Burza nas załatwiła

Nie mam czasu się podrapać. W domu Armagedon. Ściany zalane, bo dach nam ściągano. I żeby było ciekawiej od kilku dni upał, deszczu ani kropli, choć gdzieś w oddali ostrzegawczo co jakiś czas grzmiało. Jednak zawsze przechodziło bokiem. Ba! Okazało się, że to tylko czekało na odpowiedni moment, żeby lunąć. Ot, taka złośliwość losu. Fachowcy pokrycie dachowe ściągnęli, nie zdążyli zabezpieczyć, a tu jak nie lunie! No, ściany w paseczki mamy. Po prostu pięknie.

zalanie 003Teraz jeszcze czeka nas malowanie. Na środku miska stoi, a do niej sobie jeszcze kapie. Nie dość, że po ścianach poleciało, to jeszcze z sufitu. Jakby co, to prysznic możemy teraz brać w pokoju. Przynajmniej więcej przestrzeni niż w łazience, a i podczas kąpieli w telewizor popatrzeć można. Dopiero teraz dostrzegam plusy naszego Armagedonu. I jak się przyglądam, i szukam pozytywów, to stwierdzam, że taka kaskada wody spływająca po ścianie, to może być całkiem niezły design . Może do jakiegoś pisma wnętrzarskiego powinnam zdjęcie wysłać?

Oczywiście deszcz popadał, zrobił swoje i przestał. Teraz tylko trzeba trzymać kciuki, żeby już nie lało, zanim nam nowego dachu nie położą. O wsparcie kciukowe więc poproszę.

Kto się orientuje, czy ubezpieczalnie takie sprawy uwzględniają? Myślicie, że ulewa nad domem bez dachu to przypadek losowy? Albo kataklizm? 😯

 

0 myśli na “Burza nas załatwiła”

  1. Witam. Ja też będę miała robiony dach i obawiam się co to będzie z pogodą. Trzymam kciuki żeby pogoda się nie posuła. Pozdrawiam

    1. Wiesz, jak jest z tymi ubezpieczalniami. Kasę chętnie biorą, ale żeby wypłacać cokolwiek to już gorzej. No, ale spróbujemy.

  2. To ja już nie narzekam na dzień bez internetu i liczniki w autku do robienia przez burze a za ciebie mocno trzymam kciuki żeby już was nie zalało i żeby ubezpieczenie uwzględniło

    1. Ha, ha 🙂 Człowiekowi się wydaje, że jak mu internet wyłączą, to koniec świata, nie? Też pewnie bym tak myślałam, gdyby nie ten deszcz. 🙂 🙂

  3. poszukaj ogólnych warunków ubezpieczenia domu – tam będzie napisane, czego ubezpieczenie na pewno nie uwzględnia

    tak z marszu trudno powiedzieć, bo firmy mają między sobą nieznaczne różnice, ale tam na pewno będzie pisało co i jak, a jak nie, to na polisie masz numer na infolinię i możesz tam zadzwonić i zapytać… a jeśli nie będą przekonani i mało wyraźni, to i tak możesz dokonać zgłoszenia, najwyżej rozpatrzą je odmownie i nic nie stracisz, a jak nie sprawdzisz to też i nie zyskasz, może akurat, że kilka gorszy się uda… bo kwoty nie są powalające, ale na farby do odmalowania ścian, może wystarczyć

    1. No, a my sobie idealny moment na ściąganie dachu wybraliśmy. Najgorzej, że pokój Jaja też zaciekł, bo w dużym już miałam koncepcję zmiany kolorów. 🙂

  4. U nas tak samo – wczoraj była taka ulewa, że coś strasznego. Krótka, ale tak intensywna, że o matko. Cóż, możesz śmiało zwalić to na mnie – umyłem auto 😀

      1. Widzisz no, moja wina, nie przyszło mi do głowy, że moje mycie auta będzie miało aż taki zasięg. Najwidoczniej moc włożona w mycie jest wprost proporcjonalna do efektów ;).

  5. O rany, ale masz bal, serdecznie współczuję! Mam nadzieję, że dostaniesz coś z ubezpieczenia, ale to zależy od firmy, niektóre są okropnie chytre. Dużo zależy też od oceniającego szkodę, może się starać pomóc albo olać. Moja siostra miała starającego się i dostała odszkodowanie za dach na oborze, który był w złym stanie i zawalił się pod ciężarem śniegu. Ja też dostałam po włamaniu do mieszkania, pomogła mi w tym moja agentka a pani, która rozpatrywała mój wniosek strała się jak mogła, nawet dzwoniła do mnie z poradami.

  6. Klik dobry:)
    Trzymam kiuki i życzę powodzenia w załatwieniu odszkodowania.
    Po mojemu to niefrasobliwość firmy dachowej. Ulewa – wbrew powiedzeniu – nie spada, jak grom z jasnego nieba.

    Pozdrawiam serdecznie.

  7. Kciuki oczywiście zaciśnięte i powodzenia życzę z ubezpieczalnią bo z nimi to nigdy nie wiadomo Prędziutko remont kończ bo jak w tym tępie będzie Ci przybywać prac do wykonania to może urlopu zabraknąć 🙂

  8. Obawiam się, że ubezpieczyciel powie, że mogliście chmure przegonić lub parasol rozłożyć i jeszcze zapytają – kto w okres burzowy dach ściąga? więc to na pewno będzie wasza wina 😉
    A kciuki trzymam 🙂

  9. Z ubezpieczeniem na pewno warto spróbować. W moich warunkach mam, że wpłacają za zalanie nawet jak z winy mieszkańców, czyli nawet jak sama zapomnę zakręcić kran i sama się zaleję, więc może też coś ugrasz.
    Współczuję armagedonu, nic ciekawego, choć będzie o czym w przyszłości opowiadać a nawet wpis na bloga powstał.
    U mnie dach już położony, uff, trochę z tym było ceregieli 🙂
    Pozdrawiam

  10. O ja też takie ładne miałam. Tylko nie z powodu burzy. Kilka lat temu w domku piętrowym sąsiedzi z góry remontowali toaletę. Ich toaleta była nad pokojem mojego brata. No i hydraulik coś źle podłączył i jak sprawdzał czy działa, to u nich owszem działało a u nas woda po ścianie i suficie leciała. Na szczęście czysta 😉

  11. Witam,
    można z ubezpieczeniem spróbować, ale wątpię ponieważ w ogólnych warunkach zazwyczaj wszystkie firmy mają wyłączenia, że jeśli dach był zepsuty itd. a w tym wypadku w ogóle go nie było nie wypłacą odszkodowania…
    Firma, która zakładała dach powinna być ubezpieczona, mieć odpowiedzialność cywilną. Z ich ubezpieczyciela powinniście ściągnąć, oni mają obowiązek dobrze zabezpieczyć dach.
    Pozdrawiam;)

  12. Wsparcie kciukowe daję. Oby jak najmniej perturbacji z ubezpieczycielem. Zachęcać, to zachęcają pięknie, ale jak już coś dla nas ubezpieczonych, to się wtedy zaczyna…… Pozdrawiam 🙂

    1. Padało 15 minut, normalne oberwanie chmury. Ot tak lunęło, kiedy robotnicy zdjęli porycie dachowe i nie zdążyli zabezpieczyć.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *