Powiesić się czy skoczyć?

Wczoraj obudziłam się z egzystencjalnym pytaniem na ustach: Jak żyć? Co robić? A że Mężusia obok nie było, pytania trafiły w próżnię. Jednak po jakimś czasie przyszła erotyczna odpowiedź: skoczyć lub się powiesić. Ba! Tylko co wybrać? Jedno i drugie kuszące i pociągające niezwykle. Zaczęłam więc rozważać. W pierwszej chwili pomyślałam o skoku. No, ale zawsze mogłabym nie trafić w cel i byłby kłopot. Pozostało tylko się powiesić. I już w swojej rozczochranej zaczęłam tworzyć misterny plan w stylu „jak i gdzie”. Kiedy w końcu pomysł zakiełkował i wyrósł odpowiednio podsycany bardzo zmysłową wizualizacją, byłam gotowa. Teraz tylko poczekać na Mężusia, bo bez niego cały plan w łeb strzeli. Czekam i czekam. Obiadek w międzyczasie pichcę. Zapach się unosi, jest pięknie. Słońce wpada przez szyby, łaskocze w nos, a moje chęci powieszenia się rosną z minuty na minutę. I kiedy już nerwowo przebieram z nogi na nogę, słyszę zgrzyt klucza w zamku. Jest! Mężuś wrócił. I już pędzę do niego i wieszam się. I trwam tak kilkanaście sekund mocno uwieszona u jego szyi, wsparta na mocnym ramieniu. No, nie ma nic piękniejszego niż tak się powiesić na nim kilka razy dziennie.

Mogłabym jednak kiedyś spróbować skoczyć. Nawet to rozważałam w swojej łepetynie. No, ale jak oczyma wyobraźni zobaczyłam styranego robotą Mężusia, jak wchodzi w drzwi, a ja z rozbiegu na niego wskakuję, to mi się żal chłopiny zrobiło. Bo mógłby to być ostatni mój skok, jaki na klatę by przyjął w swoim życiu. I trzeba by odklejać go od podłoża.  A po co mi taki sflaczały Mężuś? Szpilkami do ściany sobie go nie przyczepię. Makatki z niego nie zrobię (choć piękna by była). Skoki więc odpadają.

Jest jeszcze druga opcja, że mogłabym nie trafić.  Cel przecież może wykazać chęć zmiany pozycji, a wtedy moje rozpędzone ciało trafi na przykład w próżnię zakończoną twardymi drzwiami. Na samą myśl mnie zabolało. No, chyba żeby Mężuś wygodnie się ułożył, nie ruszał, a ja bym dokonała dokładnych pomiarów. No, wtedy to miałoby sens. Teraz jednak sobie troszkę powiszę. Na nim. Bo tak najpiękniej.

0 myśli na “Powiesić się czy skoczyć?”

  1. Aaach … rozmarzyłem się. Rozglądam się wokół, ale tylko dwie koleżanki pewnie by chciały na mnie skoczyć. Zobaczymy.
    Ja lubię obie formy mocno ze sobą zintegrowane, choć nieco zmodernizowane … Oplata ręce wokół mojej szyi i głowy, swoimi ustami zabierając mi oddech. Potem powoli zaczyna się wspinać na mnie. Jej uda pierw delikatnie masując moje ciało opasują mnie w pasie, aby po chwili zdominować mocnym pożądliwym uściskiem. I dopiero wtedy zaczyna wykonywać rytmiczne ruchy przypominające skakanie. To jest opcja standard, w “oralu”, wspinanie się po mnie trwa aż do momentu osiągnięcia właściwej pozycji. Ta wersja wymaga jednak częstego odkurzania sufitów, dlatego nie jest zalecana.

  2. Wiesz…już normalnie miałam zawał :).Ale dobrze że chodziło o wieszanie na mężusiu.Ja mam nadzieję że jutro się na moim powieszę osobiście.Bo od dwóch tygodni wieszam się tylko na słuchawce od telefonu.A Wiesz w nocy dojechał gdzieś w Twoje okolice chyba?Jest w Pruszczu Gdańskim.Do Lidla bułeczki mrożone przywiózł-prosto z Italii.

      1. A nie -pomyliło mi się.Przywiózł kiwi, rukolę,imbir…..jakieś pierdoły inne i marchewkę.Dziwne-myślałam że w Polsce my mamy marchewkę polską-a nie włoską 🙂

          1. A! I mąż się śmiał że by się nie obraził jakbyś podskoczyła z dobrym obiadkiem do niego haha!!!

          1. Oj, to by była bardzo długa gra wstępna, zanim takiego ubranka byśmy się pozbyli. 😉

          2. Ha, ha 🙂 No, jak tak namawiasz, to może sobie wybuchnę, a co mi tam. 😉 🙂

  3. Czytam Twój blog od kilku miesięcy. Dopiero teraz zdecydowałem się skomentować, bo rozłożyłaś mnie tym wpisem na łppatki. Dziewczyno! Ty masz dar do pisania. Kurcze, mam nadzieję, że to ktoś w końcu gdzieś tam zauważy i nie poprzestaniesz na jednej książce. A opowiadania kupię na pewno, bo jeżeli są tak dobre jak posty, to czapki z głów. A meżwoi tylko pogratulować. Gdzie ona Cię znalazł? Potrafisz być dosadna, ale jest też w Tobie niesamowita wrażliwość i delikatność. To połączenie jest doskonałe. Gratuluję. 🙂

    1. O, rany. Nie wiem, co napisać, bo aż się normalnie zaróżowiłam ze swej wrodzonej skromności na policzkach. Dziękuję za miłe słowa, to dla mnie wiele znaczy. Pozdrawiam serdecznie 🙂 🙂

    2. A ja jestem wiernym czytelikiem od ponad roku, tylko jakoś tak komentować wpisów nigdy nie lubiłem, natomiast nie ma takiego, któego bym nie przeczytał.

    1. A wiesz, że ja właśnie się przymierzam, żeby w sypialni na oknie się “uwiesić”, bo jakoś słońca nie widać przez brudne szyby. 😉

  4. no przyznam, że po tytule to bym się w życiu nie domyśliła o jakie wieszanie, jakie skoki chodzi ;D
    ale to pewnie przez to, że”skoczyć” to już mi się tylko kojarzy ze skakaniem z mostu w Toruniu (w ciągu kilku ostatnich miesięcy stało się to nową Toruńską moda zdaje się)

    no ale całe szczęście że to o takie miłe wieszanie chodziło ;D

    1. A ja prędzej se skokami narciarskimi bym skojarzyła. Przykre, że u Was taka “moda”. Ostatnio czytałam o samobójstwach i jest ich niestety strasznie dużo.

    1. To prawda. I nawet nie spodziewałam się, że po perypetiach, jakie kiedyś mi się przydarzyły, jeszcze mnie coś tak pięknego spotka. 🙂 🙂 Celebruję więc tego mojego Mężusia co dzień. 😉 🙂

  5. Zazdroszczę. Masz wybór, masz moc, masz okazję. Ja na moim ani nie zawisnę, ani nie skoczę ku niemu. Raz, że drzwi głupio ulokowane, nie ma jak rozbiegu zrobić, a dwa… mój małżon raczej wołodyjowskiej postury jest 😉

  6. Ustal z mężem hasło. Na przykład krzyczysz “Dirty dancing” i mąż wie, że będziesz skakać niczym główna bohaterka, więc tkwi w miejscu, zwarty i gotowy, żeby Cię złapać i unieść w spektakularnej figurze. Eliminujesz groźbę, że się akurat schyli, żeby buty ściągnąć 🙂

    1. Najpierw musiałby poćwiczyć na siłowni podnoszenie ciężarów, bo marnie to widzę. Jeszcze chłopina by mi się załamał (dosłownie i w przenośni). 🙂 🙂

  7. Ahhh. Hehahah. Obśmiałam sie jak norka. Tym bardziej, po przeczytaniu komentarza Anzai 😛
    A za chwilę mi sie mój pies przypomniał. Psy chyba całe życie mają takie dylematy, choć jak z metra cięty pikuś, to o wieszaniu może zapomnieć 😉

      1. miej sprytny plan i id z rozmachem 🙂

        – Kochanie, idź do naszego ogródka na spacerek 🙂

        a Ty wtedy z dachu, hyc, na mężulka 🙂

        Batman rulez ! 🙂
        😛

          1. hahahahahaha….aż by się chciało zaśpiewać : “zasiali góóóóraaaaleeee oooowieeees….”

            😛

    1. Z “Tabletką…” mam nadzieje, że wszystko okej. A może to jej ciągły brak tak na mnie działa? 😉 🙂

  8. Masz rację, skoki na Męża różnie się mogą skończyć. Jednak czasami – fajne są. Tylko lepiej delikwenta o zamiarze skoku wcześniej uprzedzić ;).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *