Jarmark bożonarodzeniowy

Stało się. Uległam nastrojowi świątecznemu. Wszystko przez Warszawę i jarmark bożonarodzeniowy. Nie mogłam się powstrzymać i polazłam. Zrobiłam sobie długi spacer, bo od siedzenia na zajęciach skostniałam. Zaczęłam Nowym światem, potem przez Krakowskie Przedmieście na Stare Miasto. Zachwyciły mnie pięknie ozdobione ulice naszej stolicy. Zupełnie inaczej niż w zeszłym roku. Przede wszystkim Krakowskie Przedmieście z wielkimi świetlnymi bombkami i prezentami, do których można było wejść. Pięknie, błyszcząco, kolorowo i kiczowato. Tak jak być powinno. Do tego przecudowne iluminacje. I jak tu nie ulec świątecznemu nastrojowi? Nie da rady się przed nim bronić. Popłynęłam więc z falą ludzi na Starówkę. Co prawda w Warszawie jest ona malutka i po ustawieniu na niej straganów, ciężko było się przemieszczać, bo do tego chyba wszyscy warszawiacy wpadli na ten sam pomysł co ja. Pięknie pachniało przyprawami korzennymi, pierożkami, barszczykiem, czyli już zupełnie święta. Nie było kolęd. I bardzo dobrze, bo za wcześnie. Grała muzyka, na szczudłach pojawiał się Mikołaj, Śnieżynki, Diabeł. Był ogień, dym… Cudownie. Co prawda, co sprzedawano na straganach, dojrzeć mi się nie udało, bo za duże tłumy, ale atmosferę poczułam i dałam się wciągnąć.

Płynąc z falą warszawiaków wracających z koncertu „Piaska”, wróciłam tą samą drogą na tramwaj i do akademika. Po powrocie oglądałam straty. Spodnie pochlapane woskiem. Super. A żadnych na zmianę nie brałam, co by bagaż był ograniczony do minimum. Trochę zeskrobałam wosku i niestety poszłam na zajęcia jak prosię. Dzisiaj muszę przyprasować je przez gazetę żelazkiem. Podobno pomaga. To jednak nie koniec strat. Zepsuł mi się jeszcze zamek w kurtce, więc w niedzielę wracałam rozpięta. Mam nadzieję, że żadnego kataru z tego nie będzie.

Mam zamiar odwiedzić jeszcze jarmark bożonarodzeniowy w Gdańsku. Tam jest stanowczo więcej miejsca, więc mam nadzieję, że będzie jeszcze piękniej i przyjemniej. Pokażę zdjęcia na blogu. Świetnie, że takie imprezy odbywają się już w Polsce, wcześniej trzeba było jechać aż do Berlina. Niby to komercja i kicz, ale jakąż sprawia przyjemność i sympatycznie nastraja…

0 myśli na “Jarmark bożonarodzeniowy”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *