O tym, jak Jajo matkę własną wykończyć chciało

Dzisiejszy wpis został sprowokowany przez jeden z wczorajszych komentarzy (Andrzeja). Dotyczy Jaja. A że Jajo mi ostatnio zalazło za skórę, więc jest okazja, by rozładować emocje i napisać jak to z młodzieżą w naszym domu bywa. A bywa czasami pod górę.

Któregoś dnia, kiedy w domu już nikogo nie było, idę do pokoju Jaja w celu odszukania słuchawki telefonu stacjonarnego. Zmuszona zostałam pogrzebać w bałaganie swojej własnej latorośli. W zasadzie nie musiałam się mocno wysilać, bo na łóżku moim oczom ukazał się dziwny przedmiot. No, a że matka stara, ale nie w ciemię bita, to od razu zajarzyła cóż to takiego. Pisałam jakiś czas temu o e-papierosach, więc wiedziałam, jak takie cudo wygląda i jakie są do niego płyny. Inaczej bym pomyślała, że to długopis taki elegancki z cyrkoniami na łóżku Jaja się wyleguje. Normalnie taki wkurw mnie dopadł, że włosy na głowie się zjeżyły od myśli, które w tej sekundzie przez czachę przeleciały. I wcale nie lekki, jak to zazwyczaj bywa, ale taki, że normalnie jakbym to Jajo w danej chwili dorwała, to normalnie ręka, noga, mózg na ścianie.

A że były powody, by lekko zagłębić się w bałagan Jaja, tak też uczyniłam. W sumie długo szukać nie musiałam, bo na stoliku opakowania po liquidach (olejkach do e-papierosów) leżały. Cztery. Czekoladowe dwa, cytrynowy i jeszcze jakiś, chyba limonkowy. I wtedy oczy mi krwią zaszły, piana na pysku wyskoczyła, dziki szał opanował. A Jajo w szkole. No, to mam czas, by przygotować mowę dla skazańca. I czekać na wykonanie wyroku. W kieszeń wpakowałam cały arsenał dowodów i czekam, aż Jajo ze szkoły wróci i różne scenariusze w mózgu układam, łącznie z wyprawą Jaja w kosmos. I już też sobie wyobrażam różne wymówki, bo a jakże, spodziewam się, że Jajo mieć je będzie, toż też nie w ciemię bite. A niby ostatnio uczy się, maluje, rysuje, czyta i mądrości swoje wygłasza, a tu, no, proszę, nikotyna w płuca idzie. Ja jej dam nikotynę. Toż własną piersią wykarmiłam i nie pozwolę na jakieś podtrucia z takim trudem zniesionego Jaja. Toż to znoszenie prawie 20 godzin mi zajęło!

Jajo wraca. Siada w kuchni. Na obiadek czeka. A ja z grubej rury wywalam cały arsenał na stół i pytam, po co to robi. A Jajo najspokojniej w świecie, że to nie Jaja, a koleżanki takiej i takiej. No to pytam, co to u nas robi, jak koleżanka wieki temu chyba była. Jajo tłumaczy, że w wakacje w swojej torbie przywiozło. Łzy leje, zaklina, że niewinne. Mnie lekko serce mięknie, bo co? Przełożyć przez kolano i sprać dupsko na kwaśne jabłko? Czy jajecznicę z Jaja zrobić? Tłumaczę, mówię, wysuwam argumenty jeden za drugim niczym działa na polu walki. Jajo zaklina, że nie, że nigdy w życiu. No, ale ja pamiętam przecież, jak to jest w takim wieku. Toż człowiek głupi, jak but, choć myśli, że rozumy pozjadał.

W końcu Jajo obiecuje, że odda to koleżance, że mogę ufać i spać spokojnie. No, ale jak tu spać spokojnie, jak nerw już jest? Pozostaje mi mieć tylko nadzieję, że coś do tego mózgu jednak dotarło i żadnych niespodzianek już nie znajdę.

Choć jak to mówią, kto szuka, ten z reguły znajduje.

A może właśnie kochaj i sprawdzaj?

0 myśli na “O tym, jak Jajo matkę własną wykończyć chciało”

  1. Pamiętam jak ja jako nastolatka popalałam i mama u mnie papierosy znalazła- też tłumaczyłam ,że koleżance przechowuję. Na całe szczęście palaczem nie jestem .Dziś sama jestem mamą i czekają mnie podobne dylematy, córka ma prawie 11 lat więc to już niedługo- już się boję. Ale delikatne sprawdzanie- tak, żeby dziecko nie czuło się inwigilowane , to takie 3manie ręki na pulsie. Chyba będę to stosowała- chociaż to czas pokaże

    1. Właśnie, bo to człowiek sam pamiętam, jak w pewnym wieku chciało się różnych rzeczy popróbować. A że wymówka tak, to się spodziewałam, bo każdy pewnie by tak mówił. 😉

  2. Trochę czasu mi zabrało, aby sprawdzić co to ja wczoraj napisałem w komentarzu do Ciebie. Ale szukam, szukam, i … nie ma “Andrzeja Rawicza”, bo pod takim nickiem prowadzę też blog historyczny. Nie ma, bo to nie ja!
    Co do wpisu to od dawna już zastanawiałem się jak Twoje Jajo przejdzie przez życie skoro jest takim ideałem? No więc chyba dobrze, że coś tam jednak się dzieje, bo dziać się musi.
    Nie wiem co Ci poradzić, bo chociaż to mój zawód, to nie znam wszystkich zakątków Waszego życia. Ale skoro na końcu posta pytasz, to odpowiadam: Kochaj, kochaj, i … nie sprawdzaj, a jeżeli już sprawdzisz – “no bo jak nie, jak tak” – to się z tym nie ujawniaj, bo najtrwalsze kontakty buduje się na wspólnym zaufaniu. No i rzecz najważniejsza, aby to zaufanie podtrzymać MUSISZ się jakoś delikatnie wytłumaczyć za ten “najazd” na mir domowy Jaja.

    1. Szukałam słuchawki telefonu, a reszta sama w łapki wpadła. 🙂 No, ale oczywiście to właśnie miałam na myśli, by się nie ujawniać z tą kontrolą, tylko rękę na pulsie trzymać.
      A Jajo idealne nie jest. Leń patentowany. 🙂

      1. Problemem nie jest to, że Jajo może paliło, może pali, i może będzie paliło – bo będą na nią czekały jeszcze gorsze niebezpieczeństwa (chyba nie trzeba wymieniać) – ale to, że utraciłyście do siebie zaufanie.
        Jak większość osób tu pisze, nie masz już żadnego wpływu na rozwój sytuacji w tym jednym aspekcie. Staraj się jednak nie utracić kontaktu w pozostałych. Powiedz np., że nie miałabyś pretensji, gdyby ci powiedziała dlaczego BĘDZIE paliła, ale jest ci przykro, że okłamywała. Może nie wszystko jeszcze stracone, wszak Jajo inteligentne i rozsądne jest.
        A tak a propos, przymierzyłaś się już do przeproszenia za ten najazd? To trudne, ale to pierwszy krok … Reakcja Jaja będzie dla Ciebie najważniejszą wskazówką do dalszych poczynań. Nic nie tracisz, a zyskać możesz wiele.

        PS. Traktuj to jako czystą teorię, bo moja wiedza o całej złożoności i uwarunkowaniach tego przypadku jest zerowa

        1. Teorię mam opanowaną, więc najpierw zaczęłam od przeprosin, że najazd się odbył. 🙂 I dokładnie to samo mówiłam, co tutaj proponujesz. I jeszcze kilka innych rzeczy. Ale też nie uważam, że jest to całkowita utrata zaufania w tej materii.

          1. Myślę, że nie gniewasz się na mnie za to co piszę, tym bardziej, że piszę o CAŁKOWITEJ utracie zaufania. Obie macie prawo do pewnych tajemnic, i może też i ta przykra kwestia do tych tajemnic należy. Przed Jajem jeszcze wiele spraw za które sama będzie musiała odpowiadać (studia, praca, rodzina, itd.), więc trzeba się na to przygotować. Wierzę, że Wam się to uda. 🙂

  3. Oj kochana… miałam pokój na poddaszu i w sezonie letnim siedziałam sobie w oknie (tak parapetu wcale nie było), paliłam fajkę za fajką i kiepowałam na dach. We wrześniu mama się zlitowała, myła okno i ten popiół zobaczyła. Oczywiście że koleżanka jak spała paliła, oczywiście że ja nie, że nigdy w życiu! Zapalniczki? Kupiłam sobie, bo dżinsy mi się strzępiły i opalałam sznurki. Paczka fajek w plecaku? Madzi noszę, no przecież że nie moje! Wyrzuty sumienia miałam jak jasna cholera, bo przecież kłamałam jak z nut, jednak pomimo tego i wielogodzinnych kazań i tak paliłam dalej. Mimo kar, zabranych telefonów, kazań, furii, kontroli i tak czas na fajkę się znalazł i to najcześciej w domu, bo pod latarnią najciemniej, a takie uczenie to dobry kamuflaż 😉 Wiem, że teraz zamiast uspokajać rozbudzam Twoją wyobraźnię, ale takie moje zdanie, że nie ma co przesadzać, bo dziecko znajdzie sposób i często jeśli będzie miało coś zrobić to zrobi, a nas będzie utrzymywać w słodkiej nieświadomości. Poza tym ja jestem dziwadłem kompletnym i zawsze byłam, a każde dziecię inne, więc cóż… może po 7 latach dowiesz się jaka była prawda? Tak jak moi biedni rodzice, którzy mi wierzyli. Kazania warto wygłaszać, ja dzięki nim miewałam kilkudniowe, albo tygodniowe przerwy, a rzuciłam palenie dopiero jak poznałam Pana Męża, bo on fajek nie tolerował strasznie, chociaż oboje rodzice nałogowcy.

    1. No, to mnie uspokoiłaś jak cholera. 😉 Nie, no przecież przeżyło się na tym świecie trochę lat i pamięta się co nieco jeszcze. Też z fajkami przygoda była, ale na szczęście krótka. 🙂
      A Jajo też ma pokój na poddaszu, więc może dach powinnam sprawdzić. 😉 No, ale Jajo ma tam nawet balkon, więc warunki idealne do puszczania dymka. Ponadto e-papieros nie śmierdzi, więc wyczuć się nie da. 🙂

  4. Oj… Ja bym chyba jakiś szlaban za karę dał. A potem (wcześniej?) wytłumaczył, że bardzo się boję, że to szkodliwe, że szkoda zdrowia, że trucizna i tak dalej… Matko, mam nadzieję, że się nie powtórzy!

    1. Myślałam o szlabanie. Ale problem się pojawił, bo Jajo ostatnio nigdzie nie chodzi (uczy się matmy – dobrowolnie). Komórkę ma zepsutą, a z laptopa rzadko korzysta, bo ma dużo nauki (kończy się semestr). Telewizji nie ogląda. No, może bym musiała dać szlaban na korki z matmy, bo tym ostatnio żyje. Ale teraz mnie oświeciło, że mogłam przyciąć kieszonkowe. Tu byłby ból. Oj, i to okrutny.

  5. Zanim doszłam do końca wpisu, już znałam odpowiedź Jaja. Nie moje. Toż to standardowy tłumacz wszystkich latorośli, Mogliby im opracować jakąś ściągę z wymówkami, bo ta jest już tak wyświechtana, że aż myszką trąci…

    1. To samo mówiłam Sławkowi, zanim Jajo wróciło ze szkoły. Wiedzieliśmy od razu, jaka wymówka będzie. 🙂

  6. Zawsze w takich sytuacjach zadawałem sobie pytanie, a co ja w tym wieku? Ci młodzi poznają wszystko czy nam się to podoba czy nie i potem nastepuje wybór- ja to będę robić albo nie będę. I na argumentach wyboru trzeba się skupić. Wygonić to, że inni tak robią itp. Wiem ,że się łatwo mówi, ale próbować trzeba. Ja na przykład prawie zmusiłe swoje dzieci do czytania książki “Narkomanka”. Czasem efekty można osiągnąć np. dla higienicznej jednostki poprzez pokazanie, a wiesz kto i czym tego dotykał, a Ty to do buzi. I wiary we własne dziecko

    1. Wiem. Też próbuję różnych sposobów. Książek (odpowiednich również) Jajo poczytało, z tym nie było problemu. Dużo rozmawiamy. I ja się trzymam tej myśli, że jednak durne nie jest i coś w tej czaszce zostanie. Wiadomo, jak to z próbowaniem jest, ale mam nadzieję, że dobrych wyborów w życiu dokona. Z jednym mam spokój, ono nigdy nie weźmie do ust czegoś, co ktoś już sobie w paszczę wpakował. Strasznie wrażliwe na tym punkcie. Nawet z czyjejś szklanki się nie napije. Fobie chyba ma jakąś. Jak już będzie palić, to swoje. 😉 No, ale mam nadzieję, że jednak nie będzie.

      1. To jej wciśnij kit ,że gdzieś czytałaś jak to sobie pracownicy fabryk robią żarty z klientów i ślinią filtry czy cos w tym stylu , ale walnij to tak bez związku przy obiadku pomiędzy jednym a drugim tematem i masz problem załatwiony.Tylko trzeba to niewinnie podać.

          1. Będę musiał mojemu “My dzieci z dworca Zoo” podsunąć.
            A poza tym jak to mawia mój znajomy: pełna kontrola, to pełne zaufanie 😛

          2. A wiesz, że są badania, które podają, że użycie narkotyków wzrosło po publikacji tej książki? Moje Jajo ją czytało, ale trochę miałam duszę na ramieniu. Potem przeczytało cały cykl książek Rosiek i chyba one na niej zrobiły większe wrażenie (bardziej uświadomiły). Potem dużo rozmawiałyśmy o tych książkach.

    1. To się jeszcze pamięta. 🙂 😉 W tym wieku człowiekowi się wydawało, że normalnie świat zmieni, góry poprzestawia. A starzy to się przecież na niczym nie znali.

  7. Dzień dobry

    ach, widzę, że wszyscy uważają, ze jednak Jajo winne. Ale jak do tej pory Ania opisywała, że jednak rozsądne i odpowiedzialne. Więc może to jednak nie Jaja ? No i kasę musiałaby mieć, żeby to kupić, tanie chyba nie jest? Musiałaby zrezygnować z innych przyjemności , żeby z kieszonkowego starczyło, no bo jakby oszczędności wydała, to byś chyba wiedziała.
    Dla mnie te e-pety śmierdzą, mam bardzo czuły węch. te liquidy mają specyficzne zapachy i tak jak po kadzidełkach, zapach po nich czuć jeszcze czas jakiś, ale znacznie bardziej nie przyjemny.
    A nawet jak to Jajo, będzie chciała, będzie palić, nie spędzamy z naszymi pociechami 24h/dobę. Nie upilnujemy. Możemy rozmawiać, prosić… Oby tylko życia nie obrzydzić tymi gadkami. Sobie i dziecku. No chyba, ze gotówki ja pozbawisz 🙂 bo nawet jak dasz na bułkę, to może odłożyć, a bułki nie kupi 🙂

    1. Na bułkę musi mieć, dojeżdża 45 km, a nie zawsze o 5 rano w domu jest coś świeżego. 🙂 Z kasą to masz rację, nie zauważyłam, żeby wydało na coś drogiego. Zresztą Jajo to żyła. 😉 🙂

      1. tylko żeby bułeczkę kupiła a nie co innego 🙂 Moja siostra tak robiła. wyjechała na obóz żeglarski. wieczorami ognisko i piwo. Czasem papieros. Ale kieszonkowe przecież na drobiazgi, więc nie wielkie. Rozwiązanie było proste. Nie kupować obiadów, ani nawet składników, nie gotować, nawet grupowo. Za to grupowo kupić kajzerki i kefir. Wtedy sporo zostawało na piwo i papierosy. Na szczęście nie mieli tyle kasy, żeby się upijać. Zresztą głowy słabe, więc dużo nie trzeba było pewnie 🙂 był to dwutygodniowy epizod. nigdy więcej nie widziałam siostry z papierosem, rzadko z alkoholem a jeszcze rzadziej z kefirem 🙂

  8. Młodzież ostatnio ulega modzie na e-papierosy, nawet w środkach komunikacji miejskiej widuję nastolatków palących to coś w czasie jazdy. Niby mówią, że to nieszkodliwe i nie uzależnia ale zawsze papieros to papieros, a smakowe płyny zwiększają atrakcyjność wynalazku. Ja bym pilnowała i sprawdzała, chociaż wiadomo, że jak będzie chciała dalej popalać to znajdzie kryjówkę na cały ten e- sprzęt.

  9. Dawno u Ciebie takich emocji nie “widziałam”, ale widać, że powód był poważny. Wierzyć, czy nie wierzyć? Z tymi elektronicznymi papierosami w tym wypadku jest gorzej, bo ich chyba tak nie czuć?

    1. Kiedyś to się znajdowało trochę tytoniu w kieszeniach, można było też wywąchać. Teraz trochę trudniej.

  10. Oby Jajo nie poddało się nałogom.Ja się martwię obecnie jak młody pójdzie do gimnazjum od września-czy osiwieję i czy nie popełnię zbrodni gdy pyskować i buntować się zacznie.A może ktoś ma jakiś sprawdzony patent na nastolatka-gimnazjalistę?Przyznam że bardzo się boję tego-i jak sobie pomyślę to skóra mi cierpnie.

    1. Wiem, co czujesz. To samo przeżywałam, jak Jajo szło do gimnazjum. Bałam się jak cholera, bo to nigdy nie wiadomo w jakie towarzystwo wpadnie, a ponadto bałam się, czy ktoś temu mojemu Jaju tam krzywdy nie zrobi. No, ale w sumie gimnazjum wspominam bardzo spokojnie. Znałam towarzystwo Jaja. A i Jajo wtedy tylko po scenach różnych biegało, w teatr się zaangażowało i to piękne było. 🙂 I mnóstwo sukcesów literackich ma na koncie z tego okresu. 🙂

  11. Padłam przy fragmencie “znoszenie tego Jaja 20 godzin mi zajęło” 😀 A co do pytania ostatniego, to uważam, że troche kontrolowac dziecko trzeba. Wiem, wiem – z jednej strony zaufanie ale z drugiej.. nigdy nie wiadomo co dziecku do głowy wpadnie za pomysł. Ja bym jednak wprowadziła wzmożona kontrolę, dopiero wtedy, kiedy cos nie dawałoby mi spokoju i jakies sygnały niepokojące sie pojawiły. Nie wiem, trudno mi o tym pisac, bo nie bylam w takiej sytuacji i nie wiem jak ja bym sie zachowywała będąc rodzicem ;]
    Pozdrawiam =)

    1. Mnie od razu włącza się powiedzonko kierowców, że trzeba mieć ograniczone zaufanie. Jednak to chyba zbyt drastycznie brzmi. Ufam temu mojemu Jaju i liczę na to, że nie pójdą w las nauki powtarzane od lat. Mam nadzieję, że to już więcej się nie powtórzy. Ale od czasu do czasu delikatną kontrolę przeprowadzę (bez zostawiania śladów). 😉 🙂

  12. u nas w firmie panuje przekonanie, że należy ufać. Niemniej zaraz potem sprawdzamy czy ktoś mówi prawdę. Ciężko ustalić reguły w pewnym wieku, kiedy świat kusi swoimi – niekoniecznie dobrymi – walorami. Na pewno trzeba dużo rozmawiać o problemach i nawet zwykłych pierdołach.

    1. Ha ha 🙂 No, to Jajo to nie takie bezbronne, od razu zaczęło łzy lać, wiedząc, że matki serce skruszy. 😉 🙂

  13. Tłumaczenie baaardzo grubymi nićmi szyte 😉 Ja tam bym od razu pojechała po kieszonkowym. Chcesz się truć? świetnie, ale nie za moje.
    Prawdopodobnie to taki chwilowy owczy pęd. Żeby tylko nie wpadła w nałóg zanim jej przejdzie.
    PS. Jeżeli Jajo taka żyła, podkreślaj argument oszczędnościowy! Takie płyny nie są przecież gratis.

    1. Jajo ma niewielkie kieszonkowe i w tym problem. Jak wydaje, to zawsze mówi, a ja mam wgląd w jej konto, więc tym bardziej dziwna sprawa. Dzisiaj sprawdziłam, ile kosztuje dokładnie takie samo cudo, jak u Jaja znalazłam. A tłumaczenie, jasne, że grubymi nićmi szyte. Na razie była poważna rozmowa, zobaczymy co dalej.

  14. Chyba sprawdzać, mimo wszystko. Aby potem nie było żalu do samej siebie, że nie uchroniło się przed czymś.

    Ale dyskretnie, by się nie zorientowało Dziecię Twoje 🙂

    1. Taki jest plan. Zresztą zawsze delikatnie trzymam rękę na pulsie. 🙂 Wiadomo, że nie towarzyszy się dziecku 24 godziny na dobę, ale mam nadzieję, że nie będzie źle. 🙂

        1. Na szczęście nie czyta. 🙂 Ale już chyba jej koleżanka (ta niby właścicielka akcesoriów) powiedziała. 🙂

  15. O jejku Ja cię chyba też nie pocieszę – nie tak dawno przechodziłam ten cały burzliwy okres dojrzewania i wiem jak jest. Zawsze jest tłumaczenie, że to koleżanki, a zapalniczkę sobie upiłam, bo mi się spodobała, a paczkę od papierosów mam, bo kolekcjonuje – no i każdy się tłumaczy, ze to koleżanki – ale nie martw się i nie trać zaufania – po prostu dyskretnie kontroluj i sprawdzaj, a po za tym przeprowadź poważną rozmowę – z jakiegoś powodu alkohol i papierosy są sprzedawane osobą, które ukończą 18 lat a w Stanach po 21 roku życia : )

    1. Jajo już za dwa miesiące będzie pełnoletnie. 🙂 Rozmawiamy dużo, więc jest jakaś szansa, ze jednak mózg wróci na właściwe tory. 😉 Nie upija się, nie imprezuje, na dyskoteki nie chodzi, więc mam nadzieję, że nie jest źle. 🙂 Ale rękę na pulsie będę trzymać.

  16. Oj, znam to, niestety. Mój starszy syn postanowił w gimnazjum spróbować normalnych papierosów. A, że głupie to to jeszcze, to papierosy normalnie w kieszeni w kurtce trzymał. Przez przypadek znalazłam jak kurtkę w aucie przekładałam. No i się zaczęło kazanie. Najgorsze jest to,że rozmawialiśmy często o nałogach (mój mąż rzucił 10 lat temu, ja nie palę więc wzorce są inne), ale nie, poznał kolegów gdzieś po za szkołą, starszych no i jak tu wyjść na tchórza. Minął rok, papierosów nie ma. Niestety, czychają na nich inne pokusy (ale to nie temat na dzisiaj).
    Aha,mój to powiedział, że się odstresowywał, nawet nie próbował zwalać na kolegów. Masakra!!!

  17. Aniu, a Ty jesteś pewna na 100% że to Jaja akcesoria? Rozsądna taka dziewuszka, dom i szkoła, sama mówisz, że nie imprezuje i nie włóczy się. Uczy się nieźle. Kieszonkowe małe, czasem grosik na bułeczkę. wgląd do konta jest i piszesz, że nic tam niepokojącego nie widać. a takie cudo to jednak koło 100 zł. Więc może to nie Jajo 🙂
    z drugiej strony, gdyby to było koleżanki, to pewnie ładnie gdzieś na półeczce by leżało żeby się nie zniszczyło…
    Moja córka raz zapaliła prawdziwego papierosa, czekoladowego. Na sztuki kupili dwa na spółkę na kilka osób, po kilkanaście groszy się składali. Mała miała 13 lat. Był to pojedyńczy wygłup. widzi jak moja mama choruje – paliła 30 lat. Nie pali kilkanaście, ale astma i POCHP już na zawsze. moja babcia umierała, dusząc się. jedną z przyczyn było wieloletnie palenie. Teraz u nas nikt nie pali a ona stanowczo twierdzi, że nigdy nie zapali. Oby tak było, ale martwię się, wiele pokus na nasze dzieciaki czeka, łatwiej dostępne. Co gorsze nieraz pieniądze nie są potrzebne żeby zapłacić. Szczerze mówiąc mam stresa 🙂

    1. Z dzieciakami to różnie bywa i chyba nigdy nie można mieć pewności. Sama pamiętam, jak ze znajomymi robiliśmy zrzutkę na papierosy i zawsze kupowaliśmy cukierki jeszcze, żeby zabić smrodek. W zasadzie z tego, co pamiętam, to najbardziej nam smakowały właśnie te cukierki. 😉 🙂

  18. A sprawdziłaś czy pojemniki pełne czy odkręcane? Jeśli to te ze zdjęcia to wg mnie wyglądają na nieruszane.
    Od razu poznałam, bo też mi sie takie ostały, i elektroniczny fajek również. Szczerze mówiąc wątpię, żeby Jajo Cię okłamało, bo do takich przyzwyczaić się gorzej niż do normalnych, naprawdę, z ręką na sercu.

  19. Tak mnie zachęciłaś tym wpisem, że sobie kupiłam w kiosku dwa papierosy na sztuki 🙂 Teraz mogę nawet zobaczyć w lusterku, jak wyglądam z fają 🙂

  20. Twój wpis przeczytałem jeszcze w pracy, ale dopiero teraz mogę go skomentować.
    Takie zachowania dorastających “dzieci” są typowe.
    My też znajdowaliśmy w torbach córki zapalniczki i zawsze były to zapalniczki koleżanek. Ponieważ moja latrośl skończy za pół roku 18 lat, kiedy kilka tygodni temu zabrakło mi papierosów zapyałem wprost czy nie ma (córka nie pali przynajmniej w domu), ale poczęstowała ojca nebieskim Camelem, a ja nie pytałem czy to też koleżanki. Ot, tłumaczymy ostrzegamy i nie udajemy , że nie wiadomo, o co chodzi. Ale moja córa to prawie “gwiazda” .Zagrała w 3 seriach serialu “Do dzwonka” a w ostatni czwartek nie zdążyłem napisać Ci, abyś obejrzała ostatbni odcinek 2XL na Polsacie.
    Dziś w wychowaniu “dzieci”, a zwłaszcza takich pannic są jednak gorsze problemy niż “fajki” , inne uzywki, czy cotygodniowe imprezowanie.
    pozdrawiam

  21. hahahah, nie wiem, moi rodzice nie sprawdzali kieszeni – nawet przed praniem matka wołała – sprawdzaj kieszenie, Kiedy wyczuli dym, bo w domu nikt nie palił,
    zawsze mówiłam, że u koleżanki ekipa pali to co mam zrobić? wyjść?! 😀
    mimo ze łgałam, paczka leżała spokojnie w kieszeni
    – chyba wiedzieli, że zabranie tego i tak nie zakończy mojej przygody z nałogiem, kupię następną, która w piwnicy schowam i tyle, więc nie było sensu.:D
    Za to truli mi równo.

    Teraz mniej się truję, bo nie mam kiedy, gdyż
    Dzieciakom mówię, ze palenie szkodzi :D:D:D
    I koleżanka, która chciała zajarać musiała uciec z oczu Starszego, który na nią grzmiał:
    – Chcesz być chora na raka? chcesz się zabić?!

    😀

    1. No, to chyba czas rzucić to cholerstwo, nie? 😉 Mnie jak Jajo kiedyś z papierosem zobaczyło, bo kiedy się rozwodziłam, to nie ukrywam, że lubiłam dymek puścić, to się popłakało. 🙂

  22. czytając początek wiedziałam co Jajo odpowie 😉
    to standardowa wymówka – ale być może się mylę i Jajo faktycznie niewinne 😉
    jestem zdania, że kochaj i dyskretnie sprawdzaj 😉

    1. Też wiedziałam co powie, zanim jeszcze przyszło. 🙂 🙂 Miało się te naście lat, nie? 😉 Ale w ten weekend poważne rozmowy odbyłyśmy i było super. Kocham to moje Jajo jak nic. 🙂 🙂

Pozostaw odpowiedź ~karolina Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *