Zakochać się w systemie operacyjnym

W zeszłym tygodniu byliśmy z Mężusiem w kinie na filmie „Ona” zbierającym obecnie sporo nagród (nawet jednego Oscara zgarnął). Film dziwny. Scenariusz ciekawy, bo główny bohater zakochał się w swoim systemie operacyjnym, który sam siebie nazwał Samantą. Być może do tego zmierzamy. Będziemy rozmawiać z komputerem jak z kumplem lub kochanką, więc problem wydaje się naprawdę interesujący. Jednak ja przez pierwszą połowę filmu się nudziłam. Już szukałam zapałek w torebce, by sobie powieki podtrzymać, bo normalnie przysypiałam. No, ale w sumie nie o samym filmie chciałam, tylko o refleksjach, do jakich mnie doprowadził (bo ekstazy kinomaniaka niestety nie było).

W zasadzie już teraz nawiązujemy wirtualne znajomości. Chociażby na blogu dyskutujemy, darzymy się sympatią. Śmiejemy się. Ludzie romansują przez internet, uprawiają wirtualny seks, a więc czemu nie mieliby robić tego z systemami operacyjnymi? Może za jakiś czas okaże się, że tradycyjny seks to relikt przeszłości? Akurat czytam książkę „Homoseksokracja” (ukaże się w księgarniach za kilka tygodni) i tam właśnie jest taka wizja retro-seksu. I ja już wiem, że jak świat tak mocno pójdzie do przodu za mojej „kadencji”, to ja zawsze pozostanę retro. Z postępem nie pójdę, zaprę się jak cholera i tak zostanę na barykadzie konserwatyzmu seksualnego (jeżeli będę jeszcze w stanie). A jakby kto chciał na tę barykadę dołączyć, to się ździebko posunę i miejsce zrobię.

Oczywiście jak to kura o małym rozumku musiałam sprawdzić, jaki system operacyjny ma mój komputer. A nie znam się na tym kompletnie. W dodatku on nie chce do mnie mówić! Nie dzwoni do mnie, nie przysyła wiadomości. Nic. No, cham i tyle. Chyba mu się nie podobam, bo milczy jak zaklęty i tylko tępo wykonuje polecenia, jakie mu wydaję. Czasami jeszcze, złośliwiec jeden, potrafi się zbuntować i sabotować moją pracę. Ostatnio był chory biedaczek, więc może to dlatego. Trzeba było z komputera jakieś paskudne wirusy usuwać. No, ale nawet słowa „dziękuję” nie było. Pomyślałam więc, że może on takie fochy ma, bo jeszcze biedak imienia się nie doczekał. Siedzę więc i myślę, jak tego mojego OS-a nazwać. Osik? A może Owsik? To by nawet pasowało, bo czasami wkurzający jest niczym taki owsik. No, ale z takim imieniem to on już nigdy się do mnie nie odezwie, więc co robić? A tak mogłoby być fajnie. Mężuś by był w pracy, a ja w zastępstwie miałabym takiego OS-a na pocieszenie. Pogadalibyśmy. Jakiś flircik malutki może by się wywiązał? A może tak jak w filmie wysłałby moje teksty do wydawnictwa, załatwił dobrą umowę licencyjną? Taki OS to byłby skarb, ale ta moja cholera milczy i nic. Współpracuje tylko tyle ile musi i żadnej inwencji twórczej nie wykazuje. Już nawet zaczynam podejrzewać, że to z nieśmiałości tak ma. Zaparł się i nic. A może powinnam poczekać do jakich świąt, wtedy może mój OS ludzkim głosem przemówi i chociaż powie, jak ma na imię, to wiele by ułatwiło. Wiadomo by było, jak zagadać.

 

0 myśli na “Zakochać się w systemie operacyjnym”

  1. Ja to chyba zaczęłabym się bać gdyby mój komputer zaczął do mnie przemawiać i myśleć samodzielnie 🙂 W Święta też niech lepiej milczy.
    Cieszę się, że niektórzy blogerzy ujawniają swój wizerunek, bo wtedy blog nabiera tego ludzkiego wymiaru.

        1. Ale to jest bardzo trudne. Wymaga naprawdę dużego samozaparcia. Już kilku takich blogerów też było. Anonimowi, a jednak potem jakaś propozycja pracy, zaproszenie do TV i jednak decydują się ujawnić.

          1. Ale wiesz, w dzisiejszym świecie bardzo trudno o anonimowość i jak ktoś chce odkryć czyjąś tożsamość, to wcześniej czy później to zrobi. 🙂

  2. Oj! Ja w swoim systemie na pewno się nie zakocham… 😉
    Gdybym miała mieć takiego partnera jak mój system to… dziękuję postoję!
    Zero współpracy, zawodność w 90%, leniwy strasznie, często się blokuje, zawiesza i wyłącza, itp. itd.
    No i po co mi ktoś taki…?? 😉
    Pozdrawiam 😀

  3. Ha, ha, fajnie napisane! Ja tam nic do mojego OS-u nie mam, jakbym chciała, żeby do mnie gadał, to mogłabym mu kazać, ale wolę jak siedzi cicho i robi, co do niego należy.
    Zakochana jestem natomiast w mojej bazie danych, którą spłodziłam strasznie dawno temu i która służyła w dwóch moich miejscach pracy po kolei, i może teraz znowu będzie, po przykrych doświadczeniach z taką “profesjonalną”.

  4. po 1 – komputery mogą do Was mówić… wystarczy odpowiednie oprogramowanie, np. jedno z tych, z których korzystają osoby niewidome

    po 2 – dołącze do Ciebie na barykadzie retroseksualnych przekonań i poglądów, ale wiesz… pamiętaj – chodzi jedynie o poglądy, gdyż zdecydowanie preferują chłopców

  5. Bardzo lubię oglądać filmy fantastyczno- naukowe.Część z tej fantastyki filmowej, przechodzi ludzkie wyobrażenia, a jednak spełnia się w przyszłości…być może dlatego właśnie, ze filmowi twórcy wybiegają myślą w przyszłość. a technologia dziś zmienia się z godziny na godzinę.Lubię wynalazki- jak najbardziej, jeśli one służą ludziom i nie są przeciwko nim.A co się stanie, jeśli te systemy komputerowe będą miały nas, a nie odwrotnie?

    1. No, właśnie, co wtedy będzie? System to jednak tylko system. W filmie bohater jest rozczarowany, bo okazuje się, że dla systemu nie był jedyny. A przecież ludzie lubią czuć się wyjątkowi.

  6. Miłość do bazy danych to juz chyba lekkie homo, ale ja jestem tolerancyjny. Bardzo fajny tekst a co do technicznych możliwości to oczywiście są ale Ty byś dodatkowo chciała ,żeby system miał inteligencje a to juz problem , próby trwają ale nic nie wiem o rezultatach na skalę porównywalna z chocby małymi stworkami.
    Seks z maszyną? E tam, nic nigdy nie zastąpi partnerki, wchodzę na barykadę, no posuń sie!

          1. Szczerze przyznam ,że nigdy nie miałem takich pragnień. Ja nie jestem typem , który idzie na ilość. Raczej jakość ale nie jako udziwnienie ale jako wspólne przeżycie i stąd barykada

  7. Również się na Her (na nią? na oną? :D) wybrałam i żałuję, mogłam te kilkanaście złotych wydać lepiej… Sam temat dla mnie niepojęty, niby jestem już dzieckiem ery komputerów, ale mam nadzieję, że takich czasów jak w filmie nie dożyję. Nawet najmądrzejszy OS z fajnym głosem nie jest w stanie zastąpić człowieka. 🙂

    1. Pewnie, że tak. Człowiek to człowiek. 🙂 Moje Jajo też próbowało film obejrzeć, bo się oburzyło, że jak to mi się mógł nie podobać, jak taki ciekawy pomysł. No, i Jajo wytrzymało pół godziny, dalej nie dało rady. Źle ten film jest pomyślany, bo pomysł faktycznie interesujący, ale gorzej z realizacją.

    1. Ja też, ale nie powiem, przymierzam się do kupienia nowego laptopa i … musi być śliczny. 😉 🙂

  8. Masz pretensje do swojego OS? A dałaś mu jeść? Podrzuć mu trochę RAM-u, daj lepszy dysk, zrób update BIOS-u, daj mu grafę lepszą, odkurz, wymień wentylatorki, itd. itp. a zobaczysz jak do Ciebie zagada. Nie ma nic za darmo. 🙂

  9. Mnie nawet wygląd nie pomoże-wszelkie próby zbliżeń kończą się moją czarną rozpaczą …I choćby druga strona była przecudna to nic z tego nie wyniknie twórczego.Jestem kiep i tyle!

  10. Ja tez na barykady za tą wolność dla retro pójdę 🙂
    Na co mi jakieś zrojednykowe indywiduum. Poza tym może go ktoś zhakować i już taki miły nie będzie. Wylezie z cholery ordynus, plotkarz i cham i by spacyfikować gdy antywirusa nie będzie, można będzie tyfusa, jedynie odciąwszy zasilanie.

  11. Zdecydowanie dla mnie miejsce na barykadzie .Lubię komputer internet znajomości w sieci jednak prawdziwi ludzie i spotkania preferuję Myslę ze w rozmowie duże znaczenie ma postawa tembr glosu mina itp A dotyku czulych dloni NIC mi nie zastapi

  12. Widzisz Aniu ledwo wspomniałem o orgietce ilu chętnych na barykadę przybyło? Ha, ha a ja się w takim wypadku zrywam, idę w backup czyli do archiwum

          1. O miganiu nie ma mowy ale zgłosiłem sie sam.Może mi skombinujecie halabardę to będę bronił seksu retro do ostatniej kropli krwi- o mamo co za patos!!!

  13. Takie zastępowanie normalnych relacji ludzkich czymś dziwnym nurtuje mnie, odkąd zobaczyłam film dokumentalny o ludziach kupujących lalki, które wyglądają niczym żywa istota. Ich kupowanie to jeszcze nic (choć są niesamowicie drogie), ale ich przebieranie, wożenie w samochodzie i zabieranie na wycieczki wydaje mi się przerażające. Wyobraź sobie, że pijesz poranną kawkę, a obok siedzi przystojniaczek z tworzywa. Ja wiem, że dla kobiety to idealna sytuacja, bo ona mówi, a on słucha :), ale bez przesady. Po obejrzeniu dokumentu usta zamknęłam chyba dopiero z tydzień później! Ludzie umysły są nieodgadnione!

    1. Kiedyś też czytałam o takich ludziach i też nie mogłam uwierzyć, że to możliwe. Człowiek zawsze będzie wielką zagadką.

  14. Mam wielu znajomych z którymi znajomość utrzymuje głównie przez łącze internetowe, ale jestem zdania, że niektórych rzeczy po prostu nie da się przenieść do świata wirtualnego…

  15. hmmm pomysł wydaje się być ciekawy
    szkoda, że tylko na ciekawym pomyśle stanęło ;D może kiedyś przy okazji będę miała okazje obejrzeć, ale skoro nie warto to się do kina na pewno na to nie wybiorę ;D

    1. Lepiej chyba obejrzeć w domu. Mnie trudno było w kinie wysiedzieć. Chociaż oczywiście są gusta i guściki. 🙂

  16. a mnie ten film zaintrygował – i wydał się taki smutny, bo ludzie tak naprawdę uciekają od ludzi, poszukując ich na wirtualu – proste: on/off

    1. Bo scenariusz jest intrygujący, film smutny, ale realizacja tego filmu jest taka, że ja na przykład się nudziłam strasznie przez pierwszą połowę, później było trochę lepiej, ale miałam wrażenie, że film kręci się w kółko.

  17. Nie uwierzę że istnieją tutaj takie osoby, które ani razu nie odezwały się do komputera i czasem z nim nie “rozmawiają”…
    a co do systemów i programów to robione były doświadczenia z dopasowaniem “charakteru” systemu i charakteru osoby… i np. osoby dominujące oceniały lepiej komputery “dominujące” oraz takie dopasowanie wpływało na ocenę ich pracy i zadowolenia z niej
    ba, HCI (human-computer interaction) zakłada że kontakty komputer-człowiek są z zasady społeczne i naturalne, tak jak kontakty międzyludzkie, jest to automatyczne i nieświadome…
    więc to nie fikcja i przyszłość… to już się dzieje 🙂

    1. To trochę jednak przerażające. Ale masz rację, kilka razy zdarzyło mi się powiedzieć do mojego kompa: “Nie rób mi tego, stary”. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *