawieść do domu, przykleić do szyby okna, żeby tak zostało na zawsze. No, ale nie dało się. Pozostały tylko zdjęcia.

kraków 045

Niestety nie było zbyt wiele czasu, by pospacerować po Krakowie, odbyłyśmy króciutką wędrówkę po łąkach z psami Biszkoptem i Sugar. Psy mnie nie zjadły, na szczęście, choć pokaźne to bestie.

Popracowałyśmy nad nowym projektem blogowym, dlatego na zdjęciach jestem w słuchawkach. Jeszcze za dużo zdradzać nie mogę, ale podejrzewam, że niedługo już sprawa całkowicie się wyjaśni.

kraków 044

Lunka przyjęła mnie bardzo ciepło. Spało mi się u niej wyśmienicie. A rano kawka na tarasie. Pod nogami skrzypiały deski, w powietrzu rozchodził się zapach kwiatów, od czasu do czasu psiaki trącały nosem, aby je pogłaskać. Ech, pięknie było. Aż nie chciało się wracać.

Lunę znałam wcześniej z bloga. Nigdy jej nie widziałam. Podobnie kiedyś było z Uląbrzydulą i Dziewczyną z Tatuażem, a także z alEllą i Peradonem. Wszystkich ich poznałam w realu. I stwierdzam, że największym atutem blogera jest jego wiarygodność. To chyba się czuje. Każda z tych osób okazała się dokładnie taka jak na blogu. I wiecie, co? Cieszę się, że miałam okazję je poznać. Wczoraj wzięłam udział w wywiadzie dla pewnej pani doktor socjologii, która jest członkinią zespołu naukowego pracującego nad blogami. Zapytała mnie między innymi o plusy blogowania. Powiedziałam jej, że największymi plusami są świetni czytelnicy oraz możliwość poznawania innych blogerów. To niesamowicie kreatywny, twórczy i otwarty ludek. I cieszę się, że pewnego jesiennego dnia wpadłam na pomysł blogowania. Normalnie kocham to, co robię!

0 myśli na “Kocham blogowanie”

  1. Znam Twoje odczucia ;). Ja też lubię pisać, lubię słyszeć ciche “piiinnng!” gdy przychodzi do mnie mail z informacją o kolejnym komentarzu, lubię czytać moje ulubione blogi. Blogowanie to w jakiejś formie hobby, zainteresowanie, przyjemność, a dla niektórych już nawet praca. Cieszę się, że jesteś zadowolona w wyjazdu :).

  2. Bardzo lubię czytać wpisy, które ociekają pasją i zaangażowaniem. Kura, jesteś odpowiednim człowiekiem, na odpowiednim miejscu. Blogosfera bez Ciebie nie byłaby taka sama 😉

  3. Bardzo dobrze że prowadzisz tego bloga. Ja się nie zmiernie cieszę że kiedyś trafiłam na niego z głównej onetu 🙂 Bloguj jak najdłużej i jak najwiecej i cieszę się że odpoczełaś 🙂

  4. Rzeczywiście kipi od entuzjazmu. 🙂 Fajnie, bo właśnie kawa mi się skończyła, a wciąż potrzebuję doładowania. Jak zobaczyłam te słuchawki, myślałam, że zostałaś raperką i zakładasz zespół. Nagły Atak Blogera na przykład. 😉

  5. Jak miło czyta się takie wspomnienia. Powoli zacząłem ulegać opiniom blogerów, którzy pisali o wielkich rozczarowaniach (graniczących nawet z przestępstwami) wynikających ze “spotkań blogerów”. No, ale jak miało być inaczej, skoro na wspólnym zdjęciu widać dwie niezwykle sympatyczne “gębusie”.
    Nie wiem, czy się nie mylę, ale czyżbyś zamierzała z bloga zrobić vblog?
    Pozdrawiam.

  6. Aniu, aż tak ciepło się na sercu zrobiło i łezka w oko pokazała. Taki ciepły i prawdziwy ten wpis. Gratuluję tych spotkać i tego, że rodzi się coś nowego 🙂 Pozdrawiam 🙂

  7. Kiedyś uważałam że blogi są dla osób zakompleksionych lub takich co się naprawdę nudzą 🙂 Z perspektywy czasu widzę że pełnią różne funkcje. Dla jednych terapia, poradnik, forma pokazania, że jest się w czymś dobrym. Obecnie z każdej z tych form korzystam bo jest bardziej wiarygodna niż artykuł w gazecie. Blogerów, Vlogerów paru znam odnieśli mniejszy lub wiekszy sukces. O jednych się mówi a inni się zrealizowali. Wszyscy są szczęśliwi.
    I Tak sobie myślę że w Niemczech Cię jeszcze nie było 🙂

        1. Aż sprawdziłam w necie, gdzie znajduje się Warmacja. Okazuje się, że w maju byłam dosłownie o rzut beretem, bo w Ludwigshafen. 🙂 Pewnie jeszcze tam zawitam, więc dobrze wiedzieć, że w pobliżu jest takie miejsce. 🙂

  8. Witajcie dziewczyny! Fajnie i przyjaźnie wyglądacie na tych fotkach. 🙂 . Aniu ciesze się, że wyjazd był udany i piękny zarazem. Fajnie, że ktoś kiedyś wymyślił fotografowanie, dzięki temu wspomnienia przywiozłaś ze sobą i w każdej chwili będziesz mogła do nich wrócić. Też uwielbiam blogowanie. 🙂 . Pozdrawiam 🙂

  9. Twój entuzjazm jest zaraźliwy, od razu chce się żyć i działać! Fakt niezaprzeczalny: czytanie Twoich blogów niezawodnie poprawia humor!

  10. 🙂 🙂
    to teraz rozchwytywana będziesz 😉 i zapraszana tu i tam, i siam jeszcze 🙂

    … teraz to Luna diablo wysoko poprzeczkę podniosła… bo jak tu Ciebie zaprosić do mieszkania w blokowisku… ? 😉 toż to z jednej strony widok na parking,a z drugiej… na górkę ;P

  11. Twój blog był pierwszym jaki przeczytałam wcześniej byłam bardzo sceptyczna i…zauroczyłaś mnie właśnie pasją i miłością do pisania za to jestem ci wdzięczna choć sama nie pisze mam wrażenie że zyskałam kilku przyjciół dzięki Tobie Pozdrawiam i dziękuje

  12. Nie wiem czy pamiętasz, ale kiedyś pisałam, że odkrywszy Twojego bloga siedziałam i czytałam hurtem, a jedyny dźwięk jaki się ze mnie wydobywał to głośny i gromki śmiech. Teraz to już tradycja, nie ma dnia bez Kury. Czasem rano, czasem w południu, a kiedy indziej dopiero wieczorem. Ale musi być.
    Pisz dalej. Niektórzy po prostu tylko czytają… i pycho się śmieje. Rozsiewasz pozytywną energię 😉
    (a tak w ogóle to byłaś w moich stronach – ciekawe gdzie Luna ma taki widok w Krakowie? Hmmm…..)

    1. Luna mieszka pod Krakowem. W Krakowie mnie na dworcu odebrała i od razu pojechałyśmy do niej.
      Cieszę się, że udaje mi się umilić komuś dzień, nawet nie wiesz, jak taki komentarz dodaje skrzydeł. 🙂

  13. blogowanie jest niczym portal – przechodzi się na inna stronę, gdzie można spotkać rewelacyjnych ludzi i jak dla mnie to mega duży plus 🙂

    Podziwiam fotki, normalnie miejsce jak z bajki, czad :))))

    I normalnie rób to co kochasz!!!!:DDDD

  14. Zdecydowanie potwierdzam, blogi to nie jest miejsce ekshibicjonimzu zakompleksionych ludzi:)). Raczej jest tak,że chcemy uchwycic pewne ważne chwile i myśli. Podzielić się nimi, przefiltrować przez opinie innych Blogerów oraz Czytelników:)).
    Aniu, dziękuję za ten bardzo szczery wpis, miałam podobne odczucia, biegnąc do Ciebie na powitanie:Hurra! Przyjechał ktoś o podobnej wrażliwości, władający pięną, poprawną polszczyzną, rozpoznawalny po niebanalnym stylu i po … gronie wiernych przyjaciół, czego dowody mas powyżej, a także pod każdym innym wpisem! Tak, blogowanie to wielka przyjemność, hobby, które niepostrzeżenie zamienia się w pasję…. A czasami- w pracę! Wykonywac pracę z pasją, to jest to! Obserwując styl pracy Ani, jej skupienia, gotowość do oddania pod ocenę Czytelników swoich czasem traumatycznych wspomnień, jest dowodem na ufność, która obdarzasz ludzi….Pełen profesjonalizm. Aniu, nie mogę sie doczekać premiery Twojej najnowszej książki!!! Dobrz,e że to już wkrótce! A recenzja “Żółtej tabletki”-jutro na moim bllogu. Zgodnie z obietnicą. Pozdrawiam pięknie:)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *