Genialny sposób na czkawkę

Ostatnio Jajo miało czkawkę. Ale nie taką zwykłą malutką czkawkę, raz dwa i po wszystkim. Czkawka męczyła i męczyła, więc matka musiała stanąć na wysokości zadania i Jaju pomóc, bo co to za Jajo takie czkające.

Najpierw w ruch poszła woda. Nie pomogło. Potem cukier.  Jajo potrzymało go w ustach, potem połknęło. A za chwilę czkało jak stare. No, to jest jeszcze jeden sposób, myślę sobie. I kiedy Jajo nieświadome niczego idzie korytarzem, wyskakuję na nie zza rogu. Jajo w krzyk. Wystrachane, bo nie spodziewało się po matce takich numerów. Jednak czka dalej jak gdyby nigdy nic. Nawet Nutuś próbował zza rogów wyskakiwać i gryźć po stopach, ale nie pomogło. Już rodzina cała zaangażowana w czkawkę Jaja. Śmiejemy się przy tym, że może Jaju tak zostanie. W końcu ktoś wpada na pomysł, by powietrze Jajo wstrzymało. Wstrzymuje więc. Oczy prawie z orbit wychodzą, tak się Jajo zaangażowało, bo czkawka już lekko irytująca się robi. I co? I nico. Nie pomogło. No, jakaś złośliwa paskuda dopadła to Jajo i teraz będę mieć Jajo czkająco-podskakujące.

W końcu jest genialna myśl. Pomysł spada niemalże z nieba. To znaczy z zakamarków pamięci wygrzebany, bo to samo Jajo takiego genialnego odkrycia w necie kiedyś dokonało.

Czknij, to dam ci stówę – mówię do Jaja, trzymając oczywiście kciuki, by plan się powiódł, bo stówy na zbyciu nie mam. Jajo wielkie oczy wybałusza na mnie. Zamiera w bezruchu i czeka na to czkanie warte stówki. Po moim czole już pot ze strachu spływa, bo zaraz przyjdzie mi wypłacić kasę. A słów na wiatr, wiadomo, rzucać nie można. W końcu stres bierze górę i mówię:

Liczę do dziesięciu, jak nie czkniesz, kasy nie ma.

Jajo potakuje głową i skupia się jak może, by jednak czknąć, bo stówka, wiadomo, piechotą nie chodzi, a okazja się trafia, więc trzeba korzystać. Już prawie z wysiłku purpurowe na twarzy się robi.

Jeden, dwa, trzy… odliczam spokojnie, by nerwowości nie okazać. – Dziewięć, dziesięć. Ha, kasy nie ma, okazja przepadła! – Kończę z radością to odliczanie. A Jajo jak nie czknęło tak nie czknęło. Udało się tym magicznym sposobem czkawkę przegonić.

0 myśli na “Genialny sposób na czkawkę”

  1. a wiesz co mi pomaga??
    zabrzmi dziwnie ale..
    U Nas mówi się, że jak ktoś ma czkawkę to znaczy, ze jakaś paskuda Ciebie obgaduje…
    i jak pomyślisz-> zgadniesz kto to to Ci przejdzie…
    ja zawsze myślę o teściowej i nigdy od tego czasu nie “czkałam” więcej niż 2 razy 😀

  2. Witaj, ostatnie Twoje wpisy sprawiają, że zasiadam do pracy z uśmiechem dookoła głowy 🙂
    swoja drogą jestem ciekawa jak bardzo można zejść z wysokością zaoferowanej kwoty 🙂

      1. Nie doceniasz ich. Jakbyś tak stanęła i powiedziała po przedstawieniu swojej sprawy ,że za czknięcie dajesz stówę to by czkali na zawołanie a i sprawy byś miała pozałatwiane

          1. Ha, ha 🙂 Masz głowę do interesów. 🙂 Ja właśnie cały czas rozmyślam nad jakimś biznesem, a tu proszę, pomysł jak znalazł. 🙂 😉

  3. Wiesz Aniu, że coś w tym jest.To tak jak z tym straszeniem-chodzi podobno o jakiś przypływ adrenaliny czy coś w tym stylu(mówili o tym w TV).Wtedy coś tam się dzieje że czkawka przechodzi.Biedne to Jajo-już oczami wyobraźni widziało stówkę w portfelu a tu kicha…

    1. Ha, ha. 🙂 A ja już się bałam, że tej stówki w moim nie będzie. 🙂
      A jeżeli to wpływ adrenaliny, to faktycznie sumka musi być na tyle interesująca, żeby ta adrenalina się wydzieliła. 🙂 😉

  4. Ciekawostka 🙂 :

    Najdłużej trwająca czkawka (zapisana w Księdze Rekordów Guinnessa) przydarzyła się Amerykaninowi Charlesowi Osborne’owi. W 1922 roku w wieku 18 lat nabawił się czkawki pod wpływem stresu podczas uboju świni. Czkawka, początkowo występująca 40 razy na minutę, trwała przez 68 lat. Później zwolniła do 20 razy na minutę. Zakończyła się w lutym 1990. Rok później Charles Osborne zmarł. Przypadłość nie przeszkodziła mu w zawarciu dwóch małżeństw i spłodzeniu ośmiorga dzieci.

  5. o takim sposobie to akurat nie słyszałam 🙂 … aczkolwiek, nie wiem czy będę próbować na Nielacie, bo on ma więcej szczęścia niż czegokolwiek… ale może na sobie… kolejną parę bucików… hm…

  6. Zawsze tak jest, że kiedy nie ma potrzeby to robisz, a kiedy jest to za żadne skarby, ba nawet za stówę tego nie dokonasz. Tak już jest, pozdrawiam i zapraszam do siebie. 🙂

  7. Sposób niezawodny: wypić coś będąc pochylonym, zgietym w pół, tak bardzo, aby lykac do góry nogami. Na moje mordercze czkawki zawsze pomaga, tylko uwaga, niegazowane bo nosem pójdzie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *