Nie tylko choinka stoi

Ostatnio pisałam, że dopadł mnie szał świąteczny. No, to teraz mnie dopadło jakieś paskudne przeziębienie. Wychodzi mycie okien. A jeszcze rozsądkiem się nie wykazałam, wychodząc na taras w piżamie, szlafroku i kapciach. Ptaszkom trzeba było do karmnika dosypać, więc wylazłam, nie dbając o gołe stopy. No, ale cóż. Może zostanie mi to policzone jako dobry uczynek oraz narażenie zdrowia i życia dla zwierzątek. Toż to nie tylko święty Franciszek mógł się poświęcać dla naszych „młodszych braci”. Jam ci to sprawiła, że ptaszki w naszej okolicy pełne brzuszki mają (nie chwaląc się oczywiście).

Teraz ledwo żyję. To znaczy żyję, ale byle jak. Z jednym gilem po pachy, drugim być może w karmniku. Nos czerwony, więc w razie co renifera mogę w zaprzęgu zastąpić. Łeb nawala, zimno jakoś. Dreszcze mną targają. Jest super generalnie.  Prawie dyskoteka. Zastanawiam się, czy to już agonia, czy jeszcze trochę to potrwa. No chyba że Mężuś dobije, bym się nie męczyła za długo. Popijam co chwilę gorącą herbatę z miodem i cytryną. Na wszelki wypadek dolewam jeszcze soku z czarnego bzu, syropu z sosny i soku z malin. Tak z grubej rury to choróbsko atakuję. I jeszcze aspiryna. A potem może poprawię mlekiem z masłem i miodem. A potem dla pewności jeszcze czosnkiem. I chyba na tym mi się amunicja wyczerpie. A że nochal zapchany, to mózg niedotleniony, więc mi lekko szwankuje i o nowe pomysły trudno.

Ledwo widzę na te swoje podpuchnięte oczy, więc kiedy zapuszczam krople do nosa, by móc swobodnie zaczerpnąć powietrza, to pięć razy oglądam, by sobie znów, jak kiedyś, kropli do uszu nie zapuścić w gały (piekło bardzo!). Bo nieźle bym wyglądała. Albinos czerwononosy. W dodatku z gilem po pas i głosem jakbym z niezłej imprezy wróciła.

I kiedy tak sobie okutana w kocyk legalnie wolne robię, przeglądam pocztę. A tam znów wiadomość z tych z pogranicza snu erotycznego i jawy świątecznej: „Żeby nie tylko choinka stała”. Ubawiło mnie to tak, że osmarkałam się jeszcze bardziej i na słodko oplułam monitor. Choinka co prawda u mnie już stoi, ale golutka jeszcze jak święty turecki. I tak teraz myślę, że może dobrze, bo jak już coś stoi, to niech nagie będzie. Aż się boję do tej choinki podchodzić, bo przez durnego e-maila wszędzie widzę falliczne kształty. Ożeż! Mam już pewnie omamy wzrokowe spowodowane gorączką.

Spoglądam na butelkę kropli do nosa… Kurza twarz!

0 thoughts on “Nie tylko choinka stoi”

  1. Każdemu stoi po swojemu. Miałem sąsiada, który święta zaczynał z żoną, gdy coś do rozlania stało na stole. Teraz im nawet oczy nie chcą stanąć w słup, bo przeszli z żoną na denaturat. Za drzwiami coraz częściej stoi komornik, a na wiosnę stanie na tym, że ich wyeksmitują.
    Zdrówka Kuro, i kuruj się kuruj. 😉 🙂

  2. Mi też już stoi od wczoraj 😉 I zwisa również, bo ubrałam. O choince mowa oczywiście. 🙂 I w sumie u Ciebie też zwisa, jeśli mowa o glutach. No nie ozazdroszczę, wręcz żałuje Anka Kurkę moją i po głowie głaszcze, bo sama ostatnio przez to ostatnio przechodziłam i nie sądziłam, że człowiek może AŻ TYLE glutów wyprodukować. Pod pierzynkę i wygrzać się porządnie (wygrzać, nie grzać 😉 ) i oby jak najszynciej Ci to choróbsko minęło.

  3. W tym roku nie mam choinki, bo pies się “przybłąkał” i by mi ją zeżarł. Może nie w całości, ale jednak. Muszą mu wystarczyć moje kapcie i jeansy. 🙂
    NIGDY nie wyjdę bez kurtki na dwór. Doświadczona przez życie, niosąca tak duży bagaż, wiem, że grozi to wyżej wymienionymi przez Ciebie glutami. Bo my, kobietki, to wrażliwe na zimno jesteśmy. Ale jak chłop zachoruje, to dopiero jest tragedia! Osobny wpis albo i kilka można by napisać. 😀
    Do Świąt zostało Ci trochę czasu, jedziesz z grubej rury, jak widać, “faszerujesz” się ostro, więc powinno pomóc. 🙂
    Zdrówka!

  4. Oj, a u mnie jeszcze choinka nie stoi… Ale stać będzie, doniczkowa. Wszak już Mama Sz. kupiła nowe ozdoby (za 80zł, naturalne, tak jak choinka 😮 ). I czekamy, chyba na (oklaski…?) piątek, żeby choinkę w doniczce zakupić i do domu przywieźć.

    A co do pomysłów, to ja też nie mam. Dzisiaj u mnie na razie bez postu. Jakoś tak… Angina męczy. I nie chce mi się. Ech…

    1. Angina też potrafi człowieka wymęczyć i chyba bez antybiotyku to trudno ją pokonać. To też życzę zdrówka. 🙂 🙂

  5. Weź w ogóle Aniu, jak Ty tak mogłaś przed samymi świętami?Mąż mnie uświadamia, że herbata z cytryną nie działa bo coś tam sie zabija w wysokiej temperaturze, a też mnie katar bierze, więc nie wiem czym się leczyć? Może osobno sam sok z cytryny, osobno herbatę, osobno sok z malin…

    PS: te pierniczki dotarły w całości?
    PS2: ale kurczę z ptaszkiem trafiłam! 😀

    Zdrowych buziaków moc!

    1. Herbata z cytryną podobno nie za dobra, ale ja nie dodaję jej do wrzątku, tylko czekam, aż woda przestygnie i dopiero wtedy też miód.
      A ptaszek piękny, bąbeczka z serduszkiem cudo. Pierniczki trochę się połamały, ale to nic nie szkodzi, poradziliśmy sobie z nimi doskonale, do kawki były jak znalazł. 🙂 🙂

  6. Jak Ci sie tak kojarzy to nie jest źle. Choroba przejściowa. A wpis wesoły optymistyczny.Ja się ało przeziębiam , może dlatego ,że myjąc głowę codziennie z mokrymi resztkami włosów i bez czapki wychodzę z domu. Bez względu na temperaturę. Może to mnie hartuje? Chodzę tak po tym powietrzu chwilę , wsiadam do auta i odjeżdżam. Zdrowiej szybko.

    1. Zdrowieję, zdrowieję. 😉 Robię co mogę. Jajo wczoraj zdziwione stwierdziło: “Ale jak to? Przecież mamy nie chorują.” 😉 🙂

        1. Już myślało, że ma patent na chorowanie, bo przecież my nieustannie z tym Jajem po lekarzach ganiamy. A tu niespodzianka, matkę rozłożyło. 😉 🙂

          1. Bo im się wydaje, że my Matki to jesteśmy ze stali, a ich wyobraźnia nie ogarnia faktu, że możemy nie być w stanie funkcjonować, przygotować obiad itp. 🙂

  7. Hahaha. Dobrze, że to żadne delirium gorączkowe, tylko sprośna Ania jaką znamy i lubimy 😉 Czyli, jak pisze Krzyś wszystko w normie. Zdrowiej szybciutko. Trzymam kciuki 🙂

  8. Nic to, pociesz się, że do Świąt Ci przejdzie. Gorzej, gdybyś się w poniedziałek rozchorowała 😉
    My na razie zdrowi, a w Święta, jako że wyjeżdżamy objadać teściową, na pewno coś się przypałęta.

  9. Dochodź do siebie!

    Mnie ostatnio 2 tygodnie trzymało przeziębienie i grypa. Nie obeszło się bez antybiotyków. Trochę mi pomogły, ale dalej jestem pociągająca… 😉

  10. Do herbaty dodaj imbir, a do mleka z masłem rozgnieść czosnek (mój 5-latek wypija ze smakiem) – pomaga.
    Ale nie jest z Tobą jeszcze tak źle, skoro przez te wiszące gluty doprowadzasz swoich czytelników do łez (ze śmiechu oczywiście).
    Zdrówka! Do świąt na pewno wydobrzejesz. Uściski!

    1. Dobry pomysł z imbirem do herbaty, bo lubię bardzo. Gorzej z tym czosnkiem do mleka. A muszę sobie jeszcze zrobić syrop: czosnek, miód i cytryna, bo on też pomaga, szczególnie na gardło. 🙂 🙂

  11. Dopadło Cię przed samymi świętami ? Ale Ty Aniu twarda sztuka jesteś i się nie dasz choróbsku 🙂
    Trzymaj się cieplutko i zdrowiej 🙂

    1. Humor to podstawa. 🙂 Pamiętam jak mi dysk wyskoczył, dostałam takiego ataku śmiechu, że nikt nie wiedział, czy mnie boli, czy nie, a ja ruszyć się nie mogłam i nie mogłam opanować śmiechu. Może tak histerycznie rechoczę. 😉 🙂

  12. No to zdrowiej szybciutko bo rodzinka bez Twoich smakołyków się nie obędzie.Ja właśnie robię ogromniasty gar bigosu.Jak dojdzie kartka to rysunki wykonał młody.

    1. Ha, ha 🙂 To czekam z niecierpliwością na dzieło młodego. 🙂 🙂 A ja dzisiaj też bigosik zaraz wstawiam. 🙂

  13. na Twój dobry humor i jeszcze lepsze pióro nawet choroba nie da rady 🙂 żal mi Ciebie strasznie i zdrówka życzę 🙂
    a tekst jak zwykle świetny 😉
    p.s. i już wiem o co chodziło z tą stojącą choinką u mnie w komentarzu 😉

  14. Współczuję Ci i życzę szybkiego powrotu do zdrowia i sił, bo coś upichcić trzeba na Święta:) My już mamy ciastka popieczone, chwilka przerwy na obiad, blog i zaraz znowu uciekam masy robić do ciasteczek:)

    1. A ja myślałam, że nie będę jednak robić ciasteczek, ale właśnie robimy je z Jajem, bo ma przynieść na szkolną Wigilię. 🙂 Robimy korzenne. 🙂

  15. No, to widzę że nie tylko mnie “trafiło” przed świętami. Objawy podobne: z nosa kran, a powieki same opadają. …A tu jeszcze trzeba sprawunki przedświąteczne dokończyć… Ech. W zeszłym roku było to samo. Uwzięło się czy jak 🙂
    Szybkiego powrotu do stanu używalności 🙂

    1. Chyba nie ma nikogo na tym świecie, kto byłby miłośnikiem kataru. 🙂 No, ale po 7 dniach podobno przechodzi. 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *