Kontrowersje w sztuce

Zostałam pobudzona intelektualnie do poruszenia ważnej kwestii. Chodzi o sztukę. Nie o sztukę mięsa jednak. Wydarzenia w Krakowie i w Warszawie zmusiły mnie do zastanowienia się nad tym, czy sztuka powinna budzić kontrowersje.

Wszem i wobec wiadomo, że zrobiło się ogromne zamieszanie wokół Jana Klaty – dyrektora Narodowego Teatru Starego w Krakowie. Podczas spektaklu „Do Damaszku” część publiczności wykrzyczała: „Hańba” i przerwano spektakl. Takie emocje wzbudziły podobno bardzo wyuzdane sceny. Globisz kopulował, jakaś aktorka odgrywała akt seksualny. I niektórzy widzowie nie wytrzymali napięcia. Widziałam nagrania w necie, jednak sztuki nie oglądałam, więc trudno mi się wypowiadać. Jednak nazwisko Klaty jest mi doskonale znane. Kiedyś miałam okazję oglądać w teatrze „Trylogię” w jego reżyserii. I byłam pod wrażeniem.  Trzy godziny. Ale jakie?! Wiele aluzji do wydarzeń współczesnych, kapitalna zabawa konwencją, ale nie głupia, nie banalna. Do tego genialni Anna Dymna i Krzysztof Globisz. Jednak w trakcie przedstawienia kilka osób wyszło. Bo Klata lubi kontrowersje. I idąc na jego spektakl, trzeba się z tym liczyć. To niepokorny twórca, który lubi działać na emocjach. I to skrajnych.

„Do Damaszku” nie widziałam. Dziennikarze piszą o strasznej grafomanii i spłyceniu tekstu. Nie wiem, nie widziałam. Podobno też przerwano próby do nowej sztuki – „Nie-Boskiej komedii”. Podobno część aktorów zrezygnowała z brania udziału w tym przedsięwzięciu. Podobno nawet Anna Dymna (trochę dużo tych podobno, ale nie wiem, jaka jest prawda). No, i jeżeli ona zrezygnowała, to ja wierzę, że jednak coś na rzeczy być musi, bo mam wielkie zaufanie do tej aktorki. Klata dostaje mnóstwo listów z pogróżkami. I tak się dzieje to małe piekiełko. Wszyscy dyskutują, rozmyślają, co niektórzy się oburzają. A teatr stoi. Prób nie ma.

Zastanowiło mnie to, czy sztuka powinna wywoływać aż tak skrajne emocje. I jestem przekonana, że przecież właśnie o emocje w sztuce chodzi. A jak wiem, że dany spektakl zrobił reżyser o takiej, a nie innej reputacji, to przecież nie muszę na niego pójść. A już krytykowanie sztuki, która jeszcze nie została pokazana, toż to przecież straszne. Pamiętam, jak Słowacki żalił się w jakimś liście do matki, że krytycy już obrzucają błotem „Balladynę”, której on nawet nie skończył. A przecież cóż takiego kontrowersyjnego jest w tej sztuce? No, chyba że wszyscy po kolei padają jak kaczki. Nic poza tym. A „Dziady”? Nie oburzały? Oburzały, a jakże. Przecież Wielka Improwizacja to jedna z najbardziej bluźnierczych scen w literaturze polskiej. A Witkacy? Czysty mózg wariata na scenie przecież.

Wystarczy wziąć do ręki indeks ksiąg zakazanych i poczytać, co oburzało w minionych wiekach. Toż sztuka zawsze budziła skrajne emocje! Dla niej nie ma świętości. I uważam, że chyba być nie powinno.

Pamiętam, jak kiedyś byłam z moją bratową na pewnym spektaklu. Z okazji Dnia Kobiet sobie taką frajdę zafundowałyśmy. Przeczytałyśmy mniej więcej o czym sztuka. Grała w niej Maria Seweryn, więc tym bardziej chciałyśmy zobaczyć. I ku naszemu zdziwieniu najpierw pojawił się jeden golas. Oj, jaki przystojny! My w trzecim rzędzie, a ten nagusieńki z kokardką na szyi stoi i krzyczy, by spojrzeć na jego piękne ciało. Kurczę. My twarze akurat na odpowiedniej wysokości. I nie wiadomo na co patrzeć, czy ot, prosto przed siebie, czy głowę zadzierać i w oczy spoglądać. Normalnie krępująca scena dla widza, ale widok uroczy, bo aktor naprawdę świetnie zbudowany. Potem następny golas pod prysznicem, potem Maria Seweryn z zadartą spódnicą. Kilka osób wyszło, bo oburzone, że tyle golasów. W końcu scena w prosektorium. Leży nieżywy gej nakryty prześcieradłem. Przychodzi do niego były kochanek, a ten z zaświatów woła do niego: „Zrób mi to”. No, to mężczyzna najpierw się waha, ale potem rękę pod prześcieradło wkłada i robi mu „to”. A scena trwa i trwa. Widz skrępowany. Znów kilka osób wyszło.

Generalnie sztuka nam się podobała. Ale poliki czerwone miałyśmy po wyjściu. Jednak jedno co nas uderzyło to to, że nigdzie, a to nigdzie nie było informacji o scenach erotycznych. I przecież mogłoby mnie to urazić, i traumę mogłabym mieć do końca życia.

Niech sztuka będzie kontrowersyjna. Niech nie będzie grzeczna, ale niech widz ewentualnie wie, co go czeka, żeby na przykład dziecka nie przyprowadził, coby go ukulturalnić.

93 myśli na “Kontrowersje w sztuce”

  1. najlepiej to sztukę w schemat zamknąć i wara!! Kto się wychyli przed szereg i kontrowersje wywoła to ma bojkot murowany…. smutne to…. czsami mam wrażenie, że my Polacy to sto lat za murzynami jesteśmy, a wszystko co nam obce na wszelki wypadek trzeba zakrzyczeć…

    1. Z tego, co widziałam w necie, to była jakaś grupa ludzi. Mnie się wydaje, że jak się komuś nie podoba, wychodzi i tyle. I masz rację, jak ktoś wychodzi poza schemat, to zawsze jest źle, zawsze robi się afera.

  2. dokladnie, sztuka to nic innego jak wzbudzanie emocji,

    warto, zanim wybierze się do teatru czy do kina, wiedzieć na co się wybiera- to takie proste – poczytać :)))

    i być otwartym na inne bodźce :DDD

    ps. jak tylko skończę Kinga to biorę się ponownie za Eco 🙂

      1. hm, a swoja drogą wychodzenie podczas sztuki i przerywanie jej okrzykami jest brakiem kultury i taktu – można poczekać na antrakt i wyjść
        a tak? przeszkadza się aktorom i innym widzom

        ps czytałam recenzję książki -pogubiłam się, a może wówczas miałam zbyt dużo w głowie swoich emocji by móc skoncentrować się na tekście …teraz wolna od swych demonów przysiądę do lektury 🙂

        1. Mnie też momentami trudno się było na niej skupić. Ale jak się wpadnie w rytm, to potem idzie. Poczytałam o tych “Protokołach”, bo temat mnie zainteresował. 🙂

  3. Witaj!
    Masz rację! Sztuka powinna wzbudzać kontrowersje, napewno też duże emocje… Nie wiem czy wybrałabym się na taki “rozebrany” spektakl, ale sztuka jest sztuką rządzi się swoimi prawami. Jedno jest pewne widz powinien być poinformowany o “takich” scenach żeby mógł dokonać wyboru i nie musiał wychodzić w trakcie trwania spektaklu.
    Cieplutko pozdrawiam i życzę miłego dnia 🙂
    P.s. Ja od rana kłębek nerwów…

  4. Klik dobry:)
    Niektóre media podają, że to były występy pseudoaktorskie nie mające nic wspólnego ze sztuką. Trudno więc zabrać głos, gdy się nie było i nie widziało, więc nie zabieram.

    Pozdrawiam.

    1. No, właśnie. Nie widziałam, więc nie wiem. Są w necie filmy kręcone przez widzów podczas tej awantury. I z tego, co tam widać, tylko niewielka grupa ludzi była oburzona. Nawet jest taki moment, że kobieta z widowni podchodzi do tych rozwrzeszczanych i prosi, by wyszli, bo reszta chce obejrzeć spektakl. I sala jej przyklasnęła.
      Niestety, jak się nie widziało, to trudno oceniać. Jednak aferę z tego zrobiono całkiem niezłą.

      1. Klasyczny teatr pomału jest dzisiaj demolowany. Nie znajduje miejsca u współczesnych reżyserów. Zawsze znajdzie się grupa ludzi, która się nie pogodzi z tym. Przyzwiązali się do teatru repertuarowego opartego na literaturze. Po mojemu Teatr Narodowy, a już szczególnie w Krakowie, nie jest dobrym miejscem na próbę zmieniania gustów. Będąc ministrem, nie dałabym takiego reżysera do Krakowa. Tam są szczególni teatromani. Pewnie, że mogą nie iść do teatru, jak im się nie podoba, ale w Krakowie do teatru z tradycjami się chadza po prostu całymi latami. Klata zburzył tradycyjność, to ludzie się wzburzyli…

        1. Właśnie wczoraj o tym dyskutowałyśmy z Jajem. Bo, że sztuka powinna działać na emocje, zgoda. Ale też miałam mieszane uczucia co do miejsca. Już wcześniej się dziwiłam, że Klata został dyrektorem tego teatru, bo tak jak Ty, mam wątpliwość, czy Teatr Narodowy jest dobrym miejscem do kontrowersji. Dodatkowo Kraków chyba jest dość specyficznym miejscem. I właśnie dlatego tak się nad tym zastanawiałam. Bo tutaj trudno teraz zająć jednoznaczne stanowisko, tym bardziej że nie widziało się spektaklu. A z drugiej strony, to wszystko co się dzieje wokół tego reżysera obecnie też budzi wątpliwości, bo czy nie jest to próba wygryzienia go w taki dość perfidny sposób ze stołka? Nie wiem.
          A jeżeli chodzi o klasykę, to ona ma swoje miejsce w teatrze. I myślę, że sama się obroni.

          1. Tak, bo trzeba najpierw wiedzieć, czy sztuka była sztuką czy kiczem. Różne gazety różnie piszą, a my nie mamy swojego zdania.

            Niektórzy mówią, że jak się kontrowersja nie podoba w teatrze, to oglądać sobie serial w telewizji i nie chodzić do teatru. Trochę to nie tak. Teatr z tradycjami mający określonego widza, pod tego widza powinien działać, a nie rewolucyjnymi zmianami “wyganiać” wierną wieloletnią publiczność przywykłą do klasyki. To tak, jakbym poszła do opery, a tam koncert nowoczesnego zespołu z solistką w stringach, bo taka moda, że ma być kontrowersyjnie. Choćby zespół był najwybitniejszy muzycznie, to nie tędy jednak droga. Ewolucja tak, w teatrze także, ale nie jakaś rewolucja, która wyklucza starych teatromanów, a jeszcze mówi – jak się nie podoba to spadajcie. Ani Narodowy, ani Kraków – to nie są dobre miejsca na rewolucyjne kształtowanie nowych gustów.

          2. Bo z kontrowersją to też nie jest tak jednoznaczne. Owszem, niech sztuka budzi skrajne emocje, ale jeżeli robi się coś tylko dla samej kontrowersji to też nie jest tak, jak być powinno. A, i moda na to, co kontrowersyjne też jest chora. Wiadomo, z niczym nie należy przesadzać.
            No, niestety trudno to wszystko ocenić na podstawie przekazów dziennikarzy. 🙂

  5. To fakt, że przydało by się jakieś zasugerowanie widzowi, na co może liczyć. Teatr, to nie kino, to żywi ludzie po obu stronach. I masz 100% racji – niech sztuka dotyka, porusza, niech powoduje górę emocji, ale widzowie muszą być na to przygotowani…

    1. Muszą. I masz rację, że to jest zupełnie inny odbiór niż w kinie. Kiedyś pamiętam, byłam na spektaklu muzycznym z koleżanką. Akurat siedziałam z brzegu, a w trakcie pan w lateksach, w dodatku na smyczy śpiewał jakąś piosenkę, akurat pochylił się nade mną. O, rany byłam tak skrępowana, że masakra, ale podobało mi się, bo były emocje. I chyba tak być powinno, że to nie aktor, ale widz powinien ewentualnie czuć się skrępowany.

  6. Może lepiej po prostu zaznaczyć że dany spektakl jest od lat osiemnastu?Wtedy nikt dziecka nie przyprowadzi a i osoby wrażliwe będą mogły się nastawić na sceny wzbudzające kontrowersje-albo zrezygnują z obejrzenia spektaklu.Widziałam właśnie w TV tą relację .I współczułam artystom tam występującym.A tak i innej beczki.Miałam dzisiaj najbardziej głupi sen jaki w życiu mi sie przyśnił.Chciał mnie zjeść wielgachny aligator.Ganiał za mną przez pół nocy,bydlę było tak inteligentne że nawet włamywał się do mojego mieszkania :)O piątej rano juz mnie nogi bolały od uciekania ,wstałam i zaparzyłam kawkę.

    1. Wczoraj właśnie u nas w domu z jajem zażarcie dyskutowałyśmy. Jajo oburzone zachowaniem widzów. Ale zgadzałyśmy się co do jednego w stu procentach: szkoda aktorów. Globisz to świetny aktor, a stał na scenie i musiał w tym uczestniczyć. Szkoda nam go było. Przecież oni po prostu robili to, co do nich należy.
      A co do aligatora, to nieźle. Jeszcze nigdy nie śnił mi się krokodyl. 🙂 🙂

  7. Sztuki nie oglądałem, więc nie o tym. To co jednak zobaczyłem w necie, np. tu:

    jest PORAŻAJĄCE. Zastanawiam się, gdzie było więcej aktorów, na scenie, czy na widowni? Zdarzało mi się bywać na bardziej bulwersujących przedstawieniach (np. już w 1977 r. znany światowy piosenkarz podczas imprezy zszedł na widownię, pocałował jakąś dziewczynę, a potem … ją zgwałcił. Inni także próbowali to robić, ale bez skutku. Widownia jednak nie reagowała przekonana, że to reżyserka, tu zareagowano … po chamsku.
    Aniu, “nie poznawaj ich po czynach”, artyści (bo i Dymna, Klata), których wymieniłaś są poddani jeszcze ściślejszej cenzurze niż w PRL. W PRL można było najwyżej stracić pracę (i zaraz zyskać lepszą), obecnie “wyjście przed szereg” to śmierć polityczna, zawodowa, a nieraz i osobista.
    Natomiast masz całkowitą rację, nie podoba się, wychodzę.

    1. Oglądałam ten filmik i byłam zniesmaczona takim zachowaniem. Jednak pewnie to i tak nie oddaje tego, co tam działo się naprawdę. Trudno oceniać, jak się nie widziało spektaklu.
      Szkoda mi aktorów i Klaty też. Lubi kontrowersje, ale nie wiem, czy nie chodzi o to, by właśnie faceta zniszczyć. W końcu posadka dyrektora musi być dla innych całkiem całkiem kusząca.

      1. Hmm. Z tego co widać na tym filmiku, to możesz mieć rację. Ten pan, który darł najbardziej “gębę” , coś tam wspomina o tym, ze pracował w tym teatrze, z tymi aktorami 8 lat. Wydaje mi sie, że to może być celowy zabieg.

      2. Za dawnych dobrych czasów, chyba ok. 1978 r., kiedy w Łodzi było prawie 30 teatrów wybraliśmy się z klasą maturalną na przedstawienie “Pchła w uchu” (w II akcie był striptease). Jeszcze w szatni podszedł do nas kierownik artystyczny i poinformował, że … teksty zasadniczo są kierowane do osób dorosłych, i dla młodzieży mogą być niezrozumiałe. Jeżeli chcemy to mogą nam przedatować bilety. Nie chcieliśmy. Podaję ten przykład, bo przecież nie chodzi o to co (czyli porno) miało być przedstawiane na scenie Starego Teatru w Krakowie, tylko o KONTEKST. Podejrzewam, że z tym kontekstem nikt się nie chciał zapoznawać …
        To chyba ten sam syndrom “Papieża przygniecionego kamieniem” z Warszawskiej Zachęty. Ot, dulszczyzna, kołtuneria i pijar.

  8. Zgadzam sie z Toba w 100%! Sama jestem dosc kontrowersyjna, w szczegolnosci za moj ciety jezyk, wiec i kontrowersje bardzo lubuje. Jesli komus to nie w smak, to po co lezie? By wychodzic w trakcie? Niech wyda kase na romansidlo albo M jak milosc obejrzy w domu. Albo Klan. 😀
    Mamy XXI wiek i dziekuje niebiosom za kontrowersje nie tylko w sztuce, bo nuda tak nie wieje. 🙂

    1. Racja, jeżeli wszystko byłoby wg schematu poukładane, to byłoby strasznie nudno i dalej pewnie malowalibyśmy po ścianach w jaskiniach. 😉

    2. Aaaaa… tak… na przykład.
      Lezę sobie durna do opery jakieś durne arie posłuchać, a tam zgodnie z modą na kontrowersję XXI-wieczne golasy disco polo odwalają. Faktycznie nie powinnam chodzić do opery i wyzbyć się mojej miłości do tej sztuki. Taaaak, dla takich, co w operze opery szukają tylko Harlekiny i Klan. Ma nie być przecież nudno…

      To tak dla małej prowokacji, by wielbiący kontrowersję, nie wykluczali tradycjonalistów. 🙂
      Jedno i drugie może wspaniale funkcjonować obok siebie nawet w XXV wieku. Nigdy zamiast! O!

      1. Sprowokowałaś. 😉
        Dzięki Hanuszkiewiczowi już 50 lat temu Goplana (jeszcze ubrana, potem były już nagie) z “Balladyny” jeździła po scenie motocyklem, i dzięki temu otworzyliśmy jakiś nowy rozdział teatru. Treść obu spektakli była sygnalizowana. Trudno więc zakładać, że na przedstawienie Klaty poszli ci co się chcieli modlić.

        1. Jak.. by… na to nie spoglądać, to wykrzykiwanie reżysera do publiczności:”wynoście się stąd!” /jeśli to prawda, co media podają/ jest niepoprawne delikatnie mówiąc. To nie jego teatr!
          Klasy Hanuszkiewicza nie da się w temacie Klaty umiejscowić. Inna kategoria..

          1. Widziałam na filmikach, że on jednak poprosił tych zbuntowanych widzów o wyjście. No, ale wiadomo, to ktoś kręcił telefonem, może nie wszystko uwiecznił.

          2. To miała być afera, no to jest. Jeszcze nie widziałem, aby jakiś event artystyczny ucierpiał z powodu tak “szczęśliwych okoliczności”.
            Pewno, że na razie Klaty do Hanuszkiewicza nie da się przyłożyć, ale na Hanuszkiewicza przez wiele, wieeele lat wywalano błoto za te motocykle.
            W radiu słyszałem jak obsługa prosiła widzów o zachowanie spokoju i nie przeszkadzanie innym. Mam nadzieję, że Bet tego nie czyta, bo moim zdaniem to wszystko przez tych zaściankowych Krakusów.

          3. Anzai, zaściankowych czy nie, publiczności się nie obraża i nie robi się z widzów idiotów. Bardzo cenię różne poszukiwania i eksperymenty w sztuce, ale są miejsca, gdzie nie ma dla nich miejsca i tyle. Teatr Stary to Teatr Stary. Po kij w takim teatrze Klata? Co, nie ma teatrów studyjnych, eksperymentalnych? A jak już się stało, jak stało, to klatę Klaty nadstawia się wyjaśniając przesłanie tej”wielkiej” sztuki, a nie poprzez zarzucanie ciemnoty widzom. Nawet komentujący to czynią, wyganiając z teatru i odsyłając do romansideł i M-jak miłość.To nie jest w porządku. Skoro bronią Klatę, to niech wyjaśnią głębokie przesłanie spektaklu będącego wielką sztuką. Nie potrafią? Tylko naśmiewać się z innych – nie rozumiejących tej awangardy potrafią? To łatwe! Jeśli choć jedna osoba przekona mnie argumentami z wyższej półki, a nie niskimi drwinami z tradycjonalistów przywykłych do klasyki, to zmienię zdanie.

            A Hanuszkiewicz znowu tu nie pasuje. On potrafił się bronić bez tak niskiego drwienia z krytyki.

          4. W tej recenzji, do której podałaś link, autor próbuje wyjaśnić podejście Klaty do tekstu Strindberga. W sumie sztukę Klaty mocno krytykuje, ale podoba mi się, że jednak stara się ją w jakiś sposób też zrozumieć o tyle, o ile się da. 🙂

          5. Już pomijając ten Damaszek, to tak, jak piszesz w notce, aktorzy rezygnują, w tym Anna Dymna, a wraz z nią prawie połowa obsady „Nie-Boskiej komedii”. A to świadczy, że za dyrekcji Klaty coś dzieje się nie tak z teatrem. Chyba wiosną przed premierą „Pocztu Królów Polskich” też aktorzy oddawali role.
            A Klata wypowiada się, że takie prawo aktorów i mogą sobie odchodzić, zamiast nad sobą się zastanowić. Przecież te odejścia, to nie jakieś pojedyncze grymasy czy fanaberie. Tak nie może być, by świetni aktorzy oddawali role, tylko Klata – jeden wielki w racjami się ostał. I tego najbardziej nie rozumiem.

          6. Wczoraj chyba Englert – dyrektor Teatru Narodowego w Warszawie – powiedział, że dobry teatr to taki, z którego nie uciekają aktorzy, szczególnie ci dobrzy. I coś w tym jest. Dlatego wiadomość o tym, że Anna Dymna zrezygnowała, dała mi do myślenia.

          7. Englert powinien się pierw zastanowić dlaczego od niego uciekła Szapołowska (bo przecież jej zwolnienie było skutkiem wcześniejszych protestów) i kilku innych starych i znanych aktorów. Na razie nikt nie uciekł z Teatru Starego tylko z jednego (może kilku kolejnych) spektaklu. Osobiście jestem nawet zadowolony z reakcji Dymnej, bo przecież poza teatrem zajmuje się czymś równie, a może i bardziej pożytecznym, co stoi w jawnym dysonansie do przedstawienia. To samo dokładnie odnosi się do pozostałych osób, które kierują się poza artystycznymi względami.
            Moim zdaniem temat jest zbyt gorący, aby go rozdmuchiwać. Gdybym jednak miał oceniać pewne układy choreograficzne (bo na cały spektakl dopiero się wybieram) to odnoszę wrażenie, że Klata dogania czołówkę w tej klasyfikacji. Ale to jest tylko fragment tego co Klata zapewne chciał pokazać. Jest dobrze, a będzie tym lepiej, im głośniej.

          8. Zazdroszczę Ci, że wybierasz się na spektakl. Mam nadzieję, że podzielisz się wtedy wrażeniami. Bo trudno dyskutuje się o czymś, czego się nie widziało.

          9. Też mam taką nadzieję:)
            Bardzo dziękuję Wam za ciekawą rozmowę. Spędziłam wspaniały wieczór, o!

            PS. A “Nie-Boską komedię” podobno zdjęli z afisza.

          10. Też słyszałam o tym. Podobno o antysemickie nastroje chodziło, nie wiem, bo oczywiście wszystko przekazywane pocztą pantoflową, sztuka nie zostanie wystawiona. 🙂

  9. podpisuję się pod Twoją notką obiema moimi klawiaturowymi pięciopalczastymi 🙂

    Sztuka musi być kontrowersyjna, niech może nie cała, bo chyba nie da się aby cała taka była… bo nie każdy umie być twórca kontrowersyjny, a nie każdy odbiorca sztuki zawsze ma niesłabnącą potrzebę kontrowersji (czasem potrzeba wytchnienia, spokoju i sielanki), ale sztuka bez choćby okruchów mocnego słowa, dźwięku, obrazu traci swoją siłę i staje się byle jaka…

    i owszem, każdy powinien mieć wybór, ale cóż… nie poradzisz, jesteśmy narodem “świętego oburzenia”, zaściankowym, fałszywie pruderyjnym, czasem aż groteskowym swoich fobiach i zesztywniałym morale, które odchodzi w niebyt przy rzeczach ważkich i istotnych, i wiele wnoszących do życia np. ekonomicznego… bo lepiej biadolić nad sztuką i jej kontrowersjach niż nad prawdziwym problemem społecznym, co trudne jest i wymaga wysiłku, a my, jako naród, nie lubimy się męczyć…

    zaś co do Dymnej i Globisza, mam wrażenie, że ich wycofanie nie ma nic wspólnego z kontrowersyjnością sztuki jednej, czy drugiej, bo przecież z Panem Janem nie pracują od wczoraj… mam wrażenie, że to niesmak do odbiorców, którzy zamiast zastanowić się nad wielowątkowością i nad tym o co naprawdę chodzi widzą to co na wierzchu, co płytkie i co właściwie tylko jest tłem do sedna sprawy… całe społeczeństwo schodzi na łatwiznę i płaskie postrzeganie rzeczywistości… niestety – również sztuki: płaskie i dosłowne, bez przenośni itp. i ktoś formatu Dymnej to czuje i wie, i chyba też może być przerażony tą płaskością i miałkością odbiorcy, który coraz częściej chadza do teatru dla zwykłego lansu nie starając się nic, poza pokazaniem się, wyciągnąć z tego po co tam przyszedł… zwłaszcza, gdy przychodzi na sztukę, która ma wszelkie znamiona bycia kontrowersyjną…

    … tak też się zastanawiam, kto sobie również ostrzy pazurki na stołek Pana Jana… bo taki szum, to dobry sposób na początek końca dla jednej osoby i ciche wejście innej osoby, takiej “swojej” … wszak Teatrem Starym nie może kierować ktoś “obcy” …

    1. Dokładnie takie samo mam wrażenie, że stołek zbyt kuszący. Bo dziwne te mejle z pogróżkami, jakie dostaje Klata. Wczoraj w radiu była audycja na ten temat. Słuchałam z zainteresowaniem. Bo dziwne na przykład, żeby przerwać próby do nowego spektaklu pod wpływem jakichś rozhisteryzowanych widzów. Sztuki jeszcze nikt nie widział, są na jej temat same plotki i w końcu przerwano próby, część aktorów się wycofała. Dziwne to jakieś. I niestety mam wrażenie, że nie o samą sztukę tutaj może chodzić.

  10. Zgadzam się ze wszystkim począwszy od tego, że sztuce granic stawiać się nie powinno, skończywszy na tym, że jak coś jest ponad twoje siły moralne, estetyczne, emocjonalne, czy jakieś tam jeszcze to nie idź. Nikt nie każe nikomu oglądać konkretnego filmu w tv czy w kinie, na sztuki teatralne też przymusu nie ma. A twórcy niech tworzą. Dziwne to dla mnie, na sceny erotyczne w filmach nikt się nie puszy, ale w teatrze to już obrazoburstwo? Bo na żywo? No chyba że tak 😀

    Mój małżonek mial ostatnio przyjemność bycia na sztuce Kogut w rosole i bardzo mu się podobało, jak i reszcie widowni, chociaż prawie cały spektakl aktorzy biegali nago, trzęśli nagimi tyłkami i nago tańczyli 😉

    I tutaj moja refleksja: kiedy nagość jest żartem nie bulwersuje, kiedy natomiast ma przedstawić problem, jest na wskroś nacechowana powagą, brutalnością, czy autentycznością… wtedy oburza?

    1. Wiesz, to pewnie jeszcze chodzi o miejsce. To Teatr Narodowy, z pewnymi tradycjami. Tam krzyczano na przykład, że Swinarski w grobie się przewraca. A przecież jego “Dziady” też wywołały kontrowersje, ale oczywiście inne, nie obyczajowe. Zastanawiam się nad tym już trzy dni i mam mieszane uczucia. Szkoda, że nie widziałam sztuki.

  11. Dobrze, że sztuka działa na emocje, a jak komuś sie nie podobało, to juz w sumie jego problem. Mógł iść do kina ;] W końcu dla każdego sztuką może być coś innego..

    1. Nazwisko reżysera zapowiada już kontrowersje, więc można się było spodziewać, że nie wszystkim się spodoba. Jednak może ludzie się sugerowali jednak tym, że to Teatr Narodowy? Trudno powiedzieć. Ale jak się komuś nie podoba, może przecież wyjść bez awantur.

    2. I tu się jeszcze wpiszę, bo nie mogę pogodzić się z tym, że lubiący kontrowersję wyganiają z teatru kochających klasykę tradycjonalistów. Chyba zacznę błagać o litość 😉 🙂
      Dlaczego mają iść do kina teatromani czy melomani tradycyjni? Kto i komu dał prawo odsyłania do kina miłośników krakowskiej sceny narodowej? Mówimy o Teatrze Narodowym w Krakowie, a nie jakiejś prywatnej scenie na lotnisku. Czy jedna scena obok drugiej nie może funkcjonować równoprawnie?

  12. Akurat wczoraj o tym czytałałam. Powiem Ci, że ja to normalnie tych aktorów podziwiam, grać te wszystkie sceny kilka razy, bo przecież na jednym spektaklu się nie skończy.
    Dorota Segda, odkąd zobaczyłam ją w “Tacie” zawsze już będzie kojarzyć mi się z osobą niezrównoważoną psychicznie, więc nawet grane na scenie orgazmy w jej wykonaniu mnie nie będą szokowały 😉

    1. Aktor na pewno ma trudne zadanie. Ponadto jest przecież pewnego rodzaju narzędziem w rękach reżysera. Wykonuje swoją pracę najlepiej jak potrafi. Dlatego szkoda mi ich było, jak tak stali na scenie wyzywani przez publiczność.

  13. Sztuka powinna wzbudzać emocje – wszak od tego jest, ale …
    No właśnie w tym, “ale” często tkwi problem. Chciałabym wiedzieć, na co idę do teatru. W kinach przynajmniej po kategoriach wiekowych można domyślać się czego można się spodziewać. W recenzjach teatralnych tego nie zauważyłam. Jak ktoś wybrał się do teatru, kupił bilety, pojechał i spektakl obraża jego poczucie estetyki, moralności a nie było “o ekscesach” słowa w recenzji lub opisie przedstawienia, to wyobrażam sobie, że może poczuć się urażony. Ludzi kulturalnych, a za takich rozumiem uważają się bywalcy teatrów, obowiązują pewne normy zachowania. Nie podoba się. Można wyjść. Ale żeby rozrubę w teatrze robić… W końcu nie wszyscy czują się urażeni i są tacy, którzy mimo kontrowersji chcą spektakl obejrzeć do końca.
    Co do aktorów – ich wybór, ich praca, ich poczucie estetyki, moralności i tego co uważają za sztukę. Pytanie, czy aktor, który na ogólnie pojętą goliznę się nie decyduje, będzie miał w końcu co robić. Przecież seksem niedługo ociekać będą nawet reklamy pasty do zębów… Wydaje mi się też, że chodzi o to “na żywo”, które padło w którejś wypowiedzi. W filmie zawsze nożna czymś przysłonić przykryć mgiełkę zrobić i niby wiadomo, co się dzieje a jednak nie do końca widać. A w teatrze? Wszystko “na wierzchu” 😉 i nawet na reklamy programu zmienić się nie da 😉

    1. W teatrze też można tę goliznę “przykryć” światłem. Ale czasami jednak reżyserzy decydują się na to, by aktor tyłkiem poświecił. I na pewno racją jest to, że seksu chyba wokół za dużo. A co za dużo, to wiadomo. 😉 🙂

    2. Dwa razy spotkałam się z ograniczeniem wiekowym. Raz kiedy dostałam zaproszenie na festiwal ” światło i dźwięk ” ( chyba 🙂 ). Na zaproszeniu było napisane, że sztuka tylko dla osób dorosłych ze względu na dużą ilość wulgaryzmów. Drugi przykład to teatr Roma. Tam przy niektórych musicalach jest zawsze zaznaczone np. powyżej 16 roku życia, tylko dla dorosłych, dzieci poniżej … roku życia nie będą wpuszczane na widownię.

  14. Ale umówmy się, że jeśli mi się podoba treść tej sztuki, aktorzy, którzy tam występują, jej treść czy forma to na nią nie idę. Proste? Ale jeżeli chce się zaistnieć w mediach, to dla niektórych jedynym wyjściem jest zrobienie “burdy”.

  15. Witaj
    Każdy z nas ma inną wrażliwość, co innego nas szokuje. To co dla jednego to norma, dla innego jest granicą nie do przeskoczenia, więc trudno zakładać z góry, że sztuka wszystkich oburzy. Na pewno powinna być informacja, że w spektaklu pojawiają się sceny nieodpowiednie dla niepełnoletniego widza.
    Inną sprawą jest to że podobno to wyjście i oburzenie tez było jakoś wyreżyserowane, przed grupę osób, ale chyba bez porozumienia a reżyserem, taki performance 🙂
    Mnie za to bardzo oburzyła wystawa sztuki, gdzie nagi mężczyzna intymnie tuli się Jezusa. Kontrowersyjny film nosi tytuł “Adoracja Chrystusa”. Zaprezentowano go na wystawie “British British Polish Polish: Sztuka krańców Europy, długie lata 90. i dziś”. Większość religii nie zaprzecza istnieniu Jezusa. nawet jeśli nie jest obiektem kultu dla jakiejś z nich to bezsprzecznie wiadomo, ze był. Dla chrześcijan rozmaitych wyznań jest jedną z najważniejszych postaci, czasem nawet najważniejszą. Jego życie jest dość dobrze udokumentowane jak na czasy sprzed ponad dwóch tysięcy lat. Powstają spory czy miał żonę czy żył w celibacie, ale na pewno wiadomo, że nie był osobą zainteresowaną swoją płcią. I w tym kontekście jest to dla mnie przekłamanie, Poza tym uznany przez większość ludzi za osobę świętą nie powinien być przedstawiany jako obiekt seksualny. Na pewno podobał się kobietom i one mu się podobały, niezależnie od późniejszych wyborów,w końcu to bardzo ludzkie. Może mniej by mnie oburzyło gdyby tam była goła kobieta, nie wiem… Ale tak czy inaczej jakie mamy prawo, przedstawiać osobę, która jest filarem wiary? Przecież w życiu Jezusa, seks był tematem poruszanym nie często, bardzo delikatnie, z dużym wyczuciem intymności i raczej jako zbiór zasad, których należy przestrzegać w relacjach między mężczyzna i kobietą, a na pewno nie jako apoteoza nagości i erotyzmu.
    ciężko mi było wyrazić to co czuję w takiej formie, ale ja takiej sztuce mówię ” NIE ”
    Ps. dodam, że oba wydarzenia kulturalne znam tylko z informacji w mediach.
    dla osób które mają wątpliwości co do sformułowania chrześcijanie różnych wyznań przypomnę że chrześcijanie to nie tylko katolicy, ale i prawosławni i protestanci, anglikanie, adwentyści itd… wszystkie te religie skupiają się wokół kultu Jezusa stąd są nazywane religiami chrześcijańskimi 🙂

    1. Właśnie, druga rzecz to ta wystawa. Też tylko słyszałam o niej w mediach, nie widziałam jednak, więc też tak trudno się wypowiadać. Druga rzecz, że w “Zachęcie” takie kontrowersyjne wystawy zdarzają się często, więc jakby widz powinien się z tym liczyć. Inaczej chyba jest z Teatrem Narodowym.

  16. Powiem szczerze, że o tym nie słyszałam i chyba aż sobie podejrzę w Internecie ten spektakl bo mnie ostro zaciekawiłaś i chętnie coś tak odważnego zobaczę.

    Teraz wszyscy chcą budzić kontrowersje… Chociażby ostatni pokaz mody Macieja Zienia w kościele…

  17. Nie wiem czy o tę scenę chodziło :

    Ja nie widzę tu nic specjalnie obrazoburczego (ale możliwe, że do tego filmiku wybrano jakąś scenę bardziej “soft”)
    Naotmiast w artykule na Onet znalazłem taki cyctat:
    “Gdy na scenie Dorota Segda i Krzysztof Zarzycki zaczęli symulować stosunek seksualny, na widowni rozległ się gwizdek, a kilkudziesięciu widzów zaczęło wznosić okrzyki typu “Hańba!”, “Wstyd!” czy “Panie Klata, idź pan krowy doić”. Dorocie Segdzie przypomniano, że przed laty zagrała św. Faustynę.”
    To ostatnie zdanie to już “czysta” dewocja.
    Oglądałem filmik z przerwania spektaklu i cytat jest prawdziwy.
    Swego czasu, chyba dobre 25 lat temu oglądałem w 2 proramie publicznej telewizji zachodnioniemieckiej 3 godzinny spektakl , w którym niektóre sceny były bardzo ostre i realistyczne ( to co widać na za cytowanym filmiku to śmieszne igraszki) .
    Swoją drogą zerwanie spektaklu (po tym co zdązyłem dośszybko znależć w sieci) uważam, za kolejny akt “palenia tęczy”
    pozdrawiam

    1. To samo oglądałam i czytałam, co Ty. I też moje pierwsze wrażenie było dokładnie takie samo. Potem zaczęłam się zastanawiać nad miejscem – nad Teatrem Narodowym. No, ale nie widziałam spektaklu, więc o jednoznaczną ocenę trudno.

        1. Jeden z moich komentatorów (“Cenzor”) miał takie zdanie o recenzjach: “Każdy utwór da się zanalizować, gorzej z syntezą, bo za każdym razem wychodzi co innego”. Myślę, że Klaty nie warto wysyłać, ani na dywanik Zdrojewskiego, ani na Zachód, czy do Damaszku. Odpowiedzią będzie niewidzialny rynek, “niewidzialny kurna, bo jak trza to go ni ma”.
          Recenzji Horubały nie potrafię przystawić do swojej wizji, bo nie widziałem spektaklu, ale chyba wyrwał nieco do przodu.

  18. Przy takich okazjach i tematach boje sie by sztuka teatralna nie poszła tą drogą co malarstwo gdzie niewykształcony widz nie widzi niczego w arcydziele a “fachowcy” się zachwycają. Niestety często jest tak ,że do mikrofonów pchają sie ci co sie nie znają a pęd do zrobienia czegoś elitarnego prowadzi do absurdu. Jeżeli coś ma być sztuką dla ludzi / bo bez nich sztuką nie będzie/ to trzeba ludzi do niej przekonać , bo powinna przemawiać a każde obwinianie widza czy słuchacza o to ,że nie rozumie jest zwykłym brakiem szacunku i tu mocne słowo chamstwem. Ludzie płacą za bilety i chcą przeżyć coś czego nie mają na codzień a epatowanie tylko formą jest zabiegiem prostym ale mało skutecznym , bo musi nieść za sobą zrozumiały przekaz. A nie tylko szokować. Szokować można chodząc na golasa po krakowskim rynku ale na pewno to nie jest sztuka.

    1. Otóż to! Czytam nawet, że widzów obwinia się o dewoctwo i brak inteligencji oraz odpowiedniego wykształcenia do odbioru sztuki współczesnej i że powinni sobie Harlekiny czytać, a nie do teatru chodzić. Po mojemu, nie tędy droga.

      Uzupełnię jeszcze, że na scenę narodową płacimy wszyscy podatki. A tu proszę, wynagradzany przez nas pracownik teatru krzyczy do publiczności: “wynoście się stad!” /jak podają media/, jak na swoim folwarku.

    2. Oglądałam “Trylogię” Klaty i uważam, że w tym spektaklu, pomimo że szokował (jednak nie było scen erotycznych, tu raczej chodziło może o uczucia religijne), to jednak kapitalnie połączył powieści Sienkiewicza ze współczesną historią. Naprawdę byłam pod wrażeniem. Dlatego teraz trudno mi uwierzyć w kicz i grafomanię, którą mu się zarzuca, tym bardziej jak nie widziałam przedstawienia.

  19. Zgadzam się z Krzysztofem. To żadna sztuka biegać na golasa po deskach teatru, tudzież seksic w konfiguracjach wszelakich. Gdy bym chciała oglądać seks i golasy włączyła bym sobie pornhuba i nie nazywała tego sztuką. Od sztuki czegoś się wymaga. Przede wszystkim kultury, której powinna być nośnikiem. Tymczasem ja czuję zniesmaczenie, bo szokowanie i wulgarność mają tyle ze sztuką wspólnego co kwiatek z kożuchem. W tym nie ma emocji. W każdym razie takich jaki od tzw. kultury wysokiej się oczekuje. Ot jakie czasy takie emocje i sztuka 😉

      1. To jest tak jakbyś w tyrolskiej wiosce opowiadała o czymś ciekawym ale po japońsku. Jednak po bawarsku zrozumiałoby Cię znacznie więcej ludzi. Niech dobierają język przekazu w sposób zrozumiały a nie tylko szokujący. Golizna Ok, a nawet seks, ale czy widziałaś sztukę ukazującą piękno jakie może z seksu wynikać? Artyści koncentrują sie na dostarczaniu sobie podstawowych przeżyć. Już to pisałem ale kiedyś rozmawiałem z Amerykaninem , który stworzył dla Turnera CNN i on twierdzi ,że tv to pussy, pussy pussy. Czyli najniższe instynkty ale to nie jest sztuka.

        1. Masz rację, bo ja nie jestem zwolenniczką szokowania dla samego szokowania. Coś za tym musi iść. AlElla podał link do świetnej recenzji spektaklu, myślę, że ona wiele wyjaśnia. Jednak nie można sztuki wepchnąć w schematy, nie można też traktować widza jak idioty. We wszystkim musi być umiar, nie może być przerostu formy nad treścią. Ponadto to, co alElla tutaj poruszyła – miejsce, w którym to się działo. Prywatny teatr – proszę bardzo, tutaj nikt by się nie czepiał, ale jednak w Teatrze Narodowym… – tutaj mam wątpliwość.

  20. Widziałam “Polarojdy” z Marysią Seweryn. Zabrałam ze sobą bliskich znajomych, których zachęciłam na swoje nieszczęście słowami, że “muszą wyjść wreszcie do ludzi z warzywniaka i zacząć się odchamiać”, a później płoniłam się ze wstydu, bo już po 15 minutach oni zamiast na scenę, patrzyli na mnie, sprawdzając moją reakcję na TOTO DZIWOTO. Więc nie wytrzymałam i parsknęłam. No i się zaczęło. Zaraziłam ich śmiechem, wszyscy na nas “sykali”, a my rechotaliśmy się jak debile. Chyba nie o to chodziło reżyserowi, ale przecież SZTUKA MA WZBUDZAĆ EMOCJE, czyż nie? U nas wywołała właśnie takie…

    1. Właśnie o “Polaroidy” mi chodziło. I nigdzie wtedy nie było informacji, że to sztuka dla dorosłych.
      No, to przyczyniłaś się do niezłego “odchamienia” znajomych. 🙂 🙂

  21. Hmmm…. Sztuka ma wzbudzać emocje z tym się zgadzam, ale jak zaczęłaś opisywać martwego geja i żywego robiącego mu dobrze …. to jakoś nie rozumiem w tym słowa “sztuka”, bo jeśli sztuka jest pokazywaniem gołych ciał i seksu no to moim zdaniem autor nie ma innego punktu zaczepnego niż jeden z najbardziej oklepanych i zawsze budzących kontrowersje jak seks tym samym nie ma nic nowego do powiedzenia. Ja z takiej sztuki bym wyszła i nie wiem czy zdążyłabym do toalety z odruchem zwrotnym. Jeśli sztuką jest sam seks i perwersja z nim związana to każdy tą sztukę tworzy codziennie we własnej sypialni i tak iść na to do teatru…. No oczywiście takie sztuki chyba powinny mieć adnotację o takich scenach.

    1. Masz rację, bo jeżeli jest seks na scenie, to musi coś z tego wynikać. Coś więcej niż tylko szokowanie sceną łóżkową.

  22. A niech ludzie uprawiaja na scenie seks, obrzucaja sie kupa, zygaja, sikaja-jak ktos chce to prosze, moze ogladac i brac w tym udzial- jego wybor. Jestem przeciwna w imieniu sztuki celebrowania zabijania zwierzat na scenie czy znecanie sie nad nimi- a takie spektakle staja sie coraz bardziej popularne!!!!
    I przyciagaja wiele osob!

  23. Kontrowersje? Tak, ale faktycznie chciałabym choćby w małym stopniu być uprzedzona o możliwych niespodziankach/niedogodnościach. Ostatnio nerwy mam słabe, mogłabym nie wytrzymać napięcia, na spektaklu nazbyt stymulującym 😉 Aż zdumiewające, jaki ten nasz naród wrażliwy. Jakiś taki płochliwy 😉

  24. jak ktoś chce oglądać taką “sztukę” to ok, jego sprawa, ale powinni informować widzów, co będzie, bo może nie wszyscy mają na coś takiego ochotę…

Pozostaw odpowiedź ~zagubiona Anuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *