Kto lubi cyrk?

I znów weekend. W gdańsku trwa festiwal teatrów ulicznych, więc od czasu do czasu pomykamy z Mężusiem. I jak zwykle coś nam się podoba bardziej, a coś mniej, ale impreza kapitalna. Szczegółowe wrażenia opisuję TUTAJ na moim drugim blogu.

feta 001Teatry uliczne mają sporo wspólnego ze sztuką cyrkową, muszą korzystać z innych narzędzi niż tradycyjny teatr. Na ulicy mamy różnych widzów, czasami przypadkowych, są też dzieci, więc sztuka musi przyciągać uwagę, wzbudzać emocje.

I tak mi się przypomniało, jak to do cyrku z małym Jajem kiedyś się dreptało. Nie lubiłam bardzo namiotów cyrkowych, wszystkich tych „sztuczek”, akrobacji, tresury zwierząt, ale wychodziłam z założenia, że dziecku trzeba pokazać i prawdziwy teatr, i cyrk.

Na szczęście Jajo chyba w genach miało niechęć do tego rodzaju rozrywki. Jednak tylko częściowo. Jak widziało plakaty, że cyrk przyjechał, a jeszcze w przedszkolu bilet „darmowy” dano, to tak marudziło i błagało, i kochało wtedy mamusię i tatusia tak mocno, że trzeba było raz na jakiś czas pójść. Z reguły wyglądało to tak, że wchodziliśmy do cyrku, zajmowaliśmy miejsce. Jajo wtedy miało już oczy na około głowy, w dodatku na kilometr wyczuwało sprzedawców różnego świecącego badziewia w stylu uszek, przepasek, okularów i innych tego typu głupot, którymi dziecko bawi się przez dwie minuty. feta 012Kiedy w końcu udało się Jaju przekonać nas do zakupu świecącego gadżetu, lodów i popcornu, można było z cyrku wyjść, choć tak naprawdę przedstawienie się jeszcze nie zaczęło.

Na szczęście Jajo szybko zrozumiało, że lody to można kupić bez pójścia do cyrku, w dodatku zdecydowanie taniej. A ostatnią dziwną zabawką, którą Jajo wystękało, był nadmuchiwany młotek. Dziadek tak się szarpnął chyba na jakimś wesołym miasteczku. Młotek miał służyć, według dziadka, do wybijania głupoty z głowy. Jajo nawet kilka razy się stuknęło w łepetynę, ale niestety głupoty wybić się całkowicie nie udało.

W każdym razie cyrku nie lubimy, a teatry uliczne, pomimo tego że często bardziej sztukę cyrkową przypominają, owszem aprobujemy i to nawet bardzo. Jakby kto miał okazję być na tego typu imprezie, to polecam, bo warto. W Gdańsku występują międzynarodowe grupy, więc można porównać. Ponadto okazuje się, że nieznajomość języków obcych nie jest żadną przeszkodą w oglądaniu przedstawień. Polecam.

A czy jest ktoś, kto lubi cyrk?

0 myśli na “Kto lubi cyrk?”

  1. Mieliśmy cyrkowe wyprawy z chłopakami, co się nie robi dla dzieci. Najbardziej lubiłam klaunów w tym całym cyrku. Na taki uliczny teatr poszłabym z przyjemnością. U nas nie mam na to szans. Pozdrawiam 🙂

  2. Witam z samego rana. Jako dziecko lubiłam chodzić do cyrku. Tam gdzie mieszkałam niedaleko rozbijali cyrk i chodziło się oglądać wszystko od początku – stawianie namiotów, przyjazd artystów i to co najbardziej lubią tygryski przyjazd zwierząt. Ale jak to człowiek coraz starszy to i coraz więcej minusów widział. I jak zaczynałam rozumieć że zwierzęta cierpią tak zaczęłam omijać cyrk szerokim łukiem. Na Festiwal może pojadę ale chyba bardziej będę wolała wycieczkę nad morze. Pozdrawiam

    1. Festiwal polecam, jest w fajnym miejscu Gdańska, wczoraj poczłapaliśmy z Mężusiem pod górę, z góry, przez park, bo trzeba było gonić na następny spektakl. Prawie jak podchody. Super. Świetna zabawa, a jeszcze w parku porozkładane są kapitalne scenografie. Mnie się bardzo podoba, lubię takie klimaty. 🙂

  3. Klik dobry:)
    Ja cyrk polubiłam dopiero w wielkim cyrku moskiewskim. Takiego przedstawienia i atmosfery nie zapomina się do końca życia, a wszelkie inne cyrki zdają się do kitu i nie kwalifikują się do polubienia.

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Dobry 🙂 Rosjanie na pewno są mistrzami w tej dziedzinie. U nich zresztą jest inna tradycja cyrku niż u nas. 🙂
      Pozdrawiam również.

    2. Lubię cyrk, ale w TV. W realu drażni mnie “popcornowy” klimat. Nie wiem jak teraz jest, ale kiedyś, aby być artystą cyrkowym, należało ukończyć minimum Państwową Szkołę Cyrkową w Julinku.
      W sztuce cyrkowej mistrzami są Holendrzy, a także Amerykanie, dopiero potem Rosja (z uwagi na kontynuowanie niedozwolonej tresury zwierząt dzikich).

  4. Jak byłam dzieckiem to bardzo lubiłam chodzić do cyrku. Najbardziej podobały mi się właśnie zwierzęta. Ale im byłam starsza tym mniej mnie to bawiło, zaczynałam dostrzegać to, że nie zawsze te zwierzątka mają tak fajnie i wesoło, a teraz zdanie mam mieszane. Po pierwsze nie wiem jak teraz wygląda cyrk, bo ostatni raz byłam pewnie ponad 20 lat temu. Jak mi Panna M podrośnie i będzie miała życzenie odwiedzić taki przybytek to zapewne pójdziemy, ale postaram się chyba o jakieś alternatywne rozrywki dla niej 😉

    1. Na pewno cyrk też trzeba dziecku pokazać, niech ma porównanie i umie dokonywać później wyborów. Pewnie wszystkie dzieci chcą tam pójść, bo to dla nich na pewno atrakcja. 🙂

  5. A ja bardzo lubie cyrk, tylko bez zwierzat. Ten wielki namiot w jednej chwili przywraca podekscytowanie, ktore czulam na jego widok bedac dzieckiem. I chyba to mi sie najbardziej podoba, wspomnienia z dziecinstwa wracajace jak bumerang w jednej chwili. Pozdrawiam radosnie. Mira

  6. Każdy rodzic musiał iść z dzieckiem do cyrku, a jeśli mieszka się w niewielkim miasteczku i zjawia się w nim cyrk, to często jest to wielka atrakcja. Niestety, ale dzieci są łase na nowe przeżycia, a kiedy dorastają i mają swoje dzieci, robią to samo. Pozdrawiam 🙂

  7. Nigdy cyrku nie lubiłem ,dzieciom nie polecałem i żyją. Dla mnie to straszna tandeta. A zwierząt mi szkoda. Najbardziej drażniły mnie występy klownów.

  8. Byłam kiedyś na festiwalu teatrów ulicznych w Krakowie i zachwyciła mnie ta impreza. Można było oglądać nawet próby, bo również odbywały się na ulicach. Podczas takich imprez życie codzienne i sztuka spotykają się na ulicy, zmieniając choć na chwilę perspektywę uczestniczących w tym ludzi. Super sprawa! Cyrk mógłby być, ale bez zwierząt. Jak taki spotkam, to pójdę, w innym wypadku nie wchodzi to w grę. Pozdrawiam.

    1. To mieszanie się teatru z codziennym życiem jest na pewno niezwykłe. A scenografie pięknie wypełniają miejską przestrzeń. 🙂

  9. Teatry uliczne są takie piękne! Parę lat temu, w Krakowie, mogłam popatrzeć sobie dowoli. Cudnie było! Szczudła, aktorzy, ognie, no coś pięknego. Fakt, że byłam wtedy w ciąży i co chwilę ryczałam ze wzruszenia, ale dziś oceniając to na “trzeźwo” również uważam, że to było wspaniałe. Ten klimat, noc, światła, ognie, muzyka….

  10. A z tym cyrkiem to mnie wyprzedziłaś. No ale tak to jest, jak się człowiek zbiera, zbiera i pozbiera go ktoś inny, więc dziękuję za mobilizację 🙂

  11. byłam raz w cyrku i baaaardzo mi się nie podobało, pewnie za jakiś czas czeka mnie znowy wyprawa razem z córcią, ale liczę na to, że jej ta rozrywka również nie przypadnie do gustu 😉

  12. Cyrki mnie nie pociągają. Jako dziecko zawsze naciągałam mamę, żeby poszła ze mną, jak jakiś był w okolicy. W sumie nie wiem, co takiego w tym widziałam, bo obecnie nawet trochę mnie to przeraża.

  13. Nigdy nie lubiłam tych namiotowych spędów, ale nad morzem zawsze podziwiam nieletnich akrobatów w popisach na molo- to lepsze niż namiot, pot i smród- Pozdro Ania

  14. Raz byłam z młodym, kiedy był bardzo młody w cyrku. Mój wtedy jeszcze mąż skwitował, że nawet do cyrku strach mnie poszczać 😛 A to z racji tego, że czując paniczny strach przed wężami nie tylko owinęłam się w ramach terapii wielgachnym boa dusicielem, ale i warana w łapce dzierżyłam. Młody podobnie jak eks małżonek na zachwyconego nie wyglądał 😉

  15. Co do cyrku to byłam kilka razy z identycznych jak Twoje powodów ale nie lubię cyrku zawsze działa na mnie depresyjnie jeszcze zanim się zacznie występ nawet klauni tego nie zmieniają Teatr zawsze a uliczny chętnie zwłaszcza interaktywny świetnie się na takim bawiłam Pozdrawiam

    1. Ten uliczny właśnie to ma do siebie, że zawsze wchodzi w interakcje z widzem i to na pewno jest fajne. W tamtym roku zostałam tak wyciągnięta na scenę, by panu mydełko podać. 🙂

  16. syn raz był w cyrku i drugiej części przedstawienia nie chciał oglądać 🙂
    córka nie była- domaga się
    pewnie pójdziemy, ale jakoś nie przepadamy….choć podziwiamy, zwłaszcza akrobatów 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *