Kanar, kanarek i Wyspy Kanaryjskie

Po wysłuchaniu audycji radiowej chce mi się zaśpiewać, parafrazując słowa piosenki Maryli Rodowicz:

Wsiąść do autobusu byle jakiego,

Nie dbać o bagaż, nie dbać o bilet…

Podobno mnóstwo naszych rodaków jeździ na gapę. Za pieniądze, które winni są gapowicze przedsiębiorstwom komunikacji miejskich, prawdopodobnie można by kupić ponad sto nowych autobusów. Nieźle, co?

kontrolaZastanowiło mnie, czy zdarzyła mi się jazda bez biletu. Raz jeden. Przyznaję szczerze, ale i tak to chyba nieważne, bo w końcu bilet skasowałam. A było to tak, że weszłam do autobusu, a bilet w dłoni dzierżyłam niczym sztandar. Usiadłam. Dopiero trzy przystanki dalej oświeciło mnie i bilet skasowałam. Najpierw zimny pot mnie oblał, że taka gapa ze mnie. Autentycznie tak się zamyśliłam, że zapomniałam, więc wierzę, że takie przypadki też się zdarzają. Dobrze, że kontroli nie było, bo wtedy tylko wstyd by mi pozostał.

Nie znam zbyt wielu osób, które z premedytacją na gapę jeżdżą. Jedni twierdzą, że płacić nie będą, bo za drogo, choć na pewno ich stać. Po prostu dla zasady. Może szukają adrenaliny, a może to taki bunt dla samego buntu? Na inny chyba nie mają odwagi.

Inni cwaniactwo uskuteczniają i twierdzą, że kanara rozpoznają na kilometr. Taki miejski sport.

Potem w tym swoim uporze trwają i mandatów płacić nie chcą. Często podają fałszywe dane, dlatego specjalnie jeżdżą bez dokumentów.

I tak jeszcze mnie refleksja naszła, skąd w ogóle wzięła się nazwa „kanar” na określenie kontrolera biletów. Kanarek, wiadomo, piękny ptaszek, żółciutki jak cytrynka. Nazwa ptaka pochodzi od Wysp Kanaryjskich. I tak sobie myślę, że pierwsi kontrolerzy może za prowizje z mandatów na Kanary jeździli. Taka nagroda za uczciwą i sumienną pracę. Wtedy to by była motywacja do roboty, nie?

Jednak okazuje się, że moje myślenie zeszło na manowce, bo nie stąd to się wzięło, a z bardziej prozaicznego powodu. Pierwsi kontrolerzy nosili czapki służbowe, a ich otoki były właśnie kanarkowego koloru, stąd to określenie, piękne zresztą.

Co ciekawe, dzisiaj kontrolerzy nie mają żadnych znaków szczególnych, czym gorzej wyglądają, tym lepiej. Wsiadają do autobusu z tłumem innych ludzi i nijak się od nich nie różnią.

Ostatnio jadę autobusem. Wsiada młoda dziewczyna. Nie wiem, czy miała z dwadzieścia lat, bo tak dziecięco wyglądała. Filigranowa, ubrana w wytarte dżinsy, poszarpaną bluzę dresową. Nagle  wyciągnęła z kieszeni identyfikator i zaczęła sprawdzać bilety. Trochę mnie zdziwiła, choć gdyby ktoś mnie spytał, jak wyobrażam sobie „kanara”, nie umiałabym odpowiedzieć. Dzisiaj ważne, by wmieszał się w tłum, wyglądał niepozornie i z zaskoczenia „wziął” gapowicza. Za to partner dziewczyny to był niezły osiłek i gdybym takiego w ciemnej uliczce spotkała, to pewnie strach by mnie obleciał. Wątpię, żeby mu ktoś odmówił podania swoich prawdziwych danych osobowych.

I tak na koniec jeszcze pomyślałam, że może to dobrze, że nie jesteśmy zdyscyplinowani i nie wszyscy kasujemy bilety, bo dzięki temu trzeba nas pilnować i sprawdzać z zaskoczenia, a wtedy ktoś znajdzie zatrudnienie jako „kanar”, zarobi kaskę i na Kanary sobie skoczy. 😉

0 myśli na “Kanar, kanarek i Wyspy Kanaryjskie”

  1. Mi sie raz zdarzyło jechać bez biletu.
    I oczywiście kanary były…
    na szczęście kolega siostry wiec.. upiekło się.
    A biletu nie miałam bo po p[rostu najzwyczajniej w świecie nie miałam kasy.
    ot takie głupie zdarzenie losu.

    Ale znam ludzi którzy jeżdżą masowo. Bo po co.
    bo adrenalina.

    bez sensu 🙂

  2. Mnie się nie zdarzyło, ale muszę wyglądać wyjątkowo podejrzanie, bo pewnego razu kierowca wstał, przeszedł przez cały autobus i sprawdził mój bilet. Tylko mój, choć autobus był pełen ludzi. Po powrocie do domu z godzinę przeglądałam się w lustrze, sprawdzając, co go mogło tak zaniepokoić. Cholera, nic nie znalazłam. 🙂

  3. Grzebię w mojej głowie-i stwierdzam że jazda bez biletu też mi się kilka razy zdarzyła.Ale wtedy byłam jeszcze nastolatką(jeśli to można nazwać usprawiedliwieniem 🙂 ).Ogólnie bycie “kanarem”to chyba niewdzięczne zajęcie.Ale ktoś to musi robić.
    A tak z innej beczki.Dzisiaj na TVP Kultura o 21.15 polecam film “Serafina”.

  4. Ja też kiedyś wsiadłam i po kilku przystankach przypomniałam sobie, że miałam kupić bilet i go skasować. I wtedy strach mnie obleciał… Szybko nadrobiłam to co trzeba i tyle. Nie znam nikogo kto tak jeździ. u nas mandat kosztuje 500zł. Dziękuję za taką przyjemność. Kiedyś synowi zapomniałam kartę przedłużyć i bach 100zł (na szczęście wtedy tylko tyle) 😉 Żal wydawać kasę na takie rzeczy za własną głupotę…

    1. Moje Jajo ostatnio zapomniało legitymacji, ale na szczęście kartę miało. Co prawda dostało mandat, ale na 160 zł, a jak pokazało legitymację na drugi dzień, to tylko dyszkę zapłaciło. Ale co się nawkurzałam, to moje. Bo płacić tyle ot tak to żadna przyjemność.

  5. Witaj. miałam kiedyś u siebie wpis o panach Kanarach ( chociaż w Gdyni są i kanarzyce) Czasami stwierdzam że najpierw osoby które będą pracować jako kontrolerzy powinni przejść jakiś kurs o zachowaniu wobec pasażerów. Ostatnio jak jeżdżę transportem publicznym zauważyłam że naprawdę jakoś nie udaje się łapać gapowiczów i może dlatego Gdynia zajęła 1 miejsce w konkursie na transport publicznym w Europie. Pozdrawiam

    1. O, widzisz. A w regionalnej TV stwierdzono, że nasze województwo przoduje w liczbie gapowiczów. Jednak potem w radiu usłyszałam, że najwięcej gapowiczów jest w Mazowieckiem. I komu wierzyć? 😉 🙂

      1. Powiem szczerze że jak jeżdżę do mamy do Gdańska to tam jeżdżą na gapę. A statystyki to zapewne jeszcze inne byłyby w gazetach 😉 Co instytut badania statystyki to inne dane.

          1. Ja nie jeżdżę ale wiele razy widziałam jak gapowicze byli spisywani. Ja przeważnie jeżdżę na bilecie metropolitarnym: raz kasowany a jeżdżę a Gdyni, Gdańsku, Sopocie a nawet w Wejherowie.

  6. Witaj Kurko, naście lat temu wracając mocno zmęczona z pracy nagadałam kontrolerowi żeby sobie okulary kupił, bo ja mam ‘miesięczny’ więc o co się mnie czepia? wysiadłam z tramwaju oburzona, dopiero w domu uzmysłowiłam sobie, że jest 01 następnego miesiąca, mina kanara bezcenna. hi,hi.
    ‘Piersi kontrolerzy’ nie to,że się czepiam, ale ‘pierwsi kontrolera’ ładniej by brzmiały 😉
    pozdrawiam słonecznie znad morza

    1. Mówisz, że zjadłam na śniadanie literkę i nic nie poczułam? 😉 🙂
      A nie, nie zjadłam, a już się wystraszyłam, że napisałam “piersi”. Choć piersi piękniej brzmią niż pierwsi… 😉 🙂

  7. Wolę zapłacić za zbyt drogi moim zdaniem bilet niż za mandat, czasami jednak człowiek jest nieprzygotowany chce kupić bilet u kierowcy a tu skucha, inni też nie mają do sprzedania. Kiedyś w takiej sytuacji jakiś pan poprosił, żebym z nim usiadła, argumentując, że jest inwalidą i należy mu się darmowy opiekun w podróży, więc jeśli kanary by się pojawiły, ja miałam być tym opiekunem 😉 Ale się nie pojawiły.

    1. To trafiłaś na uczynnego mężczyznę. To miłe. U nas z reguły nie ma problemu z kupieniem biletu u kierowcy. A w Gdańsku są automaty przy przystankach. 🙂

  8. Zwykle nie jeżdżę środkami komunikacji miejskiej , a gdy jakis rok temu musiałem to nie miałem pojęcia jaki bilet kupić co z nim zrobić jak skasować, ale popatrzyłem skasowałem , choc nie wiem czy dobry i trochę z duszą na ramieniu dojechałem do celu, A nuż cos było źle i wstyd jak cholera.

    1. kupno biletu to jeszcze jakoś pójdzie, bo się da podpatrzeć 🙂 dla mnie większym problemem było to, że 15 lat temu miejskie autobusy miały inne trasy… i kurcze, gdybym wsiadła na pamięć przekonana, że linia E jedzie mi prawi pod dom… to mocno bym się zdziwiła, gdyż obecna linia E, u nas na końcu świata, teraz jedzie dokładnie z drugiej strony miasta… 🙂

      1. Czasami to podpatrywanie wymaga sporo czasu. Pamiętam, jak z Jajem pierwszy raz przyjechałyśmy do Gdańska i chciałyśmy pojechać kolejką miejską. Kupiłam bilety, wsiadłyśmy do pociągu, szukamy kasownika. Nie ma. Pytam w końcu ludzi, a ktoś mi mówi, że na peronie bilety należało skasować. 🙂 Musiałam szukać konduktora i wyjaśniać, że człowiek z daleka, u nas takich cudów nie ma i skasował. 🙂 🙂

  9. ‘Piersi kontrolerzy nosili czapki służbowe,………’
    Oj żarłoczna ta Kurka z samego rana 🙂
    Smacznego, dobre piersi nie są złe hi,hi.

  10. 🙂 wiesz, bo teraz kanar to zawód dzierżawny – to znaczy, że nie ma służby kontrolującej przy komunikacji miejskiej, ale jest to usługo outsourcingowa (delegowana na zewnątrz) i wiesz, w ramach przetargów, czy umów, realizowana przez zewnętrzne firmy, najczęściej ochroniarskie… a tutaj, to raczej na Kanary latają właściciele niż pracownicy…

  11. Ja jak byłam w szkole podstawowej często jeździłam na gapę. Kasy nie było, do szkoły daleko, to jakoś tak się jeździło. Ale chełmskie kanary widocznie na Kanary nie jeździły w nagrody, bo oczy przymykały 🙂 Tak że nigdy nie miałam żadnego mandatu, mimo iż precedens jeżdżenia na gapę trwał ze trzy lata 🙂

  12. Hehe. No cóż, ja się przyznam, że w czasie szkoły i studiów kilka razy na gapę się pojechało… I raz chyba zapłaciło karniaka, hehe. Ale wiadomo, że tak naprawdę – chociaż pewnie nie wielu ludzi tak na to patrzy – jest to po prostu kradzież.

    A w temacie ogólnym kontrolerów bardzo polecam to: http://www.filmweb.pl/Kontrolerzy 😀

  13. Dzięki za historię kanarkową. Mi nie zdarzyło się bez biletu, a wręcz coś odwrotnego, Twój wpis mi to przypomniał. Już mam gotowca na post. Pozdrawiam 🙂

  14. Raz jedyny za namową kumpla i nigdy więcej takiej dawki adrenaliny. Gdyby szanowny kanar zaczął od prawej a nie lewej strony nie zdążylibyśmy wysiąść. To straszne słyszeć już na karku oddech kanara.
    Kara Kanara boli, tak wiem bo zapłaciłam raz za podwójne skasowanie biletu…. Nie pomogło że 2 dzień miesiąca, że w portfelu mam same miesięczne i że chciałam oddać nieskasowany bilet tudzież go skasować….

  15. Ja raz jeden jedyny dostałam mandat za jazde bez biletu po prostu trafiłam na du*ka kanara przy niedzieli. U nas we Wrocławiu można zakupic bilet w tramawaju w magicznym automacie 🙂 Biletu nie zdąrzyłam zakupic gdyż wsiadałam z Natka w wózku jeszcze 🙂 zdąrzyłam wejść i zablokować wózek dostałam mandat którego nie przyjełam a następnego dni w biurze MPK zrobiłam wojne. Nie fart kanara polegał na tym że w tramwaju był monitoring no i wyszło na moje 🙂 tak zawsze mam bilet jak jeszcze mieszkałam we Wrocławiu a nie 25 km od niego to nawet miesięczny miałam dla chcącego nic trudnego 🙂

  16. W 2000 w Warszawie zapłaciłam mandat za brak biletu… na plecak. Pytałam w kiosku, pani stwierdziła, że nie trzeba, w regulaminie nie doczytałam (moja wina). Kanar był w dodatku świnią, bo autobusem jechałam na dworzec centralny, stanął w korku pod samym dworcem, pociąg za 5 minut, a ten spokojnie czeka i nic nie wypisuje. Na pociąg zdążyłam, ale potem wyczytałam, że płacąc na miejscu powinnam była zapłacić mniej. Kanar zarobił na mnie na pół litra.
    Innym razem wracałam pociągiem z Lublina, kasa na bilet odliczona, a pani w kasie mówi, że rozkład zmienili i pociąg już stoi na peronie. Biegiem na peron, w pociągu szukam kontrolera, żeby kupić bilet. Cóż, w pociągu kosztuje więcej, niż w kasie, zabrakło mi 3 zł! Pan na to: no to będzie TROCHĘ więcej i wypisuje…mandat. Myślałam, że mnie szlag trafi! Wyżebrałabym te 3 zł w przedziale, gdybym, wiedziała. Mandat kosztował chyba 8 razy tyle, co bilet!!! Do tej pory, jak o tym myślę, to mi się żółć wylewa, grrrrrrr…

  17. Jak chodziłam do szkoły i wprowadzili plastikowe karty to kanary zaczęły sprawdzać. Nie dość że trzeba było mieć kartę to jeszcze paragon że się kartę nabiło (czyli kupiło bilet miesięczny w kasie). Beznadzieja, Bo przedtem się wchodziło i siadało a potem robiły się długie kolejki i czekało x czasu żeby wejść do sklepu. Jednak rzadko się zdarzyło by ktoś jechał bez biletu.

    1. Moja córka ma taką plastikową kartę miejską i był już raz kłopot, bo kanar twierdził, że jest “nienaładowana”, ale na szczęście miała przy sobie paragon. 🙂

  18. Z “Kanarami ” mam niezapomnią przygodę.
    Wracałam nocą z koleżanką z ostatniego już egzaminu. Nie zdawałyśmy sobie sprawy, że powinnyśmy mieć nocny bilet.
    Na cały długi autobus byłyśmy tylko my dwie i sześciu tych z wysp kanaryjskich. Zwyczajowo dopadł mnie nerwowy śmiech, nie mogłam sie uspokoić długo, a na jeszcze dłużej straciłam przyjaciółkę, która twierdziła, że to przez ten mój śmiech wcisneli nam mandat.
    Jak się tu nie śmiać, gdy nad dwiema dziewczynami stoi sześciu mutantów- no jak?
    Pozdrawiam Ania 🙂

  19. Nie rozumiem takich ludzi. Zawsze jak trzeba kupuję bilety, nawet jak to ma być tylko jeden przystanek do przejechania. Bez biletu zdarzyło mi się jechać podczas studiów w Krakowie po tym jak mnie okradli w autobusie, zabierając portfel i dokumenty, a w nich bilet miesięczny autobusowy, bilet miesięczny pociągowy, dowód, legitymację… Się wtedy działo, zwłaszcza w pociągu jak wracałam do domu, ale to może obsmaruję kiedyś u siebie 🙂

  20. Ojej, przypomniałaś mi strasznie zabawną historię sprzed lat w autobusie w okolicach Katowic ( jechaliśmy z narzeczonym po weekendzie u moich rodziców do Krakowa, gdzie studiowałam. Było niedzielne popołudnie i wszystkie kioski “ruch” były oblegane przez ludzi, chcących zakupić bilety ( w latach 90-tych w autobusachw obecnym woj,śląskim nie sprzedawano jeszcze biletów, w Krk już-tak).Nie zdazyliśmy kupić biletu w kiosku, w autobusie też nikt nie chciał nam odsprzedać,choć pytaliśmy wiele osób.Opowiadały:Nie sprzedam, muszę mieć na powrót, skoro takie kolejki do kiosków… Co było robić? Stanęliś,y przy najbliższym kasowniku, trzymając w ręku odliczona na bilety kwotę i przekomarzając się,że jak przyjdzie “kanar”, to mu powiemy, że powinni sprzedawać bilety w autobusach na Śląsku, wzorem przedsiębiorczego Krakowa! I nagle wyróśł nam jak spod ziemi “kanar”.NA pewno słyszał naszą rozmowę, zażądał biletów. Wyjaśniliśy mu, że nie mogliśy stac w kiosku w tej dłuuuugaśnej kolejce, bo odjechałby nam pociąg do krakowa.Kanar przyparł nas o jakiś dokument tożsamości z adresem, by wypisać nam mandaty. Na co my, z narzeczonym,jednomyślnie i bez wzajemnego porozumienia, wyciągnęliśy, jak na komende, SEMESTRALNE BILETY STUDECKIE komunikacji Miejskiej MPK w Krakowie i wyparowaliśmy: – Nie jesteśmy złodziejami, w krakowie płacimy za przejazdy legalnie, kierowca nie miał biletów, pytaliśmy go! I położywszy panu kanarowi w łapę odliczona kwotę, zażadaliśy, by sprzedał nam bilety. Pomęczył nas jeszcze chwilę ale zrezygnował, bo kilkoro starszych pasażerów wzięł o nas w obronę:)) I Tak upiekły sięnam mandaty. A narzeczony po wyjściu z autobusu spuentował : -No, to WYKRAKALIŚMY sobie tego Kanara:)))

  21. rozmowa z klientem, który niedawno wyszedł z ZK
    w trakcie klient mówi, że musi pojechać do W. (miejscowości oddalonej od naszej o jakieś 40 km)
    no to ja pytam, po co on tam ma jechać i jak skoro jest bez pieniędzy,a on oburzony, że jak to on pojedzie, normalnie, no to ja głupia dopytuję, za co kupi bilet
    wtedy facet patrzy na mnie jak na kosmitkę i mówi, że co to ja życia nie znam, przecież można bez biletu jeździć

    i się okazało, że życia nie znam 😉

  22. Jeden jedyny raz mieszkając w Wa- wie jechałam do pracy na kartę koleżanki – złapałam, bo zaspałam z reguły piechotą chodziłam. Wsiadłam w tramwaj, który jak się okazało do celu i owszem jechał ale na około. Oczywiście by dopełnić pandemonium 😉 wsiadły kanary. Byki jak na bramce w wiejskiej dyskotece. Udałam, że śpię jak mnie obudzili “zaspana” i “nieprzytomna” długo szukałam karty. Jakieś trzy przystanki. Potem dowodu którego nie znalazłam oczywiście, bo nie byłam w nim Elizą z karty. Panów zrobiłam ” na głupią zagubioną blondynkę” 😉 Nawet mnie uprzejmie poinformowali gdzie wysiąść i jak dojść do miejsca pracy.

  23. Co do konieczności i zwykłej przyzwoitości w kasowaniu biletów nawet nie napiszę Wszyscy narzekają ze one te bilety drogie może gdyby każdy kasował byłyby tańsze?? Jednak wygonienie z tramwaju chromego staruszka bo nie posiada legitymacji inwalidzkiej ( bilet miał) uważam za grubą przesadę Różnie to bywa Ja jednak kasuje i nie wiem czy to strach przed kontrolą a może jednak mam trochę przyzwoitości 🙂

  24. Kiedyś dostałam wezwanie do zapłaty, za jazdę bez biletu, co się okazało? Że jakaś “koleżanka” jechała bez biletu i podała moje dane. Na szczęście wszystko się wyjaśniło.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *