Armagedon w mojej czaszce

Armagedon normalnie już tuż-tuż. Nie ma żartów. Wstaję rano. I ledwo otwieram oczy, a łeb mnie tak napieprza, jakby tam ludziki małe w szpilkach jakiś bal urządzały. I łup, łup po zwojach mózgowych.

Zwlekam się z łóżka. Kurza twarz! Powieki ledwo rozwieram. Jakiż świat jest paskudny. Szaro, buro, a to dopiero ranek. Słońce zapomniało się obudzić.

Szukam kapci przy łóżku. No, są, cholery jedne. Wciskam na stopy. Szlafrok wyciągam spod kota, bo znów łajza sobie z niego legowisko zrobił. Normalnie jakby miał zamontowany w czaszce czujnik szlafrokowy. Od razu go wyczuje i pędzi, by się na nim uwalić.

Idę w tych kapciach i szlafroku do kuchni. Wlokę noga za nogą. Dobrze, że nikogo już w chacie nie ma, bo normalnie zawału by dostali na mój widok. Na wszelki wypadek nie patrzę w lustro. Nastawiam kawę. Idę się umyć, może będzie lepiej. Ale nie. Włosy dzisiaj normalnie jakiś zwis zrobiły, prawie wyprostowały się z wrażenia. Myję je więc, a potem ręcznik w turban na łepetynie zwijam.

I nagle dzwonek do drzwi. Idę z tym turbanem. Podtrzymuję go ręką, żeby nie spadł. Otwieram. A tam pani i pan. Eleganccy bardzo. Garniturki, płaszczyki, w rękach teczuszki. W pierwszej chwili myślę, że może CBA albo inne cholerstwo. Otwieram, czyniąc rachunek sumienia. Witam.

Czy zmarli zmartwychwstaną? – słyszę pytanie na dzień dobry. No i tak pomyślałam, że może to już zakład pogrzebowy się o mnie upomina, bo te garniturki takie eleganckie czarne mają.

Pani jednak jakąś karteczkę wyciąga. Podaje. Dziękuję. Drzwi zamykam. Nie, to nie dzieje się naprawdę. Idę do pokoju zmierzyć sobie ciśnienie. 96/66. Umieram? Bo normalnie jak umarlak się czuję. W dodatku te trzy szóstki… To jakiś znak? Kawę siorbię. Może skoczy. A potem pomyślę nad zmartwychwstaniem, bo może jeszcze warto do żywych powrócić. Chociażby po to, by rodzinie obiad zrobić…

0 myśli na “Armagedon w mojej czaszce”

  1. Nie mają kiedy chodzić tylko jak człowiek ledwo oczy otworzył? 😉
    I kto by z samego rana zaprzątał sobie głowę zmartwychwstaniem!?

    P.S. Dzisiaj znów pijemy Twoje zdrówko z Asią 😉

      1. Oj wypijemy!Bankowo!A mnie z rana(o 7)pan namawiał telefonicznie na badania.Nie ma dnia żeby jakaś menda nie zadzwoniła-z tego typu ofertą.A jakie prezenty oferują za przyjście-można by się nieźle obłowić hihi.

  2. Strasznie nie lubię, kiedy Ci ludzie nachodzą mnie w domu. Nie dość, że zatrzymują ludzi na ulicy, to jeszcze w domach nas nachodzą, często w nieodpowiednim momencie.
    Co do kawy, to ja się dołaczam, można? A głowa to wczoraj mnie bolała. Współczuję Ci.

    1. Mnie już ta łepetyna od trzech dni nawala. Masakra jakaś. A kawkę chętnie wypiję w towarzystwie, nawet wirtualnym. 🙂

      1. Też czasem miewam takie długie bóle głowy, czasem są tak silne, że tabletki nie pomagają, a ból przechodzi na lewą skroń i lewe oko. Nie wiem, dlaczego i czy to coś oznacza. Kiedyś byłam z tym u lekarza, ale można się domyślić, jak na to zareagował.

        1. migrena właśnie kochaniutka, jeden z jej objawów 🙂 internista, skierowanie do neurologa. Jak trafisz na uczciwego to zrobią Ci tomografię mózgu. na wszelki wypadek, żeby go wykluczyć 🙂
          Na migrenę pomagają nie leki p/bólowe tylko rozszerzające naczynia krwionośne mózgu, trzeba brać systematycznie jakiś czas. Są też 3 leki celowane w migrenę, w tym jeden polski. Tylko na receptę. W pudełeczku, dwie lub trzy tabletki. działają, jeśli się je zażyje jak tylko zaczyna ćmić. I dużo pić. Cisza, spokój…

        2. Właśnie, tak to jest z lekarzami. Chociaż ja byłam wczoraj u swojej i dała mi skierowanie na badania i jeszcze do alergologa wysłała. Normalnie szok. 😉 🙂

          1. – Panie doktorze, mam migrenę…
            – Migrenę to może mieć królowa angielska, panią to po prostu głowa napier…!
            Był sobie kiedyś taki dowcip… 😉

  3. HaHAHAHAHA ALF!!!!! 😀 hahahahaha, chybabym z wrażenia się popierdziała i z miną ogromnego zainteresowania, jak u Garfielda zamknięła im drzwi nie odpowiedziawszy 😀 hahahahahah 😀

      1. Po wpisach widzę ,że nie posłuchałaś. Nie martw się na obiad zrobią sobie i Tobie jajecznicę, a jeden dzień bez sprzątania nie zaśmieci Twojego mieszkania do granic wytrzymałości. Poleż, pomyśl, pośpij.I obserwuj reakcje rodzinki na to Twoje postępowanie.

        1. Ha, ha 🙂 Mężuś by nic nie powiedział, tylko jeszcze herbaty zrobił. On to taki kochany jest. 🙂 Jajo by tylko kręciło nosem, że obiadu nie ma. Ostatnio jak rzuciłam hasło, że raz w tygodniu moglibyśmy gdzie indziej zjeść, żebym nie gotowała, to Jajo się oburzyło i stwierdziło, że to strasznie głupi pomysł. 🙂 🙂 Najlepiej jak mamusia ugotuje. 🙂 Chociaż i tak cieszę się, bo Mężuś jak nie ma pracy, to w niedzielę pichci. 🙂 🙂 I Jajo też się z tego cieszy, bo on dobrze gotuje. 🙂 W sumie to czekam, kiedy mi to Jajo obiad zrobi, no, ale pewnie jeszcze sobie poczekam, bo w tygodniu późno wraca, a w weekend korki, nauka i malowanie. Zawzięło się i ma plan, by dostać się na swoje wymarzone studia. 🙂

          1. Widzę ,że trafił Ci się Mężuś co się zowie. Facet mi imponuje.Tak, jest męski, ale nie fiut. A co najważniejsze ma odpowiednią kobietę i jest kochany.

          2. I to jeszcze jak kochany. 🙂 🙂 Pierwszy to był falstart, więc teraz od życia mi się coś należało. 😉 🙂

          3. W zasadzie to tak ostatnio mnie ta łepetyna boli, do tej pory zwykły proszek przeciwbólowy i kawa wystarczały. Już i tak jest lepiej. A na obiad zamówiłam pizzę. Taki dzień dziecka sobie zafundowałam. 😉 🙂 Co prawda porządki zrobiłam, ale to już wszystko na co mnie dzisiaj stać. 🙂

          4. Wiem, może wkurzać, jak Dzieć chce, żeby to tylko mama gotowała, no, ewentualnie tata. Ale gdyby tak Dzieć na propozycję: raz w tygodniu jemy poza domem zareagował: “o, to kiedy chodzimy do makdonalda?” tudzież: “po co wychodzić, po prostu zamów pizzę” to by chyba bardziej niefajnie było.

          5. To prawda. 🙂 No, ale wczoraj z braku sił była pizza. Nie pamiętam, kiedy ostatnio ją jedliśmy, więc odmiana się przydała, a ja odpoczęłam jeden dzień od garów. 🙂

  4. Kilkadziesiąt lat temu – jeszcze jako kawaler, gdy doprowadzałem się do stanu użytkowego w łazience – ktoś zadzwonił do drzwi. Luknąłem przez lipko i aż stęknąłem, za drzwiami super laska!!! Krzyknąłem: W ciągu 3-4 sekund zrobiłem się na Gregory Pecka (podobno, byłem podobny). Otwieram, a tam owszem laska jest, ale na schodach czekają dwie starsze przyzwoitki …

    1. Ha, ha 🙂 A przyzwoitki już Ci się nie podobały? W sumie to mogłeś na to spojrzeć z tej strony, że miałeś za drzwiami nie jedną kobietę, ale trzy! 😉 🙂

  5. dzień dobry
    mimo bolącej głowy cudny wpis 🙂
    bardzo plastyczny, widzę cię jak Ty do tej kuchni i do tych drzwi 🙂
    Ja z głową mam też już trzeci dzień atrakcje. Wróciła migrena,wczoraj masakra, miałam wrażenie, że granat mi się w głowie rozerwie, już słyszałam tykanie… Dziś na razie tylko ćmi, jak przedwczoraj, ciekawe co dalej?
    Ciśnienie takie jak Ty dziś to ja mam zawsze
    Spokojnego dnia bez bólu głowy i niespodziewanych gości 🙂

    1. Ja mam zawsze takie 105/68. I przy takim funkcjonuję dobrze. 🙂 Teraz też jakoś mnie od 3 dni napieprza łepetyna. Może przez pogodę?

  6. Witam!! 😉
    To mamy dziś coś wspólnego ze sobą (oprócz imienia;)) Też obudziłam się z okropnym bólem głowy a do tego jeszcze ten zatkany nos…koszmar! Nawet z łóżka wstawać mi się nie chciało…ale się zmobilizowałam. Zjadłam śniadanie, nastawiłam pranie a teraz sobie siedzę z lapkiem na kolanach i piję gorącą herbatkę…głowa ciągle boli ;(
    Aniu! Przepraszam, że wczoraj nie napisałam Ci co i jak, ale jakoś nie miałam do tego głowy. Jak już się ogarnę i dojdę do siebie, to nadrobię zaległości (rozwodu jeszcze nie dostałam).
    Ściskam cieplutko i pozdrawiam! ;D

    1. To może faktycznie coś z pogodą nie tak, że wiele osób narzeka na ból głowy.
      Mam nadzieję, że jednak u Ciebie wszystko potoczyło się w miarę spokojnie. Pozdrawiam i czekam na wieści. 😉 🙂

  7. Haha, Tata Szymona to moze sprawdzic Cie chcial, jaki dzien dzis mamy? Albo sam zaspany i dni pomylil. 🙂
    Mi dzis spac nie dali, wrzaski z rana i od 6 na nogach, co do mnie niepodobne. Niewyspanie = bol glowy = rozdraznienie = marudzenie = wredota. Choc czasem i jak wyspana jestem, to wredna bywam. 😀
    Kuro, ale masz mezusia! 🙂 Tylko zazdroscic, choc moj tez mi herbatki zrobi czasem, wiec zastanawiam sie, komu bardziej zazdroscic. 😀
    Polecam herbatke yerba mate na pobudzenie, bo ile kawy chlac mozna? A herbatka tez dla zdrowotnosci. 🙂

    1. Tej yerba mate jeszcze nigdy nie piłam, muszę spróbować. To chyba ta, co Cejrowski ją wszędzie ze sobą nosi, nie? 😉 🙂

      1. dokładnie ta 🙂 ma trzy zalety 🙂
        1. dużo lepiej budzi niż kawa i długo utrzymuje w stanie przytomności w przeciwieństwie do kawy co to działa tylko kilkanaście minut, a potem się pada na twarz
        2. Sypie się ją raz, a potem zalewa kolejna porcją wody z termosiku najlepiej
        3. Wspomaga odchudzanie, bo reguluje procesy przemiany materii

        ma jedna wadę

        jest okropnie nie smaczna :)))))))
        do tego smaku można się przyzwyczaić, ale nie wiem czy ktoś może powiedzieć, że to jest smaczne. Niektórzy mówią, że to jak tytoń, jak błoto, jak torf, niektórzy posuwają się do porównań z brudnymi skarpetami

        Warto też zacząć swoją przygodę z yerbą od delikatnych gatunków, bo te mocne smakiem powalają. Warto tez zainwestować i kupić te co mają więcej listków niż gałązek

        Na początek polecam znaleźć dobrą yerbiarnię, w dużych miastach są, zamówić sobie w tykwie ( zupełnie inaczej smakuje niż w ceramice ) i popróbować

        W razie pytań służę pomocą 🙂

        1. Mój Mężuś kiedyś sobie taką kupił z tykwą, ale mu zapleśniała. 🙂 🙂 Ja jeszcze nie próbowałam, ale poszperam w necie, bo w moim mieście to takich wynalazków na pewno nie znajdę. 🙂

          1. ale nie tak daleko masz chyba najpiękniejsze miasto w Polsce 🙂 a na pewno moje najulubieńsze, tam mają i sklepy z Yerbą i yerbiarnie 🙂
            Tykwę po każdym użyciu, czyli po sączeniu yerby min 3 godz 🙂 trzeba dobrze wypłukac i zostawić do schnięcia w miejscu gdzie jest przewiew np na suszarce do mycia naczyń 🙂 Poza tym tykwa łapie specyficzny zielono czarny kolor i to nie zawsze jest pleśń, tylko kolor po parzeniu yerby 🙂

          2. Dobrze wiedzieć. 🙂 Niedługo wybiorę się do tego najpiękniejszego miasta. 🙂 Nie mogę się doczekać jarmarku świątecznego. Pewnie już za tydzień się zacznie. 🙂

          1. Zwalmy wszystko na pogodę. Chyba, że u mnie taka empatia i łączę się z Tobą w bólu? (Nawet kawa nie pomogła).
            Chciałabym zobaczyć miny tego eleganckiego towarzystwa. Zapewne BEZCENNE.

  8. W pierwszy wieczór, jak się zwinęliśmy do teściów, to Monsz przywlekł taka ulotkę czy wierzy w to, że zmarli mogą zmartwychwstać. Chyba mają jakąś kampanię ogólnopolską 😉 , bo jak ostatnio byłam w domu podlać kwiatki to miałam to samo zatknięte za drzwi…
    I niech Cię głowa nie boli! Ściskam!

      1. Dobrze, że na mnie dzisiaj nie trafili, bo wtedy od razu można by zakreślić odpowiedź “TAK” i być o tym w 100% przekonanym. Wiarygodność swą wspierałby mój brzuszek rysujący się pod szlafrokiem, który mógłby wskazywać na postępujące procesy rozkładu 😉 Generalnie moja reprezentacyjność w skali od 1 do 10 jest tak gdzieś na poziomie minus 15 😀

  9. Klik dobry:)
    A może ten “Armagedon” jest po wczorajszej, według mnie, wyczerpującej dla Ciebie dyskusji o teatrze. Myśmy się rozgadali, a Ty biedna, jako gospodyni dotrzymywałaś wszystkim kroku. Bardzo za to dziękuję! To był bardzo ciekawy i kształcący wieczór.

    Pozdrawiam serdecznie.

    1. Oj, dla mnie też to była fantastyczna dyskusja. Potem mój dom jeszcze nią żył, bo my tak o tym od kilku dni rozprawiamy. Bo to wszystko nie jest takie jednoznaczne. 🙂 🙂
      Pozdrawiam również.

  10. O, tak. Pogoda w ostatnie dni nas nie rozpieszcza. Mnie co prawda głowa nie boli, ale marnie sypiam (zmowa Męża i Córy – o czym dziś u mnie na blogu 😉 ) i jestem niedożycia zupełnie. Za oknem ponuro i ciemno, więc dojaśniam się sztucznie i już włos mi się jeży na łepetynie na samą myśl o rachunkach za prąd 🙂 Do mnie też zachodzili z dokładnie tym samym pytaniem 🙂 Nie dziś co prawda, a kilka dni temu. Tourne jakieś sobie po Polsce urządzili czy co? 😉

  11. Ja nie wiem, czy to kwestia ciśnienia, czy szaroburej brei za oknem. Nie wstaję tak jak bym chciała, nawet powiek nie mam siły otwierać i tak śpię nie śpię do dziewiątej niekiedy. Potem gwałtu rety i w galopie do arbaita. Na szczęście odkąd porzuciłam kawę rozpuszczalną na rzecz mielonej głowa nie boli mnie prawie nigdy 🙂 Po rozpuszczalnej cholerze miałam młot pneumatyczny pod czaszką i odruchy wymiotne 😉
    A z nieproszonymi gośćmi to zawsze jakoś tak się dzieje, że są nie w porę.

          1. To ja do tego klubu też 🙂
            chyba taka akcja bo u nas pół dnia stoją pod dworcem wileńskim, maja nawet taki stojak na gazetki. Od miesiąca już tak nawracają. Może przed Bożym Narodzeniem tak nas chcą ocalić

  12. wyobraźcie sobie mieć ich na co dzień… z grzeczności najpierw słuchałam bo rozmowa zaczynała się od grzecznościowych rozmówek . Od pon do czw prawie nie widać i nie słychać, w piątek elegancko ubrani znikają na prawie cały dzień. W sobotę się zaczyna a kulminacja jest w niedzielę. Od południa do późnej nocy porządki, wiercenie ścian, naprawa samochodu. Im hałaśliwiej tym lepiej. Ściągają do domu tony śmieci i przewracają tym do późnych godz nocnych .

  13. Anno musiałaś podle wyglądać, jak Ci eleganccy państwo pocieszali Cię zmartwychwstaniem.. No ubaw po pachy mam czytając o Twoim poranku…
    Też jestem właścicielem niskiego ciśnienia , ale do mnie nikt nie przychodzi z pocieszeniem
    Pozdrawiam i koniaczek koniecznie koniaczek 🙂

    1. Lekarz mi kiedyś powiedział, żebym łyżkę koniaku rano piła. 🙂 No, ale ja koniaku nie lubię, ponadto na prawdziwy mnie nie stać (więc w sumie nie wiem, czy taki lubię). 🙂 I jak potem jeszcze wsiąść do auta? 😉 🙂

  14. Ojej, nie nadążam za tymi wpisami, jest ich tyle! Przypuszczam, że to jest cena za podążanie za taką sławną osobą jak Ty. Dalej będę podążać, ale nie staję do zawodów w odpowiedziach.

    1. Spokojnie. U mnie jak zawsze wpis co dzień, oprócz niedzieli. A czytasz tyle, ile masz ochotę i na ile masz czas. No, ja niestety tak mam, że muszę co dzień coś skrobnąć. “Muszę, bo inaczej się uduszę”. 😉 🙂

  15. Kiedyś Ci sami Agenci zapytali mnie:
    -Czy nie uważa pani, że biblia jest najmądrzejszą księgą na świecie i w niej jest wszystko zapisane?
    Odpowiedziałam:
    -Oczywiście, a do tego jeszcze najpiękniejszą… – gdy otwarli usta, żeby coś powiedzieć, dodałam szybko – sama uczestniczyłam w pielgrzymce ewangelizacyjnej, dużo analizowaliśmy pismo…
    Jakoś nie podjęli tematu. 😛 Młodzi jacyś byli, niedoświadczeni…

  16. Uśmiałam się z tego Pani wpisu. Ja też miałam spotkanie pierwszego stopnia z tymi ludźmi:) otworzyłam drzwi nie patrząc kto puka w przekonaniu, że to oczekiwana przeze mnie osoba. Otwieram z małym dzieckiem na rękach, a Pani do mnie “Czy wiesz, że apokalipsa zbliża się do nas wielkimi krokami, pomożemy Ci zmienić Twój świat” … Odmówiłam grzecznie, po czym druga Pani do mnie “Jesteś dziecko w błędzie, jesteś jeszcze młoda (30+) będziesz żałować.., skazujesz swoje dziecko” i wtedy pierwszy raz moi sąsiedzi mogli usłyszeć jak potrafię walnąć drzwiami – więcej nie przyszły 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *