O pięknie

Skończyłam czytać „O pięknie”. Trochę długo to trwało, bo książka potężnych rozmiarów, a ja w tak zwanym międzyczasie, musiałam poczytać podręcznik. Jednak udało się i stwierdzam, że książka świetna. Gorąco polecam na długie wieczory. Na początku w zasadzie nie wiedziałam, co o niej sądzić, ale wciągnęła mnie. Jest nietypowa, porusza bardzo wiele problemów. Tak jak wcześniej pisałam, mówi o religii, uprzedzeniach rasowych, układach panujących na uniwersytetach, rapie, relacjach rodzinnych i przyjacielskich, o miłości (ale nie banalnie). I pewnie można byłoby tak wymieniać jeszcze długo. Zastanawiałam się, dlaczego taki tytuł. Jest tam oczywiście zacytowany wiersz o tym samym tytule, jest mowa też o malarstwie Rembrandta, które też z pięknem można skojarzyć. Ja jednak to piękno odniosłabym do jednej z bohaterek – do Kiki. Jest to czarnoskóra żona białego profesora zajmującego się Rembrandtem. Ma ona bardzo obfite kształty. I ta jej tusza ma w powieści znaczenie. Kiki jest niesamowicie ciepłą osobą, prostą kobietą, która z miłością budowała swój dom. Zawiera w sobie jakieś bliżej nieokreślone piękno, emanuje wewnętrznym światłem (przynajmniej dla mnie). Wszystko jednak się jej rozpadło, kiedy dowiedziała się, że mąż ją zdradził (oby raz!). Jest tam taka scena, kiedy bohaterowie rozmawiają ze sobą o tym, co się stało. Howard żałuje, że doszło do zdrady, bo zawsze kochał Kiki. Jednak mówi jej, że stało się to między innymi ze względu na jej tuszę, że to ona nie dotrzymała umowy małżeńskiej, bo tak bardzo się zmieniła. On przecież ożenił się ze szczupłą dziewczyną. Trochę mnie ta scena zastanowiła. Po pierwsze typowe chyba, że mężczyzna nawet za zdradę obwinia swoją partnerkę. Po drugie, na ile możemy się w takim razie zmienić, żeby dotrzymać umowy? Nie da się być cały czas takim samym. Dyskutowaliśmy o tym potem z mężem. On stwierdził, że gdyby Kiki przytyła z powodu choroby, to nie ma problemu, ale jeżeli się zaniedbała tak bardzo, to faktycznie nie dotrzymała umowy. Niedbanie o siebie to trochę taki brak szacunku dla drugiej osoby, manifestacja, że nam nie zależy. I pewnie coś w tym jest! Zresztą jest w tej powieści wiele miejsc, kiedy warto się zastanowić. Niepewność

Drugą bohaterką, która mnie zaciekawiła, była Zora – córka Kiki. Bardzo inteligentna młoda osoba, studentka, która zaprzyjaźni się z raperem i będzie przez niego gorzko płakać… Ponadto ma ona ciekawe spojrzenie na własną rodzinę, które zmienia się pod koniec utworu. Warto to prześledzić. Zresztą każde z dzieci Kiki i Howarda zasługuje na uwagę. Są to bardzo ciekawie skonstruowane postaci. Nie napiszę, jak się powieść kończy, bo warto ją przeczytać, ale kończy się tak, jak wskazuje tytuł – pięknie (nie mylić z „banalnie”!).

0 myśli na “O pięknie”

  1. może to nie do końca na temat komentarz, ale : słyszałam niedawno z życia wziętą historię o pewnym panu, który porzucił żonę, ponieważ schudła……Ona odchudzała się by być atrakcyjniejsza dla niego, niestety on okazał się fanem bujnych kształtów. Różnie to z mężczyznami bywa…….

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *