Homobranie czy o co chodzi?

Zastanawia mnie, czy w ogóle ktoś kiedyś pokusił się o napisanie filozofii podróży miejskimi autobusami. Stwierdzam, że to tak ciekawe zjawisko nie tylko socjologiczne, ale i filozoficzne, więc warto by było. Tylu mądrości życiowych nigdzie człowiek nie usłyszy jak w środkach transportu miejskiego. Normalnie stałam się fanką podróżowania po mieście. Ponadto ostatnio spotykają mnie same dziwne przygody, kiedy tylko wsiadam do autobusu. Ostatnio nasłuchałam się, jak to z tymi magistrami bywa, a wczoraj…

Jadę wczoraj do centrum miasta. Autobus nie jest wypełniony po brzegi, więc siadam wygodnie, a naprzeciwko mnie dwie kobietki, niewiele starsze ode mnie. Rozmawiają o czymś, nie zwracam na nie uwagi, bo akurat rozmyślam nad tym, co muszę w centrum załatwić. I nagle zauważam, że jedna z nich mi się przygląda. Spoglądam na nią, a ta wzroku ode mnie nie odrywa. Patrzy i patrzy. Jakoś tak zbyt przenikliwie. Uśmiecham się więc głupkowato, bo nie wiem o co “kaman”. A ta uśmiech od ucha do ucha i patrzy dalej. No, kurza twarz! Już nerwowo zaczynam się wiercić na siedzeniu. Branie mam? Czy o co chodzi? No, to miłe, ale nie ta orientacja i nie ten stan cywilny, bo zauważam, że kobieta ma obrączkę. Statecznie wygląda, więc chyba nie ma w głowie jakichś fantazji ze mną w roli głównej. Dreszcze po plecach mi przechodzą. Brrrr. Od tego typu eksperymentów to ja raczej z dala.

Odwracam wzrok w okno, żeby ją zniechęcić i pokazać, że nie, dziękuję, jest pani piękna, ale ja nie ten tego. Widzę kątem oka, że kobietka coś sąsiadce szepcze na ucho. I wtedy obie się we mnie wpatrują. O, nie! A ja jeszcze dwa przystanki muszę jechać. Spoglądam znów na nie z lekkim niepokojem. A te: wyszczerzone zęby, uśmiechy od ucha do ucha. Jezu! O co chodzi? Normalnie jakby sobie zęby na mnie ostrzyły. Może to jaka babska mafia i zaraz mnie tutaj napadną i z mienia ograbią? Choć przyznaję, że uśmiechy miały bardzo przyjacielskie, aż za bardzo, bo mnie to krępowało i uwierało. A jedno, co mogłam zrobić, to też szczerzyć się do nich. Tylko u mnie to wychodziło jakoś niepewnie.

Po minucie. Dupsko jakby atakuje mi stado mrówek, więc nerwowo zaczynam się kręcić. A te jak zamurowane, siedzą, patrzą i bezustannie się szczerzą. Nie, no pewnie mam coś wymalowane na gębie, pewnie tusz mi się rozmazał albo co.

– Pani to ta pisarka? – w końcu pada pytanie, a ja się nerwowo oglądam i sprawdzam do kogo to. “Dżizus”! Ona to mówi dalej wyszczerzona i wpatrzona we mnie! – Poznaję ze zdjęcia, bo pani miała ten sam szaliczek i płaszczyk.

Ha! Czyli mówi do mnie i o mnie. Ale że „pisarka”? Kurza twarz! Nie! To jeszcze nie tak, to jeszcze na wyrost ubranko. Ja bym się nazwała po prostu blogerką. Uśmiecham się do nich i nie wiem co powiedzieć, bo jakoś tak głupio.

– A jaka to była książka? – pyta ta druga, bo widzi moje skrępowanie.

Mówię tytuł, gatunek. Panie się uśmiechają. No, kurczę. Że je już mięśnie nie bolą?

– Musimy przeczytać, jak to nasza krajanka napisała.

– Polecam – odpowiadam. – Przepraszam, ale mój przystanek. – Mówię grzecznie i wysiadam. Uff. Krępujące i dziwne. Ale przyznam, że przyjemne, jak już do człowieka dotarło, że to nie branie.

A oto zdjęcie, które stało się sprawcą tego wpatrywania się we mnie („Dziennik Kociewski” z 11.04.2014 r.), Autorką jest p. Ewa Macholla, która mnie w redakcji „przepytywała”.

zdjęcia 136

A jeszcze jakby kto chciał przeczytać, co o mnie napisała Zagubiona, to kliknąć TUTAJ, a co o książce napisał FURIACKI, to kliknąć TUTAJ. A i przypominam o konkursie, w którym można wygrać książki blogerów, między innymi moją. Wtedy trzeba kliknąć TUTAJ. Natomiast na moim drugim blogu też książka do wygrania – “Homoseksokracja” Matta Mayevsky’ego (z dedykacją i podpisem autora). Polecam. Klik TUTAJ.

Klikajcie do woli. 😀

0 myśli na “Homobranie czy o co chodzi?”

  1. Aniu,
    Poprzez opisanie tej historii pokazujesz, że jesteś skromną osobą. Jednocześnie pokazałaś, że masz klasę.

    Parę tygodni temu na jednym z blogów jego autorka pochwaliła się, że wchodząc do nowego towarzystwa przedstawia się jako pisarka.
    No cóż, blog słabiutki, błędy językowe, gramatyczne, stylistyczne – ale pisarka. Bardzo mnie to rozśmieszyło.

    Tak więc widzisz i masz porównanie. Akurat w twoim przypadku określenie pisarka jest trafione: bardzo fajny blog a książka jeszcze lepsza Liczę na to,że nie ostatnia. Ty masz talent do pisania .Z talentem człowiek się rodzi. Nabyć go ani pozbyć się nie można. Tak trzymać. Pozdrawiam

    1. Dziękuję bardzo. Bardzo. Ale “pisarka” ma w sobie taką moc i magię, że jeszcze nie dla mnie. Oj, długo nie. Ale może kiedyś… Kto wie?

    1. Sławy? Absolutnie nie o nią chodzi. Na pewno nie. Jedyne, co mi się marzy, to to, żeby móc się utrzymać z tego, co kocham robić. A sława i blichtr zdecydowanie nie dla mnie.

      1. Ale to jest ze soba związane jakjak podatnik z urzędem skarbowym. I to nie ważne czy chcesz czy nie chcesz. Odtąd kupując bułki w sklepie będziesz maiła szansę na takie spotkania i oczywiście skutki jakie to za sobą niesie.

  2. Kurczę, ale fajnie 🙂

    “wygrać książki blogerów”….. haaaaaa, aż mnie korci by zapytać o bestseller samozwańca 😛 Ale to tylko z mojej wrodzonej przewrotności 😀

  3. Bardzo fajnie piszesz. Zastanawia mnie tylko o co chodzi z tym KONTEM OKA. Według mnie ono ma kąt, chyba że jest kryte gontem…. Pozdrawiam serdecznie

    1. Moje oko w tym momencie rzuciło mi się na mózg. Może to marzenie o pełnym koncie. 😉 Nie mów głośno o takim babolu. Idę zapaść się pod ziemię. 🙁
      Pozdrawiam również (i dziękuję) 🙂

  4. Ale fajnie 🙂 tylko teraz wiesz, strzeż się i nie pokazuj brudnych gaci, bo tylko czekać aż paparazzi zaczną Ci skakać po drzewach przed domem.
    Buziaki Aniu! Gratulacje 🙂

    1. Dzięki lokalnej gazecie, bo tak to tutaj nawet niewielu osobom mówię dzień dobry. Jeszcze się jakoś w lokalne środowisko nie wtopiłam. 🙂

  5. Ty normalnie jesteś już sławna!!! 🙂 Micha mi się cieszy że znam taką sławną pisarkę i na dodatek mam książkę z autografem!!!Oby tylko to się przełożyło na pełne konto-tego życzę z całego serca!

    1. Ha, ha 🙂 Na razie to mi się przełożyło na “kont(o) oka”. 😉 Takiego babola walnęłam, bo pewnie mi konto po nocach się śni. 😉

  6. 🙂 chyba czas zainwestować w zestaw cuchów “publicznych” 🙂 🙂 … to żart rzecz jasna, ale wiesz, takie są konsekwencje sławy 🙂 czas się Aneczko przyzwyczajać do tego 🙂 🙂

      1. ja się właśnie za dresem rozglądam, bo w moim obecnym mieście zamieszkania dres to po prostu “mast hev” bez niego ani rusz 😛 od noworodków na 100-letnich kobitkach kończąc

        śmieje się chwilami, że teraz to mieszkam w mieście dresiarzy, albo dresów 😉

  7. No i tak to się właśnie zaczyna – najpierw autobus, potem w sklepie, a nie długo to uważaj na paparazzi…
    A tak w ogóle GRATULACJE!
    A książkę “dawkuję” sobie po troszku…, żeby Pan M. nie wyrzucił mnie z łóżka 😉

  8. Sława i popularność to miłe uczucie, chociaż czasami może ciążyć, i tego właśnie bym Ci życzył (sam nie wiem, co z takimi życzeniami bym zrobił). 😉
    Może teraz zrozumiesz dlaczego na moim blogu takie koszmary?
    Serdecznie gratuluję.

  9. Ha ha to świetna rzecz, odnośnie rozpoznawalności. A co do jazdy autobusami. Niedawno w autobusie obok mnie usiadła pewna kobietka, nieco starsza ode mnie. Zaczęłyśmy rozmowę i przeszło do tego, że opowiedziała mi historię z zeszłego tygodnia. Jak się okazało z zawodu była przedszkolanką. Pewnego pięknego popołudnia, wracając po pracy do domu, skorzystała z miejskiej komunikacji, przykuwając tym samym uwagę innych pasażerów. Ale żeby to jednego… Wszystkich! Po powrocie spojrzała w lustro. Okazało się, że na zajęciach, malowali z dziećmi twarze farbkami. Moja współpasażerka, na śmierć zapomniała zmyć pyszczka MYSZKI MICKY 🙂 Także lepsza rozpoznawalność, niż Makijaż a la Disney 🙂 Pozdrawiam 🙂

    1. Ha, ha 🙂 Ja też podejrzewałam, że mam coś na twarzy wymalowane, bo tak się śmiesznie we mnie te kobitki wpatrywały. 🙂 Pozdrawiam również.

  10. A wiesz, że teraz będziesz sobie musiała sprawić okulary przeciwsłoneczne i czapkę z daszkiem? Widziałam w gazetach, że to obowiązkowy zestaw dla gwiazd 🙂

  11. Kurko, ale Ty zaslugujesz na miano pisarki! Czy Ty bez pisania żyć potrafisz? Wiem, że co niektórzy to może nie potrafią żyć i pisać, ale Ty z pewnością potrafisz. 🙂
    Na Twoim miejscu bym pewnie zaraz zapytała, co się dzieje, że tak na mnie patrzą albo i lusterko wyjęła z torebki. 😀
    Jesteś teraz sławna, przyzwyczajaj się. 🙂

    1. Podobno ten, kto cieszy się ze swojego pisania to grafoman, więc ja jestem grafomanką w najczystszej postaci. 🙂 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *