Myślałam, że to oni

Ostatnio spędzam część czasu na zakupach. Niedługo święta. Prezenty zrobione, jeszcze tylko kilka produktów spożywczych i sprawa będzie załatwiona. Idę więc ze sklepu. W ręce taszczę torbę z zakupami, a nagle przede mną przejeżdża samochód. Patrzę, marka, kolor znany doskonale. Rodzice! A mówili, że na święta nie przyjadą, bo… W zasadzie nie wiem dlaczego, bo pogubiłam się odmętach argumentacji mojej mamy. Jednak widzę, jak auto nagle przyhamowuje i wjeżdża na chodnik, przemykając tuż obok mnie. Mignęły mi dwie twarze. Dokładnie nie widziałam, bo skupiłam się na kolorze i marce auta. Ale na pewno mężczyzna i kobieta, więc pasuje doskonale.

– A to mośki! – krzyczę w zasadzie do siebie i rzucam się pędem w stronę auta, które zatrzymuje się kilkanaście metrów dalej. Biegnę i nawet torba w łapie już tak nie ciąży. Pycho się cieszy. I już w myślach powtarzam, że niezła niespodzianka. Dobiegam do auta. A tu nagle kierowca wysiada i lekko przestraszony na mnie patrzy. Staję jak wryta. Gość pewnie nie wie, dlaczego ja taka uchachana do jego auta biegnę, więc tylko gapi się tak jakoś pytająco.

– O, przepraszam – mówię, kiedy już poziom emocji równa się zeru. – Pomyliłam pana z kimś innym. – I wtedy widzę, że rejestracja nie ta, że to nie oni.

Za chwilę wysiada pasażerka z siedzenia obok kierowcy. Patrzy na mnie zdziwiona. I słyszę za sobą tylko pytanie „Kto to?” Ale już mnie nie ma, już drepczę do domu. Serducho się uspokoiło, a już myślałam, że rodzice taką niespodziankę mi zrobili. I niby nie, nie przyjadą, a jednak wsiedli w auto i bach, są. Ale nie, to nie oni.

I jakoś tak smutno mi się zrobiło. Kto mnie pocieszy???!!!!!!!!!!!!!!

0 myśli na “Myślałam, że to oni”

    1. Ha, ha. 🙂 Na miejscy żony też bym się zaniepokoiła, gdyby jakaś kobitka z taką radochą biegła do auta. 🙂

  1. Oczami widziałam tą scenkę a scenka niczym z kadru filmowego Ścigająca:) Facet musiał mieć niezłą minę, Ty nie lepszą, nie mowiąc o kobiecie z auta.
    Tyle, że jak tęsknimy i chcemy by było tak jakoś po naszej myśli to tak jakoś potrafimy się zaplątać w tych myślach, że widziym to co chcemy.

    Czasami ja tak miałam patrząc na parking – jejku ten kolor samochodu i tam marka. Perzyjechał?! Lecę do domu i………..pustka. Rejestracja wtedy nie istnieje 🙂

    A może jednak przyjadą?! Wiesz Świąteczny czas potrafi mieć swoje zaskoczenia 🙂

    1. Chyba jednak w tym roku pójdą do brata. I w sumie już się z tą myślą pogodziłam, przecież do niego też muszą, tym bardziej że on nie ma wolnego przez wszystkie dni. No, ale przyjadą w lutym. 🙂

  2. Scenka niezła… widzę minę tej Pani i jej wizję w wyobraźni… A tak poważnie nasza podświadomość potrafi spłatać figle… Tym bardziej że łatwo jest zamazać obraz faktu gdy człowiek bardzo czegoś chce i intensywnie o tym myśli…

  3. Autentycznie tak było. Jadę samochodem, w oddali przejście dla pieszych przy którym stoi jakaś kobieta. Naprawdę niezła myślę podjeżdżając bliżej i wtedy zauważam ,że to moja własna żona. Zaśmiałem się z siebie ale i lekka duma mną zatargała ,że lata lecą a gust się nie zmienia. Ten przykład pokazuje ,że pomyłki zdarzają sie w obie strony więc się Aniu uśmiechnij.

    1. Uśmiecham się, bo właśnie dowiedziałam się, że PUP pieniędzy nie ma i nie wiadomo kiedy będzie miał. Oj, jak ja się uśmiecham! 😉

  4. Pocieszam jak mogę. A może wybierzecie się do rodziców w weekend po świętach 🙂
    Miałam podobną pomyłkę, tylko ja nie chciałam pewnego niepożądanego gościa na urodzinach syna a miałam przeczucie, że ten człowiek się uprze i przyjedzie. Goście zaczęli się zjeżdżać, nagle podjeżdża znany mi model samochodu w dość charakterystycznym kolorze. Przybrałam minę gradową i chciałam przegonić intruza, ruszyłam sycząc pod nosem, jaki to ktoś ma tupet, aż mąż mnie zatrzymał, czy nie widzę że to tato jednego z chłopców. A ja faktycznie nie widziałam bo bez okularów byłam 🙂

  5. Przytulam Cię wirtualnie i mocno. Poczułaś ? 😉
    Co roku mam podobną sytuację. Moi teściowie szumnie zapowiadają się, że przyjadą. Moje dzieciaki nakręcą się, doczekać się nie mogą (bo dodatkową atrakcją jest przyjazd kota – pupilki babci) i w ostatniej prawie chwili coś zakręcą zachachmęcą i nie przyjeżdżają. Niby zawsze powód jest, wszystko legalnie, ale … mam nieodparte wrażenie, że podstawowym powodem jest to, że … im się nie chce. I może nawet bym to zrozumiała. Przejechać trzeba pół kraju, wiek już też swoje robi, ale po co w takim razie robią nadzieję dzieciom? I w tym roku znowu muszę maluchom powiedzieć, że dziadków na skypie zobaczą…

    1. Taka komunikacja przez skypa w święta jest smutna. 🙁
      A przytulanie oczywiście, że poczułam, od razu człowiekowi cieplej na serduchu. 🙂 🙂

  6. Może jednak zrobią niespodziankę 🙂 A ode mnie uścisk niemal niedźwiedzi na pocieszenie 😉
    A ten chłop co go pomyliłaś…. O matko, pewnie miał przekichane. może ta jego kobita kochankę wietrzyła, labo co 😉

  7. A może jeszcze przemyślą i będzie niespodzianka .U nas będzie komplet czyli cała wataha , z Francji też. Mój francuski zięć uwielbia podglądać przygotowania potraw świątecznych nie mówiąc o jedzeniu wnuki będą szaleć ,będzie nas 14 niezle co? ale tyle >bab< damy rade . Pozdrawiamy i ślemy buziaczki

  8. Mocno przytulam i głaskam po główce. I jeszcze chusteczką łzy z oczu obetrę, jeśli jeszcze nie obeschły.
    A z drugiej strony, to ciekawa jestem, czy temu panu żona mocną awanturę zrobiła, czy jednak jest z tych normalnych kobiet, co to nie w każdej widzą rywalkę.
    A może było to tak:
    Ona: Co, myślisz, że nie wiem, że to twoja kochanka? No nie udawaj, przecież widziałam jak się cieszyła na twój widok i tylko jak mnie zobaczyła to jej mina zrzedła?!?!?!?
    On (ze smutnym westchnieniem): Chciałbym, żeby tak było. Niestety, ja naprawdę nie znam tej pani…

  9. oj facet pewnie ma przechlapane – że niby nie znam tej kobiety i nie wiem o co jej chodzi 😉
    a na pocieszenie wirtualnie przytulam – jeszcze trochę i się z Rodzicami spotkasz 😉

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *