Zjawy, duchy i inne stwory

Jutro wigilia Zaduszek. Popędzimy na cmentarze. Zrobi się nostalgicznie i refleksyjnie, dlatego jutro wpisu nie będzie. Powinnam pojechać na grobek mojego synka, jednak ze względu na odległość, jaka mnie dzieli od niego, niestety nie będzie to możliwe. Pojedziemy tam w drugiej połowie listopada. A jutro pójdziemy na groby rodziny męża.

Smutne święto, zmuszające do refleksji, do myśli o śmierci. Od wieków ludzie próbowali oswajać temat i chyba ciągle im się to nie udaje. Co prawda dzisiaj odsuwamy od siebie jej wizję, cmentarze wypychamy poza margines miast, a śmierć jest coraz bardziej zmedykalizowana. Filozofowie przez wieki zastanawiali się, czym ona jest, co czeka nas po drugiej stronie i czy ta druga strona w ogóle istnieje…

I jeszcze kiedy dołożymy do „naszego” Dnia Wszystkich Świętych amerykańskie Halloween, to tak jakby przytknąć pięść do nosa. Znów dzieciaki łażą po domach, prosząc o cukierki, bo to niby takie fajne święto, ale już żeby przebrać się, zadać sobie wysiłku, to oczywiście nie. I stada gimnazjalistów z fajkami w łapach maszerują przez naszą uliczkę, prosząc o cukierki. A jak nie dasz? To psikus. I na co stać takich wyrostków może lepiej nie sprawdzać.

W związku z tematem duchów i różnego rodzaju zjaw ostatnio w radiu była audycja o wampirach, zombie i innych stworach wyłażących z ukrycia w tym czasie. Co ciekawe, podobno na Haiti dopiero pod koniec lat 80 zlikwidowano zapis prawny mówiący o tym, że nie wolno drugiego człowieka zmieniać w zombie. Ha! Czyli teraz można śmiało. Podobno też w niektórych amerykańskich stanach nadal buduje się schrony na wypadek ataku tychże stworów, a dzieci mają specjalne prelekcje na temat tego, jak się zachować w razie takiego ataku. Nieźle. A ja myślałam do tej pory, że żyję w dziwnym kraju. Okazuje się, że nie! Chociaż z drugiej strony, jak tak Amerykanie podsłuchują przywódców i polityków z różnych krajów, to może wiedzą lepiej. I może faktycznie trzeba by było być przygotowanym na taki atak. I dzieci w szkołach przeszkolić. I schrony wybudować. A tak przylezie takie zombie, a my weźmiemy go za komornika lub urzędnika skarbowego i w pas kłaniać się uniżenie będziemy, by winę nam darowano, a tu trzeba by kija wziąć lub inną broń i stwora pogonić. Lub od razu dać się pogryźć, a potem ze stadem bezwolnych i bezmózgich dziwolągów podążyć dalej, by upolować obiad.

No, chyba że Amerykanom podsłuchy się pomyliły i inwigilują reżyserów i scenarzystów filmowych. Taka opcja też jest możliwa.

* obraz Zdzisława Beksińskiego “Pełzająca śmierć”

0 myśli na “Zjawy, duchy i inne stwory”

  1. No właśnie mi się bardzo nie podoba to, co się dzieje z “naszym” 1-szym listopada. Że to jakieś halołin… Porażka, zupełne oderwanie od rzeczywistości i zrozumienia, zadumy. Tylko cukierek albo psikus. A pójść na grób i uczcić pamięć?

    A jeśli chodzi o zombie, to przecież my już od dawna jesteśmy zombie. Praca-dom-praca-dom i tak w kółko, do tego pieniądze prawie wszystkie oddać państwu w podatkach takich, śmakich i owakich. Normalnie społeczeństwo zombie-niewolników, nie?

  2. Zaczyna się mówić, że “te powszechne imieniny to jeden z najbardziej radosnych dni w roku”.

    Może więc nie tylko za cukierkami będzie się biegać, ale wręcz “karnawał” w te dni zadumy nastanie…

    Pozdrawiam serdecznie.

      1. Niech na całego robią, co chcą, tylko dlaczego zakłócają mir domowy tym, którym w te dni nie do śmiechu ani zabawy. Wolna wola. Tylko dlaczego im wlno świętować, jak chcą, a mnie NIE? Toż ja swoją zadumą im nie przeszkadzam, a oni mnie swoją zabawą TAK! To co? Równiejsi ode mnie, prawa mają większe, czy jak?

        1. Masz rację. A jeszcze jak się nie podporządkujesz i nie dasz cukierka, to Ci kosze na śmieci powywalają lub papier toaletowy porozwalają po ogródku. Taki psikus Ci zrobią. 😉 W tamtym roku, jak nam cukierków już brakło, a kasy dawać nie będziemy, to mieliśmy ogródek chusteczkami higienicznymi pięknie przyozdobiony.

          1. W ubiegłym roku całą noc się tłukli po klatkach schodowych, bo powracali do tych, którzy im nie otworzyli .Podrapali kilka drzwi i powkładali szpilki w zamki. Powiadomiona policja odpowiedziała, że nic nie poradzi, bo to taki obyczaj psikusowy. No kurza blaszka, a cóż to za obyczaj? Na groby ludzie pójść nie mogli w Święto Zmarłych, bo przecież nit w Święto zamka nie wymieni, ani się go nie kupi. W tym roku sąsiad zapowiedział, że wypuszcza psa na klatkę od godz. 22- 6. Nie wiem, czy to dobry pomysł, ale przecież jakoś trzeba się bronić, skoro “psikusy” są pod ochroną i władza na nie nie radzi.

          2. Bo u nas to zawsze wszystko musi być wypaczone. Niektórzy chyba nie znają definicji słowa “psikus”.

          3. A co się miało wypaczyć? Ja myślę, że po prostu jest to nie nasze. Nie ma umocowania w tradycji, nie są przekazane zachowania z dziada pradziada. Nie jest tłumaczona nikomu idea Halloween. Coś zmałpują, a nie wiedzą, o co chodzi.

  3. Dzień dobry 🙂

    Kiedy tej nowej “polskiej” tradycji mówię nie, większość znajomych puka się w czoło. Przecież tak fajnie wyciąć sobie w dyni gębę, wymuszać cukierki, mieć kolejna okazje do radosnego spotkania w gronie znajomych najlepiej przy piwie i winie. nawet restauracje zapraszają nas w ten “specjalny ” dzień. Kiedy mówię, że nie taka tradycja nasza, to słyszę, że na naszych ziemiach duchy były obchodzone. Szkoda że nikt nie pamięta jak i że z obecnym cyrkiem nie miało to nic wspólnego. Słyszę też że przecież każdy ma prawo wybrać sposób w jaki będzie świętował ten dzień. Nie każdy musi się umartwiać. Kiedy mówię że nikt tak naprawdę nie wie o co chodzi w tym halloween, bo u nas zostało to sprowadzone do dnia wyciętej dyni, słyszę, a co tu rozumieć, fajnie jest.
    Większość moich bliskich pochowanych jest na wielkim cmentarzu bródnowskim w stolicy. Ciężko tam znaleźć zadumę. Za to bardzo łatwo wełniany komplet na zimę, kiełbaski z grilla, watę cukrową itd. Nieustająca rewia “mody”, bieg kto szybciej bardziej okazałe kwiaty na grobie ustawi i dalej do następnej alejki. Przy wielu grobach czas na rodzinne ploteczki, ale o modlitwie nikt nie pamięta. no i jeszcze malutkie pieseczki w malutkich torebeczkach w czułych ramionach swoich pańć….

    1. Zgodzę się z tym co piszesz, masz rację! Z drugiej jednak strony dziwić się, że przeszczepia się te durnowate mody z za oceanu skoro my jako społeczeństwo nawet z tak radosnych świąt jak boże narodzenie potrafimy pod względem atmosfery zrobić stypę? Nie umiemy z niczego się cieszyć. Morda w glebę modlić się i umartwiać. Rozumiem, że tradycja, że korzenie etc., ale ile można?
      Piszesz: “Kiedy mówię że nikt tak naprawdę nie wie o co chodzi w tym halloween, bo u nas zostało to sprowadzone do dnia wyciętej dyni, słyszę, a co tu rozumieć, fajnie jest.”
      To jest durne, powiedzmy sobie wprost, ale z drugiej strony mnie to nie dziwi bo ludzie chcą trochę tej fajności, a nie tylko martyrologii i kultu cierpiętnictwa.

  4. Zapomniałaś o szatanie, diabłach i tak zwanym złym. Tak jakoś się składa ,że ludzie dowolnego wyznania muszą się czegoś bać i to nie tylko w okolicach swego kapłana ale też cywilnie.Ja jestem za samokontrolą ale to trudne i smutne , bo co bać się siebie samego?

  5. Niestety ale to co się stało ze Świętem Zmarłych to paranoja… Człowiek nie zastanawia się nad tym, jacy byli bliscy, tylko “jak dużo kupić cukierków”, co by psikusa na wycieraczce nie znaleźć… Cholerna moda…W zeszłym roku zapukał taki tatuś z córeczką lat 5, mała dostała jakiegoś wafelka czy tam batona a tatuś mi wypala: “tylko tyle??” A co on do cholery na święta zbiera?? Stwierdził, że jestem chciwusem…. No rzesz….
    Odwiedzanie grobów rodziny czy znajomych to przeciskania się przez tłumy, uważanie na złodziei do tego Trolinka się wyrywa… cyrk… Ale zawsze z mężem wyszukujemy jakiś grób, najbardziej zapomniany i zapalamy tam znicz… Zmarłym się należy..
    A co to Zombie… wyglądam tak zawsze w nocy przy wstawaniu do dzieci – więc Ameryka ma rację;)

    1. Bo to co u nas się dzieje z Halloween to jakaś pomyłka. Zbieranie cukierków nie jest traktowane symbolicznie, bo to czas, by się trochę “obłowić”. A już wkurzają mnie wyrostki, które nawet nie raczą się przebrać, tylko proszę o cukierki, a jak się nie ma, to “może być złotówka, to oni sami sobie kupią”. Normalnie wtedy tylko powinno być dopiero jak w Stanach, dubeltówka, śrut i jazda w cztery litery. 😉 🙂

  6. jejku wychodzi na to, że tylko Ja nie będę przeciwniczką tego święta. Nie obchodzę Halloween – czyli nie kupuje dyń , nie stawiam ich na oknach itp. , ale nie widzę nic złego w tym, że dzieciaki chodzą po domach i się bawią zbierając cukierki w końcu robią to 31 Października i chyba nie jest to Święto Zmarłych ani Zaduszki? Bo z tego co mi wiadomo te święta są 1-go i 2-go – i myślę że nie warto łączyć tego z Halloween…

    1. Wiesz, nie miałabym przeciwko, tak jak piałam, gdyby te dzieciaki zadały sobie trudu, fajnie się przebrały. To proszę bardzo, niech mają cukierka. Ale jak widzę pod drzwiami wyrostka, który za plecami ma fajkę, a ten mi mówi o “psikusie”, a w tym czasie na murku kilka metrów dalej czeka stadko takich samych wyrostków, to normalnie nie powiem, co mi się w kieszeni otwiera. A przecież przeciw przemocy wobec dzieci jestem. 😉

  7. Wczoraj byłam u Teściów i przybyli “halołinowcy”. Trzech wyrostków, jeden w prześcieradle, dwóch nawet się nie przebrało tylko czymś sobie paszcze pomazali… Takim czymś to nawet na cukierka nie zasłużyli, ewentualnie na psikusa, żeby na następny rok bardziej się postarali, a najlepiej dali sobie spokój…
    Nie rozumiem tego “święta” i może niech tak zostanie…
    P.S. Uwielbiam Beksińskiego, a Ty akurat wybrałaś jeden z obrazów, który zawsze robi na mnie wielkie wrażenie i wzbudza niepokój…

    1. Ci z umazanymi paszczami to chyba się właśnie z zombie walk urwali. Ja tak sobie myślę, że jeśli mnie nawiedzą tacy hell-o-uińcy to ja może się postaram za rok zrobić coś, co będzie 2w1 tak, by dać im coś, co będzie słodyczem i psikusem jednocześnie. Ot, skoro świat się zmienia warto się do niego dostosować… ale na swoich zasadach 😉

      1. A ja bym się do psikusa ograniczyła. Cukierki są niezdrowe i psuja zęby 😉 W wydaniu małych dzieciaków to jeszcze jakoś przychylniejszym okiem zerkałabym, ale prawie dorosłe chłopy… Tak samo do szału doprowadzają mnie tym, że “bawią” się w kolędników (oczywiście żadnego przebrania, co najwyżej tekturowa szopka w ręce) i zaczynają już w Wigilię, kiedy Ty jeszcze sobie spokojnie barszcz siorbiesz, bo dopiero co zasiadłaś do kolacji…
        Chyba ja aspołeczna jestem 😉

        1. Nie aspołeczna. Żeby chociaż robiono to jak należy. Żeby było odpowiednie przebranie, żeby zadać sobie wysiłku i wykazać się jakąś inwencją twórczą, wtedy też człowiek by docenił. A tak, to tylko po otwarciu drzwi ma się ochotę je jak najszybciej zatrzasnąć. 🙂

          1. Uch, dobrze, że to napisałaś, bo przynajmniej nie ja jedna się czepiam, że jeśli już coś chcą robić to niech się odrobinę wysilą 🙂 Ale po co wysiłek, a nuż się uda bez wysiłku? Teście nawet nie trzaskali, rzucili okiem przez okno i stwierdzili, że nie warto się fatygować do drzwi…

        2. Wiesz Agulec – słodycz z psikusem to taki, po którym na czas jakiś słodyczy by się im odechciało. Np. taki mocno słodki ale słodzony ksylitolem (a niech mnie – raz w roku mogłabym się wykosztować żeby poedukować młodzież). Ksylitol ogólnie jest w porządku ale: a) trzeba do niego organizm stopniowo przyzwyczajać, b) w większych ilościach działa przeczyszczająco i brzuch po nim niemożebnie boli.

          1. Jest to jakaś myśl! Mogłabym zamiast ksylitolowych słodyczy zrobić domowe rachatłukum, które jest obrzydliwie wprost słodkie i obtoczyć je w czymś niezbyt fajnym w smaku! Oj, uruchomiłaś złośliwą zapadkę w mojej wyobraźni 😉

    2. Też go bardzo lubię. Niesamowity klimat, ale w domu bym sobie nie powiesiła jego obrazu. Dwa lata temu byłam w Sanoku w galerii jego obrazów. Wrażenie nieziemskie. Polecam.

      1. W Sanoku byliśmy z wtedy jeszcze nie Menżem, podczas pierwszych wspólnych wakacji 🙂 Tez polecam, galeria warta odwiedzenia 🙂 W Częstochowie jest również galeria z z jego obrazami. A przynajmniej była jakiś czas temu, przy Alejach 🙂
        I zdecydowanie w domu bym go nie wieszała!

          1. To jakbyś kiedyś się wybrała to oprócz Beksińskiego polecam drogę krzyżową Dudy Gracza, która jest na Jasnej Górze. Niesamowita jest i robi wrażenie!

          2. Dudę Gracza też lubię. Ta jego brzydota jest po prostu piękna. 🙂 Mam rodzinę pod Częstochową, więc kiedyś na pewno się wybiorę. Dzięki za podpowiedź. 🙂

  8. Teoretycznie rzecz biorąc powinnam dziś świętować… rocznicę uświęcenia cywilnego związku i przy okazji dziecka z tego związku. Więc życzenia pewnie będą. Świętowania – nie. Małżonek ostatnimi czasy przestał jakiekolwiek rocznice uznawać, a dla mnie rocznica ślubu to rocznica tego cywilnego.
    Mimo zainteresowania grozą, hamerykańskiego święta nie obchodzę. Wolę to polskie, jutrzejsze podobno ponure, jak dla mnie zaś – po prostu refleksyjne. Udać się na cmentarz nocą ciemną (czyli koło 18.) gdy już ludzi nie ma, ale cały cmentarz płonie. Tak, wolę to niż cmentarze za dnia, gdzie więcej żywych niż umarłych.
    To, że na Haiti zlikwidowano dopiero niedawno zapis o tym, że nie wolno człowieka zamieniać z zombie to nie jest aż tak idiotyczne, jak te przepisy z USA. Zombie (ale takie inne – nie jak z filmów Romero czy bardziej współczesne z Wojny Z, raczej jak z filmu Wąż i tęcza czy starszy White zombie – co to reżysera nie pamiętam) to część wiary i tradycji Haiti i one tam chyba rzeczywiście występowały. Tylko że to nie zombie były tam groźne tylko ich stwórcy. I nie wykluczone, że nadal są tam ludzie, którzy posiadają wiedzę i umiejętności, żeby sobie takie zombie stworzyć.
    O święcie dzisiejszym i o mim do niego stosunku dziś nieco później u mnie na blogu… a tu jeszcze do dam, że do tego obrazu Beksińskiego mam słabość. Dla mnie to już na zawsze pozostanie jedynie słuszna okładka orwellowskiego Roku 1984 – jednej z moich ukochanych książek.

    1. Masz rację, że Haiti to specyficzne miejsce i pewnie różne praktyki magiczne dzieją się tam nadal.
      Przy okazji życzę wszystkiego co najlepsze, bo jak rocznica, to rocznica. Jakoś uczcić trzeba. 🙂

      1. Dzięki :-). Paluszki upiekłam na tę okazję. Takie halouinowe… ale cóż zrobić, święta może nie świętuję, ale jak swojego czasu zdjęcia w necie zobaczyłam, to się zakochałam. No i tak sobie robię raz do roku, bo one nie tylko urocze (o ile ktoś lubi takie klimaty) ale i smaczne.

        1. Nie wiem, czy piekłaś takie same, ale mnie kiedyś Jajo poprosiło, żebym zrobiła takie paluszki czarownicy z pazurami z migdałów (trochę obrzydliwie wyglądają). Jajo chyba w podstawówce było i z koleżankami robiło sobie w domu imprezkę. No to upiekłam i jeszcze zrobiłam desery podane jak nagrobki (ziemia z pokruszonych czarnych ciastek i płyta nagrobna wycięta z wafelka). Dzieciaki jadły, ale tak jakoś dziwnie im było i od tamtej pory Jaju przeszło, już nigdy nie chciało obchodzić Halloween. 😉 🙂

          1. Tak, właśnie te paluszki… ale czy ja wiem, czy czarownicy? Czarownicy to mają zamiast paznokcia z migdała skrzep z żurawiny 😀
            Deseru kojarzącego się z cmentarzem chyba bym nie robiła. Jakoś tak średnio mnie bawi jedzenie nagrobków. Paluszki, to co innego 😉

          2. Wtedy moje dziecko myślało, że fajne będą takie makabryczne dania, jednak wyleczyło się z nich raz na zawsze. 🙂 Opłacało się więc je zrobić. 🙂

  9. Za Halloween nigdy nie przepadałam i dla mnie to jakiś głupi wymysł. Ale. Na szczęście na moich “blokach” dnia się tego nie obchodzi.

    A Wszystkich Świętych jak co roku na cmentarzu spędzimy kilka godzin za dnia. I bardziej to rozmowy z rodziną, której się dawno nie widziało niż wspominki. Dopiero wieczorem, na spokojnie z tymi, co odeszli można porozmawiać.

    1. U nas ku mojej rozpaczy się obchodzi durnowate święto i to w wypaczony sposób.
      A takie spotkania na cmentarzu po zmroku są niesamowite.

  10. początkowo myślałem, że obraz to zdjęcie grafitowego podczas poniedziałkowego wstawania 🙂

    U mnie na szczęście bawią się w to tylko takie dzieci w wieku przedszkolno – do 3 klasy podstawówki max.

  11. Powiem szczerze że ja wolę obchodzić to święto w tradycyjny sposób.Tak mało mamy czasu żeby pomyśleć o osobach które odeszły w zadumie.I nie chodzi o to żeby jakoś się specjalnie dołować.
    Za narodem amerykańskim nie przepadam-bo to od nich przechodzą jakieś dziwne i niezrozumiałe wzorce.I wkurzam się że nasz rząd zawsze wchodzi im do dupy a oni i tak maja nas tam głęboko.Chociażby te wizy-jesteśmy jednym z niewielu krajów gdzie musimy je posiadać.Jeszcze gdyby to była kraina mlekiem i miodem płynąca to mogliby się obawiać że wyruszymy tam tłumnie.Ale tam bieda aż piszczy…

    1. Racja. A już wkurzające jest to, że u nas ze skrajności w skrajność. Najpierw wszystkie święta poważne, teraz we wszystkie każą się nam cieszyć. I nadążaj za tym. 😉 🙂

  12. Szczęście w tym wszystkim, że Halloween to 31.10, a Nasze Święta to 1/2 listopada. Nie nachodzą na siebie, pogodzić teoretycznie jakoś można. Ale rzeczywiście, Halloween nadal tu jakoś do nas nie pasuje, przyjąć się nie może i chyba nie przyjmie. W przeciwieństwie np. do Walentynek. Spędziłam kilka “halloweenów” w Szkocji i wspominam to jako świetną zabawę, fantastyczne przebierane imprezy. W Polsce bym tego nie powtórzyła, ale czasem zazdroszczę tej zabawy… (w ramach namiastki bywam czasem na nocnych maratonach filmowych z horrorami i zajadam wtedy halloweenowe cukierki z Lidla). Dlaczego mi się podoba taki klimat…? Bo bardzo nie lubię 1. listopada. Na szczęście nie mam jeszcze bliskich grobów do odwiedzania, raczej spaceruję po Powązkach, ale… ta komercja 1.listopadowa, pośpiech, wyjazdy, odwiedziny na grobach raz w roku (w ten dzień, bo tak trzeba), tylko po to, żeby ten znicz zapalić… I dalej, szybko, bo te groby porozrzucane po calej Polsce… Gdzie tu czas na skupienie i refleksję? Mało ludzi na grobach np. się modli, raczej oglądają nagrobki i sprzątają płytę, zapalają te znicze…
    Pozdrawiam ciepło.

    1. Masz rację, że to święto się skomercjalizowało. Niestety. No, ale to chyba też od nas zależy, czy popędzimy z grobu na grób, czy na chwilę się zatrzymamy. Trochę inaczej też patrzy się na to, jak się ma na cmentarzu naprawdę bliskie osoby. Wtedy jest refleksja. Zawsze. Liczę wtedy, ile mój synek miałby lat. Już 12. Chodziłby do szóstej klasy. Kończył podstawówkę… Zastanawiam się, jakie miałby włosy, oczy, czy byłby wysoki, czy lubiłby czytać itp.

  13. przykro mi z powodu syna….

    kruchość życia ceni je bezcennym

    ps uwielbiam malarstwo Beksińskiego – jakby moją duszę malował..i fanka bylam audycji Tomasza Beksińskiego.

      1. ta muza, te teksty, tłumaczenia, atmosfera – odkrywanie świata mroku i muzy, która wnikała w każdą komórkę ciała…..w tamtych czasach było to naprawdę coś,a w dzisiejszych – brakuje

  14. dlaczego Polacy wszystko co amerykańskie i wogóle zagramaniczne uważają, że jest lepsze i w te pędy trzeba kopiować na nasz grunt….
    u nas w żłobku też dziś dzieciaki miały być przebrane – małej przygotowałam sukienkę księżniczki, bo za co miałabym ją przebrać, mojego aniołka za zombie?…
    (pomijając, że nie poszła bo się rozchorowała)

    1. Ha, ha 🙂 Moja też miała się dzisiaj przebrać (LO!). Nałożyła jakieś uszy kota i poczłapała. Proponowałam jej zombie, ale mnie wyśmiała. 😉 🙂

          1. Mam wrażenie, że nauczyciele także nie wiedzą, hi, hi… A przynajmniej jedna, która kazała dzieciom przebrać się. Zapytałam ją, o co chodzi w tych przebraniach? Nie wiedziała!

          2. Bo to z reguły na zasadzie: wszyscy tak robią, więc ja też. Bez refleksji. 🙂 No, ale mam nadzieję, że jednak nie wszyscy tak mają. 🙂

  15. Amerykanie do najmądrzejszych nie należą, fakt, ale ich tradycja (Halloween) jest dużo radośniejsza niż nasze smutne Wszystkich Świętych, które przecież powinno być wesołym świętem! Jutro powinniśmy czcić świętych i cieszyć się, a Zaduszki są w sobotę i wtedy powinniśmy wspominać zmarłych. i niekoniecznie się umartwiać, “bo tak się przyjęło” 🙂 pozdrawiam!

    1. W zasadzie racja, bo przecież po śmierci czeka nas zbawienie, więc powinniśmy się cieszyć.
      Jednak chyba ja nie potrafię cieszyć się, myśląc o zmarłych.

  16. A mi sie nie podoba to całe halołin. Nasz polska mentalność jest zupełnie inna, owszem dzieciakom się to podoba, że mogą się poprzebierać za różne strachy, ale puścić by biegały po domach to nie bardzo. Zresztą powinien im sie ten dzień kojarzyć z modlitwą za tych co odeszli, wpomnieniem o nich.

    1. Racja. My wczoraj wieczorem wybyliśmy z domu, żeby nie przyjmować przebierańców, ale spotkanie na ulicy Freddiego Krugera przyprawiło mnie o lekką palpitację serca. 😉

  17. Bardzo mi przykro z powodu Twojego synka. Po przeczytaniu o jego odejściu nie mogłam się za bardzo skupić na ciągu dalszy. Bardzo dzielna kobieta jesteś i tym bardziej pełna podziwu jestem.
    Co do Halloween, nich sobie każdy oswaja śmierć jak chce.

  18. Jak to dobrze, że ja na wsi i żadne obce zwyczaje do nas nie docierają.
    A przeróżnych zombików mamy dostatek. Wystarczy telewizor włączyć i posłuchać niektórych posłów.
    Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *