I po sylwestrze

Stary rok pożegnaliśmy, nowy przywitaliśmy. Można w końcu odpocząć od świętowania. Ciekawa jestem, jak Wam udało się przeżyć sylwestra.

My z Mężusiem od kilku lat mamy rytuał. Najpierw kino, kawa i lody, a potem koncert pod chmurką. Tym razem byliśmy w Gdyni. O 22 już mieliśmy problem ze znalezieniem miejsca parkingowego, ale w końcu się udało. Tłum był kosmiczny. A my w samym jego środeczku. Ludziki na scenie przypominały mróweczki. Na szczęście tak staliśmy, że wszystko widzieliśmy na telebimie. Pośpiewaliśmy, poskakaliśmy, popatrzyliśmy na fajerwerki i wróciliśmy do domu. Rodzinie nakazaliśmy oglądać w tym czasie Polsat i wypatrywać naszych łepetyn. I rodzice moi twierdzą, że mignęła im dwa razy moja czapunia. Biorąc pod uwagę unikatowość mojej czapki mogłaby to być moja jak kilkuset innych osób. No, ale rodzice są pewni, że to była właśnie moja. I niech tak będzie.

Bawiliśmy się dobrze. Chociaż mnie czasami brał taki lęk po ostatnich wydarzeniach w Rosji, że wystarczyłaby jedna „czarna wdowa” okutana w jakieś materiały wybuchowe, a byśmy teraz zasilali grono aniołków. Tłum zawsze napawa mnie lekkim lękiem, szczególnie kiedy jestem w jego samiutkim środku.

Ponadto okazało się, że myliłam się co do siebie przeraźliwie. Zawsze myślałam, że te 175 cm wzrostu, które zafundowali mi rodzice, to niezły wynik. Jednakże bardzo się myliłam. Brakowało mi chyba z 20 cm, żeby móc dojrzeć to, co działo się na scenie. Normalnie kurdupel ze mnie jak nic. I musiałam podskakiwać, by coś dojrzeć. No, ale najbardziej rozśmieszył nas facet stojący obok bawiący się w nawigatora. Wyobraźcie sobie 150 tysięcy osób. Gościu obok nas, dokładnie w samym środeczku tego tłumu rozmawia przez telefon.

– Patrz na środek. Jestem w samym środku. Widzisz mnie? – i macha. Jednak jego ręka nie miała szans powiewać nad głowami ludzi, ponieważ raczej był nikczemnego wzrostu. No, ale macha. A w tym czasie ze sceny: „Ręce w górę!”

– Jestem prostopadle do drzewa. Sam środek. Ja cię widzę w oknie.

Rozglądam się. A tam cały rządek drzew, więc w myślach gratuluję panu.

– No, jak to mnie nie widzisz? – i znów macha lekko rozczarowany.

Uśmialiśmy się z niego.

Najzabawniejsze są właśnie takie obserwacje gatunku ludzkiego. Potem pan zmienił się z innym. W jego miejsce pojawił się jakiś bardzo wysoki osobnik, bez jedynki w uzębieniu, co demonstrował, uśmiechając się szeroko. Mocno znieczulony alkoholem. I też krzyczał do telefonu.

– Jak się bawi? Jak się bawi? Gdyyy-nia?

A potem jeszcze:

– Koooochaaaaam cię.

Tak go wzięło na miłość.

A jak Wam minął ten dzień? Mam nadzieję, że wszyscy cali i zdrowi, bo zawsze przerażają mnie statystyki w Nowy Rok. Ilu pijanych za kierownicą, ilu zabitych, ilu rannych, ile pourywanych dłoni od petard. Brrr!

 

0 myśli na “I po sylwestrze”

  1. Klik dobry:)
    Statystyki faktycznie przeraźliwe. Tragedie… tragedie… i tragedie…
    Aż nie można uwierzyć i pogodzić się z tym, że jeszcze przed chwilą była atmosfera globalnego świętowania i radości, a dziś same smutki docierają…

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Dobry. 🙂
      Najbardziej przerażające zdarzenia z Kamienia Pomorskiego. Normalnie nie wiem, co trzeba mieć w mózgu, żeby po pijaku do auta wsiadać.

  2. Myślę, że niewiele straciłaś nie widząc sceny. Tym razem bowiem zgadzam się z opinią Onetu, jak niżej:

    http://plejada.onet.pl/parada-kiczu-na-sylwestrowych-imprezach/x0lzl

    że miniony Sylwester był podsumowaniem stanu państwa. Dostałem niewielkie “zleconko” w tym temacie, więc może coś uda się przemycić na blog.
    Natomiast pozostałe dane co do staystyki zgadzają się z moimi przewidywaniami – to był prawie najgorszy rok dla Polski, nie w sensie mierzalnych wyników, ale perspektyw na przyszłość. Gorsze przed nami.
    Sukces natomiast odnotowaliśmy w ilości pourywanych rączek i główek, co potwierdza maksymę: “zastaw się, a postaw się – bo i tak upadniesz”. 😉
    Miłego startu w Nowy Rok.

      1. To chyba dziwnie zabrzmi: “Interwencjonizm państwowy w kulturze”? Ale tylko w tym kontekście da się porównać wkład budżetu do kultury masowej. W PRL jednak był to wkład bardziej równomierny, imprezy masowe traktowano na równi z placówkami k-o, a nawet gastronomią, czy rtv. Dzisiaj jest to “samopas”, na którym pasą się głównie cwaniacy.

        1. Nie chce mi się dyskutować na temat wkładu PRL-u w imprezy, bo temat szeroki. A warto by było jednak zapytać świętej pamięci Herberta czy Nowaka Jeziorańskiego jak wyglądał ten “wkład” z ich perspektywy. Temat rzeka, a i nastrój noworoczny nie ku temu, nie chcę sobie go zepsuć. 🙂

          1. Tych dwóch panów raczej bym nie pytał, bo nie byli “imprezowcami”, ale pytanie o rolę państwa w kształtowaniu masowej rozrywki jest chyba dość istotne. Nie zamierzałem Ci psuć nastroju, sądziłem, że skoro w tak ciekawy sposób opisujesz współuczestników zabawy, to sama masz do tego pewien dystans.

          2. No, pewnie że mam dystans. 🙂 A zabawy mi nie popsułeś, w żadnym wypadku. Nie chciało mi się tylko analizować wpływu państwa na kulturę, za poważny temat na dzisiaj. 🙂
            Na poważnie chyba nie można potraktować plastikowych cycków Rodowicz. 😉 🙂

  3. Mnie przerażają takie spędy ludzi, a że kurdupelek ze mnie, to nigdy nic nie widzę i wolę unikać. Zawsze boję się też jakiejś zbiorowej paniki i tratujących się ludzi.
    My bawiliśmy się bezpiecznie u sąsiadów. Zabawa dla rodzin z dziećmi, więc chłopcy też się wyskakali. Tak się dobrze bawiliśmy, że chcieliśmy położyć dzieci i tańcować do rana ale chłopcy nie mogli zasnąć w obcym domu gdy za drzwiami imprezka. A wcześniej cwaniakowali, że będą spać i cieszyli się z tego. Wróciliśmy więc do domu, przynajmniej nie było problemu z transportem. A rano ulga bo jednak lepiej budzić się we własnym łóżku, zwłaszcza w Nowy Rok 😉
    Jeszcze raz wszystkiego dobrego w Nowym Roku, pozdrawiam

    1. Też tak mam, że czasami boję się zbiorowej paniki. Wystarczy jeden durny człowiek. No, ale było wesoło. 🙂 Fajnie się pobawiliśmy.
      Pozdrawiam serdecznie

  4. No to pogratulować udanej imprezy. 🙂
    Ja osobiście unikam takich zgromadzeń, przez wspomnienie fruwających butelek i różnej maści “materiałów budowlanych”.
    Ciekawe było to, co teraz pokazywano w relacjach z Zakopanego: agresja wobec załóg pogotowia, policji, rzucanie petard pod karetki, pyskówki do lekarzy… A aresztowanych więcej, niż w 1,5mln Warszawie.
    Może tam był jakiś ogólnopolski spęd bydła, a nie Sylwester?

    1. Też na to zwróciłam uwagę. Górale, wiadomo krzepki naród, więc może turystom się udzieliło. Śniegu nie ma, ostatnio wiatry przez Zakopane przeszły, więc może nerwy puściły. 😉 🙂

  5. Pierwszy wspólny Sylwester za nami 🙂 Spędzony z Teściami na oglądaniu filmu – jednego i długiego 😉 , Małą śpiącą grzecznie na kanapie, dwoma rozhisteryzowanymi psami i kompletnie olewającym wszystko i wszystkich kotem 🙂 Nowy Rok powitałam “szampanem” sporządzonym z kompotu jabłkowego i wody mineralnej gazowanej – bardzo dobre toto było! A Małgosiek swój pierwszy Nowy Rok powitała gromkim okrzykiem z serii “odłóż matka ten kieliszek, bo tu głodni czekają! 😉

  6. Witam w Nowym Roku!!
    A wiesz, że miałam zamiar jechać do Gdyni? Tylko, że nie było z kim a samej to tak jakoś głupio…może w przyszłym roku się uda, ale za to spędziłam Sylwestra w domu z Polsatem 😉
    Cieplutko pozdrawiam i noworocznie ściskam 🙂

  7. Nie przepadam za tłumami. Nawet autobusami nie jeżdżę, bo ludzi w nich za dużo 😉 A nie daj boze jak ktoś siadzie obok. Brr.
    Ale najważniejsze, że Tobie się ten wieczór podobał 🙂
    Pozdrawiam serdecznie już w nowym roku 🙂

    1. Ha, ha 🙂 To byś mnie minęła, bo ja środek obstawiałam. 🙂 🙂 Na bliskość sceny nie było szans, ale i tak fajnie było. 🙂 🙂

  8. Gratuluje zabawy. Twoje obawy rozumiem w tłumie jest potęga , siła i z jednej strony poczucie bezpieczeństwa a z drugiej brutalna niepowstrzymana siła. Ja swojego sylwestra opisałem,, zapraszam, a Tobie z Rodzinką i wysztkimi czytelnikami raz jeszcze Dosiego Roku

  9. Ha ha ha “macham do ciebie”, “ręce w górę”. HAHAHAHAHAHAHA. Zawsze chciałam pojechać na taki koncert, bo ciekawa jestem jak to jest na żywo osobiście, a nie w telewizji. Tylko, że mi zawsze w takich tłocznych miejscach od razu chce się siku, tak po złości chyba mi samej 😉

    1. A wiesz, że ja też tak mam. Tylko że u mnie nie musi być tłoczno, wystarczy, że wyjdę z domu i już rozważam opcję, co będzie, jak zachce mi się siku. Dlatego najpierw zaliczyliśmy kino i tam pęcherze dokładnie opróżniliśmy. Tacy cwani jesteśmy. 🙂 🙂

    1. Cieszę się, że dotarła. 🙂 Nie jest tak urocza, jak rysunek Młodego, ale robiłam, co mogłam. 😉 🙂 Strasznie długo szły te kartki do DG.

  10. Noooo to zaszalałaś! Pewnie bym w ogóle nic nie zobaczyła, bo mam tylko półtora metra… 🙁 Nie pamiętam, kiedy byłam na koncercie w Sylwestra… Drugi raz z rzędu w Toruniu się bawiłam, a o przygodach mozna poczytać na moim blogu.
    Niestety co roku wiele wypadków, ludzie nie uczą się na błędach. :/
    Jeszcze raz szczęśliwego Nowego Roku!

  11. A my grzecznie we własnym domku. Zrobiliśmy sobie seans filmowy. A potem szampan, sztuczne ognie i … do łóżka. Rano najmłodszy o zrobił pobudkę o 7.30 😉
    A po szybkim obiedzie poszliśmy z Mężem do lasu na spacer… I tak przywitaliśmy 2014 roczek.

  12. Gratuluję dobrej zabawy. Kiedyś też spędzałam Sylwestry na imprezach w Rynku albo w kinie na maratonach filmowych tudzież pojedynczych filmach.
    A ostatni? Nawet nie przed telewizorem. Trochę przed komputerem, trochę w kuchni. Mikser ucierał ciasto na keks kiedy ja szłam na balkon oglądać fajerwerki 😀

  13. A było dobrze :). Udanie. Cieszę się, że Tobie też. Chociaż masz rację, patrząc na to, jak zostałem “obmacany” na wejściu, bez trudu mógłbym mieć wokół siebie trochę ładunków obklejonych metalowymi kulkami. Brrr… Nie można tak myśleć, chociaż tłum zawsze będzie tłumem :).

Pozostaw odpowiedź anna Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *