Babka po przejściach

Upiekłam babkę. Pięknie pachnącą imbirem i przyprawami korzennymi. Nie jest sucha, ale wilgotna, dzięki temu smaczna. Ma w sobie mielone i siekane migdały, żurawinę suszoną i świeżą. Ciasto wszystkim smakuje. Pomimo tego, że moja rodzina nie przepada za babkami, wolą raczej ciacha z kremem, to zajadają ze smakiem. Jednak babka nie wyszła idealnie. Nie posmarowałam blaszki, bo jest teflonowa i do tej pory nigdy jej nie smarowałam (zawsze się udawało). Do tego ciasta jednak trzeba, być może przez owoce. Przy wykładaniu niestety trochę mi się rozpadło, więc nieciekawie wygląda. Wyszła taka babka po przejściach. Ale smak jest wyśmienity. Przepis wzięłam, jak zwykle z „Moich wypieków”. Trzeba pamiętać, żeby produkty miały pokojową temperaturę, a mąka, proszek, soda, przyprawy muszą być przesiane.

Składniki:

  • 2 szklanki mąki pszennej

  • 3/4 szklanki (70 g) mączki migdałowej lub drobno zmielonych migdałów

  • 2,5 łyżeczki przyprawy korzennej

  • 1 łyżeczka proszku do pieczenia

  • 1/2 łyżeczki sody oczyszczonej

  • szczypta soli

  • 1/2 łyżeczki cynamonu

  • 1/2 łyżeczki imbiru

  • 225 g masła, w temperaturze pokojowej

  • 3/4 szklanki drobnego cukru do wypieków

  • 3/4 szklanki brązowego cukru

  • 3 duże jajka

  • 1,5 łyżeczki ekstraktu z wanilii (dodałam zwykły cukier waniliowy, bo ekstraktu nie miałam)

  • 1 szklanka gęstego jogurtu lub kwaśnej śmietany (dałam jogurt)

  • 1 szklanka posiekanych zrumienionych migdałów

  • 1 szklanka świeżej żurawiny

  • 3/4 szklanki suszonej żurawiny

Trzeba utrzeć masło z cukrem, dodać stopniowo jajka, wanilię, jogurt, migdały, a potem do tego resztę suchych produktów. Dobrze wymieszać i włożyć do nasmarowanej (!) blaszki. Ciasto piekłam dość długo, bo chyba ze 170 minut, najpierw przez 30 minut w temperaturze 160 stopni, potem wyższej – 175 stopni. Sprawdzić patyczkiem, czy jest suchy. Ciasto można posypać cukrem pudrem. Ja polałam resztkami polewy czekoladowej, żeby się skleiła po tym nieudanym wyciąganiu z blachy. Za pięknie to nie wygląda, ale ciacho pyszne. Nawet spróbowałam „gryzka”.

Pewnie do świąt babki nie starczy, bo już połowa zniknęła w otchłaniach żołądków mojej rodzinki.

0 myśli na “Babka po przejściach”

  1. Nie wygląda tak źle,nie widać,żeby się rozpadała.Ważne,że Wam smakuje.Ja mam swój sprawdzony przepis na babkę,bez owoców,ale z dodatkiem kakao.Mąż zawsze powtarza,żebym upiekła nawet 2 te babki,bo jednej zaraz nie będzie:)Ja też mam do niej słabość.Zresztą,do jakiego ciasta ja słabości nie mam?

    Chciałaś przepis na te ciastka z mojego zdjęcia,o które Ci chodziło?Te maślane składane,czy rożki waniliowo orzechowe?

    1. Na talerzu widziałam, że masz różne. Chętnie skorzystam z waniliowo-orzechowych, maślanymi tez nie pogardzę. Jakbyś mogła, to wrzuć te przepisy. 🙂

  2. Ja piekę kołocze,czyli po naszemu takie ciasta drożdżowe,co się na wesela piecze.Kołacze to są takie hm…jakby małe bułeczki z posypką na wierzchu.:)

    Postaram się jutro dać info,ale nie obiecuję.
    Trzymaj kciuki,żeby ciasta się udały:)

    Dałam na bloga przepis na rogaliki wanil.-orzech.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *