Kaszuby

Mój mąż znów zabrał mnie na przejażdżkę. Tym razem Kościerzyna. Miasto to kojarzyło mi się zawsze z Kaszubami. Ponadto nieraz słyszałam, że pretenduje do miana nieoficjalnej stolicy Kaszub (oficjalną jest Gdańsk). Wiedząc, że Kaszubi bardzo mocno dbają o tradycję, o swój język, jechałam tam z nastawieniem na oglądanie tego, co regionalne. I tu rozczarowanie. Nawet nazwa miejscowości była tylko po polsku, a przecież już nieraz widziałam w tym rejonie podwójne nazwy: w języku narodowym i kaszubskim. Jednak w Kościerzynie tego nie było.

Zrobiliśmy sobie mały spacer po rynku kościerskim. Malutki, bardzo skromny z choinką prawie po środku. Rynek jak wiele takich w Polsce. Wokół kamieniczki, w których znajdowały się sklepy, muzeum i restauracje. Nic, co by dawało sygnał, że jestem na Kaszubach. Weszliśmy z mężem do restauracji. Ja z nadzieją, ze może coś regionalnego podpatrzę, typowo kaszubskiego. I tu znów rozczarowanie. Menu jak zwykle: pizza, zupy i dania obiadowe najzwyczajniejsze na świecie. Wszystko napisane po polsku, czyli nawet tutaj nie można było się zetknąć z gwarą kaszubską. Jedyne, co znalazłam, to w Urzędzie Miasta gazetka promująca region. I tam faktycznie słowniczek najpotrzebniejszych zwrotów kaszubskich, mapa regionu i informacje o tym, co warto zobaczyć, o dziwo, nie była tam wymieniona Kościerzyna.

Kiedy już mieliśmy opuścić rynek, napotkaliśmy pomnik obok choinki. Nie rozpoznaliśmy postaci, nigdzie nie znaleźliśmy informacji, kto to jest (być może dlatego że była przysypana śniegiem). Sprawdziłam potem w internecie. Jest to pomnik Remusa, bohatera podobno najwybitniejszego dzieła literatury kaszubskiej, autorstwa Aleksandra Majkowskiego – “Żëcé i przigòdë Remùsa”. Postać trzyma w ręku otwartą księgę z tekstem kaszubskim. To jedyny element wskazujący na to, że znajdujemy się na Kaszubach. Oczywiście byłam rozczarowana. Nawet weszliśmy do jakiegoś sklepu z „prezentami”, bo miałam jeszcze nadzieję, że może tutaj coś regionalnego znajdę. I łatwo się domyślić, że nic takiego nie znalazłam. Sklep był z produktami typu „sztuczna kupa”. W Kościerzynie można jeszcze obejrzeć pomnik Józefa Wybickiego, ale widziałam go już z okien samochodu, więc nie zrobiłam zdjęcia. Pojechaliśmy dalej.

Mąż zawiózł mnie do Łubiany. Znajduje się tu fabryka porcelany stołowej „Lubiana”. Pooglądaliśmy przepiękne zastawy stołowe. Kubki, kubeczki, talerze, miseczki. Piękne. Naprawdę. I cenowo nie jest najgorzej. Musimy sobie kiedyś taką zastawę zakupić.

Należy jednak dodać, że pomimo rozczarowania Kościerzyną, Kaszuby to piękny region.  Zrobiłam kilka zdjęć, bo nie mogłam się oprzeć ośnieżonym wzgórzom. W ogóle zachwyciły mnie wioski zatopione w zimowej szacie. Naprawdę pięknie.

Dzisiaj również wyruszam w Polskę. Tym razem na mojej trasie będzie Gdańsk i jarmark bożonarodzeniowy. Jutro wrzucę zdjęcia i opowiem, czy warto.

0 myśli na “Kaszuby”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *